Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD nerwica, depresja a DDA

Przeglądasz 3 wpisy - od 1 do 3 (z 3)
  • Autor
    Wpisy
  • rack
    Uczestnik
      Liczba postów: 4

      Witam ponownie,
      Nie udzielam się zbytnio, raczej zadaję tu pytanie i czekam na odpowiedzi nie komentując więcej danego wątku, to mi zupełnie wystarczy.

      Kilka spostrzeżeń odnośnie mojej osoby z ostaniego czasu, chcę wiedzieć czy też macie podobnie, jak sobie z tym radzicie.

      Od dwóch miesięcy poza terapią indywidualną uczęszczam na grupę (raz w miesiącu w weekendy, cała sobota i połowa niedzieli).  Zauważyłem, że idzie mi 'najgorzej’ z grupy, dystansuje się nieświadomie od emocji, nie potrafię się popłakać tak jak reszta choćby w opowiadaniu o swojej historii, często na mojej twarzy gości uśmiech kiedy mówię o trudnych dla mnie m0mentach z przeszłości, co tylko pokazuje jak daleko w umiejętności dystansowania się zaszedłem.

      Od dłuższego czasu, poza stałym napięciem i lękiem, mimo przyjmowanych na to leków ( w najniższych dawkach Sulpiryd, który w takich ponoć działa przeciwnerwicowo) zauważyłem wyraźnie obniżony nastrój, ciągle mi smutno, jestem przytłoczony codziennością, tym, że każdy kolejny dzień wygląda podobnie i wiem, że każdy kolejny będzie wyglądał podobnie, mam zupełny brak motywacji i energii do życia, mimo iż śpię dużo (8-9 godzin na dobę) to jest to sen kiepskiej jakości, przerywany i płytki nie dający zbyt wiele regeneracji. Libido równe zeru, jeszcze kilka miesięcy temu jednak czułem jakieś 'instynkty’, na dzień dzisiejszy zupełnie nie mam ochoty, nawet kiedy dochodzi do zbliżeń z moją dziewczyną ciągle myślę „co jest grane?”. Odżywiam się prawidłowo, żeby nie powiedzieć, że trzymam ścisłą zbilansowaną dietę, raz na czas robiąc małe odstępstwa. Piję dużo kawy, o innych używkach czy narkotykach nie ma mowy, przez strach przed pogorszeniem. Ogólnie nostalgia, brak radości z choćby małych rzeczy (pojechałem z dziewczyną na łono natury, do tej pory cieszyły mnie takie wypady, ostatnim razem czułem się cóż… zmieszany. Że niby przyjemnie i fajnie, a ja czuję pustkę i jałowość.) Do tego doszły niezbyt przyjemne myśli o tym, że bardzo boje się utraty kontroli nad sobą, że zrobię sobię krzywdę albo komuś bliskiemu. Nie dopusczam myśli że mógłbym- po prostu boję sie irracjonalnie utraty kontroli i takich zachowań (zaznaczam, że nigdy nic takiego się nie stał). Apogeum było to, kiedy oglądając ze znudzeniem mecz w telewizji przez ułamek sekundy przeleciał mi przez głowę obraz siebie skaczącego z balkonu z drugiego piętra na którym mieszkam. Oczywiście strach, panika i szybko do łóżka i do spania… Zastanawiam się czy to nie objawy lekkiej depresji spowodowanej zamartwianiem się o nerwicę oraz o przyszłość, niezadowolenie z teraźniejszości czy w końcu… efekt terapii. Co sądzicie? Jak się mają leki typowo przeciwdepresyjne (i czy w ogóle są OK, opinie jak tyłki w pół podzielone) do terapii? Czy pozwolą mi w efektywny sposób ją prowadzić i przeżywać emocje (z czym ogólnie mam problem)?
      W ogóle co do terapii. Na ostatnich sesjach poruszyłem głębiej temat matki, której po krótce nie obarczałem winą za przeszłość, całą przelałem na ojca alkoholika. Uświadomiłem sobie jednak na drodze terapii, że jednak dużo braków i niedociągnięc jest spowodowanych przez nią. Przecież była tam i mogła inaczej zareagować jako mama. I tu pytanie. W jaki sposób takie uświadamianie ma mi pomóc w dniu dzisiejszym? To tak jakbym poza brakiem ojca, miał także brak matki, czyli kiepska, smutna wiadomośc która mnie dodatkowo przybiła. Czasem wydaje mi się że nie rozumiem do końca sensu terapii. To wracanie do trudnych momentów- okazuje się że miałem rzeczywiście ciężko, a nie tak jak mi to wmówili rodzice 'nie tak źle, bo mamy co jeść’, ale co mi taka wiedza daje?

      Dodam, że na terapię idnywidualną chodze już pół roku, jakoś nie widze efektów, nawet pogorszenie stanu sprzed jej początku.

      „Iść w stronę słońca”
      Uczestnik
        Liczba postów: 203

        Hej rack, może zapytaj terapeutę jak się ma branie leków w czasie terapii. Jednak jest to praca z emocjami, z przeszłością, a tabletki zakłamują rzeczywistość. Z doświadczenia pamiętam, na czas terapii przestrzegano nas przed oglądaniem filmów psychologicznych. Terapia trwała pół roku, różne emocje pod drodze były bo jednak to powrót do dzieciństwa, rozgrzebywanie ran.Uczenie się siebie, emocji adekwatnych do sytuacji. To, że idzie Ci wg Ciebie najgorzej niczego nie oznacza na tym etapie. Jesteśmy z różnym bagażem doświadczeń, każdy doświadcza i pracuje z tym co ma problem. Na mojej terapii były osoby, które zrezygnowały.Przecież wracasz do czegoś co trwało latami, nie naprawisz tego od razu. Emocje też muszą znaleźć swoje ujście,swoje miejsce. Nie dziwię się ,że jest smutek, bo takie było Twoje dzieciństwo.Pamiętam, że terapeuta pomagała nam w sprawach indywidualnych dla nas, lęk i napięcie u Ciebie, może warto porozmawiać z nią.

        Odkrycie, że mama chociaż nie piła,mamy do niej żal  nie jest łatwe do przyjęcia dla dziecka.Natomiast mama staje się też chora, bo współuzależniona.Współuzależnienie jest uleczalne,tylko która żona alkoholika chce się leczyć, najlepiej zwalić wszystko na pijącego męża. W momencie gdy alkoholik trzeźwieje problemy dalej są, co daje nam obraz rodziny współuzależnionej, która też wymaga leczenia.

        Ja pracowałam z ośrodkiem ponad 5 lat, z przerwami, bardzo bałam się oderwać w końcu i zacząć żyć, podejmować decyzje. Długo potem odwiedzałam jeszcze przypadkowych psychologów, sama nie wiem po co.Tak jakbym bała się, że coś przegapiłam i jeszcze ktoś mi dopowie jak żyć. Po terapii wracałam do wiedzy, do notatek, pracowałam, tego czego mnie nauczyli.Efekty są, ale to lata pracy. Mówią, że ile lat siedzisz w destrukcyjnej sytuacji tyle trzeba z niej wychodzić. Prawdą jest na pewno, że tego trzeba bardzo chcieć. Nie poddawać się. Upadać, podnosić się, upadać, podnosić, aby w końcu spojrzeć w górę – do słońca 🙂 i poczuć ciepło.

        pszyklejony
        Uczestnik
          Liczba postów: 2948

          W dniu dzisiejszym takie uświadamianie i wracanie do trudnych momentów, ma Ci dać koniec nitki do uświadomienia sobie kim jesteś. Do emocji, które tworzą Ciebie.

        Przeglądasz 3 wpisy - od 1 do 3 (z 3)
        • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.