Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Odruch obronny

Przeglądasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
  • Autor
    Wpisy
  • Estera Milewska
    Uczestnik
      Liczba postów: 542

      Chyba nie poradzę sobie z tym sama, ale od początku. Nigdy nie sądziłam, że na moje życie przeszłość będzie miała, aż taki wpływ. Mój ojciec nie tylko pił, ale zdarzało się mu mnie bić. Kiedy się z nim kłóciłam, zawsze zachowywałam w stosunku do niego dystans, nie stałam za blisko, żeby nie mógł mnie od razu dosięgnąć, żebym miała możliwość ucieczki, gdyby jednak podniósł rękę na mnie po raz kolejny. Dziś już nie żyje, a ja nie radzę sobie z tym odruchem. Kiedy dochodzi do spięć z moim narzeczonym, bo przecież zdarzają się one jak w każdym związku, wszyscy się czasem kłócą, to choć jemu zdarzyło się tylko 2 razy podnieść na mnie głos, czego zresztą bardzo żałował i długo mnie przepraszał, i choć wiem, że mnie nie uderzy, ja zawsze zachowuję dystans w takiej sytuacji, momentalnie się odsuwam.Odsuwam się na jakieś 2-3 m od niego. Gdy próbuje mnie zatrzymać, objąć, żebym się uspokoiła, to ja odpowiadam agresywnie "Puść mnie!". Nie pozwalam mu się dotknąć, gdy się kłócimy. A przecież wiem, że nic mi nie zrobi, ufam mu. Po każdej takiej sytuacji żałuję, że tak się dzieje, ale nie potrafię tego zmienić. Jest to mój bezwarunkowy odruch obronny. Wiem, że on cierpi z tego powodu, choć wie dlaczego to robię, dlaczego tak postępuję. Wiem, że jest mu ciężko z tym, bo to tak wygląda tak, jakbym się go bała, jakbym mu nie ufała, a przecież to nieprawda, przecież się go nie boję. Ja go bardzo kocham i nie chcę robić mu krzywdy w ten sposób. 🙁

      Edytowany przez: Estera Milewska, w: 2007/07/07 21:44

      Gonzo
      Uczestnik
        Liczba postów: 512

        Jak dla mnie przytulanie sie podczas kłótni to nie jest dobry pomysł 😉
        bo może się źle przytulanie pokojazyc 😉
        Najwyżej po, jak już zgoda będzie;-)

        Jak trochę czasu minie i kilka sprzeczek z dobrym zakończeniem sie odbędzie to i na większą bliskość sobie wtedy pozwolisz.

        rozumiem że Tobie to przeszkadza ale ja nie sadzę że to jakiś ogromny feler.
        Zagoi się …

        _momo
        Uczestnik
          Liczba postów: 74

          witaj,
          hmm… wiesz kazdy z nas ma jakies odruchy obronne…trzeba je zwalczyc..albo przynajmniej zalagodzic.nie ma innego sposobu …
          zazwyczaj kiedy sie czegos boje…robie to dopoki dopoty nie przestane sie tego bac…..poprostu ide na gleboka wode…albo sie utopie albo zaczne plywac….jezeli tak sie go boisz i odsuwasz od niego …to pozwol mu potem sie do ciebie zblizyc wiem ze to nie latwe ale podejrzewam ze kilka takich sytuacji ,,,kiedy dasz mu sie przytulic po klotni….i strach zacznie powoli mijac …poprostu sie nie wyrywaj…wiem ze moze to zabrzmiec trywialnie…..pewnie sama o tym wiesz ale skoro swiadomosc to polowa drogi do sukcesu to teraz czas na cwiczenia praktyczne …
          pozdrawiam

          annaanna
          Uczestnik
            Liczba postów: 448

            Estera mam to samo.i to wiele,wiele lat.Boje sie krzyku, od razu chce mi sie płakac, a ze nie bardzo umiem płakac,wiec zamykam sie w sobie i koniec.Rowniez odsuwam sie w odruchu obronnym, rozglądam za przedmiotem, którego mogę ew,użyć jakby co.I zaręczam Ci ,ze nie jest tak latwo uwolnić się od tego.Nie wiem dlaczego mi nie wierzycie, ale chyba będe jak mowi momo ciąglę powtarzać metodą zdartej płyty,TRZEBA NA TERAPIE,NIE MA INNEJ DROGI,Jeżeli ktos z nas byl bity, albo jeszcze gorzej wykorzystywany seksualnie , to im szybciej tym lepiej, nie ma na co czekać.Estera mieszkasz koło Wrocławia, przecież jest dużo miejsc gdzie możesz iśc po pomoc.a swojemu chłopakowi powiedz ode mnie, że krzyk jest też formą przemocy, tym się różni od bicia, jak napisał ktoś na forum ,że nie zostawia śladów na ciele.To nieprawda,że wszyscy krzyczą, nie wolno na to pozwolić.Pozdrawiam i wierzę, że będziesz miała siły postąpić tak,żeby wyrzucić strach raz na zawsze.Mam nadzieję też ,ze spotkamy się osobiście i będziemy mogły pogadać.

            Estera Milewska
            Uczestnik
              Liczba postów: 542

              Dziękuję za rady. Może Momo ma rację, że powinnam spróbować nie uciekać, rzucić się na głęboką wodę i pozwolić się dotknąć, nie odsuwać się na bezpieczną odległość. Annaanna tak jak pisałam wyżej, On na mnie nie krzyczy, zdarzyło mu się dwa razy podnieść na mnie głos, więcej nie i bardzo tego żałował. Nasze kłótnie nigdy nie opierały się o krzyk, to była po prostu bardzo poważna rozmowa, tylko że bardziej nerwowa, a to się czuje. W każdym razie dziękuję. Nie poddam się i będę walczyć dalej. Dla Niego.

            Przeglądasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
            • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.