Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Moje małżeństwo….na krawędzi przepaści.
-
AutorWpisy
-
Anonim
16 października 2008 o 12:34Liczba postów: 20Studiuję pedagogikę i piszę prace mgr na temat relacji partnerskich DDA- być może stąd moje obycie w temacie 🙂 Tym bardziej jest mi wstyd za samą siebie i swoje decyzje, że wiem jak bardzo mogę nimi skrzywdzić swoją córkę…Poza tym mam strasznie zaniżona samoocenę co permanentnie wpływa na podejmowanie przeze mnie niekiedy irracjonalnych decyzji…Tak trudno jest mi cokolwiek postanowić i wprowadzić to w życie. Za bardzo przejmuje sie opinia innych i tym, że nie mam żadnego wsparcia w rodzinie, a w razie rozstania z mężem mogę nie udźwignąć się finansowo…Pewnie brzmi to strasznie egoistycznie, ale taka jest rzeczywistość. A na pytanie, czy kocham swojego męża …No cóż…Juz sama tego nie wiem, ale bardziej skłaniam sie ku przywiązaniu i pewnej zależności aniżeli miłości:unsure:
Edytowany przez: Enigma1984, w: 2008/10/16 12:37
Anonim
16 października 2008 o 12:37Liczba postów: 20551Nie irytuja mnie rzeczy malo istotne, a takimi jest jak dla mnie posiadanie wiedzy czym sa roztocza lub co nas jeszcze uczula lub dziala na nas alergennie. Nie denerwuje sie jesli ktos nie wie co to jest post bo znam wiele osob ktore sa wstanie powiedziec wiele znaczen slowa post naprzyklad ten internetowy jak i ten w ktorym poscimy czegos nie jedzac. Znam wiele osob co nie wiedza jak sie pisze podstawowe slowa i popelniaja bledy takie ze czlowiek zastanawia sie nad tym czy sie nie odzywac i udac ze sie nie zauwazylo czy zwrocic na to uwage.
Dla mnie czlowiek nie jest tylko karta pamieci, na ktora zgram informacje.
Zycie intymne zazwyczaj psuje sie pomiedzy partnerami, kiedy pojawiaja sie problemy.
Lub sprawy ktore sa nie dokonca rozwiazane i sie nawarstwiaja ma to pozniej przelozenie na nasze pozycie seksualne.Jelsi naprawde nam na sobie zalezy warto znalezc sie na terapi małżeńskiej jak to pisala survey a dopiero pozniej ewentualnie podejmowac radykalne kroki czy decyzje.
Anonim
16 października 2008 o 12:47Liczba postów: 20Juliette, a satysfakcjonował by Cie związek w którym bylibyście nie ze sobą, ale obok siebie? W dwóch rożnych, niezależnych światach, które stykają się tylko w istotce jaka jest dziecko? Na pewno wezmę poważnie pod uwagę terapie małżeńską…Tylko nie jestem pewna czy mój mąż również będzie w tej kwestii taki entuzjastyczny :dry:
Enigma, wybacz, ale powiem ci bo chyba nie masz tej swiadomości ze chodzą po świecie tysiące osób inteligentniejszych od ciebie które przedłozyłyby towarzystwo twojego męża nad twoje 😀
Myślę ze się bardzo przeceniasz.No i tu mamy meritum sprawy. Według mnie to Ty się do pewnych rzeczy przyzwyczaiłaś i faktycznie lepiej złe ale znane niż nieznane…. To że Twoje poczucie własnej wartości jest niskie musiałabyś wyprostować i w tym na pewno pomogłaby Ci terapia (wiem z autopsji). To, że nie potrafisz podjąć decyzji która zaważy na całym Twoim życiu to normalne że masz z tym trudność (małżeństo, dziecko, wspólny dom, wspólne plany…)i już samo to, że się nad tym zastanawiasz i podejmuesz próby rozwiązania tego problemu, wykreśla Cie z grona osób samolubnych. Potrzebujesz czasu i powinnaś go sobie dać.
Myslę, że mie możesz robić czegoś na siłę. Może kiedyś kochałaś męża nie przeczę ale nie jest powiedziane, ze musisz spędzić z nim resztę życia. A najgorsze co mogłabyś teraz zrobić to wbijać sobie do głowy, że tak będzie najlepiej dla dziecka, bo fakt byłoby najlepiej ale kosztem czego?!Pozdrawiam
Anonim
16 października 2008 o 13:16Liczba postów: 20starling…hm…aż dziw,że osoba, która jest platynowym boarderem napisała coś takiego. Nie czuje się jakoś szczególnie wybitna i nie zwracam uwagi na czyjeś wykształcenie ponadto, co Cie zapewne zdziwi, zdaje sobie sprawę,że po tym padole łez chodzą osoby o większym IQ i doświadczeniu niż ja. I wcale nie chodzi mi o to, aby moc z mężem rozmawiać na jakieś górnolotne tematy…Chcę tylko, aby mój facet miał własne zdanie i potrafił samodzielnie podejmować konstruktywne decyzje…Czy to aż tak dużo? I prosze nie pisz, że się przeceniam, bo gdyby tak było, to nie związałabym się z jedna z pierwszych osób, która dala mi poczucie bycia potrzebnym …Zresztą…nieważne. Odnoszę wrażenie, że kompletnie nie rozumiesz mojego toku myślenia 🙁
Edytowany przez: Enigma1984, w: 2008/10/16 13:17
enigma-zadajesz mi pytania na ktore tak na dobra sprawe sama przed soba powinnas odpowiedziec.
Tu nie chodzi o mojego mezczyzne, tu nie chodzi o moje relacje lub ich brak z nim tylko Twoje.
Zawsze mowie ja nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania nawet na te ktore zadaje sama sobie, ale daze do tego jesli mi na czyms lub na kims zalezy zeby znalezc te odpowiedzi.
Widzisz enigma kwestia polega na tym ile Ty chcesz zrobic dla tego zwiazku, byc moze zrobilas juz wiele tego nie podwazam, ale czy chcesz zrobic cos jeszcze.
Ja moge napisac jak to bylo u mnie czy jak ja to widze, ale dobrze wiesz ze nikt inny nie wie tego lepiej niz Ty jaka jest Twoja sytuacja i jak sie w niej czujesz.
Nikt takze nie podejmie za Ciebie decyzji.
Bo wybor byc z nim lub nie byc zalezy tylko od Ciebie.Pamietaj jednak o tym ze ostateczna decyzja powinna byc podyktowana jedynie tym co my czujemy a nie radami z forum bo tyle ile zyc tyle opowiesci. Choc kazda opowiesc jest podobna to zarazem jest rozna.
A, ja mysle Enigma,że się nie przeceniasz tylko wreszcie doceniasz i wiesz na co zasługujesz czyli jak wszystkie DDA , DDD etc na to co najlepsze !!!
Ze pierwszy Twój wybór padł na mężczyznę który najprawdopodobniej do Ciebie nie pasuje ( z całym szacunkiem do męża)no to mój Boże , zdarzyć się może każdemu . Tym bardziej ,że to pewnie DD dzidzius wtedy zadecydował , a teraz do głosu dochodzi dorosły ( tak zwykla bywa po terapii, nie wiem czy jesteś po !? )
Czujesz sie tak jak sie czujesz w tym zwiazku i kropka. A jak sie czujesz żle to należy to zmienić. Wiadomo ze DDA to się lubią paprać w (przepraszam za wyrażenie) gównie bo to jest jego G nawet jak śmierdzi(wiem po sobie;)). Ale chyba warto podjąć wyzwanie i odważny krok by reszta szycia na tym skorzystała (wiadomo,że cięzko jak cholera). Chyba nie warto żyć ułudą ,ze się chłop zmieni , bo sie raczej nie zmieni .Nawet nie wypada go o to prosić ,bo może mu jest tak dobrze i nie ma najmniejszej ochoty .
Ja nie zazdroszczę sytuacji (wiem jak to jest, bo mi się zdażyło) , ale trzymam kciuki , oby wybory były słuszne.pozdrawiam
Ludzie sie zmieniaja to tak apropo wypowiedzi clara189
Przekreslic wszystko to tak naprawde nie jest wielka filozofia.
Powalczyc o to zeby bylo lepiej owszem to ogromna sztuka.Anonim
16 października 2008 o 14:09Liczba postów: 20Też wierze w to, że ludzie się zmieniają. Gdyby nie ta wiara, to chyba dawno nie byłabym z moim mężem i nie wypowiadałabym sie w tej sprawie na forum w formie pytania. Ale jak sprawić aby ktoś zupełnie pasywny intelektualnie, kto przeczytał w swoim życiu 1 książkę nabrał motywacji do autokreacji? I nie chodzi mi wcale o pójście do szkoły…Nie chodzi mi o żadne formalności. Tyle razy delikatnie mu sugerowałam…
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.