Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Nowe miejsce …
-
AutorWpisy
-
Gonzo, my Cie kochamy to na razie wystarczy.Robota to tylko robota, to tylko sposob zdobywania pieniędzy.to nie jest miejsce, gdzie znajdziesz potwierdzenie swojej wartosci, przyjazń, miłość….to jest gdzie indziej,Przytulam,
Witaj Gonzo, zgadzam sie z moja poprzedniczka. Praca nie jest miejscem, gdzie "doznaje" sie miłosci. Niestety, w dzisiejszych czasach równiez o szacunku trudno tam mówić…Wydaje mi sie, ze jest to tak, jak w szkole..( dziwne porównanie, ale chodzi o sedno ) . Uczniowie, ktorzy gorzej radza sobie w nauce są postrzegani jako Ci kłopotliwi, wrecz "szkodzacy" swoim ilorazem inteligencji innym . Mocne jest to, co napisałam, niestety w moim odczuciu prawdziwe. Jak mało jest pedagogów, ktorzy dziecko z problemami postrzegają, jako człowieka, któremu trzeba poswiecic szczególną uwage i otoczyc szczegoilna troska i opieka. Brak postepów w nauce czesto przerzuca sie wtedy na obraz dziecka i przykleja bolesna etykiete. Mysle, ze to samo można powiedziec o pracy. To w duzej mierze, jak "ocenia" nasz prace inni, nie zalezy od tego, jakimi jestesmy ludzmi gdzies tam w srodku… Praca jest tylko praca. Oby u jej podstaw lezał szacunek dla drugiego człowieka…
Przyjazni i miłosci trzeba wiec szukac na zewnatrz w swiecie. Mysle, ze to jest pragnieniem wiekszosci ludzi…
Gonzo, trzymam kciuki za powodzenie i realizacje Twoich planów. Podziwiam Twoja wytrwałosc i odwage w takim "dobrym" kroczeniu do celu. Trzymaj sie ciepło.Mija kolejny dzien, dosyc udany
tutaj praca idzie duzo szybciejkazdego dnia "sprawdzam"
czy on jest tego wart, czy mnie nie wykorzysta, oszuka ….ale wiem ze najlepiej jest pomyslec, i dac szanse (oraz pomoc rozumem), zeby tym razem bylo inaczej niz zwykle…
oczywiscie z innym czlowiekiem …
to co bylo poprzednio nie bylo do konca beznadziejne
ale tak nie mozna zyc
a ja zyc zaczynam?
po raz kolejny na nowo …a moze nie koniecznie z "calkiem nowymi ludzmi"
tylko inaczej
tak zeby byc dla siebie dobrym
a nie tylko dla innychtak zeby samemu wiedziec co dobre i nie prosic o opinie innych
ktorzy przez swoje zaszle sprawy oceniaja rzeczywistosc zludnie
ja mam swoje zasle sprawy i wiem jak na mnie dzalaja
spra czesc reszty nie wie jak dzialaja ich "wpomnienia"
a do "terapi" namowic strasznie trudnobede sie staral i zyl raczej z dnia na dzien niz z roku na rok
tak jest milej
i codziennie nowe rzecy sie pojawiaja
dotad niedostrzerzoneZagladam na to forum często. Czytam nowe posty, myślę o ludziach je piszących. Kim są?
Wczoraj wieczorem, zmęczona po pracy zajrzałałam i wsród wielu znaczących dla mnie słów, spostrzegłam następujące : " po raz kolejny na nowo ,tylko inaczej, tak żeby być dla siebie dobrym, a nie tylko dla innych , tak żeby samemu wiedziec, co dobre i nie prosić o opinie innych ( ..)".
Od dłuższego czasu próbuję uczyć się myśleć o sobie, o swoich potrzbach, które gdzieś dawno zostały zapomniane…Tak łatwo jest wspierać innych, pocieszać, otaczać ciepłymi myślami, a gdy przychodzi czas, aby uwagę skierować ku sobie pozostaje bezradna. Być dobrym dla siebie – to z pewnością zadanie, któremu przez najbliższy czas muszę podołać. Dostrzegać wartość w innych ludziach jest sprawą normalną, a z czułością spojrzeć na siebie prawie nierelanym marzeniem…Czas więc podjąć walkę o siebie.Uwazam,że takie podstawowe zasady powinniśmy powtarzać codziennie jak modlitwę, albo powiesić sobie nad łóżkiem.Bądż dobry dla siebie i bądz szczęśliwy…..tak,właśnie tak.Nie znajdziemy potwierdzenia swojej wartości w innych ludziach, a nawet w naszych postępkach.Musimy znaleść ja w sobie, tam musimy jej szukać.Jeśli my będziemy siebie nie szanowac, nie lubić, nie akceptować, to czego mozemy oczekiwać od innych.i trzeba byc dla siebie dobrym, to nie jest egoizm tylko instynkt samozachowawczy……Gonzo, czy ja dobrze rozumiem,że wyprowadziłeś się z domu.Napisz trochę więcej, co się z Tobą dzieję….
Anno!
Nie mieszkam teraz w domu, ale bede tam musial wrocic…
za niedlugo…Wyjezdzajac martwilem sie tylko o to czy "sobie beze mnie poradza" czy tez sobie zrobia krzywde…
Juz raz na krotko wyjechalem, i dom to byl glowny temat mysli tam …
Ale oni sa dorosli i "zdrowi", nie powinni wymagac dzieciecej opieki….
Dom jest wazny jakkolwiek…
Ale ja zostawilem tym razem mozliwosc odpowiadania za samych siebie, przynioslem troche ksiazek, tych ktore czytalem …
Patrze na brata, "mala przytulanke" ktora probuje wszystko zalagodzic i nie ma czasu sie uczyc, mowia ze to ADHD ale to nieprawda, to dom ….
Ale ja mam juz mniejsyzu indeks wrogosci, wieksze poczucie kocherencji i lepszy wynik w skali Becka…
Czyli nie robie najgorzej…
Zrobilem sobie dzisiaj dobry obiadek za ciezko zarobione pieniazki ….
Szkoda ze jadlem go sam ale i to moze kiedys sie zmieni ….
Tylko jak porozmawiac z szefem, zeby moc mu zaufac
duzo nas laczu ale ja mam soporo zlych doswiadczen, troszke dobrych tez….Usmiechy dla Was wszystkich, bo wiem jak jest trudno tu wejsc na poczatku …..
Koniec emocjonalnego ekshibicjonizmu na ta godzine
😉Spróbuj być wobec szefa po prostu szczery, mów co myślisz…..i zdaj sobie sprawę,że jemu tak samo zalezy na Tobie.Ja kiedyś byłam szefem i naprawdę nie ma nic ważniejszego niż dobry pracownik,Jemu chyba nie zależy,żeby Cię pognębić, poniżyć , ustawić odpowiednio,Zależy mu na Twojej dobrej pracy.On po prostu nie jest Twoim ojcem.Pozdrawiam serdecznie.
Moja wielce naiwna praca idzie do przodu,
i nikt mi za bardzo nie przeszkadza a nawet sa pojedynczy
skorzy do pomocy 🙂szef czasami mnie negatywnie zadziwia
czasami pozytywnie
ale nie jest jakis wszechmocny 🙂
i takiego tez nie za czesto probuje udawac 🙂 -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.