Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › po co tu jestem i co dalej?
-
AutorWpisy
-
Anonim
7 lutego 2014 o 15:30Liczba postów: 20551po dwóch i pół roku terapii zebrałam się na odwagę i wyjechałam na drugi koniec kraju,aby zacząc zycie samodzielnie. przeprowadziłam sie z Warszawy do Wrocławia, podiąwszy decyzje z dnia na dzien…
powody :
próbuję się oszukiwać, że zrobiłam to dla pracy, ze chciałam w końcu odłączyc się od uzależnionej matki, zacząc życie od nowa, ale tak na prawdę, chyba po raz pierwszy w życiu postanowiłam zawalczyc o coś na czym mi zależało…
na początku czerwca zeszłego roku moja najlepsza przyjaciółka pobierała się z moim przyjacielem – zostałam świadkową po raz 3 i poznałam świadka. ze względu na to, że oboje byliśmy singlami postanowiliśmy isć na wesele razem. przyjechał do Warszawy z Wrocławia na 2 dni przed ślubem – piorun walnał od razu…jeszcze tego samego wieczora umówilismy sie na wspólny wieczór i wypad w noc poprzedzająca wesele. jest zabawny, szalony ispontaniczny tak jak ja…jego życie to jedna wielka impreza. przez kolejne 3 dni byliśmy nierozłączni – dosłaownie. spaliśmy w jednym pokoju hotelowym, spedzaliśmy każdą sekunde razem….powiedział mi, ze gdybyśmy mieszkali bliżej, to już by mnie nie zostawil…ale wyjechał…
i wtedy dotarło do mnie, ze nie chce już isc przez życie sama, że jednak sa ludzie, którzy akceptuja mnie ze wszystkimi tymi rozchwianiami, szaleństwami, mechanizmami, perfekcjonizmem itd.
dni mijały i cisza – samotność po tygodniu mnie przygniotła i pękłam, płakałam jak dziecko, z tego bólu, że jestem sama i że to była tylko przygoda. ale następnego dnia rano otrzymałam smsa : niesamowicie mocno siedzisz mi w głowie, musze cos z tym zrobic…następnego dnia zadzwonił i oswiadczył, że chce mnie zabrac na wakacje – zgodziłam się, to było jk w bajce…w końcu cos normalnego…pojechałam z wizytą do Wrocławia pierwszą…potem on do warszawy, a potem były cudowne wakacje w chorwacji…potem trzy tygodnie milczenia, następnie długi weekend u jego znajomych i zapoznanie z rodzina, ale zawsze podkreslł, że nie jesteśmy w stałym związku…i zrozumiałam, że mnie nie kocha…nastąpiła rozmowa…i usłyszałam, nie jest w stanie zbudowac zwiazku na odległość…nie może…ma inne priorytety, to nie jest jego czas…ale nie chce mnie stracić…powiedziałam to koniec…rozpacz…
podniosłam się z łożka po dwóch dniach i powiedziałam sobie zawalcze…pierwszy raz w życiu nie odpuszczę…
znalazłam pracę we Wrocławiu i póltora miesiąca póżniej już tu mieszkałam…
i nic…nic się nie zmieniło…
nadal widujemy się średnio raz w miesiącu, nie odzywam się do niego, bo nie chcę, zeby wiedział, co do niego czuję…spotkania z nim to dla mnie euforia, kiedy do mnie dzwoni jestem najszczęsliwszą kobietą na Ziemii i zawsze mu ullegam chociaż później karcę się za to i rozumiem jaka jestem głupia.
Kocham go takiego jaki jest…nieodpowiedzialnego, szalonego, imprezowego…
tylko czy go kocham? czy to moje schematy DDA?
wiem jedno – z jednej stronyc chcę uciekać od niego jak najdalej, a zdrugiej cały cas wierzę, ze kiedyś będzie jego pora i to mnie wybierze, muszę być tylko cierpliwa…
złosć na niego przeplata się z miłoscia…
i tu kolejne pytanie…czy powinnam tu w ógóle być? czy to moja potrzeba chorych związków mnie przy nim trzyma…?co robić dalej…?
czekam na opinie, od obcych takie szczere, bo nikt inny nie bedzie ze mna szczery…
wiem, że muszę wrócić na terapie i dokończyć pewne wątki…tyle…
Przeprowadzka do Wrocławia to dla mnie mega wyczyn.
Gratuluję odwagi, choć wydaje mi się, że masz jej znacznie więcej niż on…Witaj Pelciu:)
Fajnie, ze u nas jestes:)
Na Twoje pytanie, czy to milosc i co robic dalej, odpowiedz musisz znalezc sama, ja ze swojej strony zadam Ci takie pytanie/podpowiedz byc moze- Czy ten związek jest dla Ciebie dobry? Czy daje Ci to czego potrzebujesz/chcialabys od zwiazku, czy możliwia Ci rozwijanie w sobie tego wszystkiego, co warto rozwijać?;)
Cieplo Cie pozdrawiam Pelciu:)Dziekuje za mile powitanie…od razu sie czlowiekowi cieplej na sercu robi 🙂
Jak z nim jestem to czuje jakby wszystko bylo na swoim miejscu, ale gdy znika…mysle tylko co zrobic lepiej, aby kiedys zostal na stale…Rozumiem ze w jednym z akapitow napisalas ze robisz jako pani na telefon? Tak tylko wyklarowac chce…
Maszkara znów wbija szpilę:laugh:
Gdzie to wyczytałaś w którym akapicie?:) 🙂Dzieki…:)
Z jednej strony ciesze sie bo zrobilam raz w zyciu cos dla siebie i zaczynam swoje zycie zdala od chorego domu, a zdrugiej mysle, ze jestem glupia idiotka…naiwniakiem…w dodatku samotnym…z dala od wszystkiego co mi znane w pogoni za…no wlasnie…za czym?pelcia zapisz:
„Dziekuje za mile powitanie…od razu sie czlowiekowi cieplej na sercu robi 🙂
”:kiss:
pelcia zapisz:
„ale gdy znika…mysle tylko co zrobic lepiej, aby kiedys zostal na stale…”Pelciu, a dlaczego Ty uwazasz, ze robisz cos zle:huh: pomysl moze Ty wszystko robisz dobrze, tylko on poprostu do tego nie dorosl, nie chce. Naprawde chcesz tak czekac w poczekalni do wlasnego zycia, a jak on nigdy nie dorosnie:unsure:
Pelciu masz tylko jedno zycie i każdy dzień, każdą minutę możesz przeżyć tylko raz, naprawde uwazasz, ze warto wlasnie tak:SWiem ile mnie kosztowalo, zeby sie przed nim otworzyc, zeby go wpuscic…boje sie, ze nie dam rady kolejny raz…z kims innym…
Edytowany przez: pelcia, w: 2014/02/07 16:35
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.