Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › naiwność
-
AutorWpisy
-
ja też nie umiem "nie reagować", choć wiem, że potem i tak wszystko odbija się na mnie negatywnie ze zdwojona siłą…….. po dzisiejszej nocy, jak pół z niej przeryczałam, krzycząc sobie, że nie mogę tam jutro pójść (kolejna wizyta z rodzicami tym razem u babci) ……… zadzwoniłam dziś rano do mamy i powiedziałam, że nie przyjadę, że nie mam siły na powtórkę z "rozrywki" (niby to nie awantury, niby to rozmowa, ale bezowocność w pokazaniu ojcu, że on wcale nie jest idealny, a za takiego się uważa, mnie wykańcza, no właśnie … I NIE POTRAFIĘ NIE REAGOWAC szczególnie kiedy obraża innych chcąc swoja osobę "upiększyć"- dla mnie to zbyt emocjonalna wymiana zdań, wprawdzie jakoś udaje mi się nie pokazywać tych emocji w czasie "rozmowy" ale potem jak widać emocje wylewają się ze mnie, wylały się ze mnie wczoraj również słowa do was w poście "Swięta 😉 )
… a chciałbym kiedyś umieć nie wdawać w bezsensowne dyskusje bo one i tak go nie zmienią, a mnie raczej rujnują
… więc dziś spokój .. szkoda że mam oczy zapuchnięte 😉dokładnie fuka…
Rzeczywiście chciałam ich "nawrócic" na dobrą drogę, co jak zwykle spotkało sie z oporem. Bo przecież nie ma problemu. :laugh:
Chciałam pokazać, ze można życ inaczej, pogodnie i bez strachu. Jednak matka nadal chce mi wszczepiać strach i życie z obawami o przyszłość. Cale szczeście na tyle się zmieniłam i tu podbudowałam, ze przestałam sie bac…
Dopiero zaczelam prace nad soba, jakies 3-4 miesiace temu. A juz chcialabym byc "doskonala", nie reagować itp.
Sprobuje porpacować nad spokojem ducha.. Dzisiejszy dzień, moze sie uda.. Od jutra zaczyna sie bieganina i załatwianie spraw przed powrotem do siebie. Wiec odpoczne po swietach…
😆slowik…
Ja jak zaczelam prace nad soba to ryczalam jak dziecko. Teraz juz opowiadam na mytingach ze spokojem. Ktos zapytal: jesli ciagle placzesz, jak mamy Ci pomoc? Bo nie wiemy.. Swiete slowa…
Placz jest dobry, bo oczyszcza, ale czasami lepiej, otrzec lzy, podniesc sie i pojsc w swoja droge nie naprawiajac swiata. Ja tez jakbym zaczela myslec doglebnie, co moja matka wyprawia, jak mi jej szkoda, to bym ryczala dzien i noc. Ale co z tej litosci, pozalowania? Ona wie swoje, brak jej pokory. Nie chce sie zmienic. To jak ja mam ja zmienic? Nie zmienie jej. Lepiej popracowac nad soba i swoimi myslami. Dzis juz mniej reaguje na ich zachowanie, powoli przestaje byc agresywna..
Zderzyło mi sie wyobrazenie z rzeczywiscoscia i dlaego zabolalo.
Idziemy teraz na spotkanie z rodzina :S ciekawe czy uda mi sie zachowac spokoj… -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.