Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Pobudzenie i rozdrażnienie.
-
AutorWpisy
-
Pospisuję się pod tym, co Magduśka napisała, to cały ja. A jeżeli chodzi o pytanie Ordynka, kiedy takie stany mnie nachodzą, to odpowiadam, że przeważnie w chwilach wolnych, kiedy nic nie mam zaplanowanego, nie mam żadnego konkretnego zajęcia do wykonania, bo jak jestem zajęty np pracą fizyczną, która daje zmęcznie i zapomnienie, to te lęki, rozdrażnienie i natłok myśli nie dokuczają mi tak bardzo.
Antydepresanty powiadasz… Obserwuję to forum od jakiegoś czasu i nie spodziewałam się, że akurat Ty napiszesz coś takiego.Temat tych nieszczęsnych anty… jest mi bliski ze względu na to, że moja siostra zmaga się z depresją (oczywiście ja ją ratuję, a swoje ratowanie odłożylam na zaś). Wyczytuję z internetu różne teorie głoszone przez ludzi, którzy pewnie nigdy sami depresji nie mieli i jedna z nich mówi o sporcie. Zeby uprawiać, a nie tylko kibicować. Dyscyplina taka jaka się komu podoba. Co Ty o tym sądzisz? Zwykłe pitolenie bo "sport to zdrowie" ? Może to mieć jakiś wpływ na samopoczucie człowieka, który ma stany depresyjne albo depresję? Trochę może nie na temat, ale szukam wszelkich możliwych sposobów na to coś, a dzisiaj po prostu trafiło na Ciebie.
Edytowany przez: Plastelina, w: 2009/11/10 15:49
Wsysiłek fizyczny jest całkiem dobry, ale tylko jako dodatek do leków i terapii, jeżeli się na nią uczęszcza. To także zależy jaka jest ta depresja, czy poważna i ciężka, że siostra leży w łóżku, do pracy nie chodzi i w ogóle nic jej się nie chce, czy lżejsza ma lżejszą formę i jeszcze leki jej pomagają. Najgorzej jest z motywacją, bo wiadomo, że w depresji nic się nie chce i każda rada wydaje się do dupy, bo mi i tak nie pomoże. A leki są naprawdę pomocne i ja jestem z nich zadowolony, bo dzięki nim mam przynajmniej ochotę rano wstać, napić się gorącej kawy i pisać durne posty na tym forum a od czasu do czasu wykonam coś pożytecznego i wyniosę śmieci.
Czyli do niczego jednak… Myślałam, że to by pozwoliło jej zając się czymś co sprawia przyjemność ( nie koniecznie wysiłek fizyczny), jakiś basen, rolki czy coś… No i jednocześnie odciągnie od dołującego rozmyślania. Liczyłam też, że wpłynie jakoś na to rozdrażnienie od którego zacząłeś wątek…
Możemy dalej porozmawiać na gg? Strasznie wolno mi dziś internet chodziEdytowany przez: Plastelina, w: 2009/11/10 18:58
W porządku, jeżeli mogę w czymś pomóc odnośnie depresji, to możemy pogadać na gg. Mój numer 5643460.
Anonim
12 listopada 2009 o 15:46Liczba postów: 218Chciałabym się tylko odnieść do postu Magduśki. Ale w zasadzie oboje z Torquemado piszecie o tym samym. (Czy Wy nie macie jakiegoś wspólnego genu? 🙂
Oczywiście, że takie odczucia nie biorą się znikąd. Nasze możliwości zostały zaburzone w trakcie życia. Tylko czy Magduśko konfrontacja z takimi osobami nie wpędza nas w jeszcze głębsze poczucie wewnętrznego przekonania o swoim nieudacznictwie, w biernosc i w frustrację właśnie?daszka zapisz:
„Chciałabym się tylko odnieść do postu Magduśki. Ale w zasadzie oboje z Torquemado piszecie o tym samym. (Czy Wy nie macie jakiegoś wspólnego genu? 🙂
Oczywiście, że takie odczucia nie biorą się znikąd. Nasze możliwości zostały zaburzone w trakcie życia. Tylko czy Magduśko konfrontacja z takimi osobami nie wpędza nas w jeszcze głębsze poczucie wewnętrznego przekonania o swoim nieudacznictwie, w biernosc i w frustrację właśnie?”Nie wiem, jak Magduśkę, ale mnie wpędza w przygnębienie i nienawiść do siebie. Często wydaje mi się, że każdy jest lepszy ode mnie i dlatego unikam ludzi, abym nie musiał doznawać tych przykrych uczuć. Od razu uprzedzam, że racjonalne tłumaczenie, że porównujemy przeważnie siebie całego z częścią innej osoby jest bardzo niedobre i wpędza nas w dół nic nie daje. To jest impuls, to jest głęboko zakorzenione w podświadomości, że zawsze będę tym gorszym i tłumaczenie, że jest może inaczej, że to irracjonalne nie daje trwałych rezultatów, bo to jakby mówienie o kimś innym, o kimś obcym.
„Tylko czy Magduśko konfrontacja z takimi osobami nie wpędza nas w jeszcze głębsze poczucie wewnętrznego przekonania o swoim nieudacznictwie, w biernosc i w frustrację właśnie?”
U mnie to chyba zależy od bliskości kontaktu i od charakteru tej osoby.
Czytanie o losach ludzi, którzy pokonali wiele przeciwności i osiągnęli sukces zaczynając od zera staje się dla mnie motywujące. Ale na krótko, niestety.
Natomiast kontakt osobisty może wywoływać we mnie frustrację i poczucie niższości lub chęć naśladowania danej osoby. Są ludzie, którzy osiągnąwszy sukces patrzą na innych z góry ale są i tacy, którzy pozostają normalni. Ci ostatni wzbudzają mój szacunek.Anonim
15 listopada 2009 o 21:40Liczba postów: 218Dzięki za te bardzo osobiste wypowiedzi.
Fenomenalne zawsze potraficie wstrzelić je w świat norm i zasad.Dość dramatyczne jest Torquemado to co napisałeś. Ale głęboko wierzę, że nie zabijesz w sobie do końca potrzeby doświadczania i szukania. Nie unikaj ludzi. Odwróć się od nich na chwilę plecami, zapal papierosa. I pomyśl wtedy o swoich mocnych stronach, których przechodzący obok Ciebie ludzie chyba nie są w stanie póki co dostrzec. Pokłady niesamowitych rzeczy. Sam nie zbudujesz już czegoś innego niż było do tej pory udziałem ludzi na tym upośledzonym padole, niestety.
"Są ludzie, którzy osiągnąwszy sukces patrzą na innych z góry ale są i tacy, którzy pozostają normalni. Ci ostatni wzbudzają mój szacunek." Lubię ten sposób myślenia Magduśko. A resztę chyba trzeba nam zaakceptować. Chyba, że jesteśmy gotowi się trudzić. Tak jak ci, w których życiu jest talent i pasja.
„Bardzo często dopada mnie dziwny i cholernie uciążliwy stan – stan, kiedy jestem pobudzony i rozdrażniony i nie potrafię się uspokoić. Chciałbym się czymś zająć – czy to jakąś pracą, czytaniem, słuchaniem muzyki, czy po prostu położyć się, ale czego się nie chwycę, to nie potrafię się nad tym skupić i rzucam to w cholerę, co jeszcze bardziej mnie frustruje i gdyby nie tabletka uspokajająca, to chyba bym oszalał. Powiem szczerze, że zupełnie tego nie rozumiem i jestem wobec takich okresów całkowicie bezsilny, a one przychodzą coraz częściej i coraz częściej jestem po prostu bezużyteczny, wyczerpują mnie psychicznie i nie jestem w stanie niczym się zająć, co przyniosłoby dla mnie jakiś pożytek. Wszystko przestaje mieć dla mnie znaczenie, a chcę tylko wyciszyć te emocje. Czasami mija po kilku godzinach, a czasami utrzymuje się cały dzień.
Może ktoś z forum ma, lub miał podobnie i wie dlaczego tak się dzieje, może ktoś omawiał ten problem na terapii i uzyskał jakieś wyjaśnienia od psychologa?”
Kiedys mialem cos takiego – od czasu do czasu powraca.
To jest definicja uzaleznienia.
Ja tą energię porzytkuję dla siebie a nie dla koncernuf, uff jak gorąco.
Słuchaj dziewoczko a ona nie slucha a żar z rozgrzanego jej brzucha bucha. -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.