Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › obojetnosc…
-
AutorWpisy
-
Allladyna zapisz:
” Taki letarg nicość mi towarzyszą temu uczuciu obojętności i nic nie czucia…….
(…)
To straszne ,ale z drugiej strony to lepsze od cierpienia i strachu ,który czułam latami ….”Mysle, ze to zdanie wszytko tlumaczy
Na pewno tłumaczy,ale moje odczucia i przeżycia …………
Ja bym wolała nic nie czuć ,tak jak maleńka.
Ale jak to zrobić ????Nie chce pić ,aby znowu zabić uczucie bólu .To działa tylko chwilowo,a zostawia więcej spustoszenia………
Wiem ,że dla niektórych może to brzmieć strasznie ,ale tak czuje i taka jestem….Maleńka ,chciałabym Ci pomóc,ale nie potrafię ,bo ja po prostu Ci zazdroszczę tej znieczulicy emocjonalnej…
Nie wiem z bólu nawet co pisze,przepraszam jeśli Cię uraziłam.Allladyna, tak tlumaczy odczucia i przezycia,a le tez wg mnie ogromnie wazne jest to co napisalas, ze taki letarg jest lepszy od cierpienia i strachu.
Uwazam,z e czasem po prostu wybieramy ta znieczulice, bo ona jest dla nas latwiejsza niz przezywanie ciezkich emocji i uczuc.
A jak z tego wyjsc? Wg mnie, zlapac kontakt z tym co nas rani, przypomniec sobie to co cholernie ceizki i dac sobie prawo do zaplakania nad soba i zlosci
Ale Katarzynko ,powiedz proszę jak to zrobić ?????
Tyle razy już wyrzucałam z siebie przeszłość i na darmo ,zawsze wraca do mnie jak bumerang…….
Nie chce mnie opuścić mimo wielokrotnemu spowiadaniu przeszłości …….
Dałabym wszystko ,żeby zapomnieć o wszystkim…………
Jak to zrobić????
Jeśli wiesz to mi pomóż ,proszę…..Alladyna to samo pytanie chodzi mi po glowie.Jak to zrobic?Jak sie wyzbyc tej znieczulicy?Moze ktos z Was wie….Bo ja nie wiem czy mam sile na babranie sie w tej przeszlosci,jesli to jest jakims”lekarstwem”
A wiec tak: Nie ma magicznej gumki ktora pozwoli wymazac pamiec czy zapomniec o tym co bylo.
Lecz tak jak w moim przypadku mozna pogodzic sie z tym co bylo nauczyc sie z tym zyc.
Nagminnie nie wracac do przeszlosci tylko zaplanowac lepsze jutro.
Dzis patrze na to tak nie mam wplywu na to co bylo i sie stalo.
Lecz mam wplyw na to zeby nie stac sie taka jak Ci ktorzy mnie krzywdzili, mam wplyw na to zeby moje dziecko mialo lepiej niz ja. Moge podarzac do przodu usmiechac sie no i moge mowic NIE jesli cos mi nie pasuje albo nie odpowiada.
Moge wybrac prosta droge i poranic kilka osob ale pojsc i ta bardziej kreta nie ranic nikogo ale czuc sie sama ze soba lepiej.a Ja powiem tak,malenka,znam to co czujesz bardzo dobrze .U mnie tez nie bez przyczyny pojawila sie taka ozieblosc ,stan zamrozenia ,to jest okropne ,wiem .
dla mnie lekarstwem bylo to ze moglam spotykac sie z terapeuta i otoczylam sie ludzmi ktorzy potrafia mnie zrozumiec i jeszcze dodatkowo pisalam swoj dziennik uczuc . Wszystko to razem pomagalo mi wyjsc z tej sytuacji.Trzeba zrobic ten wysilek aby pomuc sobie….pisalam co czuje i co sie ze mna dzieje w dzienniku moim,rozmawialam z terapeuta i sama inicjowalam sobie spotkania z tymi z ktorymi sie dobrze czuje .Przyznam szczerze ze do tej pory brak prawdziwego ojca odczowam dotkliwie ,i nie zaspokojonych ogromnych potrzeb z tym zwiazanych….wszystko trzeba wziasc pod uwage….Masz racje Jullieta nie da sie tak po prostu wymazac przeszlosci.Starac sie z tym zyc i poukladac to wszystko za pomoca terapii?Logosibel piszesz, ze tobie terapia pomogla i ten dzienniczek.Wlasnie odnosnie tego cos mi sie nasunelo…Zanim nastapilo ”zamrozenie”zawsze mialam problem z wyrazaniem tego co czuje.Nie umialam nazwac emocji.Odnosnie znieczulicy to uwidacznia sie ona w moich relacjach z e mezczyznami.Nigdy nie pokazalam zadnemu, ze w jakims stopniu mi na nim zalezy.Buduje mur, ktoremu nikomu nie udalo sie przeskoczyc.Uczucie silnej potrzeby bliskosci, a nastepnie wstret na sama mysl o byciu z kims.
Przez wiele lat ”wylewalam”swoje odczucia na papier piszac wiersze.I ostatnio wpadl mi w reke moj stary tomik.Wiersze na przelomie 9 lat.Poplakalam sie, bo widze w nich nieszcesliwe male dziecko pragnace milosci,albo smierci.Przestraszylam sie.Nie zdawalam sobie sprawy, ze tak zylam przez prawie 9 lat.NA dzis dzien nie odczuwam.Przez te lata zagluszalam te prawdziwe emocje.Wydawalo mi sie ze jest wporzadku…odcielam sie zupelnie od siebie samej…?mysle ze twoj stan ,moj zreszta tez byl ,jest bardzo podobny do tego co napisala kraks ,w swoim poscie zatytuowanym -sposob na mnie- dla mnie niczym to sie nie rozni.A jezezli ma sie ze soba problemy to w relacjach z mezczyznami ,minn. to tez sie odbija i na kazdym innym poziomie.trzeba znalezc dobrego terapeute ,a pisanie dziennika moze powoli pomoc w umiejetnosci nazywania uczuc .Pozdrawiam .
Wiesz maleńka jeśli się popłakałaś ,to nie jest jeszcze z Tobą najgorzej,te uczucia masz gdzieś głęboko zamrożone i potrzebujesz tylko czasu i terapii ,żeby odtajały**
Z tego co pamiętam to miałaś w planie terapię po powrocie do kraju ,czy już ją rozpoczęłaś?
A swoją drogą to mam wielki żal do opieki społecznej i kuratorów ,dla czego nie pomagają takim biednym dzieciom jakimi byliśmy my……….
GDZIE ONI BYLI JAK NAS KRZYWDZONO !!!!!!!!!!!!!!!
Ja przez całe swoje dzieciństwo ani razu nikogo takiego nie widziałam na oczy mimo ,że policja regularnie zabierała Ojca w kajdanach (zaczynam wierzyć w jego konszachty z policją ,układy i układziki) -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.