Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD narzeczeństwo z dda

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 58)
  • Autor
    Wpisy
  • myszkowoz
    Uczestnik
      Liczba postów: 147

      Witam,
      Mam pytanie do osób bedących w zwiazkach małzenskich z dda bądz bedącym dda w zwiazku małzenskim.
      Jestem w związku z 28 letnim mężczyzną, za 3 miesiące powinnien się odbyć slub. Niestety jakies 3 miesiace temu powiedzmy ze zachorował. Psychiatra zdiagnozowal nerwice natrectw z depresja. Na poczatku myslalam ze to prawidlowa diagnoza, i tez staralam sie go bardzo wspierac w tej chorobie. Ale im blizej daty slubu, tym jest gorzej, mimo coraz silniejszej dawki leków. I to mnie zmusilo do zastanawiania sie, czy aby napewno jest to typowa nerwica natrectw. Moja pani psycholog, stwierdzila ze nie. Ze najprawdopodobniej przyczyna lezy w tym ze jest dda, i ma ciezke problemy z opuszczeniem domu rodzinnego. Ma skierowanie na leczenie szpitalne na oddziale depresji i zaburzen lekowych.
      Moje pytanie jest takie. Czy z wlasnego doswiadczenia, moze mi ktos powiedziec, czy psychoterapia jest w stanie tak naprawde pomoc. Czy ma on szanse zrozumiec w czym lezy jego problem, ze tak bardzo nie chce sie ozenic. I czy nawet jak zrozumie, pozbedzie sie tego leku i kiedys udalo by nam sie zawrzec zwiazek malzenski, czy w przyszlosci musialabym sie liczyc z ponownymi stanami depresyjnymi w sytuacjach trudnych zyciowo, jak np. urodzenie dziecka. Wiem, ze bez terapii to koniec z naszym zwiazkiem, ale czy terapia moze tak naprawde pomoc?
      Pozdrawiam

      Carola
      Uczestnik
        Liczba postów: 402

        Tego nikt nie wie i nikt nie udzieli Ci tej odpowiedzi. To jest temat na rozmowe z terapeuta, psychologiem czy psychiatra.

        Kłos
        Uczestnik
          Liczba postów: 106

          :blink:

          Edytowany przez: Kłos, w: 2009/12/29 19:42

          Carola
          Uczestnik
            Liczba postów: 402

            Klos, sorry nie lubie moralizowac, ale to co tu napisales jest nie tylko nie fair, ale tez bardzo szkodliwe.
            Radzisz dziewczynie zeby zamieszkala z osoba u ktorej psychiatra zdiagozowal depresje, stany lekkowe i zalecil leczenie szpitalne, to nie jest juz "zabawa" dla domoroslych terapeutow jak my. Wezmiesz na swoje barki odpowiedzialnosc za to ze np chlopak w fazie lekow bedzie chcial uciekac i skakac z okna?
            Zawsze tu piszemy ze zeby wejsc w zwiazek z drugim czlowiekiem trzeba byc odpowiedzialnym, ta odpowiedzialnosc polega tez na tym ze musimy byc "zdrowi" psychicznie. Zwiazek to nie kolko terapeutyczne, nie mozna wymagac od partnera zeby nas leczyl bo to nie jego zadanie tylko lekarzy!
            Myslisz ze w takim przypadku normalny czlowiek jest w stanie przez wysluchanie, glaskanie po glowce, wyrozumialosc "naprawic" psychike drugiego czlowieka…. to ja pierwsza sie na to pisze – sorry za sarkazm, ale nieraz "dobrymi uczynkami jest pieklo wybrukowane"

            ps mowisz ze leki nie pomoga, to powiedz mi jak jestes w stanie dojsc do czlowieka w glebokiej depresji? jak jestes w stanie zaczac terapie bez pomocy lekarstw kiedy do czlowieka nic nie dociera, kiedy czlowiek jest wielka trzesaca sie galareta nie przyjmujaca nic.

            Kłos
            Uczestnik
              Liczba postów: 106

              :woohoo:

              Edytowany przez: Kłos, w: 2009/12/29 19:42

              myszkowoz
              Uczestnik
                Liczba postów: 147

                to odpowiedz do klosa

                Widze ze sam masz problemy ze soba, bo oczekujesz ze partner wszystko da, wszystko zrobi a ta biedna osoba z dda nic nie musi robic. Juz widze ze to byl blad tutaj cokolwiek pisac, i tak jak Carola napisala, to jest rozmowa z moja psycholozka. A za nim zaczniesz oceniac i krytykowac, mowiac ze partnerka nie daje milosci i akceptacji, to ci powiem na czym jego nerwica natrectw polega….obsesje to to ze notorycznie sie zastanawia czy mnie kocha a kompulsje to to ze to mi w trakcie kazdej rozmowy musi mowic. i pojawilo sie to wszystko z dnia na dzien. Nagle. I trwam w tym 3 miesiace, masz racje, zero zrozumienia z mojej strony. Ja tylko chcialabym wiedziec, czy ma szanse z tego wyjsc i mamy szanse… to byl blad tutaj cokolwiek pisac

                Edytowany przez: cerebri, w: 2008/05/17 11:16

                Kłos
                Uczestnik
                  Liczba postów: 106

                  :sick:

                  Edytowany przez: Kłos, w: 2009/12/29 19:41

                  Carola
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 402

                    Kłos zapisz:
                    „Rozumiem, że facet z depresją i nerwicą, nie nadaje się na partnera? Należy go odstawić i nie wiązać z nim przyszłości? Tylko kaftan? ”

                    nie, nie nadaje sie i tez mowie to z pelna swiadomoscia. To nie jest w takiej sytuacji partner, to jest w pierwszej kolejnosci chory czlowiek ktory potrzebuje profesjonalnej pomocy. Co wiecej w takiej sytuacji i w takim stanie w jakim ten chlopak sie znajduje przyszlosc jest dla Niego pojeciem jak z kosmosu.

                    „To co dzieje się z tym człowiekiem, związane jest z konkretną sytuacją życiową, i tylko (obok terapii) zmierzenie się z nią, może dać wymierne efekty. Lęk nie istnieje ot tak sobie, obok problemu.”

                    skad to wiesz? moze wlasnie ta sytuacja zyciowa byla tylko jako reakcja stresowa poczatkiem choroby neurologicznej ktora czaila sie juz dosc dawno.

                    „Nigdzie nie napisałem, że ma zrezygnować z terapii. Co do leków – pomagają, ale nie rozwiązują raczej problemów emocjonalnych. Nie napisałem, żeby odstawił leki.”

                    ale napisales ze leki nie pomoga, napisales to jako stwierdzenie faktu. Leki pomagaja i to dosc skutecznie w takich przypadkach… ale juz to wyjasnilam wczesniej.

                    „Gdzieś napisałem o głaskaniu po główce? Zacytuj. Jeżeli szczerą rozmowę nazywasz głaskaniem… Odmawiasz facetowi tego, czego być może nie otrzymał przez całe swoje życie – również od partnerki, zrozumienia, akceptacji.W takim razie dziękuje za taki związek.”

                    a co jestesmy w stanie dac czlowiekowi w depresji lekowej.. my laicy ktorzy nawet nie wiemy z czym to sie je. Co wiecej niz wysluchanie i glaskanie po glowce jestesmy w stanie zrobic?
                    nic nikomu nie odmawiam, bo nie znam w ogole sytuacji "kto co komu dal lub nie", tak samo jak Ty nie znasz, a odrazu skreslasz ten zwiazek… to "byc moze" jest tylko byc moze, ale nie musi.

                    „” Myslisz ze w takim przypadku normalny czlowiek jest w stanie przez wysluchanie, glaskanie po glowce, wyrozumialosc "naprawic" psychike drugiego czlowieka”
                    Wybacz, ale na czym polega psychoterapia? Myślisz, że w gabinetach pacjenci lewitują pod sufitami? ”

                    dobrze ze to podkresliles, psychoterapia-gabinet-pacjenci, cerebri nie jest psychoterapeuta, nie uczyla sie tego zawodu a Jej chlopak nie jest Jej pacjentem tylko chlopakiem z ktorym chciala by sie zwiazac.

                    „Co to znaczy – musimy być zdrowi psychicznie? W takim razie każde z nas, dda, nie nadaje się do związku, bo mamy poważne problemy emocjonalne. I zapewne nigdy nie pozbędziemy się ich w 100%. Na to tabletki jeszcze nie. ”

                    problemy emocjonalne to nie choroba, dda tez nie jest choroba… odnosimy sie do konkretnego przypadku chlopaka u ktorego psychiatra stwierdzil symptomy chorobowe i ktory powinien byc leczony na oddziale zamknietym.

                    zadalam Ci jedno pytanie na ktore mi nie odpowiedziales, czy wezniesz na siebie odpowiedzialnosc za zwiazek w ktorym ktos z depresja lekowa, moze zapoczatkowana lekiem przed zwiazkiem (bo tego tez nikt nie wie), bedzie chcial z tego zwiazku uciec przez okno naprzyklad.. depresje lekowe maja to do siebie ze czlowiek ucieka obojetnie jak, gdzie i kiedy.. nawet jezeli bedzie to smobojstwo czy okaleczenie czy inne skodliwe dla siebie samego rozwiazanie.

                    ps w obecnej sytuacji nie jest wazna przyszlosc, w obecnej sytuacji jest wazne "teraz" !!!

                    Kłos
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 106

                      „a co jestesmy w stanie dac czlowiekowi w depresji lekowej.. my laicy ktorzy nawet nie wiemy z czym to sie je"”

                      Sęk w tym, że wiem z czym to się je. Aż za dobrze.Napisałem tylko jak sytuacja wygląda zza drugiej strony barykady.

                      Carola, w wielu, zwłaszcza, że tak powiem, diagnostycznych kwestiach mocno się mylisz, ale nie ma sensu prowadzić tu paramedycznych dyskusji.

                      Napisałem tylko co może zrobić Cerebri dla swojego faceta (zakładam, że skoro chce wyjść za mąż, to go kocha i chce mu pomóc), żeby mu ulżyć w cierpieniu – oprócz – podkreślam – leczenia, kliniki, supermega profesjonalnych terapeutów, leków najnowszej generacji, i czego tam jeszcze trzeba.

                      Ze i ona cierpi, tego nie kwestionuję.

                      O przyszłości tego związku się nie wypowiadam, nie jestem, a szkoda, Panem Bogiem.

                      Edytowany przez: Kłos, w: 2008/05/17 13:55

                      myszkowoz
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 147

                        derpresje i wiele rzeczy z tym zwiazanych to ja tez rozumiem. sama sie leczylam na to jakis czas temu. i dlatego probowalam rozmawiac. dlugo to wszystko wysluchiwalam, dlaczego sie zastanawia… ale od kiedy zaczal brac nowe leki wszystko stanelo do gory nogami… jakby naprawde przestal mnie kochac… ale tak nagle??? i gdyby to pierwszy raz tak przed zawarciem zwiazku malzenskiego uciekal. ale nie. jestem druga juz w kolejce. zwyczajnie przestalam wszystko rozumiec. i nie mam pojecia, czy przypadkiem nie robie z siebie idiotki, ze trwam przy czlowieku ktory tego chyba nie chce (albo nie chce albo to choroba… moja psycholozka twierdzi ze choroba i tego chce sie trzymac)

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 58)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.