Chciałam zapytac jak jest z nim u Was i jakie znacie metody by było ono jak to ładnie nazwywa moj ulubiony terapeuta " adekwatne" . Moje jest ciagle zachwiane – albo jestem kolosem, ktory jest napompowany poczuciem sztucznej siły ( "mogę wszystko ") aż po bezradne malenkie dziecko ("nic nie umiem, nic nie mogę"). W pierwszym przypadku jestem nadętym ważniakiem, ktory poucza wszystkich i na każdy temat, a w drugim nie wiem najprostszych rzeczy. To jest okropne, bo w żadnej z tych styuacji nie jestem uczciwa wobec siebie i czuję się jak ostatni fałszywiec. Wiem,że poczatek zmian tkwi zawsze w tym, by dostrzec że coś jest nie tak, ale wcale nie mam madrej metody na "rozpoczęcie posiadania" 😉 adekwatnego poczucia własnej wartości. A może macie jakaś literaturę na ten temat i moglibyście się nia podzielić? Pozdrawiam wszystkich 🙂
moj adres: arleta_lodz@o2.pl