Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › po co tu jestem i co dalej?
-
AutorWpisy
-
Taaa jasne jak zwykle facet winny. Nie dorósł etc, ta jasne Hella….:) Napisała koleżanka wyraźnie że nie chce on być w związku na odległość, nie jet to znaczy że nie. A że koleżanka sobie wymyśliła czy wyobraziła i liczy czy ma nadzieję że jak się będzie z nim spotykać czy sypiać to nagle bedzie z nią to jej problem i jej niedojrzałość, a nie tego kolegi. No sorry ale z tej dwójki odpowiedzialny jest ten Pan, a ta Pani ma problem. 😉
Pelciu, ale ja wcale nie twierdze, ze on Cie wykorzystuje, absolutnie nie to mialam na mysli;)
On zyje tak jak chce, tak jak mu odpowiada i dobrze tak powinno hyc, natomiast Ty juz chyba nie koniecznie, prawda;)Z tego co wyczytalam byl z Toba szczery jezeli chodzi o jego obecna wizje zwiazku, Ty natomiast wracajac i niestawiajac granic "przystalas" na nia w jego mniemaniu i w sumie tez za swoja wlasna zgoda. Wiec gdzie tu wykorzystywanie ja nie widze.
Widze za to fajna, mloda dziewczyne ktora czeka na cos co moze nigdy sie nieziscic, kosztem swojego szczescia:whistle:
Ale chyba z jakiegos powodu caly czas jest przy mnie…? Pomaga mi, troszczy sie o mnie…jest…? Nigdy nie powiedzial, ze mnie nie chce…wciaz mowi, ze nie jest gotowy…i ze mam wyjatkowe miejsce w jego sercu…
Edytowany przez: pelcia, w: 2014/02/07 16:50
Przestalam juz wierzyc w ta swoja fajnosc…dlatego pora wrocic na terapie…zmarnowalam 2,5 roku ciezkiej pracy na kogos, kto nie jest chyba tego wart…coz…dam rade jak zawsze 🙂
cześć pelciu, witaj 🙂
gratuluję odważnej decyzji o przeprowadzce.
jedno mnie zaskoczyło – pytasz w swoim poście, czy go kochasz. przecież nikt nie jest Ci w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie, prócz Ciebie samej 🙂 czy już to, że masz tego rodzaju wątpliwości nie jest sygnałem…? mój toksyczny związek nauczył mnie czegoś – nie słowa, a czyny. więc wybacz szczerość, ale jak czytam, że facet mówi teksty w stylu "zajmujesz szczególne miejsce w moim sercu", a jednocześnie swoimi czynami pokazuje, że nie umie/nie chce się na poważnie zaangażować, to te słowa tracą dla mnie na znaczeniu… jak pisał już ktoś wyżej, spotykając się z nim raz na jakiś czas dajesz mu ciche przyzwolenie na taki układ. jak mi się wydaje, sygnał z jego strony był jasny. pytanie tylko, czy Ty chcesz tak w tym trwać? czy to Cię za dużo nie kosztuje? czy te chwile euforii są tego wszystkiego warte?
ściskam 🙂
Wiem wiem, to wszystko jest jasne, ale jeszcze musi sie zakotwiczyc i w glowie i w sercu…dlatego tez nigdy sama z siebie do niego nie dzwonie, choc wiem ze gdybym zadzw…zawsze znajdzie czas…
Postanowilam juz, ze nie bede sie z nim wiecej spotykac…
Obym tylko wytrzymala…
Ciezko mi bedzie ze swiadomoscia, ze stracilam go na zawsze…
Dawno nikt mnie tak nie rozumial jak on i nie akceptowal takiej jaka jestem…pelcia zapisz:
„Wiem wiem, to wszystko jest jasne, ale jeszcze musi sie zakotwiczyc i w glowie i w sercu…dlatego tez nigdy sama z siebie do niego nie dzwonie, choc wiem ze gdybym zadzw…zawsze znajdzie czas…
Postanowilam juz, ze nie bede sie z nim wiecej spotykac…
Obym tylko wytrzymala…
Ciezko mi bedzie ze swiadomoscia, ze stracilam go na zawsze…
Dawno nikt mnie tak nie rozumial jak on i nie akceptowal takiej jaka jestem…”ejże, słuchaj, nie mów o utracie tam, gdzie mamy do czynienia z jego własną, świadomą decyzją. Ty go nie "tracisz", bo nie zrobiłaś nic takiego, co sprawiło, że odszedł, on nie zginął itd. stracić to może on ewentualnie Ciebie w takim wypadku, a może akurat wtedy coś mu się w główce odmieni?;) głowa do góry
"everything will be ok in the end. if it’s not ok – it’s not the end." 🙂
Witaj Pelcia:) ja powiem tylko tyle: przestan miec nadzieje,ze on Cie ujrzy!
Edytowany przez: ewelina82, w: 2014/02/07 17:53
Dziekuje wszystkim za opinie tu wypisane, ale potwierdza sie to, ze nie jestem jeszcze gotowa wychodzic ze swoimi problemami do grupy…za bardzo mnie to boli…dziekuje medulla i hella…bylyscie pomocne, bo w grupie dda nie powinno sie oceniac i nie ocenilyscie 🙂
Najlepiej by było gdybyś z nim porozmawiała i powiedziała co czujesz. Może on uważa, że Tobie ten układ pasuje. Osobiście wydaje mi się, że ciężko nie zauważyć zaangażowania drugiej osoby i raczej jestem sceptyczna jeśli chodzi o intencje tego kolesia, ale kto wie. Może sądzi, że jest ok i wszyscy są zadowoleni. Jeśli starczy Ci sił to spróbuj porozmawiać. Poświęciłaś dla niego dużo, więc szkoda by było to tak zepchnąć bez rozwiązania problemu.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.