Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD nie mam jeszcze nikogo.

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 43)
  • Autor
    Wpisy
  • barcelona
    Uczestnik
      Liczba postów: 100

      to głupie, co napiszę.

      mój szwagier kiedyś powiedział, że gdyby był mną zainteresowany, nigdy nie odważyłby się mnie poderwać.

      kiedy któryś zagaduje, czasem żartuje, ja to odbieram jako kpinę, atak, objaw nabijania się.

      wiem, problem z samoakceptacją, pewnego rodzaju wstręt do rodzaju męskiego po wojnie z ojcem.

      tylko czy nikt nie chce się przebić przez ten mur? czy to raczej ja jestem zupełnie ostatnia na świecie, na kim nikt nie chce kruszyć kopii?

      Edytowany przez: barcelona, w: 2011/08/12 00:28

      Edytowany przez: barcelona, w: 2011/08/12 00:30

      Naznaczona DDA
      Uczestnik
        Liczba postów: 104

        a mi sie wydaje, ze jeszcze nie przyszedl czas na Ciebie, mimo wieku. kiedys spotkasz swojego ksiecia, nie szukaj na sile, bo to przynosi tylko porazki. na pewno znajdzie sie ktos, kto Cie uszczesliwi, tylko… nie patrz na wszystkich przez pryzmat ojca, bo nie wszyscy mezczyzni tacy sa. no i co jeszcze? nie doszukuj sie wysmiewania, itd. jesli sie tak poczujesz, powiedz sobie, ze to nie tedy droga; ze on nie mial w ogole takiego zamiaru 🙂 powodzenia!

        pszyklejony
        Uczestnik
          Liczba postów: 2948

          Sygnały muszą płynąć z obu stron, to co mówi szwagier. Cy potrafisz być "łanią"?

          Torquemado
          Uczestnik
            Liczba postów: 901

            Wiesz, nie jesteś wyjątkiem, ja mam 27 lat i nigdy nie miałem dziewczyny. Z tego co piszesz, to widać ,że z jednej strony chcesz mieć chłopaka, a z drugiej do mężczyzn czujesz niechęć i ten konflikt to Twój największy problem, który powinnaś rozwiązać o ile relacje z mężczyznami to dla Ciebie ważna sprawa. Ja na przykład swój konflikt między potrzebą wolności, a potrzebą przynależności rozwiązałem poprzez wycofanie. Relacje z kobietami nigdy nie były dla mnie czymś ważnym i zupełna rezygnacja z nich nie stanowi dla mnie wielkiego problemu, na pierwszym miejscu stawiam spokój.

            agus
            Uczestnik
              Liczba postów: 3567

              zgadzam sie z przyklejonym ( w ogole bardzo lubie czytac jego posty, sa baaardzo madre i porzyteczne…)…;) … brakuje mi jeszcze jednego tu Pana… tego z maczuga…
              jesli czytasz jeszcze Janusz to forum… to pozdrawiam Cie serdecznie…

              Torqi a mnie sie wydaje, ze Ty nie wycofales sie … tylko uciekasz… nie wiem… moze sie myle…przeciez nie jesem Toba…;) Ciebie rowniez pozdrawiam…

              Aga 😉

              barcelona
              Uczestnik
                Liczba postów: 100

                pewnie wszyscy macie rację po trochu.

                torquemado – myślę, że każdy potrzebuje kogoś, wycofanie niewiele daje i nic nie zmienia. sztuka to umieć otworzyć się na kogoś, a to bardzo trudne po parudziesięciu latach totalnego zamknięcia, jak w moim przypadku. samotność, powiadasz, to dobre wyjście. nie wiem, chciałabym znaleźć kogoś, z kim mogę iść przez świat, kto mógłby mnie pokochać taką jaką jestem, odrobinę popapraną emocjonalnie, ale w fazie leczenia 😉 łatwiej biec we dwoje, niż w pojedynkę. i myślę, że taka potrzeba jest w każdym człowieku, bo samotność zabija na dłuższą metę. czyż nie jest tak, że kiedyś się sparzyłeś albo nie odważyłeś?

                pszyklejony: no właśnie chyba nie potrafię.

                Naznaczona DDA – dzięki, że napisałaś, ogromną radość mi tym sprawiasz i gdzieś po cichu czekałam na Twoje słowa. wiem, pewnie masz rację, chyba w każdym facecie dostrzegam źródło zagrożenia i nieszczęścia, a może ja jestem z jakiegoś innego świata? kto wie? nie pozostaje mi nic innego jak czekać. w sumie chodzę na terapię dopiero parę miesięcy, nim uleczę duszę i otworzę się na ludzi i świat, minie trochę czasu. może wówczas ktoś mnie znajdzie, lub ja znajdę jego ;)) pozdrawiam Cię serdecznie, mądra główka z Ciebie 😉

                Naznaczona DDA
                Uczestnik
                  Liczba postów: 104

                  o rany, serio? dziekuje, to mile 🙂 ale jak bedziesz/bedzieci mi tak slodzic, to wpadne w samozachwyt 😉 haha 😀 nie no, napisalam po prostu to, co czuje. sama od jakiegos czasu stosuje sie do swoich zalecen i zycie wyglada lepiej. przykladem moze byc to: jak cos mowie i moj mezczyzna sie skrzywi lub powie jakis glupi tekst, to przelykam to jakos i mowie sobie, ze on przeciez nie chcial mi tym sprawic przykrosci; ze to normalny odruch, bo sama czasem strzelam miny nielepsze, jak cos mowi dziwnego i jest ok. przykrosc trwa wtedy tylko przez chwile – dopoki sobie nie pomysle, ze przeciez na dobra sprawe nic sie nie stalo 🙂 no i nie ma juz miedzy nami tylu niedopowiedzen, klotni, zarzutow, ze cos bylo nie tak, itd. nie moge powiedziec, ze wszystko mi tak wychodzi, ale sukcesami nalezy sie dzielic, bo byc moze komus to pomoze i bedzie czul sie lepiej? 🙂
                  a co do faceta, to tak, jak napisalam: nie spiesz sie z tym, a w koncu ktos pokocha Cie z wzajemnoscia 😀 z calego serca tego Tobie zycze :*
                  Ps: z innego swiata? ja od zawsze mowie, ze jestem z Jowisza (ze niby faceci z Marsa, a kobiety z Wenus) :woohoo:

                  buniek
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 38

                    Jestem trochę teraz w innej sytuacji niż ty bo mam za sobą związek, mam dzieci. Ale trakktujemy w podobny sposób facetów, lepiej samej najpierw "zaatakowac faceta" zanim on skrzywdzi. Tak myslałam do tej pory i żałuję tego. Zawsze było tak samo jesli ktos próbował porozmawiać. czułam satysfakcję gdy rozmówca został przezemnie "wdeptany w ziemię" wiedziałam ze wtedy nie bedzie chciał zbliżyc sie do mnie i że w ten sposób nie zostanę skrzywdzona.
                    wiesz do czego to doprowadziło? to że jestem uważana za osobę któej nie "tyka się" , poprostu ludzie boją się mnie. Według nich jestem twardą wredną babą. Chciałabym czasami zeby ktoś potraktował mnie jak kobietę, kruchą wrażliwą istotę ale jest to niemożliwe ze względu na mój wizerunek który sama stworzyłam.
                    Nie każdy kto usmiecha się do ciebie chce cię skrzywdzić, pamiętaj o tym.

                    agus
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 3567

                      hm…nie chce mi sie grzebac w przeszlosci, bo ostatnio zyje z calych sil i usmiecham sie do ludzi :laugh: … ale nie zgadzam sie do konca z naznaczona ( sorry ale bardzo mi przypominasz mnie sprzed terapii i chyba dlatego mnie nieraz drazni co piszesz…;)
                      moj zwiazek byl totalna porazka… wieczna wojan… aby moje wyszlo na wierzch…i tak se gralismy w ping ponga… doszlo do tego jak u BUNKA, ze maz zaczal sie mnie bac … itd… nie chec mi sie juz do tego wracac… jak juz liznelam tematu DDA, to probowalam tak jak TY zamiatac problem pod dywanik… dla ciszy i spokoju… a te smieci trzymalam w zakamarkach swojej glowki… nie mozna zamiatac problemow pod dywan… i jeszcze to tlumaczyc sobie, bo wczesniej czy pozniej wulkan wybuchnie…;)
                      jakiez bylo moje zdziwienie, jak terapeutka stwierdzila, ze nasz zwiazek nie powinien juz dawno istniec… byla bardzo zdumiona… pamietam pierwsza lekcja skonczyla sie zadaniem domowym : zaniechanie ping ponga, i sluchanie … a pozniej juz lecialo… z gorki z przeszkodami oczywiscie…ale jest dobrze…

                      Aga;)

                      agus
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 3567

                        a i jeszcze do autorki tematu… ( jesli nie masz przeciwskazan w trakcie terapii), polecam ksiazki : Sherry Argov : Dlaczego mezczyzni kochaja zolzy i Katarzyna Miller i Ewa Konarowska : Chce byc kochana tak jak chce…
                        tam powinnas znalezc odpowiedz na swoje rozterki… mi akurat one otworzyly oczy…

                        😉

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 43)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.