Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Nowa DDA

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 10)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarOlala1807
    Uczestnik
    Liczba postów: 2

    Dzień dobry,
    <p style=”text-align: justify;”>dziś pisze pierwszy wpis na forum. Mój ojciec był alkoholikiem. Od najmłodszych lat starałam się pomóc mamie we wszystkim w domu, bo na ojca nie było co liczyć. Gdy zaczął pić miała 4 lata. Wyprowadził się z domu gdy miałam 18 lat. Te 14 lat były najgorszymi w moim życiu. Wstydzilam się przyprowadzać kogokolwiek z moich rówieśników do domu. Do tego cięgle przychodzili do niego znajomi pić, od tej pory panicznie boję się dzwonków do drzwi. Od tamtej pory próbuje wyprzeć ojca ze świadomości, jakgdyby nigdy nie istniał. Teraz sama mam dziecko, cudownego synka, którego kocham nad życie. Jednakże boję się okazywać mu uczucia, boję się, że wszystkie robię źle, że jestem złą matką. Ciężko jest mi to pisać bo jeszcze nigdy z nikim nie rozmawiałam o moim problemie. Nie nadużywam alkoholu, można wręcz powiedzieć, że go unikam i nie lubię, a od ciąży to już w ogóle. Nie wiem co mam zrobić. Nie mogę znaleźć pracy. Nie umiem poradzić sobie z życiem i wychowaniem syna, choć bardzo się staram. Zaczynam dostrzegać pierwsze objawy depresji. Moja mama nadal mieszka z nami. A ja ciągle odkąd pamiętam, za wszystko ją przeraszam, nawet z nieistniejących problemów. Zauważyłam ostatnio, że mój syn zaczyna robić to samo. Ciągle za coś przeprasza, choć nic nie zrobił. To jest właśnie punkt zapalny, że muszę coś zmienić, uporać się z przeszłością. Pomóżcie.</p>

    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 550

    Cześć, Olu,

    Cieszę się, że postanowiłaś się tym jednak podzielić, od tego zaczynają się wszelkie zmiany. Czy orientowałaś się może na temat terapii DDA w twojej okolicy?

    AvatarOlala1807
    Uczestnik
    Liczba postów: 2

    Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia czy jakaś terapia jest gdzieś w pobliżu. Boję się, że gdy ktoś zacznie mnie wypytywać o dzieciństwo po prostu nie dam rady o tym opowiedzieć. Jedyną osobą, która wie jest mój partner. Choć nie chce go zamęczać swoim problemem ponieważ on również nie miał łatwego dzieciństwa. Jego ojciec zabił się w dość młodym wieku i osierocił trójkę dzieci, a  mój partner stał się wtedy głową rodziny. Mam wrażenie, że mój problem jest w stosunku do jego dzieciństwa dosyć błachy. Ale do sedna dopiero od kilku tygodni interesuje się dda. Wcześniej to z siebie wypierałam i tak jak w tytule jestem nowa. 😔

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesięcy temu przez AvatarOlala1807.
    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 550

    W kwestii przeżyć nie ma porównań, każdy ma swoje. Ja na przykład jestem DDD i w moim domu nie było praktycznie problemu alkoholu ani przemocy fizycznej, ale emocjonalnie i tak mi zostały sporo do przepracowania i zaopiekowania. Skoro widzisz jak to się klonuje u twojego dziecka, to jednak chyba nie jest takie błahe i do pominięcia?

    Na forum nikt ci nie zrobi terapii, ale może będzie ci lżej tu trochę pogadać, żeby się z tym oswoić.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 491

    Olu, Ty chyba już sama wszystko doskonale widzisz. Twoje DDA/DDD przechodzi na Twojego syna. To nie przypadek, że Ty i Twój mąż spotkaliście się, jako dwójka osób po traumach. I widzisz też to, że swojego problemu nie możesz złożyć na barki męża.

    Co do przepraszania. Ja kiedyś też przepraszałem cały czas – niezależnie od tego, czy wina mogła być moja. Teraz myślę, że to było takie „Przepraszam, że żyję. Przepraszam, że zrobiłem wszystkim kłopot tym, że się w ogóle urodziłem.” Ale za to też nie byłem winny.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 785

    Hej Olu,

    napisz do jakiego dużego miasta masz najbliżej, to może ktoś z forum podeśle adres funkcjonującego mityngu DDA lub poda namiar na dobrego terapeutę. A może sama sprawdź listę mityngów w okolicy.

    Oskar DDAOskar DDA
    Uczestnik
    Liczba postów: 73

    Witaj Olu.

    Ja też mam problemy związane z wychowaniem dzieci.

    Popełniłem wiele błędów, bo nie miałem wzorca ,,dobrego rodzica”.

    Mogę śmiało stwierdzić, że to były ,,antywzorce”, chyba nawet nie powinni mieć dzieci…

    No, ale skoro już uczestniczę w tym życiu, mam świadomość,

    że prawie nic nie przyjdzie samo.

    Znanymi metodami wychodzenia z tych problemów są:

    1/ Terapie DDA/DDD (prowadzone przez specjalistów)

    2/ Meetingi DDA/DDD (prowadzone przez doświadczonych amatorów)

    3/ Warsztaty DDA/DDD (najczęściej jako dodatek dla uczestników meetingów)

    Samodoskonalenie dzięki książkom, materiałom audio/wideo

    jest w mojej subiektywnej ocenie tylko rozwiązaniem pomocniczym,

    chociaż często z niego korzystam.

    Jak znaleźć dobrego terapeutę?

    Dla mnie osobiście najbardziej miarodajne są opinie uczestników

    meetingów DDA/DDD.

    Cokolwiek postanowisz, od czegoś trzeba zacząć.

    Zasługujesz na dobry los.

     

    Pozdrawiam

    Oskar DDA/DDD

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesięcy temu przez Oskar DDAOskar DDA.
    AvatarAniAdda89
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Cześć. To mój pierwszy wpis. Ok zaczynamy.

    Mam 33 lata, jestem od 10 lat mężatka i matka dwójki dzieci. Mam problem z sobą. Nie wiem czy to jest związane z przeszłością czy nie. Mój ojciec był alkoholikiem. W domu jak w domu. Nie mów nikomu co się dzieje w domu. Taka była myśl przewodnia. Pamiętam jak tata leżał w małym pokoju na podłodze i uśmiechał się jak przed sen. Ale nie o tym. 10 lat temu zdradziłam męża. Okłamywała mam go. Wtedy miałam myśl że może skończyć z sobą i kłopot zniknie. Teraz  stało się tak że dałam nr telefonu też innemu mężczyźnie. Do niczego więcej niż rozmowy, flirt czy spacer nie doszło. Ale nie powiedziałam mężowi. Okłamałam go. Zostawiałam go z dziewczynami i szłam na spacer czy kawę. Niestety doszło do tego że nadmichalsm to jak balon. Doszło do tego że mąż mnie uderzył. Myślę że to dobrze. Że należało mi się.  Ku… Nie umiem przyjść i powiedzieć kawę na ławę. Dlaczego? Patrząc mu w oczy czy spotykam się z kimś odpowiadałam że nie. Mamy piękne córki, oboje pracujemy mamy ( dzięki mężowi) to o czym inni mogą marzyć. A jednak nie potrafię powiedzieć nie. Czasami czuję się jak mała dziewczynka która jeszcze nie wyrosła, a już zaszła ( jak dla mnie) szybko w ciążę i trzeba było już być dorosłym. Nie wiem co robić. W naszej relacji trudno mi mówić, dzielić się swoimi wrażeniami czy emocjami. Nie szukam konfrontacji. Wręcz przeciwnie. Jakoś tak będzie. Czuję że nie powinno mnie być tu gdzie jestem. Mam bardzo niskie poczucie wartości. Zawsze będzie ktoś lepszy ode mnie. Nie wiem co ze mną nie tak. Zapisaliśmy się na terapię małżeńską ale myślę że to dla mnie za mało. Mam czasami tysiące myśli. Nie wiem mój mąż powinien być z taką osobą jak ja.

     

     

     

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 491

    Aniu,

    Na pewno ranisz swoim postępowaniem swoje osoby bliskie, ale też tym, kto na tym bardzo cierpi jesteś sama Ty.

    Przede wszystkim gratulacje za szczerość, która jest konieczna do jakiegokolwiek zdrowienia.

    Terapia par z mężem to bardzo dobry pomysł. Moim zdaniem dobrze myślisz, że ona sama nie wystarczy.

    Czy skłonna byłabyś podjąć terapię DDA (indywidualna? grupowa? mityngi?) – jeśli masz problem z jej znalezieniem, wystarczy, że dasz znać i ludzie stąd może Ci podpowiedzą, gdzie znajdziesz ją w swojej okolicy.

    Niskie poczucie własnej wartości, poczucie „bycia dzieckiem”, niedojrzałość emocjonalna – to wszystko pakiet typowy dla DDA.

    Jeżeli masz tendencję do pakowania się w „relacje równoległe” – romanse, flirt, poszukiwania tego, czego nie daje Ci związek – może to być objaw niskiego poczucia własnej wartości, niedojrzałości, braku świadomości własnych potrzeb i zachwianego poczucia bezpieczeństwa.

    Jeżeli Twój mąż ma w tych kwestiach coś do zrobienia (np. w pogoni za dostatnim życiem dla Was zapomina o okazywaniu Ci zainteresowania i czułości), miejmy nadzieję, że terapia par mu to uświadomi. Ale to on ma zrobić, Ty masz co innego do zrobienia.

    Twój mąż nie powinien był Cię uderzyć, i jest to karalne, choć z perspektywy człowieka po tym, co się wydarzyło, mogło się zdarzyć również coś gorszego. Niech to będzie dla Was obojga ostatni dzwonek, że już nie można udawać, że problemu nie ma, tylko trzeba go rozwiązywać.

    Jeszcze jedna kwestia… Jeśli na którymkolwiek etapie życia byłaś ofiarą przemocy seksualnej, to może to powodować Twoją zwiększoną skłonność do „podwójnego życia”. Jeśli taka byłaby sytuacja – potrzebujesz pogłębionej terapii.

    Wszystko jest jednak dla ludzi i nie święci garnki lepią – wiele osób z DDA i traum dzieciństwa wychodzi.

    AvatarAniAdda89
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Cześć, chcę się podzielić swoją historią.

    Mam 33 lata i jestem mężatką.

    Zacznę od początku. Wychowywałam się w domu gdzie mój tata pił..jako mała dziewczynka pamiętam jak leżał na podłodze w pokoju i patrzył zamglony na mnie gdy uchylam drzwi. Mama mówiła że tata śpi albo odpoczywa po pracy. Potem tata zaczął trzeźwieć. Zapisał się do AA i tak dalej. Miałam około 8 lat jak pamiętam trzeźwego ojca. Jeździłam nz nim na różne wycieczki organizowane przez klub AA. Tylko ja. Moje młodsze rodzeństwo nie.

    Miałam 20 lat gdy poznałam mojego męża. Szybko zaszłam w ciążę. Gdy powiedziałam w domu że jestem w ciąży to ojciec wybuchł. Powiedział że jako córka zawiodłam go.  Przez całą ciążę nie powiedział ani słowa. Wyszłam za mąż, przeprowadziłam się do rodziców męża. Mąż miał wtedy pracę wyjazdowa i było mi ciężko jak wyjeżdżał. Zostałam z dzieckiem sama bez jakiegokolwiek możliwości by komuś się zwierzyć. Wszyscy mówili że się ułoży i będzie dobrze. Ale czułam że coś jest ze mną nie tak. Potrzebowałam kogoś bliskiego. Poznałam na internecie innego mężczyznę. Między czasie zaczęłam chodzić do szkoły fryzjerskiej. Romans się zaczął a ja okłamałam męża. Doszło do awantury. To było ponad 10 Lat temu. Mąż dostał Inna pracę. Wyjechaliśmy. Czułam że będzie dobrze, że wyjeżdżając z domu teściów będzie tylko lepiej. I tak było. W innym miejscu mieliśmy siebie. Jak Bajka. Potem zmiana pracy, kupiliśmy mieszkanie, urodziła nam się druga córka.

    Wiadomo, że człowiek ze stażem 10 lat nie ma motyli w brzuchu. Poświęcamy się dzieciom, rodzinie, pracy. Pewnego dnia będąc w pracy na drugą zmianę przyszła parą. Mężczyzna i kobieta. Nie byli razem. Zapytał czy dam mu nr telefonu. Na początku powiedziałam że nie. Ale za kilka dni ta dziewczyna przyszła na zakupy, i poprosiłam aby przekazać nr telefonu. Umówiliśmy się. Od początku wiedział że jestem mężatką i nic więcej z tego nie będzie. Mi natomiast podobało się że ktoś mnie zauważył. Że dla innego jestem fajną babka. I tak się zaczęło. Zaczęły się spacery, rozmowy, flirty i czule słowa. Miło było. Mąż się dowiedział, dostał furii i uderzył mnie na oczach dzieci. Sprawa trafiła na policję. Nie mam odwagi by powiedzieć że poznałam kogoś, czy walnąć kawę na ławę. Dmucham ten balon aż pęknie i jest tak że niszczę wszystko. Jestem destrukcyjna. Pozwalam by tak jak w dzieciństwie wszystkich uszczęśliwić i zadowolić. Mam ciągle niedosyt że nie daje z siebie wszystkiego. Że może ktoś zawsze będzie lepszy niż ja. Zawsze byłam porównywana do koleżanek. I dlatego chciałam być taka jak inni. Wiem że jest potrzeba mi pomoc. Co ze mną nie tak? Może nie pasuje do tego świata? Może nie powinnam wogule tu być gdzie jestem? Dlaczego krzywdzę osoby które ze mną są? Dlaczego krzywdzę mężczyznę który walczy o mnie? Dlaczego jestem tak podatna na innych? Proszę o pomoc bo naprawdę chce walczyć o moja rodzinę. Ale czy warto by ze mną żyli?

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy, 3 tygodni temu przez AvatarAniAdda89.
Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 10)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.