Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › otyłość a akceptacja siebie
-
AutorWpisy
-
Czasami myślę, że nie zasługuje na nikogo. Zawsze byłam przy tuszy, co było też podkreślane przez moich bliskich. Moja mama z podziwem patrzyła na mnie jak wpycham jedzenie do ust. Po dziś dzień nienawidzę jeść w jej towarzystwie. Twierdzi że jem za szybko. Nigdy nie dbała o mnie, a to że chciała żebym schudła to tylko po to żeby ludzie nie podejrzewali, że to przez jej geny jestem otyła. Rzadko kiedy widzę się ze swoją mamą, przed spotkaniem ogarnia mnie obłęd otyłości. Chcę schudnąć, a zaczynam coraz więcej jeść. Jak widzę się z mamą to ona waży mnie swoim wzrokiem. Jako, że zakazałam jej definitywnie komentować mój wygląd, to nie komentuje go już. Ale jej wzrok mówi wszystko. Jak bardzo ja jej nienawidzę za to! Cierpię na Kompulsywne jedzenie. Jako dziecko kiedy chodziłam do kościoła, moja prośba do Boga zawsze była taka sama Panie Boże żebym schudła, czytaj bo wtedy mama mnie pokocha, koleżanki będą ze mną rozmawiać, a chłopcy umawiać na randki.
Teraz mam 27 lat, będąc dzisiaj na mszy chciałam znowu wypowiedzieć te swoje marzenie. Proszę o pomoc, bo nie potrafię pokochać siebie.Powiem Ci coś Ciebie pewnie zaskoczy.
To nie wygląd jest najważniejszy w życiu tylko to co siedzi w nas.
To jacy jesteśmy, aby znaleźć drugą połowę musisz wpierw pokochać samą siebie.
Musisz pracować nad sobą i swoją osobowością.
Jestem pewna, że sie ułoży, ale musisz w to uwierzyć.
Wiara czyni cuda.Edytowany przez: mala*, w: 2010/03/14 22:02
Cuda cudami, prośby o pomoc też mało dają, samo nie przejdzie. Z emocjami ciężka sprawa, trzeba specjalisty do pomocy. Jedz płatki owsiane na mleku, kasze i ziarna.
Pierwsza rzecz – niekoniecznie jest tak jak sami siebie widzimy. Ja zawsze myslałam o sobie, że jestem brzydka, głupia, nic nie potrafie itp. Zresztą tak mi mówili jak byłam mała więc wiem skąd to się wzięło. Przełomem u mnie na terapii było to gdy usłyszałam jak inni ludzie mnie postrzegają i co o mnie myślą. Okazało się, że jest zupełnie inaczej niż widzę sama siebie. I podstawą u mnie było odzyskanie własnego poczucia wartości. Wprawdzie nie jest jeszcze do końca odzyskane ale w bardzo dużym stopniu pomogło mi wszystko zmienic. Zmieniając myślenie o sobie zaczęło się zmieniac wszystko dookoła. Ale na to potrzeba czasu. Moja mama też mi co jakiś czas powtarzała, że jestem gruba, że przytyłam – sama nie wyglądając przy tym lepiej. Pomijam już fakt, że nie dbała o siebie. Byc może jakimś takim mówieniem chciała zatuszowac swoje niedoskonałosci? Może poszukaj jakąś terapie? Jest również terapia dla osób kompulsywnie objadających się. Jeśli objadasz się kompulsywnie to żadne odchudzanie bez terapii nic Ci nie da bo to będzie wracac.
Jeśli chcesz schudnąć to tak jak w przypadku innych postanowień najważniejsza jest motywacja. Mi nigdy nie udawało się np. rzucić palenia dla kogoś, dla chłopaka czy rodziców, a jak postanowiłam, że zrobię to dla siebie to udało mi się i nie palę już 2,5 roku. Przestałam, żeby lepiej się czuć. Dla siebie:) Tak samo było z piciem – gdy obiecywałam chłopakowi, że przestanę albo ograniczę – nic z tego nie wychodziło. Ale gdy poszłam do psychologa i uświadomiłam sobie jak bardzo mnie to niszczy, to przestałam pić i nie piję już ponad rok, zero, nic. Dla siebie. Satysfakcja jest nieporównywalnie większa gdy robi się coś bez przymusu, z własnej woli, dla własnego dobra. Myślę, że jeśli zrozumiesz tak naprawdę że schudnąć powinnaś tylko i wyłącznie dla siebie, a nie dla matki czy innych ludzi, to będzie Ci dużo łatwiej. I przede wszystkim powodem do pokochania czy na początek polubienia siebie nie powinny być zrzucone kilogramy, na pewno masz w sobie wiele rzeczy, które lubisz, tylko przez to, że ciągle myślisz o sobie przez pryzmat wagi, jesteś zła na siebie i zapominasz o tych dobrych cechach.
No i jeśli przeszkadza Ci Twoja waga, to zrób wszystko co w Twojej mocy, żeby ją zmienić. Ja też postanowiłam zrzucić kilka kilo przed latem:) Nie jem słodyczy, wcinam sałatę i ćwiczę:) I już 2 kg ubyło:) Poczytaj sobie pamiętniki odchudzania na stronie vitalia.pl, dziewczyny dokonują niesamowitych rzeczy, to naprawdę bardzo motywujące:) Z wagi ponad 100kg laski potrafią schudnąć do wymiarów prawie modelek! To kosztuje oczywiście dużo wysiłku, ale podobno chcieć to móc, a skoro inni mogą to Ty na pewno też:) Może potrzebna Ci pomoc specjalisty, pomyśl o tym, to nic złego, dużo ludzi ma zaburzenia odżywiania, to się zdarza. Głowa do góry i do dzieła:)Zrobić to dla siebie… NIe wiem co to znaczy, nie wiem od czego zacząć…
Borsuk, na pewno są w Tobie jakieś rzeczy, które lubisz, skup się na tym:) Ja nie jestem specjalistą, więc nie będę Ci tu prawić mądrości, powiem tylko z własnego doświadczenia, że polubienie siebie to ciężka sprawa, ale da się zrobić, trzeba się tylko nieźle natrudzić. Niektórzy mają to we krwi, zadowoleni z siebie i radośni, a my musimy o to zadowolenie z siebie tyle walczyć… Proponuję iść na terapię, nie ma co się wstydzić szukać pomocy. Wiem że takie teksty o polubieniu czy pokochaniu siebie teraz to dla Ciebie kosmos, ale zobaczysz że w miarę terapii to się będzie zmieniać. Trzymam kciuki za Ciebie:)
też powinnam zredukować wagę, ale samo myślenie o tym powoduje, ze sięgam po cos do jedzenia, czytajac ten watek zjadłam całą czekoladę 🙁 i nie tylko :(. na sama myśl, ze nie wiem jak sie do rzeczy zabrac płakać mi się chce.Palenie rzuciłam. ale jedzenia nie da się rzucić całkiem.
Ruch ruch i jeszcze raz ruch ….sama dieta nie wystarczy to nic nie da …jeżeli otyłość jest zaawansowana to przydałaby się porada specjalisty dietetyka lekarza ….spacery basen bieganie taniec + odpowiednie racjonalne jedzenie nie mówie tu o dietach cud bo to bzdurrrrrrraaaaaaaaa tu nie o to chodzi zamiast słodyczy owoce warzywa ziarna ….pić dużo wody zielonej herbaty ….i wiele takich ….
pozdrawiam
Ja uwielbiam ruch. Czekam tylko aż zima na dobre odpuści, co będę mogła znowu zacząć biegać. Podczas wysiłku fizycznego uwalniają się endorfiny (jest to grupa hormonów odpowiedzialna za dobre samopoczucie – "hormon szczęścia"), które uwalniają się także podczas seksu, jedzenia itd.
Zaakceptować siebie nie jest łatwo. Mimo, iż nie mam problemu z nadwagą to mam wiele innych … i koniec końców mam również problem z akceptacją siebie. Może czas zrobić coś dla siebie? Na dobry początek na przykład jakiś ciekawy warsztat lub wykład – rusza PROGRESSteron , dzięki któremu zatroszczymy się trochę o naszą kobiecość 🙂
Piękno ma wiele twarzy i nie ma rozmiaru.
Pozdrawiam serdecznie,
Luckra -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.