Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Pomoc?
-
AutorWpisy
-
No właśnie chodzi o to, żeby z innymi, bo całe życie jestem samotna. A właśnie chciałabym, żeby te wyjścia do kina były z kimś. Zwiedzanie z kimś. Wyjazdy z kimś. Właśnie kurczę, żeby nie spędzić całego życia sama. Bo to już mam na codzień.
Generalnie jest mi teraz bardzo źle, bardzo się staram jakoś myśleć pozytywnie, ale dociera do mnie, jak bardzo jest źle – i życiowo, i towarzysko. Tyle spalonych mostów, zero perspektyw, zdrowie nadszarpnięte. Czas ucieka. Jestem nikim i dusi mnie wstyd za przeszłość. Do tego odczuwam ogromną niechęć do siebie. Mam ataki paniki i gonitwę myśli. Nie wiem, czy kiedykolwiek się z tego wygrzebię. O „normalnym” życiu to już nie mam co marzyć.
Jest mi potwornie przykro i nie wiem już, co robić. Gdyby istniał jakiś przewodnik układania sobie życia po traumie, to bym chętnie skorzystała. Jestem wyczerpana.Wiem że teraz będzie o tyle ciężko, że w moim wieku trzeba już mieć pracę i być odpowiedzialnym. A ja cały czas chcę tę beztroskę, chcę czas dla siebie, ale na moich warunkach – tak jakby przeżyć to dzieciństwo jeszcze raz, ale bez tego obciążenia smutku i strachu i opuszczenia. A tak się nie da. 🙁 teraz już do śmierci robota i ewentualnie parę dni urlopu.
Jestem głęboko rozczarowana życiem i obawiam się, że to się nie zmieni. W dodatku ciągle mam lęk, że jakieś złe wydarzenia z przeszłości, coś co robiłam w dysocjacji, kiedy chciałam się zniszczyć, zostanie mi wyrzucone w twarz. Tak jakby kara w zawieszeniu.
Twoja sytuacja pewnie też jest inna całościowo – ja ogólnie naprawdę dość słabo się urodziłam, jak tak popatrzeć, i albo morderczą pracą dogryzę się do czegoś małego w życiu, albo skończę w przytułku. Nie mam absolutnie zbyt wielu „gratisów” na start i jak pomyślę o tym, że inni mieli ten start o wiele lepszy, to chce mi się płakać.Święta pewnie też spędzę samotnie, bo nie mam siły sprzątać i się pakować. Czego oczywiście żałuję, ale jestem wyczerpana wszystkim.
Jest mi po prostu absolutnie przykro i domyślam się, że całe życie takie będzie. Próba wybrania mniejszego zła z kilku żałosnych opcji, jakie mi pozostały.Z drugiej strony próbuję się powstrzymać przed użalaniem, żeby potem sobie nie myśleć, że spędziłam całe życie użalając się – ale czuję, że to trochę oszukiwanie się, bo jest źle.
-
Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodni temu przez
olkar.
Jest mi potwornie przykro i nie wiem już, co robić. Gdyby istniał jakiś przewodnik układania sobie życia po traumie, to bym chętnie skorzystała.
Hm, a gdyby taki podręcznik istniał, to ile byś za niego dała? 1, 10, 100, 1000 PLN, wszystkie swoje pieniądze?
Tyle, żeby przeżyć fizycznie to chyba tak. Zresztą, bogata nie jestem, więc możemy powiedzieć z grubsza, że wszystkie. Poza tym, co dla pieska na wszelki wypadek. A co, jest taki podręcznik? Oprócz tego Pete’a Walkera. Też dość drogi. Ale na pewno nie rozwiązuje problemu w sto procent.
To jasne – żaden podręcznik w ogóle nie rozwiązuje problemów, to jest coś do wykonania samodzielnie. Tak samo jak żaden trener za mnie nie wykona ćwiczenia, ale może mi w tym bardzo pomóc.
Miałem na myśli tę książkę, o której ci już wspominałem („DDA – czy to ja?”) – kosztuje koło 30 złotych i w kwestii DDA mogę z czystym sumieniem nazwać go podręcznikiem.
Może go kupię, jak mi coś zostanie po wizytach u lekarzy i podstawowych wydatkach.
Generalnie na ten moment nie widzę dla siebie nic dobrego w tym życiu. Nawet chodzenie do lekarza wydaje mi się głupotą, bo w sumie najchętniej bym ten koszmar skończyła. Po tylu straconych latach i możliwościach nie widzę sensu w ciągnięciu tej udręki. Nie wiem, co dalej. Jest mi po prostu źle. Nie mam ochoty na kontakty z ludźmi, którym się w życiu udało. Nie mam ochoty na kontakty z nikim. Może uda mi się wymodlić szybkie odejście, chociaż w sumie w to nie wierzę.Przeczytałam, chyba tylko pominęłam prawie wszystkie ćwiczenia, może do nich wrócę.
Oczywiście, dużo rzeczy się zgadza. Co było do przewidzenia 🙂 mi jednak zależy najbardziej, żeby wrócić do normalności, a wydaje mi się, że do tego trzeba czegoś więcej, pewnie kontaktów z ludźmi (moja psycholog poleca oddział dzienny). Boję się trochę, że przez tę dysocjację nie będę umiała z tego w pełni skorzystać, jeśli nawet jakimś cudem się dostanę.Uczucie smutku praktycznie prawie mnie nie opuszcza. Zdarzają się pojedyczne momenty, kiedy nie myślę o tym, jak dużo jest bezpowrotnie stracone i zniszczone i jak bardzo nie mam siły walczyć o siebie. To też mówi psycholog – że jestem bardzo zmęczona i mi bardzo ciężko w głowie i dlatego tak beznadziejnie postrzegam świat.
Czas mija, dni uciekają, a ja stoję w miejscu, marząc o innym życiu, o innej psychice, o innych wspomnieniach. Nie daję sobie z tym rady. Czuję się totalnie pusta w środku. W dodatku dotarło do mnie, że spotkała mnie jeszcze jedna, koszmarna krzywda, kiedy byłam malutka – można się domyślić, jaka. Później w dorosłym życiu właściwie też, ze dwa razy. Nie wiem, czy kiedykolwiek się z tego wygrzebie, a jeśli nawet, to co mi zostanie z życia? Za kilka lat będzie za późno na rodzinę, za późno na karierę, w zasadzie będę już starą, biedną kobietą z samymi traumatycznymi wspomnieniami. Spróbuję zapisać się póki co na grupę online. Ale stres i wstyd w ogóle nie dają mi normalnie funkcjonować. Może spróbuję znów brać leki, ale to też albo kupa kasy, albo problemy z terminami na NFZ. Jest obrzydliwie.Wiem, że pisanie tutaj tego nic nie zmieni, ale to chyba jedyna możliwość, żebym mogła mieć chociaż odrobinę poczucia, że świat się dowie, jaka potworna niesprawiedliwość mnie spotkała.
mi jednak zależy najbardziej, żeby wrócić do normalności, a wydaje mi się, że do tego trzeba czegoś więcej, pewnie kontaktów z ludźmi (moja psycholog poleca oddział dzienny).
A kiedy u ciebie była ta normalność? U mnie nie było, więc się jej dopiero uczyłem po trochu, ale nie miałem do czego wrócić.
Boję się trochę, że przez tę dysocjację nie będę umiała z tego w pełni skorzystać, jeśli nawet jakimś cudem się dostanę.
Możesz wykorzystać tyle, ile zdołasz i ile zechcesz. Masz prawo zadbać o siebie, ale nie masz obowiązku wypełniać żadnego planu – to nie jest wymagane. Powodzenia z przyjęciem!
Spróbuję zapisać się póki co na grupę online.
Mam nadzieję, że da ci to trochę wsparcia i ulgi. Mnie jest lżej gdy widzę, że nie tylko ja mam problemy wynikające z dysfunkcyjnego wychowania.
Wiem, że pisanie tutaj tego nic nie zmieni, ale to chyba jedyna możliwość, żebym mogła mieć chociaż odrobinę poczucia, że świat się dowie, jaka potworna niesprawiedliwość mnie spotkała.
No tę rzecz już ci się udało zrobić. Z mojego doświadczenia wynika, że mówienie innym co przeżywam jest ważne i mnie stabilizuje.
-
Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodni temu przez
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.