Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD PLAC ZBAWICIELA :(

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 22)
  • Autor
    Wpisy
  • pompejusz
    Uczestnik
      Liczba postów: 13243

      lukaszw zapisz:
      „"Kto nigdy nie zyl" , "7 Dusz", "W pogoni za szczesciem" , "Piekny umysl" . "Proba ogniowa" to niektore z filmow ktore wywarly na mnie ogromne wrazenie i daly powod do glebszej reflekcji. Pozdrawiam<br><br>Edytowany przez: lukaszw, w: 2012/09/02 01:01”

      popieram te pozycje;) Do tego Człowiek w Ogniu i Miasto Aniołów;)

      Eugenia
      Uczestnik
        Liczba postów: 7086

        "Kto nigdy nie żył" jest swietnym filmem. Nie dotyczy może alkoholizmu, ale jest bardzo poruszający. Film nie musi poruszać bezpośrednio alku i problemów z nim związanych, żeby poruszał trudne tematy.
        Tak mi się przypomniało, że około 10 lat temu był bardzo głosny film "Cześć Tereska" tam była rasowa patologia pokazana i o ile dobrze pamiętam ojciec tytułowej bohaterki był agresywnym alkoholikiem. Jeszcze pamiętam, że byłam na jakimś spotkaniu gdzie był wywiad z reżyserem i on powiedział, że większość tekstów tych np "wyzywanek" w filmie to był pomysł tych dziewczyn. Zresztą co jakiś czas wypływają sprawy z nimi związane z aktorkami, bo one serio serio były bardzo autentyczne…;)

        Edytowany przez: Felicja, w: 2012/09/02 11:00

        lol
        Uczestnik
          Liczba postów: 5504

          "senność"-jest genialnym filmem. Można zaliczyć, z emnie poruszył. Jak już mnie zainteresował a wszególności dwa przypadki. Jak wreszcie ta bochaterka z narkolepsja wywaliła meża-ehhhh to było piękne. Dobry przykład osoby DDD w kobiecie, która była zamężna z pisarzem. Jak można taszczyć sie pod nogami by ktoś nie odchodził?

          Pewnie można, pewnie i ja byłabym do czegoś takiego zdolna, gdyby mi coś w głowie sie mieszało i nie znała innych wyjść. Ogólnie kto wie jak bym postąpiła w danej sytuacji.

          lol
          Uczestnik
            Liczba postów: 5504

            Felicja zapisz:
            „"Kto nigdy nie żył" jest swietnym filmem. Nie dotyczy może alkoholizmu, ale jest bardzo poruszający. Film nie musi poruszać bezpośrednio alku i problemów z nim związanych, żeby poruszał trudne tematy.
            Tak mi się przypomniało, że około 10 lat temu był bardzo głosny film "Cześć Tereska" tam była rasowa patologia pokazana i o ile dobrze pamiętam ojciec tytułowej bohaterki był agresywnym alkoholikiem. Jeszcze pamiętam, że byłam na jakimś spotkaniu gdzie był wywiad z reżyserem i on powiedział, że większość tekstów tych np "wyzywanek" w filmie to był pomysł tych dziewczyn. Zresztą co jakiś czas wypływają sprawy z nimi związane z aktorkami, bo one serio serio były bardzo autentyczne…;)<br><br>Edytowany przez: Felicja, w: 2012/09/02 11:00”

            "Cześć Tereska" oj mocno mnie ruszyło. Oglądałam to z rodzicami i z rodzeństwem i miałam wtedy koło 18 lat i powiem szczerze nie wiedziałam jak reagować na ten film. Byłam niexle speszona. Gdybym jeszcze sama oglądała i nie bała, wstydziła sie tego jak rodzice podstąpią-a raczej matka, to by może lepiej bym to oglądała. Jednak oglądnełam ten film i okropnie sie czułam taka przybita, taka smutna.
            Ja słyszałam teraz niedawno o pewnych sytuacjach z rodzin patalogicznych i okropnie to sie słuchało. Jak ja dziękowałam za swą matke.:kiss: Po drugie jak takie osoby z domu dziecka mają sie zachowywać, jak nieznają żadnych wartości życiowych. i wcale to nie jest ich wina. Ponoć z tego filmu aktorki właśnie były z domu dziecka i ała nie dziwie sie ż ebyło to takie realne. jednak ja odkryłam coś niedawno. Jest świat patologi, ale nie musze do niego należeć. Ja mam swój świat i ja sie kieruje wartościami Zyciowymi-takimi które uważam za słuszne. Dobrze sie z nimi czuje. A takich ludzi to mi szkoda, jednak nic sie u nich nie poprawi jeśli ich nie szczeli jakiś piorun i nie znajdzie sie ktoś tak właściwy by im pokazać choć odrobine innego życia niż tylko patalogie. Eh jakie to cieżkie sprawy-bardzo.:(

            lol
            Uczestnik
              Liczba postów: 5504

              Oglądnełam już 50 minut "Placu zbawiciela" i normalnie wszyscy bochaterowie mają problem z samooceną-w moim mniemaniu.Matka wydaje sie na pierwszy rzut oka wielką babą, co nie ma serca. Hehe przypomina mojego ojca, ktory swój ból wyładowuje na z pozoru słabszych. Maż jakiś nijaki. A ta kobiecina-głowna bochaterka musi sie na słuchać różnych rzeczy, które zamykają ją bardziej w niskiej samoocenie. Mam jakieś jeszcze przeżycia do tego filmu, ale chyba musze je przetrawić przynajmniej nocką.

              lol
              Uczestnik
                Liczba postów: 5504

                Doszłam do osiemdziesiątej minuty. masarkra ale zrobili z tej teściowej bochaterke. Najpierw taką jędze a potem niby ta taką co współczuje.

                Masakra ile mam wniosków, ale te wnioski pujdą do mojego wątka LOL.;)

                aaniaa
                Uczestnik
                  Liczba postów: 96

                  He, he… Myślałam, że będzie coś o knajpach na Placu Zbawiciela, a tu o filmie… Też lubię "Senność".

                  Anonim
                    Liczba postów: 243

                    Maleńki chomik wspina się po kratach klatki. Jest już na szczycie. Obserwuje go mały chłopiec i się śmieje, nie zdając sobie do końca sprawy z niebezpieczeństw czyhających na zwierzątko. Chomik pewnie niedługo spadnie z dużej wysokości na plecy, ale potem się przewróci na nóżki i z powrotem będzie biegał po klatce. Chomiki są wytrzymałe – z łatwością znoszą upadki, bo są do nich w odpowiedni sposób przystosowane. Człowiek nie ma tak silnych i wytrzymałych pleców – przy wpadnięciu do dołu często łamie sobie którąś z kończyn i nie może z niego wyjść. Przerażony, opuszczony przez najbliższych, nie dostrzega jasnych stron życia i gotów jest przejść do rozwiązania ostatecznego.

                    Młode małżeństwo, Beata (Jowita Budnik) i Bartek (Arkadiusz Janiczek), wraz z dziećmi, Dawidem (Dawid Gudejko) i Adrianem (Natan Gudejko), mieszkają kątem u matki Bartka, Teresy (Ewa Wencel). Czekają na mieszkanie – wymarzone, duże, w sam raz spełniającego potrzeby rodziny z małymi dzieciątkami. Nadchodzi jednak moment wstrząsu – developer bankrutuje, Beata i Bartek tracą wszystkie pieniądze i szansę na własny kąt. Beata stopniowo wpada w depresję – składa się na to konflikt z teściową, niemożność spełniania się zawodowo, brak intymności w stosunkach z mężem (mieszkanko jest zbyt zatłoczone), a także coraz większa oziębłość ze strony Bartka; czyżby jej mąż miał kogoś na boku?

                    Film ten skłania nas do głębokich przemyśleń – czy całym szeregiem swoich większych i drobniejszych zachowań nie możemy doprowadzić człowieka na skraj rozpaczy? Czy odrobina dobrej woli i chęci pomocy zawsze wystarczy, by wyciągnąć bliską nam osobę z dna? "Plac Zbawiciela" Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze nie daje nam wesolutkich, dających nadzieję odpowiedzi, na jaką z przyjemnością czekaliby widzowie komedii romantycznych pana Zatorskiego. Pokazuje on nam okrutną prawdę, że zwykłą obojętnością można ranić człowieka i nikt nie może z czystym sumieniem powiedzieć, że nikogo nie zabił.

                    "Plac Zbawiciela" jest wyśmienicie nakręconym, świetnie napisanym i znakomicie zagranym filmem. Małżonkowie Krauze umiejętnie przedstawiają świat otaczający Beatę, jej entuzjazm i radość na początku filmu, a także coraz bardziej pogłębiający się dołek psychiczny, w który wpadła. Bardzo ciekawie są również przedstawione relacje teściowa-synowa; to nie jest bajeczka dla dzieci, w której teściowa jest tą złą, pragnącą za wszelką cenę zguby synowej – mimo początkowego konfliktu z czasem okazuje się, że Teresa jest jedyną osobą, na jaką w jakimś stopniu może liczyć Beata. Spora w tym zasługa również aktorek – rewelacyjnie gra Ewa Wencel, przyćmiewając bardzo dobrą, ale nie dorastającą do pięt swojej starszej koleżance Budnik.

                    "Plac Zbawiciela" nie dorównuje moim zdaniem co prawda bliskiemu geniuszowi "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" Marka Koterskiego, niemniej jednak jest obok niego najlepszym polskim filmem 2006 roku, który wszedł do naszych kin, i każdy powinien się z nim zapoznać, by po seansie wyznać swoje własne grzechy.

                    agus
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 3567

                      ta opowieść o chomiku i chłopcu, jest bardzo trafnym określeniem tego o co w tym wszystkim, życiu biega…ktoś kto nigdy nie przeżył tego nie jest w stanie zrozumieć…
                      ja niby kiedyś byłam silna, dawałm rady śmieałam się z takich kobiet… hmmm życie pokazało, że nigdy nie wiadomo co nas może spotkać… nigdy nie mów nigdy…
                      a nikomu nie życzę silnego współuzależnienia, zatracenia siebie i depresjiii…

                      Anonim
                        Liczba postów: 243

                        a nikomu nie życzę silnego współuzależnienia, zatracenia siebie i depresjiii..

                        wiadomo

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 22)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.