Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › O żałobie,,,
-
AutorWpisy
-
Wierzcie mi dotyczy to nas wszystkich, albo to już przeżyliśmy,albo przeżyjemy,Smierć naszych rodziców, tym trudniejsza im bardziej byliśmy z nimi niepogodzeni.Smierc, pogrzeb, a potem czas żaloby,Piszę o tym , bo sama w pakowałam się w pułapkę,przed którą ostregałam wszystkich.Naprawdę nie wiem ile razy mowiłam moim pacjentom,znajomym a nawet Wam tutaj,że żalobę trzeba przeżyć,Nie ma na to leków na uspokojenie, nie zawsze potrzebny jest psycholog,Potrzebne nam są czarne stroje, wyciszenie, modlitwa jak ktoś umie.A naprawde nikt od nas nie oczekuje,żebyśmy w kila dni po pogrzebie byli dzielnie, zachowywalli się jak gdyby nigdy nic,stanęli z uśmiechem na stanowisku pracy i ze ścierką sprzątali mieszkanie,NIe i jeszcze raz nie.nie trzeba być dzielnym, twardym , nie ma takiej potrzeby,Nie przeżyta odpowiednio żałoba, będzie nas dręczyć w snach, będzie nam przynosić lęki i depresje.Noel nigdy nie jest za pózno na żałobę, nawet po czterech latach,,,,,,,,,,Ale nie wolno udawac,że nic sie nie stało.Oczywiście domyślacie się co ja robię.Uśmiech na ustach, dzielnośc w sercu, nic się nie stało,Bohater jak zwykle jest bohaterem,niepotrzebnie,
I znowu –> TRZEBA , MUSZĘ , POWINNAM….. Nic nie muszę , nic nie trzeba , nic nie powinnam ….I bez lęku ,że jak wyjdę z roli ofiary ,to się stanie coś złego ! Napewno coś się stanie ! Będę WOLNY od tego – muszę ,tak trzeba , powinienem…..Załoby się nie przeżywa , żałoba jest ,albo jej nie ma….. Załoba to żal po stracie… Nasze ciało , nasze emocje nam mówią …. że albo coś stracilismy , albo nie…. Poczucie winy ? Ze nic nie czujemy , że nie żałujemy ? Wobec kogo ? Z kim się bardziej liczymy ? Z samym sobą ? Czy jakimiś normami społecznymi ? Dla kogo żyjemy ? Dla siebie ….Czy dla innych ?
To prawda, Janusz, co piszesz – powinnam?
Babcia, dziadek – nie żyją, bylam na pogzebach. Nie czułam nic. Potem zaczęłam czuć się winna, że nic nie czułam… Paranoja.
Jest we mnie jakiś brak w uczuciach – i rzeczywiście – nie czując jestem w zgodzie z tą sobą wybrakowaną. Ale to co innego niż UDAWAC bohatera. Zaciskać szczęki i tłumić łzy. Co innego nie czuć, a co innego udawać, że się nie czuje. Tak czy inaczej – ważne, żeby – jak mówisz – być w zgodzie ze sobą.Każdy z nas to przeżywa inaczej. I nie wolno się wtedy bronić przed uczuciami. W tym czasie wolno nam mieć i przeżywać wszelkie uczucia i nie są one wtedy ani "dobre" and "złe". Są nasze. Jedyne czego nie wolno, to się przed nimi bronić!!! Nikt z nas na to nie jest przygotowany, nie uczymy się "jak być w żałobie". Trzeba przeżyć żałobę tak, jak sami uważamy, nie tak, jak sądzą inni. Ja pożegnałem oboje rodziców, ojca cztery lata temu, matka zmarła w październiku w zeszłym roku. Cały czas to przeżywam, choć czas, jak to on, robi swoje…
Pisz swoimi słowami …..bo inaczej się "wkopiesz" 🙂 ….. Przeżywanie żałoby jest dowodem naszego DDA ….. Zaloba to najlepszy wyznacznik , jesłi po śmierci rodziców nic nie czujemy (jesteśmy zamrożeni) to nam mówi , że bilans doznanych krzywd jest po naszej stronie . Jeśli strasznie rozpaczamy , więc straciliśmy wspaniałych , kochajacych rodziców , którzy wcale nas nie krzywdzili …….. i tym samym nie jestesmy DDA !
Pisze swoimi słowami. Takie mam przynajmniej wrażenie. Nie wiem, czemu myślisz, że jest inaczej.
Jeśli się nic nie czuje, jak mówisz, jest sie zamrozonym, to tez sposób przezywania. Ja tez się zamroziłem, tylko zaraz po ich śmierci. Właściwie, to na zmianę nic nie czułem, albo wpadałem w rozpacz. Teraz jest trochę inaczej. Chodzi mi o to, że cokolwiek się czuje, albo nie czuje, nie nalezy się przed tym bronić.Może niepotrzebnie użyłem słowa "uczucia", ale miałem na myśli wszelikie uczucia, w tym ich brak. Nie mówię, że koniecznie trzeba coś czuć. Nie wiem, czy łapiesz o co mi chodzi.
Janusz , czy uważasz,że nie jestem DDA, jeśli czułam rozpacz po śmierci ojca alkoholika, a po śmierci matki nie,łaczemy nad grobem nie tylko za nimi, a moze wcale nie za nimi, tylko nad naszym utraconym dzieciństwem, nad naszymi wspomnieniami,żałoba jest dla nas powtarzam i trzeba, trzeba, trzeba ją przeżyć tak jak czujemy,Ale w momencie zdrowienia trzeba do żałoby powrócic, jeśli jest już taka umiejętność.mam przyjaciela, który od 10 lat nie był na grobie matki,,,,i cały czas przeżywa jej śmierć mimo że nigdy o tym nie mówi,żałoba to jest właśnie pogodzenie się z ich odejściem, to jest pozbycie sie koszmarów,mnie dręczą koszmary, ale jestem na początku drogi.
Dudi, ja myślałam,że masz jakoś 20 lat, jak większośc dzieciaków, które tu piszą,Muszę inaczej podejść do Twoich słów.Pozdrawiam serdecznie.:)
Anna. Mam trochę więcej i mamy inne wspoólne cechy… Też Cię pozdrawiam:)
Edytowany przez: Dudi, w: 2007/07/31 16:32
Jesteś Anno i DDA i DDD 🙂 … Dalej powtórze , że żałoba jest , albo jej nie ma , w naszych uczuciach , odczuciach. A tutaj się nam chyba pojawiło poczucie winy, z powodu braku żałoby. To że nie spełniamy społecznych norm…. no cóż ….rodzice również ich nie spełniali …. I jeszcze jedno …. w rozmowach na forum , poruszamy się w strefie tabu społecznego. …. dlatego czasami może dochodzić między nami do nieporozumień…
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.