Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Ojciec DDA, rozwód rodziców

Otagowane: ,

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarKrystek
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Witam, bardzo proszę o pomoc/radę/wsparcie.

    Pisałem na różnych forach dla psychologów ale nikt mi nie odpisał.

    Mam 27 lat, jestem narkomanem (trzeźwiejącym nie biorę od 6 lat), oraz alkoholikiem ponad rok chodziłem na AA i nie piłem aktualnie czasami wypiję. Mam rozdarcie jak to dzieci z rodzin rozbitych, kilka lat temu byłem wrakiem człowieka, ogarnałem się dzięki modlitwie, przestałem palić papierosy, zażywać narkotyki oraz spożywać alkohol. Zdałem maturę, poszedłem na studia (niebawem kończę.) Mój tata był tylko w weekendy jak jeszcze mieszkaliśmy razem ale zawsze zamiast do domu to od razu na piwo i w weekendy całe piwo i pretensje do wszystkich, nigdy mnie nie wspierał, gdy podchodziłem do matury zrobił mi awanturę z swoją żoną, że moje miejsce jest na kasie w biedronce (oczywiście nic nie mam do takiej pracy) a nie na studiach, potem przy wyborze studiów wmawiał mi, że nie dam sobie rady. Gdy zaczynałem nową poważną pracę biurową dzwonił do mnie i się kłócił, że nie dam sobie rady i, że dobrze wiem o tym. Wyzywał mnie od różnych zawsze, jego żona mnie nie znosi i bardzo dużo kłamie na mnie a jak się bronię, że wszystko zmyśliła padają teksty w stylu „wstyd mi, że mam takiego syna przed ludźmi” albo ” zabiję Cię jak psa jak jeszcze raz coś powiesz mojej żonie”, mieszkam z mamą i jej mężem, mama nie piję i jej mąż też nie, nie ma u nas w domu alkoholu, mama zrobiła terapeutę ds. uzależnień ale też jest bardzo nadopiekuńcza i trochę dała się zniewolić przez swojego męża. Problem polega na tym, że mieszkam z mamą (mieszkałem pół roku z tatą ale wyleciałem, gdy powiedziałem, że chcę podchodzić do matury), jeśli dostanę coś od mamy czy zegarek na święta czy nowe buty, gdy szedłem do nowej pracy od razu czuje strach przed tatą i jego reakcją. Lubię grać na gitarze, tańczyć, śpiewać, udzielać się kabaretowo ale wszystko jest złe w oczach mojego taty i mojej siostry (która mieszkała z tatą a ja z mamą) i z wszystkiego jestem wyszydzany, mieszkam z mamą za pół roku mam obronę pracy na koniec studiów ale siostra z tatą strasznie mocno mnie cisną, że mam się wyprowadzić, mieszkam w małym mieście szukam od 9 mies. i nie moge znaleźć a jak nie znajdę to finansowo wiem, że nie dam rady. Wtedy mi wmawiają, że mam do innego miasta się przeprowadzić albo wyjechać za granice (nie ważne, że za pół roku kończę studia), jedyne co mi przeszkadza w relacji z mamą, że trochę się zmieniła bo troszkę ma wyższy standard życia niż jak mieszkała z tatą ale też za darmo tego nie ma bo zrobiła szkołę i kilka dodatkowych studium. Psycholog mi radzi, żebym odbił od taty i jego rodziny i zmniejszył kontakt z siostrą. Ja dostaję po bani cały czas za to, że mieszkam z mamą. Grupa przyjaciół z AA doradziła mi terapię DDA, (bywam na dniach trzeźwości w Częstochowie i Licheniu i rozmawiam tam z innymi), doszło do tego, że mam stany depresyjnę, lękowe, boję się myśleć, czuć, gdy sytuacja w moim życiu jest spokojna to się boję jakby to było coś złego, cały czas mam wrażenie jakby w mojej głowie był mój tata i moja siostra i na każdą moją decyzję reagowali złością. Mam niską samoocenę bardzo, zawsze sobie mówię, że nie dam rady (tata zawsze mi tak mówił/mówi), boję się z kimś zaprzyjaźnić mimo, że ostatnio naprawdę wartościowi znajomi są obok mnie, związków boję się bardzo, nawet jak bardzo mi się spodobała jedna dziewczyna to podświadomie robiłem wszystko, żeby ją zniechęcić, aż w końcu wyjechała. Zawsze boję się przedstawić swoje zdanie, ludzie mówią mi, że niczego mi nie brakuje i jest wartościowy chłopak a mam i tak bardzo niską samoocenę. Mam generalnie czasami problemy z poczuciem własnej świadomości. Nawet, gdy nie piłem i chodziłem do taty na urodziny czy coś tam normalnie pili wiedząc, że chodzę na AA i nie miałem z tym problemu, problem miałem z tym, że cały czas proponowali i mówili, że nie potrzebne mi grupa AA i, że dramatyzuję i robię z siebie ofiarę. Czuję się totalnie inny niż ludzie z społeczeństwa. Moja siostra ma męża, który też lubi wypić i cały czas mnie poniżają próbując pokazać swoją wyższość. Próbuję utrzymywać kontakt z tatą i jego rodziną i siostrą ale każdy kontakt z nimi kończy się stanami depresyjnymi, lękowymi i słuchaniem docinek na swój temat i pretensjami, że mieszkam z mamą. Psycholog odradził mi kontakt z tatą i jego rodziną i ograniczenie ale nie zerwanie kontaktu z siostrą. boję się taty panicznie, nie jestem w stanie nic zrobić bo wiem, że on i moja siostra (która jest w tate wpatrzona jak w obrazek a do mamy przepełniona złością) wszystko skrytykują i zawsze będą chcieli żebym w życiu robił to co oni chcą a nie to co ja lubię/potrzebuję. Jakiejkolwiek dziewczyny nie przedstawie siostrze to jest nie miła, chamska i każda jest dla niej zła i ją krytykuje. Siostrze bardzo dużo pomagałem przy dzieciach, chodząc do niej 3-4 razy w tygodniu i odbierając siostrzeńca z szkoły ale, gdy raz odmówiłem, żebym przyszedł na tydzień do niej pomóc jej przy dzieciach to skończyło się to awanturą, że nie można na mnie liczyć, że jestem złym wujkiem/bratem. Mimo, że z szwagra rodziny oprócz jego mamy to nikt nie pomaga w najmniejszym stopniu im. I co mam teraz zrobić? Z jednej strony jako, że jestem człowiekiem kulturalnym/dobrym chciałbym mieć kontakt z tatą i siostrą ale każde moje słowo kończy się poniżaniem mnie, obrażaniem i to się kończy stanami depresyjnymi/lękowymi. Z góry dziękuję za każde udzielone mi wsparcie. Pozdrawiam.

    • Ten temat został zmodyfikowany 1 miesiąc, 1 tydzień temu przez AvatarKrystek.
    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 142

    Witaj, zastanawia mnie, dlaczego w ogóle myślisz, CZY warto ograniczyć/zerwać kontakty z ojcem, jego żoną i siostrą, skoro z opisu jednoznacznie wynika, że są to osoby dla Ciebie toksyczne, które łatają swoje koszmarne kompleksy Twoim kosztem. Z zewnątrz to, że powinieneś z nimi natychmiast zerwać jakikolwiek kontakt, wydaje się bardzo oczywiste.

    Boisz się, że nie zasługujesz na życie z osobami lepszymi niż oni? Może to ta Twoja niska samoocena, nad którą – w kontekście mityngów, terapii i podjęcia pewnych zmian w życiu – warto popracować?

    Trochę niepokoi mnie fakt, że jesteś w AA, a nadal (okazjonalnie?) pijesz. Dziwnie to wygląda, bo skutkiem chodzenia na AA zwykle jest (i raczej powinna być) totalna abstynencja. Chyba, że trafiłeś tam przedwcześnie i na wszelki wypadek, nie będąc uzależniony od alkoholu?

    Z reguły do AA idą osoby, które przez picie osiągnęły już swoje „dno” (a w efekcie ciągi, luki w pamięci, syndrom odstawienia) i w ich przypadku powrót do kontrolowanego picia jest niemożliwy.

    AvatarKrystek
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Jeśli chodzi o AA większe problemy miałem z narkotykami. Ale zastanawiam się czy nie wpadłem w uzależnienia po wyprowadzce z mamą od taty i siostry (siostra nie chciała się wyprowadzić). Do mamy mam żal za kiedyś, że bardziej żyła swoim życiem i nie dostrzegała, że coś się ze mną dzieję ale w sumie jak zauważyła i chciała spotkać się z moim tatą i porozmawiać jak można mi pomóc to jej powiedział, że jak jeszcze raz do niego zadzwoni to on zadzowni na policję o nękanie. Nie boję się, że nie zasługuję na życie z osobami lepszymi niż oni, bardziej myślę, że mam problem z zaufaniem do ludzi. Jeśli zawiodły Cię najbliższe osoby (rodzina) a w momencie, gdy przy wychodzeniu z uzależnień nie czujesz się najlepiej i ludzie, których uważasz za przyjaciół się odwracają to tracisz zaufanie do ludzi. Miałem o wiele większe problemy z narkotykami i po odstawieniu narkotyków po 3 latach poszedłem na AA, żeby mieć większe wsparcie w zmianie życia na lepsze. Niestety po ponad roku zdarzyło mi się wypić i potem okazyjnie wypiłem drinka czy coś. Ale obawiam się alkoholu, mam strach przed alkoholem i uważam, że z niego nie ma nic dobrego. 🙂

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 142

    Krystek napisał:
    Z jednej strony jako, że jestem człowiekiem kulturalnym/dobrym chciałbym mieć kontakt z tatą i siostrą ale każde moje słowo kończy się poniżaniem mnie, obrażaniem i to się kończy stanami depresyjnymi/lękowymi.

    Myślę, że w tym jednym zdaniu zawarłeś jakąś diagnozę problemu. Być może ważne jest dla Ciebie, żebyś pozostał w swoich własnych oczach osobą dobrą i kulturalną (co oznacza, niestety, także kontakty z członkami rodziny, którzy są nie fair wobec ciebie). W efekcie jednak wpadasz w jedną z cech DDA, która brzmi „Dorosłe Dzieci Alkoholików są nadmiernie lojalne, nawet w obliczu dowodów, że inna osoba na to nie zasługuje”.

    Poza tym być może niesłusznie zakładasz, że jeśli zerwiesz teraz kontakty z ojcem i siostrą, to będzie to już decyzja na całe życie. Nie. Być może Ty staniesz się kiedyś silniejszy i ich zachowania zaczną Cię bardziej śmieszyć niż ranić. Być może oni coś w swoim życiu zrozumieją – a być może nie.

    W każdym razie jedna z zasad ratowania ludzi jest taka, że w pierwszej kolejności odcinamy szkodliwe czynniki – jeśli kogoś poraził prąd, to odciągamy go od przewodów, jeśli się topił, to wyciągamy go z wody, a ofierze pożaru nie robimy sztucznego oddychania w zadymionym pomieszczeniu. Będzie Ci trudniej zdrowieć, jeśli się nie odetniesz od ciągłego dopływu jadu.

    Ludzie też boją się tego, co nieznane i poza zasięgiem ich pojmowania. Boja się, że ktoś może być od nich w czymś odważniejszy (bo poszedł na terapię) czy lepszy (bo znalazł dobry zawód). Dlatego czasem „na zapas” wolą kogoś poniżyć i obśmiać. W trakcie zdrowienia zaś powinieneś się raczej otaczać życzliwymi ludźmi Chyba… Takie przynajmniej jest moje zdanie 🙂

    AvatarKrystek
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    No jest żal na pewno do taty bo jak siostra studiowała to jej pomagał, mi złotówki nie chce dołożyć. Problem jest w tym tez, że moja mama jest kilka lat po ślubie z drugim mężem i jest nadopiekuńcza. Miezkajac z nią nie mam prywatności, nawet listy adresowane do mnie potrafi otworzyć pod pretekstem pomyłki. Mam 27 lat a muszd się tłumaczyć z kim idę, co bede robił, o ktorej wrócę, jak rozmawiam przez tel. To wypytuję z kim rozmawialem. Jeśli nie udzielę informacji szczegółowych w wyżej wymienionych sytuacjach konczy sie awanturą. Wychodząc do znajomego/znajomej dostaję sms, z pogróżkami, że ktora godzina a mnie w domu nie ma. Mam żal do rodziców bo tata się nie interesował i nie bardzo chcę pomóc. A mama tez sie nie interesowała nigdy tylko budowała swoje idealne życie po rozwodzie z moim tatą bo jak twierdzi ma prawo do swojego szczęścia (oczywiście, ze tak) i zarzucajac mi caly czas, ze ona mi nie pchała narkotykow we mnie i to, że sie rozwiodła z tata i musialem zamieszkac z nia i potem sie wprowadził jej mąż w jej oczach nie ma znaczenia i cała wina jest po mojej stronie. Nie mam prywatności, co 15 min. Mam kontrolę w pokoju co robię, wszystko musi wiedzieć z mojrog życia prywatnego. Kilka lat zażywalem i pilem i nie widzial, ze sie staczam, tata nie reagował bo obrażony, że mieszkam z mamą. Moja mama pochlanieta budową swojego szczęścia (bo jak twierdzi e domu sie u niej nie przelewało) nic nie dostrzegała. Tata z kolei ma problemy swoje i też jest DDA i pije w weekendy. Jest mi trochę przykro bo podniosłem sie z dna w, ktore wpadłem po rozwodzie rodziców. Przestalem zażywać, zmieniłem towarzystwo, zdałem maturę, poszedlem na studia, pracuję od kilku lat nie mam wsparcia w domu. Jak moja siostra studiowała tata jej pomagał i ją utrxymywal na studiach mi nie chce pomoc (oczyeiscie ma prawo odmowic udzielenia pomocy) ale jestem pewien, ze wspierana corke jego żony, która jest mlodsza i urodziła dzidcko z typem co cały czas siedzi w więzieniu. Gdy powiedziałem mamie, ze chxd sie wyprowadzić nagle zażądała, zebym oddal jej kasiorę, ktora od niej pozyczylem i dał jej kase za to, ze mieszkam z nia bo ona remont chce zrobić. Chce się wyprowadzić ale biorąc pod uwagę fakt, ze oplacam studia, dojazdy i pomoce naukowe, ze mam jakies zobowiazania finansowe nie stac mnie a szukam sobie lokum od 8 mies. Naprawdę nie życzę nikomu rozwodu rodziców, na mnie miał bardzo zly wplyw (w wieku 14 lat rodzics się rozstali rozdzielajac mnie i siostrę), bardzo szyblo wpadłem w używki, uzależnienia, predzdj mialem dobre oceny nawet osiągnięcia w konkursach potem ledwie z klasy do klasy. Mama zajeta budowaniem swojego szczęścia i tata obrażony, ze wyprowadziłem sie z mamą. (kilka razy chcialem wrócić do taty i mieszksc z nim ale spotykalem sie z odmową). Rozwód to jest najgorsze co moze spotkać rodzinę. Z notmalnej rodziny gdzie w niedzielę szlismy do kościoła, potem na lody, ogladanie wspólne filmów, chodzenie na pizze w soboty, odwiedzanie rodziny w ich urodziny itp. Stalismy sie rodzina gdzie mama z skromnej prostej kobiety zrobila sie wielka damą, ktora ma kasę i nic innego jej nie interesuję jak to nowy samochód, to wakacje, to nowe sprzety/meble w domu a tata z kolei jest obrażony, znalazł sobie żonę, ktora piję i widzi we mnie zagrożenie i ograniczyla mi kontakt z tata (mój tata jest trzy lata ponad po slubie nie udało mi się spotkać ani razu z nim sam na sam tylko tylko raz udało mi sie z siostrą go wyciągnąć bez jego żony i to po 6 mies. Proszenia i oczerniania nas, ze robimy jego żonie na złość ), gdy proszę siostrę i tlumacze, ze nie możemy żyć w takiej nienawiści i proszę, żeby spotkać sie z tata i mama po prostu jak z rodzicami na pizze bo to jest normalna potrzeba człowieka, zeby spotkac sie z rodzicami. Siostra wpada w furie i grozi mi, ze mnie zamknie w szpitalu psychiatrycznym bo jak to mowi „normalny czlowiek nie gada glupot, że chcialby sie spotkac z rodzicami na kawę, ktorzy są po rozwodzie”. Dla mnie to najzwyczajniejsza potrzeba płynąca prosto z serca kazdego człowieka i nie uważam, że trzeba za to zamykać w zakładzie psychiatrycznym. Także nie życzę nikomu rozwodu rodziców. Pozdtawiam, Krystek.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 142

    Tak w skrócie, bo dziś czas mnie trochę goni (i sorry za szczerość):

    Z Twoich poprzednich wiadomości mogłem odnieść wrażenie, że macie duże problemy w relacjach z ojcem i z siostrą. Po tym, co napisałeś teraz, wydaje mi się, że masz gigantyczny problem w relacjach z matką. Skoro masz już 27 lat i własne dochody, może już czas, żebyś się usamodzielnił mieszkaniowo (a może do tego nie podał nikomu adresu i wyłączał czasem telefon 🙂 ), bo inaczej kiepsko to wygląda.

    Śmieszna i tragiczna zarazem wydaje się propozycja Twojej matki, żebyś teraz – wstecz – partycypował w kosztach remontów. Żadne prawo tak nie działa – tym bardziej, jeśli mówisz, że finansowo jest ona znakomicie sytuowana. Myślę, że to raczej szantaż emocjonalny. Swoją drogą, gdy dorosły, pracujący syn mieszka z kimś z rodziców może i raczej powinien zaproponować dzielenie się kosztami – ale chyba raczej nie w tym układzie, z którego myślę należałoby się całkiem wycofać.

    Rozwód Twoich rodziców to nie Twój rozwód, żeby aż tak go przeżywać. Oczekiwanie, że dwoje skłóconych, nienawidzących się rodziców po rozwodzie weźmie Cię za rękę i zaprowadzi na pizzę lub na lody wydaje się być bardzo mało realistyczne – i w tym Twoja siostra ma absolutną rację.

    Poza tym, czy nie jesteś na to troszeczkę za duży? Może powinieneś raczej chodzić na pizzę ze swoją dziewczyną, a za parę lat, kto wie, może zaprowadzić na lody swoje własne dzieci? Jak myślisz?

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc, 1 tydzień temu przez Avatardda93.
    AvatarKrystek
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    To nie chodzi o to, że z mamą i tatą za rączkę na pizze. Dla mnie rodzina to jest komórka z, której sie bierze kręgosłup moralny jak i poczucie bezpieczeństwa, jesli panuje w niej nienawiść to nie jest dobrze. Na świecie dzieje sie źle jak sie dziej bo rodziny upadają. A momencie zagrozenia mojego życia, gdzie rodzice musieli sie spotkać, zeby ustalic co dalej ta nienawiść zablokowała spotkanie od, którego zalezalo moje zdrowie, przyszłość. Patologią czasów dla mnie są rozwody i, że dwoje ludzi, którzy spędzili z sobą pół życia i mają dwójkę „dzieci” są tak uparci, że nawet gdy muszą podjac decyzję co dalej w obliczu zagrożeni zycia robią problemy (w tym pryzpakdu moj tata, który zagroził zgloszeniem na policję jesli moja mama zadzwoni do niego jeszcze raz proszac o spotkanie). Co do dokladania się to oczywiscie, ze sie dokładam, stałą kwotę z tym, ze mialem nadzieję, że gdy będę sie wyprowadzał to na koniec mi mama odpuści moje dorzucanie do czynszu no ale tekst, ze remont. Mowisz, ze to nie jest moj rozwód. Ale u mnie każdy ciągnie w swoją stronę, dlatego mnie wkurza, że nie mam zbytnio kasy, żeby sie wyprowadzić bo jestem przed koncem studiów. Tata jedyne co widzi to swoją żonę, która mnie bardzo obraża i wtedy mówi, ze ją wyzywalem (nigdy w zyciu nie powiedziałem jej nie milego słowa) i ja wtedy dostaje telefony, że jedtem idiota, ze wstyd mojemi tacie przed ludzmi, ze ma takiego syna, zreszta nie mialem wsparcia w nim nigdy za dużego, zaczynając szkole średnią byl zły, ze nie ide do zawodówki, przed podejściem do matury mieszkałem z nim kilka mies. W momencie, gdy sie dowiedział, ze podchodzę do matury i chce iść na studia byla awantura i ostatecznie musiałem zamieszkać z Mamą. Nowa praca… Dostsje telefony, że nie dam sobie rady, gdy mówię, ze sam sobie radę nie dochodziło i dalej przegadywanie. Jestem w szoku, że w dzisiejszym świecie ludzie tak łatwo sie rozwodzą. Nie dziei mnie, ze na świecie dzieje się jak dzieje. Mi rozwód rodziny i ciągnięcie przez kazdego w swoją stronę (że albo trzymasz z nami albo jestesmy nie mili) kosztował utratę dobrych stopnii, wpadnięcie w uzależnienie nikotynowe, narkotykowe i nadużywanie alkoholu, depresję, utratę pewności siebie i stany lękowe. Dla mnie to nie jest dziecinne, że chciałbym sie spotkac z rodzicami porozmawiać o czymś ważnym. Gdybym miał chociaż spokój i po prostu dali mi żyć, skończyć studia… No ale nie mam takiego prestiżu.

    AvatarKrystek
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    A uwierz mi, że nie fajna sytuacja jest kiedy chcesz o czymś pogadać z tatą ale, gdy chcesz się spotkać sam na sam z nim to jest odbierane jako atak w jego żonę. Już tyle razy z braku sił chciałem sie odciąć od niego tylko wiem, że jego żona by osiągnęła swój cel. Gdy szedłem na studia usłyszałem od niej, ze nie mam isc na studia bo moje miejsce jest na kasie w sklepie a nie na studiach, gdy mieszkaliśmy razem przez kilka miesiecy (mialem 24 lata). Dała mi zakaz wychodzenia po 18 jak chciałem isc do siostry na kawę i powiedziała, ze kam nie bede przestrzegal jej reguł to wylecę z domu. Powiedzialem grzecznie, że z calym szacunkiem ale reguł będę przestrzegał moich rodziców i, że przepraszam ale muszę isc bo jestem umowiony na kawę z siostrą. Mowi do mnie: „tak to zobaczymy”. Za jakies 45 min. Dostaje telefon od taty „ty gnonu, jeszcze rwz moją żonę wyzwiesz od idiotek to cie rozpierdolę, dzwonila zapłakana, ze ją wyzywaleś” ja zdziwiony, mowie, ze nie wyzywalem. Ale powiedział, ze nie będzie mnie słuchał bo jestem kretynem a jego, żona by nie zmyśliła. Także, to jest jakaś parodia relacji z rodzicami. Mojej mamy mąż uczył sie ze mna do matury po nocach a ta, zona ojca to jest taka aktorka i macicielka. Zresztą cp sie dziwić jak ona ma trójkę dzieci i tylko jedno z nich utrzymuje z nia sporadyczny kontakt.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 142

    Hej, a chcesz zmienić cały świat? – co raczej mało możliwe, czy zmienić swoje życie? – co jest możliwe, choć nie wszystko udaje się od razu, i pod warunkiem, że się do tego zabierzesz.

    Piszesz, że rodzina „powinna” lubi „musi” Ci coś zapewnić. Nic z tego. Świat nie jest idealny, a dzieciństwo nie trwa wiecznie. Albo więc chcesz pozostawać w zależności od rodziców, ale wtedy wiedz, że ceną za to będzie Twoja dojrzałość, prawo do prywatności i wolność. Albo stajesz się odpowiedzialny sam za własne życie. Decyzja należy do Ciebie.

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.