Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › pierwsze zmierzenie z przeszlością
-
AutorWpisy
-
Anonim
21 września 2010 o 00:46Liczba postów: 20551Mam 19 lat. I chyba dopiero od paru miesięcy wiem, że mogę być współuzależniona. Choć jak o sobie tak próbuje pomyśleć, to mam wrażenie, że szukam tylko usprawiedliwienia dla własnych życiowych niepowodzeń.
Byłam wychowywana przez rodziców alkoholików. Jak się można domyśleć związek (nie mieli ślubu) ojca z matką nie należał to udanych. Widok ich pijanych był codziennością. Już jako paroletnie dziecko wiedziałam, że taka sytuacja nie jest normalna.
Matka uciekala ze mna po calej Polsce przed ojcem. Ciągle nowe miejsca, nowe szkoły, nowi "wojkowie" i ciocie. Towarzystwo tak samo lubiące wypić. Rak krtani mamy, późniejsza jej śmierć spowodowala, że wróciłam do ojca alkoholika. Przęjęłam rolę matki. Nie zrezygnowałam z dziecińswa bo go nigdy nie miałam. Juz w podstawówce musiałam gotować obiady, sprzątać dom, ale nie to było takie złe. Obiecywał, że następnego dnia nie będzie pił. Zawsze wierzylam i zawsze czekalam. Oczywiście nigdy tak się nie stało. Był czlowiekiem niezwykle słabym psychicznie, przez co popadal w paranoje, musialam całą odpowiedzialność za jego niemozność brać na siebie. Dawałam radę! Codzienne awantury, użalanie się nad sobą, groźby samobójcze. Nie było od tego ucieczki. Najgorsza dla mnie, najbardziej raniąca była reakcja rodziny. Zachowanie ojca bylo tematem tabu. O tym się nie mówiło. Nie mialam prawa narzekać albo się skarżyć, bo rodziców się nie wybiera. Traktowali to jako normalne zachowanie, choć ja wiedzialam, że to wszystko powinno inaczej wyglądąć. Bylam sama ze swoim wstydem. Nie miałam wyboru. Do póki nie spelniłam jego zachcianek szantażował mnie psychicznie, tak że w końcu się poddawalam. Potem pojawiła się kobieta. Sąsiadka. W tym momencie przestalam istnieć. Liczyło się tylko czy jest posprzątane i obiad ugotowany. Później moglam nieistnieć. W tym czasie zaczęłam się wycofywać ze świata "żywych". Przestałam czuć, mysleć, rozmawiać z kimkolwiek. Nikt nie zwracal na mnie uwagi. Popadłam w apatię, później depresję, co skończylo się próbami samobójczymi. Nawet znalazla się osoba, która mu o tym powiedziala, co spotkało się z jego zaprzeczeniem i zbagatelizowaniem problemu.
To wszystko ukształtowało mnie to jaką teraz jestem. A jestem niezdolna do podejmowania samodzielnych i stałych decyzjji. Taka chorągiewka na wietrze. Nie potrafię czuć, cokolwiek. Stać mnie tylko na ból i miłość, która też jest związana z nim. Jeśli przytrafi mi się coś szczęsliwego to tylko czekam, aż stanie się jakaś tragedia. Jestem w związku z człowiekiem, który jest chory z zazdrości i niestabilny psychicznie. Ma skłonności do depresji.
Choć uciekłam z tego piekła do rodziny, bo niby moim biologicznym ojcem jest ktoś inny, to przeszlość nie opuścila mnie. Ciągle pcham się w ten sam schemat, który poznalam w dzieciństwie. Nie umiem przybrać innej roli niż ofiara, która milczy i cierpi, bo uważa, że nikt nie zrozumie jej uczuć, nie będzie chcial ich poznać.
I ciągle mam wrażenie, że wszystko wyolbrzymiam, choć z drugiej strony wiem, że potrzebuje pomocy. Już ulożyłam swoją przyszłość tak, że związalam się z czlowiekiem, który nieświadomie, ale mną pomiata. A ja się na to godzę.
Nie chcę taka być!
Chce być szczęśliwa i wierzyć, że mogę to osiągnąć.
I potrzebuje rozmowy z kimś, kto czuje tak jak ja.
Kto to wszystko zrozumie.
Mimo tego bólu w klatce piersiowej, nie potrfię pisać mniej nieoficjalnie.
Ale w tym jest wiele międzywierszami. Wiem, że Wy to wiecie. Rozumiecie.napisałaś trochę zbyt dużo zeby Tobie na to wszystko odpowiedzieć jednym zdaniem i chyba dlatego na razie taka cisza , ważne chyba jest w tym wszystkim to że znalazłaś już jakiś trop
wiesz o dda, teraz możesz tylko pogłębiac tą wiedzę i próbować jakoś sobie wiele rzeczy wytłumaczyć
mi to forum dało dużo i wiem ze każdy moze tutaj wyciągnąć jakieś wnioski, sama zobaczysz 🙂masz całeżycie przed sobą, jesteś mloda i wedlug mnie powinnaś iść do specjalisty, do ludzi, którzy będą w stanie pomóc ci normalnie żyć, a uwierz mi,że naprawde warto.
Piszesz że jest Ci żle czujesz bół to dobrze bo jest jeszcze ktoś kto czuwa nad Tobą-Twoja Podświadomość .Jej nie interesuje humory,opinie twoich rodziców, twojego szefa,twoich znajomych-nikogo.DLA NIEJ TYLKO TY SIĘ LICZYSZ i TWOJE ZYCIE i ma je chronić za wszelką cenę.Podświadomość wysyła do Ciebie informacje że dzieje Ci się krzywda – czyli emocje
Emocje i czucia nie są dobre lub złe SA PRZYJEMNE LUB NIEPRZYJEMNE-Należy je traktować jak drogowskazy.Złość ,smutek NIE NALEZY TRAKTOWAC JAKO KARY .
To są INFORMACJE że dzieje Ci się krzywdaMożesz czuć smutek z kilku powodów:
-ktoś kiedyś Cię skrzywdził
np.rodzice nie dali Ci poczucia bezpieczeństwa i bez troskiego dzieciństwa, a to był ich święty obowiążek – wtedy pojawia się taki wieczny smutek(zamrożone uczucia).Nie masz powodów do smutku a jesteś smutna .
Cały bajer polega na tym że trzeba pochylić się nad własną historią i samym sobą.Uświadomić sobie ogrom krzywdy i lęku .Dopóki tego nie zrobisz, podświadomość nie da Ci spokoju. Ona chce tylko jednego SPRAWIEDLIWEJ oceny. Przestać traktowąć własnych rodziców jak BOGÓW.Przestać żyć w kłamstwie –bo oni nie są bogami są tylko ludzmi.Można ich kochać , ale pomimo tego dostrzegać ich wady.Ich wady nie przekreślają ich prawa do ZYCIA I BYCIA KOCHANYM
-w tej chwili dzieje Ci się krzywda
Np.podważa twoje prawo do wyrażania twoich opini i emocji,Tak czy inaczej więcej szacunku dla siebie i MILOSCI.
SWIAT NIE JEST IDEALNY I TY TEZ NIE MUSISZ BYC IDEALNMETODA SEDONY
Jest to wyjątkowo, prosta, potężna i łatwa do nauczenia się metoda, która pozwala odkryć tkwiącą w nas naturalną zdolność do szybkiego uwalniania się od każdego bolesnego lub niechcianego uczucia. Składa się z serii stawianych sobie pytań, które naprowadzają świadomość na to, co czujemy w danym momencie i delikatnie prowadzą ku doświadczeniu "puszczenia".
Człowiek, który zajął się rozpowszechnianiem tej metody – Hale Dwoskin, nauczył się jej prawie 30 lat temu od swojego przyjaciela Lestera Levensona. Twierdzi, że od tego momentu jego życie uległo kolosalnej zmianie i że dzięki niej odniósł sukces w każdej dziedzinie swojego życia. Co więcej, jest przekonany, że będzie tak w wypadku każdego kto ją stosuje.
Ze względu na odniesione dzięki niej sukcesy, poświęcił swoje życie na dzielenie się nią z każdym, kto szczerze pragnie zmienić i ulepszyć swoje życie.
To co czyni Metodę Sedony potężnym i naprawdę skutecznym narzędziem jest to, że możesz jej używać w każdej chwili i w każdym miejscu.
Czego możesz oczekiwać od Metody Sedony?
– poprawy psychicznego, emocjonalnego i duchowego zdrowia…
– odczuwania prawdziwego i stałego szczęścia, pomimo przeszłych i obecnych okoliczności…
– otworzenia się na prawdziwie kochające i zdrowe relacje…
– poprawy kreatywności, inteligencji emocjonalnej, samopoczucia psychicznego…
– wzmocnienia ogólnego poczucia powodzenia i wewnętrznego spokoju…
– osiągnięcia sukcesu i odczucia towarzyszącej mu satysfakcji i spełnienia.Naukowo potwierdzona
Skuteczność Metody Sedony została naukowo potwierdzona przez takie instytucje cieszące się autorytetem, jak Harvard Medical School i firma MONY. Więcej – wiele dużych i znanych firm współpracowało z Sedona Training Associates, żeby podnieść wydajność swoją i swoich pracowników. Sedona Training Associates ma na koncie długą listę sukcesów.
Czy jesteś gotowy na to by odczuwać szczęście, pewność siebie i odprężenie przez przynajmniej 90 % swojego czasu?
Metoda Sedony opiera się na potędze uczuć.
Pomyśl o tym. Jeśli czujesz się silny, wtedy Twoje działanie również cechuje siła. Jeśli odczuwasz smutek, wtedy Twoje działanie również cechuje smutek. Uczucia decydują o tym, jak działasz w świecie. I dopóki ich nie zmienisz, będziesz postępował tak, jak dotychczas, otrzymując takie rezultaty, jakie zawsze dotychczas uzyskiwałeś.
To ograniczające emocje powstrzymują nas od stworzenia i utrzymania takiego życia, które wybraliśmy. Zrzekliśmy się umiejętności podejmowania decyzji na ich korzyść. Wydaje się nawet, że nasze emocje mogą nam dyktować kim jesteśmy. Stało się to oczywiste w sposobie w jaki używamy naszego języka. Czy nie mówisz czasami "jestem zły" lub "jestem smutny"? Kiedy wyrażamy się w ten sposób informujemy tych, którzy są w pobliżu i samych siebie, nie uświadamiając sobie nawet tego, że utożsamiamy się z naszym gniewem, czy smutkiem. Ustosunkowujemy się do siebie i innych tak, jakbyśmy byli swoim własnymi uczuciami. Wymyślamy nawet całe historie dlaczego czujemy się tak, jak się czujemy, żeby usprawiedliwić się lub wyjaśnić błędne przekonania dotyczące naszej tożsamości.
Uczucia to tylko uczucia – one nie są nami – i ławo możemy pozwolić im odejść. Możliwość wyboru uwalnia nas, pozwala dostrzec alternatywę i stosownie do tego działać lub powstrzymać się od działania. Przekłada się to na umiejętność radzenia sobie z życiem – na podejmowanie bardziej zdecydowanych i klarowniejszych decyzji. Zamiast sabotowania wyznaczonych celów, pozwala działać w sposób, który wspiera nas w ich osiągnięciu. Proces uwalniania emocji przeradza się w zdolność do posiadania większej ilości pieniędzy, lepszych relacji, lepszego zdrowia fizycznego i psychicznego oraz w zdolność bycia szczęśliwym, spokojnym i skupionym niezależnie od tego co się dzieje wokół nas.
Jeśli miałeś do czynienia z różnymi metodami pracy z umysłem, to wiesz, że jest bardzo trudno przeprowadzić taką zmianę. Wymaga to mnóstwa energii i koncentracji. Kawał ciężkiej pracy do wykonania!
Uwalnianie działa na poziomie uczuć. Jest łatwe. W przeciągu sekund możesz uwolnić lata umysłowego zaprogramowania i nagromadzonych uczuć. Metoda Sedony nie zawiera skomplikowanych procedur, przeprogramowywania, czy afirmacji do ponalepiania na ekranie komputera.
Kiedy niepożądane uczucie pojawia się, uwalniasz je. Tylko tyle. Kiedy zniknie z drogi możesz stworzyć takie rezultaty jakie chcesz i kiedy chcesz.
Wielu ludzi próbuje sprzedać wiele programów. Mogę starać się być tak uczciwy i rzetelny w stosunku do ciebie jak tylko to możliwe, ale moje słowa i tak będą bez znaczenia, jeśli ten program nie będzie działał w Twoim wypadku.
W skrócie, Metoda Sedony pokaże ci jak cieszyć się szczęśliwszym, bardziej produktywnym, satysfakcjonującym, pełnym miłości, radosnym życiem. Ponieważ nasz świat zmienia się tak radykalnie, wiedza o tym, jak "odpuścić" jest krytyczną umiejętnością pomagającą przeżyć, której wszyscy potrzebujemy.
Uwolnianie emocji jest czymś naturalnym
Czy widziałeś kiedyś małe dziecko, które upadło, a potem rozglądało dookoła, żeby sprawdzić, czy nie ma jakiegoś powodu do bycia smutnym? W chwili kiedy myśli, że nikt na nie nie patrzy, da sobie spokój i będzie się zachowywać tak, jakby nic się nie stało. To samo dziecko w podobnej sytuacji widząc okazję do zwrócenia na siebie uwagi, może wybuchnąć płaczem i rzucić się w ramiona rodzicom.
Albo czy widziałaś jak małe dziecko wścieka się na kolegę lub któregoś z rodziców, a nawet mówi coś w rodzaju "nienawidzę cię i nigdy się do ciebie więcej nie odezwę" a potem, jakieś kilka minut później, to samo dziecko zachowuje się, jakby w ogóle nic się nie stało?
Taka naturalna umiejętność uwalniania emocji zastała przez większość z nas utracona, ponieważ chociaż robiliśmy to automatycznie jako dzieci – bez świadomej kontroli, to nasi rodzice, nauczyciele, przyjaciele i społeczeństwo, pozbawiło nas tej umiejętności w miarę jak dorośleliśmy. Opanowaliśmy technikę tłumienie emocji, ponieważ byliśmy nieświadomi umiejętności ich uwalniania. Uczyliśmy się tłumić nasze emocje lub wyrażać je w nieodpowiedni sposób za każdym razem kiedy mówiono nam "nie", wymuszając stosowne zachowanie, np. spokojne siedzenie i bycie cicho, zaprzestanie wiercenia się, czy przyswojenie wiedzy o tym, że "duzi chłopcy nie płaczą" a "duże dziewczynki nie złoszczą się".
Jesteśmy postrzegani jako dorośli, czy dojrzali często właśnie wtedy, kiedy docieramy do punktu, w którym stajemy się dobrzy w tłumieniu naszej naturalnej ekspresji i tych wszystkich uczuć o których niedopuszczalności zostaliśmy przekonani przez innych. Wychodzimy bardziej na przeciw cudzym oczekiwaniom, niż własnej potrzebie emocjonalnego dobrego samopoczucia.
Jest taki żart, który to trafnie ilustruje: przez pierwsze dwa lata życia dziecka każdy dokoła niego stara się, żeby zaczęło ono chodzić i mówić, a przez następne osiemnaście lat każdy próbuje zmusić je do tego, by usiadło i zamknęło się.
Oczywiście nie ma nic złego w dyscyplinie. Dzieci muszą się nauczyć granic, żeby funkcjonować w życiu i potrzebują ochrony przed oczywistymi zagrożeniami. Po prostu dorośli mogą niechcący przesadzić.
Punktem równowagi i naturalną alternatywą dla niewłaściwego tłumienia jest uwolnienie lub pozwolenie emocjom odejść – w tym zawiera się cała Metoda Sedony. Jest to odpowiednik gaszenia ognia i bezpiecznego opróżniania garnka w którym zawartość gotuje się pod dużym ciśnieniem. Każde stłumione uczucie próbuje wydostać się na zewnątrz. Uwolnienie to nic innego, jak chwilowe zaprzestanie działania polegającego na zatrzymywaniu ich wewnątrz. Możesz wtedy pozwolić im wyjść, a przy odrobinie pomocy z własnej strony, okazuje się to bardzo łatwe. W trakcie stosowania Metody Sedony, w zależności od potrzeby, będziesz w stanie uwolnić zarówno tłumienie jak i wyrażanie emocji. Odkryjesz, że coraz częściej będziesz dokonywać wyboru polegającego na pozwolenia im odejść.
Chociaż prawdopodobnie stałeś się już ekspertem w tłumieniu i/lub nieefektywnym wyrażaniu emocji, to i tak nadal potrafisz je uwalniać. Prawdziwy, szczery śmiech jest jednym ze sposobów uwalniania uczuć w sposób spontaniczny, a korzyści zdrowotne płynące ze śmiania się, takie jak dobre samopoczucie i eliminacja stresu, są dobrze udokumentowane. Przypomnij sobie, jak ostatnim razem szczerze się śmiałeś. Może oglądałeś śmieszny program telewizyjny lub przeprowadzałeś rozmowę z przyjacielem i zupełnie niespodziewanie coś rozśmieszyło cię. Poczułeś się rozbawiony i usłyszałeś głośny śmiech wychodzący z głębi ciebie, a całe Twoje ciało zaczęło podskakiwać. Podczas śmiania się prawdopodobnie doznałeś uczucia lekkości, coraz intensywniejszego szczęścia, rozluźnienia i wewnętrznego ciepła. Jest to dobry opis tego, czego możesz doświadczać, kiedy stosujesz metodę opisaną na tej stronie. Chociaż uwalnianiu, w większości przypadków nie będzie towarzyszył głośny śmiech, to na pewno będziesz się często uśmiechał i czuł tę samą wewnętrzną ulgę towarzyszącą śmiechowi.
Jeśli otworzysz się na te pytania odkryjesz, że Twoje negatywne myśli i emocje znikają i zmieniają się w naprawdę pozytywne i budujące. Kiedy czujesz jakiekolwiek niechciane emocje po prostu wykonaj następujące kroki:
Krok 1: Skup się na tym, co czujesz w danej chwili . Przyjmij, zaakceptuj to uczucie i pozwól mu, jak najlepiej potrafisz, przejawić się w całej pełni.
Większość z nas żyje bardziej w świecie myśli, obrazów i uczuć związanych z przeszłością i przyszłością, niż uświadamiając sobie to, jak się czuje obecnie. TERAZ to jedyna chwila w której możemy coś zrobić z tym, co czujemy. Im częściej będziesz stosował tę metodę, tym łatwiejszy stanie się cały proces identyfikowania własnych emocji. Po prostu stosuj metodę najlepiej, jak potrafisz w danej chwili.
Krok 2: Zadaj sobie następujące pytanie: "Czy mógłbym pozwolić temu uczuciu odejść?"
To pytanie ma jedynie otworzyć Cię na możliwość podjęcia takiego działania. Zarówno "tak", jak i "nie" są dopuszczalnymi odpowiedziami. Tak naprawdę, pozwolisz odejść niechcianemu uczuciu nawet wtedy, gdy powiesz "nie". Najlepiej, jeśli odpowiesz na pytanie jak najmniej myśląc, odsuwając na bok próby spekulacji i nie wchodząc w wewnętrzne dyskusje z samym sobą na temat wartości, czy konsekwencji tego, co teraz robisz. Przejdź do kroku 3 niezależnie od tego, jakiej odpowiedzi udzieliłeś na pierwsze pytanie.
Krok 3: Zadaj sobie pytanie : "Czy pozwolę mu odejść?" Innymi słowy: "Czy jestem skłonny, chętny do "puszczenia" tego uczucia?"
I znowu unikaj zastanawiania się nad tym tak bardzo, jak tylko potrafisz. Pamiętaj również, że stosujesz tę technikę, bo chcesz być wolny. Nie ma znaczenia, czy to uczucie jest usprawiedliwione, długotrwałe czy prawidłowe. Jeśli odpowiedź brzmi "nie" lub nie jesteś pewien, zapytaj siebie: 'czy chciałbym czuć to, co czuję?’ lub 'czy czując to będę szczęśliwy i osiągnę to, czego chcę?’. Nawet jeśli odpowiedź nadal brzmi "nie", przejdź do następnego kroku.
Krok 4: Zadaj sobie pytanie: "Kiedy?". Jest to zachęta do tego, żeby pozwolić uczuciu odejść TERAZ. Być może stwierdzisz, że pozwalasz mu odejść z łatwością.
Zawsze pamiętaj, że jest to decyzja, którą możesz podjąć w dowolnej, wybranej przez siebie chwili. Jeśli chcesz trwać przy określonym uczuciu, w porządku. Po prostu uznaj, że to, jak długo chcesz doświadczać danej emocji, jest Twoim wyborem.
Krok 5: Powtarzaj procedurę czterech kroków do momentu, aż poczujesz się wolny od niechcianej emocji.
Prawdopodobnie po każdym kolejnym kroku odkryjesz, że wyrażenie zgody na odejście jest coraz łatwiejsze. Na początku efekty mogą być ledwo uchwytne. Bardzo szybko, jeśli jesteś wytrwały, rezultaty staną się coraz bardziej zauważalne. Możesz odkryć, że istnieje kilka warstw emocji związanych z określoną sprawą. To, czemu pozwolisz odejść, odejdzie na dobre. Odkryjesz, że stosowanie tej techniki sprawia, że utrzymanie pozytywnego nastawienia do życia wymaga o wiele mniejszego wysiłku z Twojej strony. Twoje życie będzie odzwierciedleniem tego. W końcu zaczniesz mieć i robić to, co zawsze pragnąłeś. Zaczniesz być tym, kim chcesz być.
NAPISALES" Podświadomość wysyła do Ciebie informacje że dzieje Ci się krzywda – czyli emocje"
to mam teraz takie pytanie, np czuję zazdrość o swojego partnera , czy to oznacza ze moje emocje z tym związane chcą mnie pzed czymś uchronić?
czy w takim razie moja zazdrość jest uzasadniona czy wyobżymiona ?
czy poświadomość może wyobżymiac emocje w celu ochrony samego siebie?
Na samym początku chciałybym zaznaczyć ,że nie jestem psychologiem i nie mam w tym kierunku żadnego wykształcenia.Cała moja wiedza opiera się na książkach które przeczytałem i internecie i własnych doświadczeniach dotyczących życia .Czyli może ale nie musi być
wiarygodna !,Nic nie zastąpi rozmowy z psychologiem !!! żądną tam przyjaciółką.Prawa DDA
-Mam prawo czuć to, co czuję.
-Mam prawo ufać swoim uczuciom, sądom, wrażeniom i intuicji.
-Mam prawo wyrażać wszystkie swoje uczucia w sposób niedestrukcyjny, w bezpiecznym miejscu i czasie.
-Mam prawo korzystać z powyższych praw – żyć w taki sposób, w jaki ja sam chcę i kiedy chcęto mam teraz takie pytanie, np czuję zazdrość o swojego partnera , czy to oznacza ze moje emocje z tym związane chcą mnie pzed czymś uchronić?
Dlaczego właściwie jesteśmy zazdrośni o partnera? Najczęściej zazdrość ta wynika z niskiego poczucia własnej wartości. Wydaje nam się, iż tak naprawdę nie jesteśmy warci miłości partnera. Obawiamy się, iż na zewnątrz czyhają zagrożenia: kochana osoba może w każdej chwili natknąć się na kogoś lepszego i porzucić nas. Staramy się wtedy kontrolować partnera, aby nie dopuścić do tego faktu, i tu zaczyna się błędne koło.
Jak zatem pozbyć się zazdrości w związku?
Jeszcze kilka lat temu bardzo często byłam zazdrosna o partnera, teraz nie zdarza mi się to w ogóle. Dlaczego? Ponieważ pozbyłam się całkowicie niskiego poczucia wartości, i stałam się świadomą, pewną siebie kobietą. To wystarczyło, aby wyzbyć się uczucia zazdrości.
Jako, iż zazdrość ma swoje korzenie w niskiej samoocenie, aby się pozbyć tego uczucia należy pracować nad sobą i wzmocnić poczucie własnej wartości. Przyniesie to nie tylko pozytywne rezultaty w związku, ale również w innych sferach waszego życia. Na początek polecam książkę Nathaniela Brandera „6 filarów poczucia własnej wartości”. To naprawdę wspaniała pozycja, która pomoże wam w podróży w kierunku wzmocnienia poczucia własnej wartości. Kolejną godną polecenia książką jest „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” Dale Carnegie. Dzięki tym książkom oraz intensywnej pracy nad sobą stałam się tym, kim jestem dzisiaj: świadomą, pewną własnej wartości osobą.
Czy będąc zazdrośni nie szukamy przypadkiem własnego szczęścia poprzez naszego partnera? Jesteśmy szczęśliwi jedynie wtedy, kiedy nasz partner jest przy nas, mówi jak bardzo nas kocha, potrzebuje, itp. A bez niego jesteśmy nieszczęśliwi, samotni, niedocenieni. Czy nie znaczy to, iż nasze życie nie jest pełne? Iż czegoś w nim brakuje? W moim przypadku, jeśli mój narzeczony zdecydowałby się mnie opuścić, byłabym na pewno przez jakiś czas smutna, ale przecież mam poza tym wspaniałą prace, wiele pasji, zainteresowań, cudownych znajomych, więc dałabym sobie doskonale radę. Jak byłoby w twoim przypadku? Odpowiedz sobie koniecznie na to pytanie.
Aby osłabić siłę zazdrości, staraj się zaprzestać kontemplowania tego uczucia i analizowania zachowań partnera. Zamiast tego rozwijaj swoje zainteresowania, idź za swoim wewnętrznym głosem, w kierunku marzeń. Jeśli w związku często spędzamy trochę czasu z dala od siebie, tym bardziej tęsknimy za sobą i cieszymy się na ponowne spotkanie wieczorem! Absolutnie odradzam robienie wszystkiego razem (włącznie z posiadaniem wspólnego adresu mailowego!). Każdy z nas potrzebuje odskoczni, czasu dla siebie, inaczej zaczynamy się dusić! Mój narzeczony np. kilka razy w tygodniu chodzi na treningi hokeja, a ja w tym czasie wybieram się na zajęcia hiszpańskiego lub na spotkania klubu Toastmasters. Każdy z nas ma swój oddzielny „światek”, do którego druga połowa nie ma wstępu. Bo przecież każdy z nas ma własną historię do przeżycia. Ja swoją a mój narzeczony swoją. Piękny, oparty na zaufaniu związek, dodaje nam odwagi i wiary w siebie, aby przesuwać te góry, które są dla nas przeznaczone, osiągać niemożliwe.
Wolność! Wolność! Wolność! Najważniejsze w związku jest danie partnerowi maksymalnej ilości wolności. Do tego potrzebne jest oczywiście bezgraniczne zaufanie, ale jeśli będziecie pracować nad wzmocnieniem waszej samooceny, zdolność zaufania partnerowi przychodzi bez trudności.
czy w takim razie moja zazdrość jest uzasadniona czy wyobżymiona ?
Uważam że masz prawo czuć to co czujesz.Jeśli istniej e jakiś problem to tylko w tym czy w jaki sposób okazujesz to.Najważniejsze to nie popadać z jednej skrajności w drugą- trzeba znaleść "złoty środek".Postaw się w sytyacji tej drugiej osoby-jakbyś się czuła jakby ta osoba ciągle cię kontrolował i nie wierzyła jak bardzo ją kochasz,czy poświadomość może wyobżymiac emocje w celu ochrony samego siebie?
Myśle że tak.
Moja babcia ciągle się kłóciła z moim dziadkiem że ją zdradza -oczywiście dziadek był ducha winny. Całe życie mineło im na kłótniach-oczywiście dzieci były najbardziej pokrzywdzone.Ja uważam że moja babcia ponosiła odpowiedzialność za tą sytuację ,ale nie była niczemu winna.Gdy miała 9 lat zmarł jej tata, a gdy 20 lat jej mama.Została sama na świecie musiała bardzo to przeżyć.Czuła lęk przed samotnością choć sobie nie zdawała z tego sprawy.Ten sam problem każdy przeżywa inaczej.
Ten nie uświdomiony lęk potem odzywał się w jej małrzeństwie,"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
C.G.JungOd siebie mogę dodać że:
-życia nie da się kontrolować-co ma być to będzie.życie jest pływanie statkiem-raz mnie zniesie tu a raz tam ,ale mam obrany kierunek i zawsze tam będę dążył.
-gdybym miał żonę a ona bymie odeszła znaczyłoby to że namnie nie zasługiwała.
-nie chciałbym żyć z kimś wiedząc że ta osoba ma mnie w d….
-związek jest w tedy gdy dwoje ludzi chce być ze sobą DOBROWOLNIE, a nie ze strachu przed starością.Zawsze istnieje ryzyko ,że partner nas zostawi. Tak być może , ale nie MUSI. -I TO JEST WLASNIE ZAUFANIE
Nareszcie dobrnąłem do końca
Teraz wiem że nic nie wiem B)
Pozdrawiam
Na samym początku chciałybym zaznaczyć ,że nie jestem psychologiem i nie mam w tym kierunku żadnego wykształcenia.Cała moja wiedza opiera się na książkach które przeczytałem i internecie i własnych doświadczeniach dotyczących życia .Czyli może ale nie musi być
wiarygodna !,Nic nie zastąpi rozmowy z psychologiem !!! żądną tam przyjaciółką.Prawa DDA
-Mam prawo czuć to, co czuję.
-Mam prawo ufać swoim uczuciom, sądom, wrażeniom i intuicji.
-Mam prawo wyrażać wszystkie swoje uczucia w sposób niedestrukcyjny, w bezpiecznym miejscu i czasie.
-Mam prawo korzystać z powyższych praw – żyć w taki sposób, w jaki ja sam chcę i kiedy chcęto mam teraz takie pytanie, np czuję zazdrość o swojego partnera , czy to oznacza ze moje emocje z tym związane chcą mnie pzed czymś uchronić?
Dlaczego właściwie jesteśmy zazdrośni o partnera? Najczęściej zazdrość ta wynika z niskiego poczucia własnej wartości. Wydaje nam się, iż tak naprawdę nie jesteśmy warci miłości partnera. Obawiamy się, iż na zewnątrz czyhają zagrożenia: kochana osoba może w każdej chwili natknąć się na kogoś lepszego i porzucić nas. Staramy się wtedy kontrolować partnera, aby nie dopuścić do tego faktu, i tu zaczyna się błędne koło.
Jak zatem pozbyć się zazdrości w związku?
Jeszcze kilka lat temu bardzo często byłam zazdrosna o partnera, teraz nie zdarza mi się to w ogóle. Dlaczego? Ponieważ pozbyłam się całkowicie niskiego poczucia wartości, i stałam się świadomą, pewną siebie kobietą. To wystarczyło, aby wyzbyć się uczucia zazdrości.
Jako, iż zazdrość ma swoje korzenie w niskiej samoocenie, aby się pozbyć tego uczucia należy pracować nad sobą i wzmocnić poczucie własnej wartości. Przyniesie to nie tylko pozytywne rezultaty w związku, ale również w innych sferach waszego życia. Na początek polecam książkę Nathaniela Brandera „6 filarów poczucia własnej wartości”. To naprawdę wspaniała pozycja, która pomoże wam w podróży w kierunku wzmocnienia poczucia własnej wartości. Kolejną godną polecenia książką jest „Jak przestać się martwić i zacząć żyć” Dale Carnegie. Dzięki tym książkom oraz intensywnej pracy nad sobą stałam się tym, kim jestem dzisiaj: świadomą, pewną własnej wartości osobą.
Czy będąc zazdrośni nie szukamy przypadkiem własnego szczęścia poprzez naszego partnera? Jesteśmy szczęśliwi jedynie wtedy, kiedy nasz partner jest przy nas, mówi jak bardzo nas kocha, potrzebuje, itp. A bez niego jesteśmy nieszczęśliwi, samotni, niedocenieni. Czy nie znaczy to, iż nasze życie nie jest pełne? Iż czegoś w nim brakuje? W moim przypadku, jeśli mój narzeczony zdecydowałby się mnie opuścić, byłabym na pewno przez jakiś czas smutna, ale przecież mam poza tym wspaniałą prace, wiele pasji, zainteresowań, cudownych znajomych, więc dałabym sobie doskonale radę. Jak byłoby w twoim przypadku? Odpowiedz sobie koniecznie na to pytanie.
Aby osłabić siłę zazdrości, staraj się zaprzestać kontemplowania tego uczucia i analizowania zachowań partnera. Zamiast tego rozwijaj swoje zainteresowania, idź za swoim wewnętrznym głosem, w kierunku marzeń. Jeśli w związku często spędzamy trochę czasu z dala od siebie, tym bardziej tęsknimy za sobą i cieszymy się na ponowne spotkanie wieczorem! Absolutnie odradzam robienie wszystkiego razem (włącznie z posiadaniem wspólnego adresu mailowego!). Każdy z nas potrzebuje odskoczni, czasu dla siebie, inaczej zaczynamy się dusić! Mój narzeczony np. kilka razy w tygodniu chodzi na treningi hokeja, a ja w tym czasie wybieram się na zajęcia hiszpańskiego lub na spotkania klubu Toastmasters. Każdy z nas ma swój oddzielny „światek”, do którego druga połowa nie ma wstępu. Bo przecież każdy z nas ma własną historię do przeżycia. Ja swoją a mój narzeczony swoją. Piękny, oparty na zaufaniu związek, dodaje nam odwagi i wiary w siebie, aby przesuwać te góry, które są dla nas przeznaczone, osiągać niemożliwe.
Wolność! Wolność! Wolność! Najważniejsze w związku jest danie partnerowi maksymalnej ilości wolności. Do tego potrzebne jest oczywiście bezgraniczne zaufanie, ale jeśli będziecie pracować nad wzmocnieniem waszej samooceny, zdolność zaufania partnerowi przychodzi bez trudności.
czy w takim razie moja zazdrość jest uzasadniona czy wyobżymiona ?
Uważam że masz prawo czuć to co czujesz.Jeśli istniej e jakiś problem to tylko w tym czy w jaki sposób okazujesz to.Najważniejsze to nie popadać z jednej skrajności w drugą- trzeba znaleść "złoty środek".Postaw się w sytyacji tej drugiej osoby-jakbyś się czuła jakby ta osoba ciągle cię kontrolował i nie wierzyła jak bardzo ją kochasz,czy poświadomość może wyobżymiac emocje w celu ochrony samego siebie?
Myśle że tak.
Moja babcia ciągle się kłóciła z moim dziadkiem że ją zdradza -oczywiście dziadek był ducha winny. Całe życie mineło im na kłótniach-oczywiście dzieci były najbardziej pokrzywdzone.Ja uważam że moja babcia ponosiła odpowiedzialność za tą sytuację ,ale nie była niczemu winna.Gdy miała 9 lat zmarł jej tata, a gdy 20 lat jej mama.Została sama na świecie musiała bardzo to przeżyć.Czuła lęk przed samotnością choć sobie nie zdawała z tego sprawy.Ten sam problem każdy przeżywa inaczej.
Ten nie uświdomiony lęk potem odzywał się w jej małrzeństwie,"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
C.G.JungOd siebie mogę dodać że:
-życia nie da się kontrolować-co ma być to będzie.życie jest pływanie statkiem-raz mnie zniesie tu a raz tam ,ale mam obrany kierunek i zawsze tam będę dążył.
-gdybym miał żonę a ona bymie odeszła znaczyłoby to że namnie nie zasługiwała.
-nie chciałbym żyć z kimś wiedząc że ta osoba ma mnie w d….
-związek jest w tedy gdy dwoje ludzi chce być ze sobą DOBROWOLNIE, a nie ze strachu przed starością.Zawsze istnieje ryzyko ,że partner nas zostawi. Tak być może , ale nie MUSI. -I TO JEST WLASNIE ZAUFANIE
Nareszcie dobrnąłem do końca
Teraz wiem że nic nie wiem B)
Pozdrawiam
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.