Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Nie chce mi sie ….

Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
  • Autor
    Wpisy
  • taka ona
    Uczestnik
      Liczba postów: 1

      nie chce mi sie juz uśmiechać, nie chce mi sie udowadniać całemu światu jak jest fajnie. Nie chce mi sie juz być silna, dzielna, odpowiedzialna, samodzielna. 32 lata na karku, 5 lat małżeństwa, 4 letnie dziecko i ten przyklejony uśmiech na twarzy, ze jest tak fajnie, ze jest tak super, ze rzygam tęcza. A w środku …. Czarna dziura.

      nie było nigdy bicia, było picie. Taty picie. Szukanie butelek, wylewanie do zlewu, wracanie do domu i zastanawianie sie co bedzie, jak bedzie. Pił, nie pił, bedzie ciąg czy to tylko tak raz. Były zasłoniete okna w pokoju jak był ciąg. Były wakacje za granica, narty we Włoszech, była dobra whisky a pózniej wódka pod sklepem z menelami. Dużo było, chyba za dużo. Pamietam jak kiedys przed wyjazdem ojca na długi czas poszłam z nim na pepsi i ciastko, dziwne, ze tak pamietam to pepsi i ciastko, dla niego piwo, jedno drugie. I powiedział mi wtedy, ze muszę być silna, odpowiedzialna, opiekować sie mama i bratem jak Go nie bedzie. I tak mi te słowa siedzą w głowie, ze nie płakałam na jego pogrzebie, nie płakałam bo nie chciałam wyć przy mamie i bracie, bo miałam sie nimi opiekować. Wyje codziennie, od 7 lat codziennie, pił czy nie pił był moim Tata, mimo, ze robil co robił.

      Przestaje dawać sobie radę z całym cholernym światem, moim światem. Mąż nie rozumie, nie potrafi wysłuchać a mi sie juz nie chce, niby kocha a ciagle tylko jestem najgorsza, nic nie umiem, wszystko robie źle. Pochwalić mnie ? Juz nie pamietam kiedy. Tylko źle, niedobrze, nie tak. Poszłabym w cholerę, ale nie idę, nie wiem dlaczego nawet. Uśmiecham sie dla córki, żyje dla córki, nie żyje juz dla siebie.

      Jakaś kumulacja zła wszelkiego i frustracji sie we mnie nagromadziła i wybuchła, trafiło na Was. Dziękuje za uwagę ….

       

      Gniewko
      Uczestnik
        Liczba postów: 185

        Że tak powiem: my już zatwardzeni w „boju” 😉

        Kamil86
        Uczestnik
          Liczba postów: 28

          I co dalej planujesz? Chcesz tak dalej żyć, czy chcesz coś zmienić? Myślisz, że córka nie czuje, nie widzi tego, że jej mama jest smutna, że udaje przed nią radość? Dzieci są niesamowitymi psychologami i wszystko wyczuwają na kilometr. Moim zdaniem musisz zrobić ze sobą porządek, tzn pomóc sobie, a wtedy najbardziej i najlepiej pomożesz córce. Jak zawsze w takich sytuacjach jestem zwolennikiem terapii. Życzę Ci powodzenia i obyś odnalazła radość życia

          Paczek88
          Uczestnik
            Liczba postów: 53

            My jako osoby z innych rodzin musimy mieć kogoś kto będzie nas wspierał ja sie nie dziwię że odechcialo ci się wszystkiego skoro mąż jest jaki jest ze na każdym kroku nie docenia cie najgorzej zrobić pierwszy krok i cos zmienić w życiu bo masz 32 lata więc czas wziąć sprawy w swoje ręce i ułożyć go tak żeby nie płakać także glowa do góry i do działania

            Elisheba
            Uczestnik
              Liczba postów: 50

              Kamil ma rację, córka czuje i to bardzo. Zawalcz o siebie i prawdziwy swój uśmiech. To najpiękniejsze co możesz jej dać.

              To nie jest łatwe, rozumiem. Dobrze że pękło, musiało być bardzo solidne skoro potrzebowało takiej kumulacji…. Trzymaj się ciepło. Masz w sobie siłę, mimo wszystko:)

              ewolet
              Uczestnik
                Liczba postów: 1

                Jestem na podobnym etapie życia w podobnym wieku z podobnymi problemami :D…… Może masz ochotę nawiązać kontakt – msewolet@gmail.com

                Paczek88
                Uczestnik
                  Liczba postów: 53

                  Myślę że tutaj potrzeba wziąć życie w swoje ręce odkąd zdałam sobie sprawę cały czas myślę o tym co było w dzieciństwie picie bicie i mieszanie z błotem nawet mi się codziennie śni jakieś wspomnienie np że ojczym bije mnie i rodzeństwo a ja np nie mogę wezwać policji bo nie ma zasięgu ale im więcej o tym myślę to wyciągam to wszystko i jakoś mi lepiej może to dziwne ale jak analizuje co przeżyłam to jest mi lżej ale nie chcę matki znać bo jest zła i mi zepsuła dzieciństwo

                  Monitalia
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 1

                    Ja zalogowalam sie tutaj,nie dlatego ze jestem dzieckiem Alkoholika lecz dlatego ze jestem w drugim zwiazku malzenskim z dzieckiem Alkoholika.Moj pierwszy maz jak urodzilo sie dziecko 1o lat temu ,po prostu zostawil nas tak od wyjechal do Anglii i zadzwonil ze to koniec.Coreczka miala pol roku wtedy.Czego nie mogl zniesc w domu po slubie i po odlaczeniu sie od matki ,ktora zrywala go w srodku nocy bo tata pijany(Piotr byl jej bohaterem,zajmowal sie mlodsza siostra,chodzil na zakupy,sprzatal…to chore)a we wlasnym domu z zona nie robil nic,Zero obowiazkow.Problemy byly ze wszystkim z najmniejszym obwiazkiem ,wiec uciekl.Mieszka teraz w Anglii z Mama i siostra(to troche nie normalne).Teraz mam drugiego meza,jego ojciec pil i pije nadal.Nie jestem w stanie dogadac sie kompletnie z tym czlowiekiem,wszystko sie rozpada,maz jest nieodpowiedzialny.Tak jak ten post autorki wszystko robi zle.Traci prace co pol roku,oklamuje mnie z pieniazkami(rozwala je po prostu,notorycznie klamiac),nie wyrzuca smieci,zbiera w domu mi  pudelka i inne  rzeczy ktore robia balagan i nie wyglada to estetycznie nawet jak posprzatam wszystko super .Nie potrafi rozmawiac i to chyba bedzie koniec naszego zwiazku,odklada wszystko na potem placenie rachunkow,terminy w urzedach…wszystko jest na potem do tego stopnia ze nie dostaje pozniej przez to.zasilku dla bezrobotnych.Nawet nie wyobrazacie sobie jak jestem nieszczesliwa kobieta ,nieszczesliwa zona  bedac z nim w zwiazku.Jestem zdruzgotana,to tak jak bym miala 40 letniego malego chlopca w domu ktorego trzeba uczyc co ma mowic gdzie ,co ma zalatwic a jeszcze fochy robi przy tym.Straszne po prostu straszne,ja juz nie mam sily,nie usmiecham sie ,nie mamy znajomych,nie wychodzimy nigdzie bo meza t nie bawi.Moj swiat jest czarny .Jedynie dzieci mnie pocieszaja bo sa cudowne.Moj maz na kazda uwage o sobie reaguje nerwowo lub wrecz mowi ze mam sie zamknac,wybiela siebie w kazdej sytuacji np.przed Mama wlasna klamiac prosto w oczy.Teraz ja potrzebuje pomcy b moje zycie nie jest szczesliwe.Aha maz nie chce zadnej terapii.I jak zawsze jest tekst ja wszystk robie zle.Ale jak sie tlumaczy czemu czlowiek ma pretensje,czemu jest zly …bo ciagle oszukuje na przyklad po co …to to juz nie dociera.

                  Przeglądasz 8 wpisów - od 1 do 8 (z 8)
                  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.