Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD narzeczeństwo z dda

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 58)
  • Autor
    Wpisy
  • Carola
    Uczestnik
      Liczba postów: 402

      Kłos zapisz:
      Carola zapisz:

      to to nawet ja wiem (zostawiajac lata w spokoju), a Cerebri-a napewno, bo nie wysylala by faceta do psychiatry.

      Ale to o mnie było, nie o facecie Cerebri :woohoo:
      Jeżeli pozostałe moje posty czytałaś z równą uwagą, to dziękuję za dalszą dyskusję.”

      przeczytaj dokladnie … wyciagnelam Twoja porownanie osobowe ktora podales i ktora podpierasz swoje doswiadczenie, dlatego dopisalam zostawiajac lata w spokoju bo u Ciebie jest 4-ry a u chlopaka Cerebri nie wiadomo. Co nie przeszkadza mi watpic pomimo tej "analogi" ze na podstawie jednego posta jestes w stanie podac rozwiazanie problemu… z ktorego Cerebri zdaje sobie dobrze sprawe.
      I to jest wlasnie dyskusja, bo ja nie zgadzam sie z tym co napisales. Uwazam ze nie mozna podsuwac dziewczynie pomyslu zamieszkanie z czlowiekiem ktory nie chce tego na chwile obecna. Dodam ze kochajacej dziewczynie ktora przyszla tu zeby znalezdz pomoc i ktora moze z milosci wziasc na siebie role uzdrowiciela.

      ps. za dyskusje podziekowales juz duzo wczesniej, ale pozniej sie rozmysliles i zmieniles calego posta

      yucca, cos w tym moze byc. Ucieczka w chorobe nie jest przeciez tak odosobniona jakby sie moglo zdawac.

      yucca
      Uczestnik
        Liczba postów: 588

        Kłos zapisz:
        „Co do depresji i lęków – myślę, że dobrze się na nich znamy wszyscy – po części towarzyszą nam w jakiejś przewlekłej postaci od zawsze. Dopiero kiedy zaczynają utrudniać nam życie, idziemy z tym do specjalisty…<br><br>Edytowany przez: Kłos, w: 2008/05/17 15:15”

        Owszem,wszyscy się znamy na tym czym jest depresja, lęk, z czym to się je, jak się wtedy czujemy itd.Mi chodzi raczej o to, ze nie znam się na terminologii fachowej, oraz na tym jakie są przyczyny, symptomy i skutki CHOROBY zwanej depresją lękową czy natręctw . Wiem czym jest lęk, depresja z własnego doswiadczenia a nie od strony psychiatrii. Tylko to miałam na myśli.

        myszkowoz
        Uczestnik
          Liczba postów: 147

          ok KLOS (sorry nigdy nie uzywam polskich znakow)

          a Carola, nie zamierzam zamieszkac z nim w takim stanie jakim jest teraz.

          Edytowany przez: cerebri, w: 2008/05/17 15:33

          Edytowany przez: cerebri, w: 2008/05/30 14:50

          Kłos
          Uczestnik
            Liczba postów: 106

            Edytowany przez: Kłos, w: 2008/05/17 15:52

            pszyklejony
            Uczestnik
              Liczba postów: 2948

              no to mamy nową formę małżeństwa – małżeństwo terapeutyczne. tak na marginesie oczywiścię, czy jesteś wystarczająco dojrzała, skoro pytasz co zrobić?

              myszkowoz
              Uczestnik
                Liczba postów: 147

                Tak na marginesie.moze jestem moze i nie jestem wystarczajaco dojrzala. dowiem sie o tym za jakis czas… ale napewno ty tego nie mozesz ocenic, nie majac najmniejszego pojecia o mojej osobie. to po pierwsze a po drugie… nie pytam sie co zrobic, tylko czy ktos juz byl w podobnej sytuacji i wyszedl z tego. A to jest roznica

                yucca
                Uczestnik
                  Liczba postów: 588

                  pszyklejony zapisz:
                  „, czy jesteś wystarczająco dojrzała, skoro pytasz co zrobić?”

                  Znaczy dojrzałe osoby to takie które zawsze wiedzą co robić i nie muszą się uczyć, dowiadywać, konfrontować poglądów? To chyba mit jakiś. Mnie się zda, że wręcz odwrotnie, że dojrzałą osoba to taka która umie się przyznać do braku wiedzy i doświadczenia i się uczyć a nie trwać w iluzji "wszystkowiedzenia" , żeby czasem nie zapytać, nie powiedzieć "nie wiem" i nie być posądzonym o niedojrzałość…

                  I zapewniam, takich małżeństw / związków "terapeutycznych" jest wiele, i dobrze, że ludzie chcą siebie wspierać a nie od razu wymieniać na lepszy model czy szukać winnych, w moim odczuciu to żaden powód do kpin.

                  myszkowoz
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 147

                    dzieki yucca.

                    yucca
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 588

                      Nie za ma co 🙂

                      myszkowoz
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 147

                        Czytajac wasze wszystkie odpowiedzi na moje zapytanie, jakos dostalam wiare w to ze jakos wszystko sie ulozy. No ale jest to strasznie trudne. Moj narzeczony od wczoraj jest juz na oddziale. Pojechalam tam go dzis odwiedzic. Jakie to jest przykre jak przez polowe spotkania zachowuje dystans do mnie. Jakbym nic nie znaczyla. A jak w koncu powiem mu, ze jest mi z tego powodu przykro, to jakby sie odmienil. Strasznie trudne jest znosic te hustawki emocjonalne. A jak zaczyna gadac, ze znajde sobie lepszego, czyli doktora, wyzszego, z fura, elokwentnego, to juz wysiadam. Te poczucie nizszej wartosci. Wydaje mi sie ze rozumiem te jego problemy. I dlaczego sie tak zachowuje. Ale jest strasznie trudno te bzdury wysluchiwac. Bo ja mu nie potrafie poprawic jego wlasnego mniemania o sobie. Oby mu ta terapia pomogla
                        Musialam sie wyzalic, bo od tych odwiedzin mi strasznie smutno. Dzieki za przeczytanie tego.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 58)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.