Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › niepewność siebie i frustracja
-
AutorWpisy
-
odkryłem razem z psychologiem, że powodem mojej depresji może być frustracja. od dłuższego czasu zarzucam sobie, że mimo iż dużo zrobiłem dla siebie to w obliczu jakiegoś zadania, konfrontacji, staję jak przed murem i często nic nie robię. potem zarzucam to sobie. tzn chętnie zaczynam -idę np. na imprezę, ale boję się kogoś zagadnąć. nie potrafię się przełamać-powód to najprawdopodniej niskie poczucie wartości (choć realnie patrząc nie jestem w niczym gorszy od innych).podejmuję zadania czy to w pracy czy w życiu prywatnym, jednak nie kończę tak jak chcę. kiedyś tak nie było- często poddawałem się na starcie więc postępy są.
blokuję się, staję jak przed murem.tak jest wszędzie. wiem, ze na wszystko przyjdzie czas, jednak bez działania może nic nie przyjść. może ktoś mi coś mądrego poradzi w końcu czym więcej porad tym lepiej.hmm ciężko tu coś poradzić. Widac ze to wszytsko masz uświadomione, wiec chyba należy działać jakby na przekór i na siłe czasem. Czujesz ze nie mozesz, ze cos Ci nie pozwala na ruch, to spróbuj na siłe to zrobic, z założeniem ze moze Cie spotkac niepowodzenie i tylko tyle!
Nie wiem tez dokladnie o czym piszesz. Czego nie konczysz, dlaczego co i jak? Bo wyjasnieles jedynie sprawe z imprezą i zapoznaniem kogos.. a tu, tak jak napisalam, uwazam ze warto sie przelamac i na sile, mimo nieprzyjemnego uczucia ze moze z tego jakas lipa wyjsc… spróbować i nie jeden raz ale wiele razy. Kazdemu sie czasami nie udaje, niektórym często……..Edytowany przez: Banka, w: 2008/10/21 19:52
Walter
Przyszły mi do głowy dwie skromne rady .
Pierwsza to autosugestia ,wmawiaj sobie przed podjęciem jakiegokolwiek działania ,że wszystko pójdzie jak najlepiej ……..
Jeżeli nie znajdziesz na tyle siły aby przełamać siebie to mam drugą radę ,pochodzi ona trochę ze świata fantazji ,ale jeśli masz ten świat marzeń i fantazji rozbudowany to poskutkuje .
A mianowicie -przed podjęciem działania wmów sobie ,że oglądasz jakiś film ,albo ,że grasz w nim tylko główną rolę ,albo po prostu utożsamiasz się z głównym bohaterem (czyli ze sobą tak naprawdę )
Powodzonka ,wiara w siebie to połowa sukcesu a działanie to druga połowa:))Jesli chodzi o poczucie wlasnej wartosci to zazwyczaj wynika ono z zupelnie nieobiektywnych powodow. Proponuje przylozyc sie tutaj porzadnie do pracy.
A Twoj problem wydaje mi sie tez problemem nadmiernej oceny samego siebie. Moze wynikajacej z tego, ze w dziecinstwie ciaglebyles oceniany i krytykowany. W takiej sytuacji mozna nauczyc sie "nie istniec", jak najbardziej "nie byc". Obecnie stajac przed roznymi okolicznosciami, moze wstydzisz sie zrobic z siebie "durnia", "niedojde" itp. Wydaje Ci sie, ze ludzie ciagle na Ciebie patrza, oceniaja i ta ocena zazwyczaj w twoich oczach jest negatywna. POsrednio wiaze sie to z samoocena, ale tez z takim patrzeniem na sebie oczami "niezadowolonego" rodzica. I jak tak na siebie patrzysz to juz sam na samym poczatku stwierdzasz, ze lepiej nic nie zrobic niz zrobic cos tak, zeby zasluzyc na krytyke.
tak to prawda, że z nawiązywaniem nowych znajomości mam duże trudności, przełamywałem się już, no ale trafiałem na głupie osoby albo mówiłem coś od rzeczy, tego się boję. zabieranie głosu w większej grupie też powoduje ten paraliżujący stres. oczywiście porównując mnie np 5 lat temu i teraz-teraz dużo więcej potrafię, ale muszę coś zrobić innego niż tylko przełamywać się. wizualizacje raczej nie wiele mi pomagają, tzn pomagają, ale słabo i trzeba na nie dużo czasu.czuję teraz duże zniecierpliwienie, że zmiany zachodzą za wolno, a za tym idzie brak energii i frustracja.
Walter,rada na zniecierpliwienie jest przyswojenie sobie, ze wszytko idzie w takim tempie w jakim musi. widocznie tyle czasu Ci potrzeba. A zaradzic temu moze jak czlowiek sie mocno w siebie wslucha.Moze moja rada wyda sie z zupelnie nie tej beczki, ale warto zapisac sie na jakies "naweidzone" zajecia typu jog, tai-chi. Bardzo dobrze, na pewnym etapie, ucza nas jak sie skoncentrowac na sobie samym, wyciszaja i….poprawiaja zdrowie fizyczne-co nie jest bez znaczenia 😉
W kazdym razie takie wyciszenie pozwala nam inaczej spojrzec na swoje mozliwosci i uslyszac to czego nie potrailismy uslyszec wczesniej.
hej Katarzynko, to co piszesz – w jaki sposób się przyłożyć do pracy?
miałem tak z ocenianiem siebie, u nas nigdy nie było dużo pieniędzy, więc ciągle było mi wstyd, że chodzę ubrany byle jak choć zawsze czysto dzięki matce. w dodatku byłem gruby, potem gdy schudłem pojawiła się dziewczyna, tu z kolei wstyd mi było bo ojciec był ciągle pijany i w dalszym ciągu brakowało pieniędzy. to może smutne ale teraz już trzeba myśleć o przyszłości, chcę się z tego wygrzebać
piszesz w tym samym czasie co ja;)
😉 Walter, ja to mysle sobie tak, ze jesli ciagle poddajemy sie terapii, autoterapii i takim tam i w koncu stajemy w slepym zaulku, z ktorego nijak wyjsc to warto wyjsc poza ta droge terapii i poszukac troszke innej drogi dotarcia do siebie 😉 Jedni szukaja jej w duchowosci, Bogu inni w jodze, tai-chi, wsluchiwaniu sie w siebie. Polecam poszukanie siebie w inny sposob 😉
dzięki Katarzynko, no nie wiem czy mi mogą pomóc takie -wydaje mi się -formy nabierania dystansu. uważam że powinienem jak najszybciej zmierzyć się z problemem. jeśli chodzi o jogę-próbowałem taekwondo-choć tu jest mało filozofii raczej "wycisk". do kościoła chodzę. do psychologa chyba też powinienem;) i chyba nie zrezygnuję dopóki nie rozwiążę problemów albo sam mi nie powie. ja chyba muszę nauczyć się w takich kluczowych momentach patrzyć na siebie tak surowo, tylko nie kojarzę teraz jak.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.