Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD nienawiść do współuzaleznionej matki

Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
  • Autor
    Wpisy
  • kasiulaaa1
    Uczestnik
      Liczba postów: 10

      Witajcie. Nie radzę sobie ze złością do współuzależnionej niepijącej matki. Uciekłam daleko od domu by uniknąć kontaktu z matką tyranem. Pojechałam na wakacje z moimi dziećmi by spotkali się z dziadkami (ojciec nie pije od 10 lat) i spędzili trochę czasu. Znów zaczęła mnie "tyrać " i upokarzać.Zabrałam dzieci "pod pachę" Uciekłam. Nie mogłam znieść tych upokorzeń. Pracuję w terapii nad tym by z nią porozmawiać "od serca" , wybaczyć to jak mnie traktowała całe życie ale dziś terapeautka uświadomiła mi, że nie warto, że to jest strasznie okrutny człowiek, który jest szczęśliwy gdy komuś "dokopie". Jednak te złe relacje są jak zadra w sercu. Czy wy mieliście podobnie? jak sobie z tym radzicie?

      aneta86
      Uczestnik
        Liczba postów: 22

        ja mialam na odwrot nie potrafie okazac zlosci ojcu ktory pil i bil mnie i moja mame nie potrafie jestem nawet mila dla niego paranoja nie wiem dlaczego za to wyzywam sie na mamie mojej ktora zyla z moim ojcem tez pila ale obecnie nie pije 🙂

        jezebel101
        Uczestnik
          Liczba postów: 112

          ja rowniez nie mam dobrego kontaktu z moja matka. grunt to zrozumiec ze masz prawo sie na nia zloscic. bo jest za co i nie probowac wybaczyc na sile;

          ogniszka
          Uczestnik
            Liczba postów: 264

            właśnie, ta złość..
            czuję, że wyrażanie jej, pomaga mi ogarnąć chaos w głowie, opanować strach i poczucie zagrożenia.
            moja matka nie ma żadnych zasad, notorycznie łamie moje granice i jeszcze oczekuje wdzięczności, bo przecież chce dla mnie jak najlepiej

            tamaryszek
            Uczestnik
              Liczba postów: 148

              Ja wiem,jak to boli, ta zadra w sercu, gdy relacje z najbliższymi sypią się,choć chcielibyśmy,aby byly w miarę ok.
              Moja matka absolutnie wypiera się tego,ale ja wiem,że byla i jest współuzależniona od męża alkoholika,choć sama nie pije i zawsze odkąd pamiętam,trzmala wszystko w kupie.
              Nie zadbała o własne interesy, wyszła jak przysłowiowy Zablocki na mydle,bo poświęcila się dla rodziny,a tak naprawdę za wszelką cenę robiła tak,byśmy uchodzili za w miarę normalną rodzinę.
              Dziś jest sfrustrowana i cięzko z nią normalnie i spokojnie porozmawiać. Mamy zle relacje.
              Posługuje się często w relacjach ze mną emocjonalnym szantażem,czego ja nie znoszę, klocimy się.
              Jak pisze ogiszka, moja mama również łamie moje granice i oczekuje wdzięczności,bo przecież przeszła tyle w zyciu i wie,co jest dobre,a co nie, a jak ja się buntuję to jeszcze ma pretensje,że jestem niewdzięczna,bo ona przecież chce jak najlepiej…
              Może zatem warto przemyśleć to, co powiedziała Ci terapeutka,że na siłe nie warto próbować budować dobrych relacji z matką,która tyranizuje i dowartościowuje się tym, że Ci dokopie i psychicznie zdołuje,wpędzi w poczucie winy.

              Adriandes
              Uczestnik
                Liczba postów: 20

                Ja udaję że nie mam rodziny i jestem sam 🙁 wlaściwie to nie mam o czym rozmawiać z matką i ojcem są jak z marsa po terapi było całkiem dobrze myślałem że też skożystają na mojej wiedzy ale nic z tego dlatego się odciąłem i co? i nic! czuję jak podświadomie to męczy tracę przez to siłę jestem w ciemnym tunelu tylko wiara w siebie mnie trzyma i nowe zadania i cele jakie sobie stawiam życie to taki mechanizm przyczynowo skutkowy że trzeba mieć zajęcie i to pomaga :sick: przynajmniej na jakiś czas – co dalej zobaczymy

                mariuszekgarnuszek
                Uczestnik
                  Liczba postów: 339

                  Witam

                  Uczucie ktore opisalas jest calkowicie naturalne. Niw mozna być poniewieranym psychicznie badz fizycznie i nie odczowac gniewu.

                  Gniew jest czyms co pozwala nam czesto poczuc wlasne ja. Cego pragniemy, czego my chemy a nie chora rodzina.

                  Dopóki nie czulem wlasnego gniewu, dokpuki nie czulem sily mojego wnetrza, doputy inni ludzie prubowali mna poniewierac.

                  jak juz poczulem swoj gniew wowczas powoli budzilem sie ze swoistego snu.

                  Odnosnie samego faktu do rodzicow to chialbym powiedziec ze jak oswoillem sie z wlasnym gniewem wowczas ustapilo uczucie morderczej nienbawisci.

                  ===========================================
                  http://www.679347.blogspot.com

                Przeglądasz 7 wpisów - od 1 do 7 (z 7)
                • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.