Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Pomoc i opinię miło widziane .

Otagowane: ,

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
  • Autor
    Wpisy
  • Tommassik
    Uczestnik
      Liczba postów: 2
      • Witam. Potrzebuje pomocy od osób , które są w temacie osób DDA. Opowiem w skrócie moją historię . Mam kobietę , która pochodzi z domu gdzie ojciec był alkoholikiem , jesteśmy w związku od 10 lat , mamy dwie córki 8 i 5 lat. Typowy związek , raz lepiej , raz gorzej. Od kilku miesięcy się nie układało i mieliśmy kilka miesięcy milczenia z mojej strony żeby coś wymusić . W końcu porozmawialiśmy poważnie i ona myślała że kończymy związek i uciekła w ramiona kolegi z pracy. Niby się w nim zakochała i już planowała przyszłość z nim , mimo że słabo się znali (znalazłem wiadomości ) . Około miesiąc temu przeprowadziliśmy poważną rozmowę w której pod wpływem emocji ustaliliśmy że mieszkamy dalej razem dla dzieci , że kończyny nasz związek to była jej decyzja i ze ona kończy romans , mimo że nadal pracują razem więc nie wiadomo czy tak się stało. Od około dwóch tygodni zaczynamy jakoś w miarę funkcjonować, chociaż ona kompletnie nie ma sił na cokolwiek i widzę że chodzi załamana . Ja postanowiłem się zająć Sobą i dziećmi . Jak dalej rozegrać sytuację ? Jak z nią rozmawiać ? Co ona może myśleć ? Kompletnie nie znam się na tym , ona zwala całą winę na mnie za związek i wszystkie kłopoty .
      Pablooo
      Uczestnik
        Liczba postów: 42

        Hi Tomassik,

        Fajnie ze napisałeś. Brawo za odwagę.

        Stwierdźmy fakty –  jeśli jest DDA i nie jest zdolna do małżenstwa to tego malżeństwa powinno nigdy nie być. Rozumiem po prostu, ze nie wiedzieliście tego wcześniej i teraz po czasie trzeba wymyślić jakieś rozwiązanie.

        Rozwiązanie nr 1 :

        Jeśli Ty miałeś normalne dzieciństwo i nie jest DDA to możesz się rozwieść i znaleźć sobie normalna partnerkę. Wiem, że to ciężkie no ale, dla dzieci lepsi 2-ch stabilnych rodziców mieszkający oddzielnie niż razem w chaosie. Jest DDA i DDD – <strong class=”Yjhzub” data-sfc-cb=”” data-processed=”true”>Dorosłe Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych. W ten sposób uchronisz swoje dzieci przed DDD.

        Rozwiązanie nr 2 :

        Zostałeś zdradzony przez żonę ! I wasz związek się skończył z jej decyzji.  Przepraszam że to mówie ale wygląda na to, że nie jesteś dla niej nikim ważnym. Ona robi co chce i nie ponosi żadnej odpowiedzialności.

        Chyba jakoś by musiało to zmienić w jej głowie , że zacznie postrzegać Cie za kogoś ważnego, kogoś kogo nie chce stracić.

        Wydaje mi sie, że Ty niewiele możesz zrobić. To do niej nalezy cała praca. Pójść długą terapie, przepracować dzieciństwo i nauczyć się być małżonką.

        Wg mnie bez terapii ona pasuje do jakiegoś alkoholika albo drugiego DDA. Bedą się nawzajem zdradzać i nie szanować i nikt nie będzie mial do nikogo pretensji.

        Jeśli chcesz żeby pasowała do Ciebie to chyba tylko jej terapia bądź terapia par może to sprawić.

        Pozdrawiam i powodzenia

         

         

        Tommassik
        Uczestnik
          Liczba postów: 2

          Dzięki za odpowiedź . Dodam może jeszcze że ona właśnie mówiła o zmianach że potrzebuje zmian itp. Nigdy nie potrafi rozmawiać o problemach, zawsze od nich uciekała . Teraz widzę że chodzi zmieszaną i mówi że kompletnie nie wie co myśleć . Chcę jej dać miesiąc przerwy a potem odbyć poważną rozmowę , żeby zobaczyć czego ona naprawdę chce. Ktoś ma jakiś pomysł jak zrobić żeby do niej trafić ? Chcę przez ten miesiąc żyć obok niej , bez pretensji , poprostu normalnie a potem zobaczymy

          aktywny187
          Uczestnik
            Liczba postów: 94

            Pomysł, żeby do miejsce trafić  ?

            Chcesz ją ratować ?

            Żeby komuś pomoc on sam musi tego chcieć. Pomóc może terapia. !!!

            To trzeba przepracować. Ciągle ucieka od problemów. Zawsze tak bedzie , dopóki sama z tym coś nie zrobi.

            kurianna
            Uczestnik
              Liczba postów: 121

              Mieliście kilka miesięcy z mojej strony żeby coś wymusić???

              O co tu chodzi? To małżeństwo rozpadło się chyba dużo wczesniej. Kilka dni milczenia to już bardzo długo. Osobiście nie wytrzymałabym tego.

              Może lepiej zamiast pytać tutaj byłoby się usłyszec wzajemnie? W domu lub w gabinecie specjalisty. Jak obce osoby mają wejść do głowy Twojej partnerki o której nic nie wiemy?

              Gdy mieliśmy gorzej w związku, zrobiliśmy z mężem takie ćwiczenie. Nagraliśmy je. Każdy odpowiada na ok. 3 pytania. Chyba: co czuję teraz, co chciałbym/chciałabym zmienić między nami, co uważam za dobre między nami czy dające nadzieję. Nie pamiętam dokładnie treści pytań. Można zadać takie, jak są Wam potrzebne w danej sytuacji zwiazkowej. Ważny był model. 1. Ja odpowiadam, nie dłużej niż 2 minuty (albo minutę ). 2. Partner mówi co usłyszał. 3. Mogę coś dopowiedzieć. 4. Partner odpowiada na to samo pytanie. 5. Ja mówię co usłyszałam. 6. On dopowiada. Bardzo ważne: nie przerywamy sobie. Jeśli to się zdarzy, odpuszczamy. Jest nagranie, bardzo to pomaga. Odsluchalam je kiedyś i byłam zdziwiona ile napiny w nim było i trudu, a zarazem jak to (i inne rozmowy potem, dawanie sobie granic, komunikowanie potrzeb) pomogło na dłuższą metę .

              aktywny187
              Uczestnik
                Liczba postów: 94

                Ja tak mam. A co mam napisać,  jak całe dzieciństwo tylko musztrę widziałem.  Ojciec jak było co nie zrobione ,to zaraz robiły mu się wargi siwe. Komunikowanie potrzeb ?

                Istniały potrzeby tylko jego.

                A teraz krzyz Pański, jak przyjdzie w robocie o coś poprosić, upomnieć się.

                Napiny tak jest dużo.

                Dla człowieka który dzieciństwo przeżył w okopie , wydaje się ze zycie to wojna.

                Jakby co to nie chcę pomocy , a to tylko

                moja opinia. Jak w temacie posta. Niektórzy myślą,  że jest w głowie wajha i się ja przestawia,  i wszyscy będą szczęśliwi.

                Marikas
                Uczestnik
                  Liczba postów: 2

                  Cześć wszystkim, potrzebuje od Was porady. Mój partner ma DDA. Jestesmy ze sobą dlugo ale od niedawna to wiem. Życie nam się zepsuło. Od pewnego czasu jest źle. Nie wiem jak sie zachowywać ani co robić. Jak mogę pomóc. Stanęliśmy pod ścianą. I wróciły tej osobie wszystkie traumy . Niestety popełniłam w życiu kilka złych decyzji przez co teraz nie mamy od czego się odbić. Upadamy coraz niżej. Ja mam osobowość dziwna i zapominam o porażkach i idę dalej. Do tej pory myślałam że tak jest z partnerem. Jednak od momentu gdy podwinęła nam się nogą pojawija się epizody załamania. Jest krzyk płacz obwinianie mnie za cal zło świata. Ja wiem ze on cierpi ma w sobie tyle rozpaczy. To mądry dobry i lojalny człowiek. Nie znam nikogo podobnego. Nie wiem co robić gdy płacze i chce skończyć swoje życie bo nie może znieść cierpienia. Poczucia bycia gownem i życia w gównie. Co mam mówić gdy prosi żebym pozwoliła mu odejść? Dwa miesiące temu chciał skończyć ze sobą i nie pozwolilam mu mówiąc ze jakoś.sobie poradzimy. Ale.nie poradziliśmy i jestem najgorsza krowa bo zmuszam go do życia. Nienawidzi mnie czasami chyba naprawdę. Boję się że któregoś dnia go nie zatrzymam. A tej myśli nie umiem znieść.  Jak sobie radzicie gdy myśli rozdzierają wasza głowę? Gdy myśli strach I beznadzieja porażka i całe to gowno nie daje wytchnienia. Gdy jest tego tak dużo ze chce się to uciszyć? Gdy nie można patrzeć na ludzi, gdy wybawieniem jest koniec. Gdy ledwo chodzi zwraca  ma bóle głowy.  Jak powstrzymujecie myśli. Co ma zrobić gdybon mnie prosi ze za kilka dni mam go zostawić odjechać i pozwolić umrzeć. Złości się gdybnie chce tego zrobić. On wariuje, terapia odpada. Nie mam kogo zapytać. Jak mu pomóc. Podpowiedzcie. Tak źle nigdy nie było. Przecież nie pozwolę mu się zabić. Ale wiem że w tym stanie on tak bardzo tego chce. To mnie łamie. Przecież go nie przykleję do łóżka. Co wam pomaga iść dalej. Podpowiedzcie mi .Czy jakieś leki można dostać beż recepty ?

                  Marikas
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 2

                    🙂

                    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 4 miesięcy, 1 tydzień temu przez Marikas.
                    Justyna2024
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 16

                      Dzięki, że napisałaś. Czytam jak by dejaviu przeżywała. To co na pisze nie są żadne prawdy objawione, to moje przemyślenia do mojej sytuacji jak i do twojej po części. Pięć lat temu, może podobnie … decyzje, życie dowalilo. Nie wschodząc w szczegóły, podobnie ja patrzę w przyszłość, działam. A druga osoba przeżywa nie widzi światła i chce odebrać sobie życie. Wytrzymać nie można, tylko wielkie emocje człowieka które właśnie ma załamanie nerwowe i obwinia siebie i mnie i cały świat i chce zakończyć żywot. Ja przerażona, w strachu, nałożonym na mnie poczuciem winy, że jak coś nie zrobię to odbierze sobie życie. Jednak z jakimś pozytywnym poczuciem, może wynikającym z doświadczenia mojego. Że jak człowiek chce odebrać sobie życie to, nie trąbi w koło o tym. Tylko to robi. To jest chora osobą co szuka atencji, ratunku ze swojej beznadziei i bólu. Nie potrafi wytrzymać w trudnych emocjach. Co ja zrobiłam. Stwierdzam fakty, tak ja to widzę. Masz załamanie nerwowe i nikt tobie nie poradzi lepiej jak psychiatra, dwa dzwonię do jego rodziców, mówię że ma myśli samobójcze i do najbliższego kolegi. Jak udzielać pierwszej pomocy to lepiej w grupie. Przeczuwam u osób które nadmiernie obwiniają innych, że mają problemy ze swoją odwpowiedzialnoscia za życie/decyzje. Potrzebuje więcej opieki, co pewnie potrafiłaś to zapewnić. To co bym chciała jeszcze dopowiedzieć, moim zdaniem nie ma się DDA/DDD tylko jest się ta osobą. Po prostu nasz system (układ nerwowy) się tak rozwiną i tak jest. Żeby mniej tego było to naprawdę trzeba dużo siły i samoświadomości. W mojej opinii człowiek całe życie potrafi na schematach zachowawczych z tych traum lecieć. One zawsze są w zapisie. Raczej traumy wybijają jak motorek w du…. nam zawodzi i nie potrafi już ruszyć. I tak, bóle brzucha, wymioty, biegunki to odpowiedź organizmu za stany lękowe. Panowie i nie tylko 😉 mają taką przypadłość, że przed smutkiem i bezradnością wyłania się złość i agresja. Po to by jakoś sobie ulżyć w napięciu. Doskonale też pamiętam ta niepewność z domu rodzinnego. Dzieciak ratujący rodziców, partnera to zwyczajny zapisany schemat. Różnice teraz widzę. Kiedyś wstyd i strach trzymał, sama ratowałam tworzyłam środowisko bezpieczne, teraz nie zawaham się zadzwonić na nr 112.

                       

                      Justyna2024
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 16
                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 11)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.