Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Nie mam pojęcia co robić.
-
AutorWpisy
-
Witajcie. Długo zastanawiałem się na faktem poszukiwania pomocy na nurtujące mnie problemy. Podejrzewam, że jestem DDA (praktycznie jestem pewien). Specyfikę DDA poznałem na zajęciach na studiach, gdyż studiowałem jeden z kierunków socjalnych. Dopiero po omówieniu zagadnienia DDA zdałem sobie sprawę, że faktycznie coś nie tak jest w moim życiu, a trudno mi mówić w gronie najbliższych o tym o czuję.
Wszystko zaczęło się kiedy miałem ok 8 /9 lat (teraz mam 22). Mój ojciec nadużywał alkoholu, ale nie przez cały ten okres. Były lepsze i gorsze miesiące. Cała sytuacja uległa zmianie jakieś 2/3 miesiące temu. Widzę, że moja mama bardzo męczy się z faktem, że ma męża alkoholika, ale nie daje po sobie poznać że jest jej trudno. Razem z młodszą siostrą wiemy co dzieje się w domu i jak wygląda sytuacja. Matka nie chce z nami rozmawiać na temat ojca i jego problemu z alkoholem. Wygląda na to, jakby sama odcięła się od tego tematu i tłumi w sobie wszelkie emocje. Boję się, że kiedyś nie wytrzyma i wybuchnie – a bardzo się o nią boję, gdyż jest najważniejszą osobą w moim życiu. Gdy matka jest sam na sam z ojcem, prosi go aby nie pił, on zapiera się że jest trzeźwy i nic nie pije (chociaż widać po nim, że jest inaczej). On nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma problem. Nie mam pojęcia czym jest to spowodowane, gdyż nie ma zbytnich problemów w pracy. Jedynym istotnym faktem, może być to że jego brat również nadużywa alkoholu i jest tzw. alkoholikiem w 100%. Nie szuka pomocy, bo jak sam twierdzi jest mu dobrze.
Cała ta sytuacja w domu wpływa na mnie destrukcyjnie. Razem z matką i siostrą czujemy się współuzależnieni. Nie potrafię znaleźć sobie drugiej osoby w której miałbym oparcie w trudnych chwilach. Do tego dochodzi fakt, że jestem osobą homoseksualną, która jeszcze się nie ujawniła. Jest to kolejny powód, przez który nie czuję się w pełni bezpieczny i szczęśliwy. Najchętniej wyprowadziłbym się z domu i zostawił ten problem za sobą, ale coś mnie trzyma. Mam wrażenie, że jak opuszczę rodzinę, to matka kompletnie się załamie i nie będzie miała na kogo liczyć w tych trudnych chwilach. Czuję się ubezwłasnowolniony. Tracę nadzieję, że kiedykolwiek uda mi się zbudować związek i ułożyć sobie życie po swojemu. Może gdybym potrafił wyrażać emocje znalazłaby się osoba, które mnie wesprze. Czuję na sobie ogromna odpowiedzialność za utrzymanie równowagi w domu. Ale tracę już siły, co raz częściej popadam w stany przygnębienia. Nie myślę o samobójstwie, bo zdaję sobie sprawę, że to żadne rozwiązanie. Ja nie chcę skończyć z życiem, tylko podjąć próbę uwolnienia się od tego poczucia winy względem problemu ojca.
Witaj,
Poruszyła mnie Twoja wypowiedź. To dobrze, że dostrzegasz problem w Twoim domu. To nie tylko problem Twojego ojca, ale całej rodziny – postawy, które opisujesz, wskazują na to, ze zarówno Twoja mama, jak i Ty z siostrą, jesteście osobami współuzależnionymi.
Jeśli chcesz pomóc sobie (a aby rozwiązać jakikowiek problem, powienineś zacząc wlaśnie od tego), poszukaj w swoim mieście lub w okolicy meetingów DDA lub terapii. Czasem takie terapie sa prowadzone w ośrodkach leczenia uzależnień i, o ile wiem można z nich skorzystać bezpłatnie.
Osobiście, mogę Ci powiedzieć, że meetingi wiele dają. Nikt nie rozwiąże tam za Ciebie problemu, ale kontakt z ludźmi o podobnych kłopotach, którzy podjęli wysiłek zmiany tej sytuacji, bardzo podbudowuje. Poza tym dzięki temu można wyrwać się z dysfunkcyjnego środowiska, dostrzec negatywne zjawiska w swoim domu rodzinnym, których wcześniej się nie widziało.
Radziłabym Ci zacząć właśnie od uczestnictwa w spotkaniach/terapii. Potem rozwiązania zaczną nasuwać się same, jeśli będziesz nad sobą pracował. Wiem coś o tym z własnego doswiadczenia.
Zyczę Ci wytrwania i dużo sił 🙂bardzo dobrze, że wiesz co się dzieje z Tobą i w Twoim otoczeniu…
bycie wśród ludzi o podobnych problemach jest budujące… sama wszystkim stąd bardzo współczuję z powodu takich przeżyć, ale jednocześnie cieszę się, że nie jestem jedyna… szkoda tylko, że tak wspaniałych ludzi poznałam w takich okolicznościach…
Zgodzę się z przedmówcą- terapia albo meetingi mogą pomóc znaleźć rozwiązanie z tej sytuacji… Osobiście mogę zaproponować literaturę, która pomoże dotrzeć do siebie (sama wolę poczytać i popracować sama ze sobą jako, że nie mam odwagi szukać pomocy na zewnątrz- wolę zrobić to sama i jakoś mi to wychodzi :))
Dziękuje za rady. Nie jestem pewien czy oby jestem gotowy do dzielenia się swoimi przeżyciami na terapii w grupie DDA, ale mam nadzieję że to niebawem się zmieni. Bandziorek, gdybym mógł prosić o propozycje literatury, byłbym bardzo wdzięczny. Nie zaszkodzi takie samokształcenie w kwestii problemu.
dreamerr zapisz:
” Nie zaszkodzi takie samokształcenie w kwestii problemu.”:woohoo: To nie jest kwestia wiedzy, tylko nieprawidłowych przekonań, a tych się nie pozbędziesz czytając.
pszyklejony zapisz:
„dreamerr zapisz:
” Nie zaszkodzi takie samokształcenie w kwestii problemu.”:woohoo: To nie jest kwestia wiedzy, tylko nieprawidłowych przekonań, a tych się nie pozbędziesz czytając.”
Przepraszam, źle to ująłem ale dopiero staram się wdrążyć w kwestię DDA na swoim przykładzie.
Nie masz za co przepraszać :), problem jest głęboko ukryty w emocjach i bez pomocy jest niezmiernie trudno go zobaczyć.
Dreamerr, powiem Ci tak (a w sumie to napiszę ;)) skończyłam psychologię, będę się bronić i wychodzę z założenia, że sama sobie poradzę ze sobą… polecałabym jednak terapię bo łatwiej jak ktoś obiektywnie patrzy na nasze problemy- widzi to czego my nie zauważamy przez emocje- albo nie chcemy widzieć…
na początek dobre byłoby "czas uzdrowić swoje życie" (znajdziesz to chociażby na chomikuj.pl), co do zagłębiania się w siebie i znalezienie błędnych kół polecę "psychoterapia poznawczo-behawioralna" A.Popiel i E. Pragłowska (miałam to na zajęciach- bardzo fajnie napisana, przystępnym językiem:) )
a jeżeli chodzi o cechy DDA http://www.dda.ite.pl/index.php?autodiagnozadda na podstawie tych cech zrobiłam swoją autodiagnozę. Wiem z czym mam problem i czym jest to spowodowane… Po studiach jestem o tyle mądrzejsza, że wiem jak działają myśli automatyczne i jestem sama w stanie je wyłapać… Poznalam też metody zamiany ich z negatywnych na pozytywne… Dlatego warto przeczytać tą książkę o psychoterapii…
Owszem praca ze specjalistą jest niezastąpiona, tak samo jak grupy wsparcia, ale ja osobiście uważam, że łatwiej się pracuje wszystkim kiedy wiesz co ci dolega i na czym chcesz się skupić 🙂
Tommy Hellsten "Wsparcie dla dorosłych dzieci alkoholików"
Janet G. Woititz "Dorosłe dzieci alkoholików"
Alice Miller "Gdy runą mury milczenia"
a to poleciła mi kobitka, z którą mailowałam… nie wiem czy dobre są bo nie zajrzałam tam jeszcze… Naściągałam sobie tyle literatury, że nie wiem od czego zacząć 😀
Gdy tylko miałem zajęcia z DDA to w domu sam na spokojnie zrobiłem sobie autodiagnozę według tej strony co mi podałaś. Dlatego też zaczynałem podejrzewać, że coś jest nie tak. Dzięki za te pozycje z literatury. Zajrzę do nich koniecznie i przybliżę sobie zagadnienie DDA aby wiedzieć na czym stoję. Następnie w miarę możliwości podejmę terapię.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.