Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD nie mam jeszcze nikogo.

Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 43)
  • Autor
    Wpisy
  • Danno
    Uczestnik
      Liczba postów: 8

      Ja też mam 26 lat i nigdy nikogo nie miałem. Chciał bym kogoś znaleźć i staram się jak już kogoś spotkam kto się mną zainteresuje, ale zawsze jakoś pechowo trafiam. Ostatnio nawet dla dziewczyny pojechałem do innego miasta (przeniosłem się do pracy do Warszawy), miałem nadzieje że coś z tego wyjdzie. Nie stety, nie spodobałem się chyba. Zycie, nie można pasować każdemu, tym bardziej że do urodziwych to ja nie należe. Zyć mi się nie chce, a jednak z drugiej strony chce. Może nie mam odwagi że by zakończyć te męki, nie wiem. Marzył mi się zawsze dom z dzieciakami, nawet sobie projekt zrobiłem. Zapowiada się raczej że nic z tego nie będzie.
      Zastanawia mnie zawsze jak to jest, że wszystkim dookoła udaje się jakoś dobrać w pary. Nie mają z tym problemu, a ja zawsze sam. Zawsze. Na dodatek po każdej nie udanej próbie, serce mnie boli co raz bardziej. Chciał bym że by się to wreszcie wszystko zakończyło.

      pszyklejony
      Uczestnik
        Liczba postów: 2948

        Po to boli serce, żeby głowa zaczęła myśleć. Jak już jesteś w Warszawie, to tu jest dużo poradni psychologicznych.

        spike1984radom
        Uczestnik
          Liczba postów: 29

          Bedze jeszcze twój czas pierwsze co to zacznij akceptować sama siebie a i inni cie zaakceptują tez to przerabiałem pozdrawiam Roland DDA

          barcelona
          Uczestnik
            Liczba postów: 100

            wiem.
            będzie mój czas. trzeba zaakceptować siebie, nauczyć się inaczej myśleć, czuć. tylko to wyboista droga. długa, mozolna, bolesna.

            szkoda, że ciągle pod wiatr, od samego początku, czemu nie urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą?

            albo właśnie nie szkoda.

            marudzę.

            pozdrawiam wszystkich, którzy tu coś skrobnęli. dzięki Wam jest… cieplej na duszy. to niby nic takiego, a jednak Coś. Dzięki 😉

            desideri
            Uczestnik
              Liczba postów: 7

              Z tym powiedzeniem, że właściwy czas jeszcze nie nadszedł jest sporo racji. Ja w swój pierwszy poważny związek wkroczyłam dopiero w wieku 24 lat. Wcześniej sądziłam, że się nie nadaję do bycia z kimkolwiek. Tylko teraz pojawiają się inne problemy, które są wynikiem tego, że chyba jednak nie byłam gotowa na poważny związek. Widocznie zbyt szybko podjęłam poważną decyzję. Teraz zaczynam jej żałować. Wiem, że muszę wrócić na terapię, którą przerwałam kilka miesięcy temu, by móc rozwiązywać problemy, które się nawarstwiają.
              Więc ewkaradom, lepiej najpierw poukładać siebie zanim się zacznie układać życie z kimś innym. Możliwe, że już gdzieś przewinął się ten właściwy dla Ciebie, tylko Ty jeszcze nie byłaś w pełni gotowa na związek. Mam nadzieję, że uda Ci się poukładać siebie i że Twoje doświadczenia Cię umocnią;)
              Pozdrawiam:)

              spike1984radom
              Uczestnik
                Liczba postów: 29

                ewkaradom zapisz:
                „wiem.
                będzie mój czas. trzeba zaakceptować siebie, nauczyć się inaczej myśleć, czuć. tylko to wyboista droga. długa, mozolna, bolesna.

                szkoda, że ciągle pod wiatr, od samego początku, czemu nie urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą?

                albo właśnie nie szkoda.

                marudzę.

                pozdrawiam wszystkich, którzy tu coś skrobnęli. dzięki Wam jest… cieplej na duszy. to niby nic takiego, a jednak Coś. Dzięki ;)”

                Bardzo wyboista ale jak już się ją przejdzie to jest bardzo dożą satysfakcja ja nie żałuję ze mam rodziców alkocholikow (możne trochę) nauczyło mnie to jak się stać dorosłym i nie zależnym morze trochę za wcześnie ale ……. nie ma tak źle co by gorzej nie mogło być

                barcelona
                Uczestnik
                  Liczba postów: 100

                  zatem tylko żal, że tak późno wzięłam się za to całe "układanie siebie". czas leci, a ja stoję w miejscu.

                  i w sumie to dobre, gdy już się "ułożę", a wierzę że wytrwam, że przerwę ten patologiczny węzeł pokoleń. że jeśli uda mi się znaleźć właściwego faceta, i zbuduję z nim zupełnie nowy – nasz – świat, tamte echa zamilkną. nowa jakość. czysta.

                  tylko patrząc wstecz – tyle zmarnowanego czasu…

                  Edytowany przez: barcelona, w: 2011/08/12 00:30

                  Ewa77
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 908

                    Ewa,26lat to jeszcze nie poważny wiek.Ja zaczynałam po 30.Zresztą to chyba nieważne kiedy.LIczą się chęci,praca nad sobą a w końcu efekty.

                    kristofer
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 89

                      zgadzam się.Wyrzucanie sobie ,pretensje do siebie nic nie poprawią.Tylko utrudnią moją akceptację sytuacji i siebie w poukładaniu swego życia.JA miałem 28 lat ,gdy zacząłem inaczej patrzyć na pewne sprawy,rodzinę,relacje z kobietami,przyjaciół ,znajomych ,kościół ,wiarę i swoje błędy.
                      Tylko na efekty i to co wypróbowane prze innych.
                      POZDROWIENIA

                      barcelona
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 100

                        DZIĘKI!!!

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 31 do 40 (z 43)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.