Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Pomocy:(
-
AutorWpisy
-
Anonim
1 grudnia 2005 o 16:26Liczba postów: 20551Wczoraj szukałam w internecie inf nt., czy życie rodzicow ma duży wpływ na
życie dzieci. Chodziło mi o moja mamę, ktorej życie nie ułożyło się zbyt
pięknie..tak bardzo boję się, ze kiedyś bede taka jak ona. No i w koncu
trafiłam na artykuł o DDA. Już kiedyś o tym czytałam, jednak nei przywiazałam
do niego zbyt wielkiej wagi. Wczoraj uświadomiłam sobie, że potrzebuję pomocy.
A teraz w skrocie moja historia…
Mieszkałam z rodzicami i bratem w małym miasteczku. Odkad pamiętam Tato pił.
Od małego marzyłam o tym, ze kiedyś się zmieni, że bedzie inaczej, że w koncu
dotrzyma danego słowa i tym razem nie przepije całej wypłaty… że wroci do
domu trze¼wy… Jednak na marzeniach (i niedotrzymanych obietnicach) się
skonczyło. W koncu Tato przestał pracować, narobił sobie mnostwo długow.
Wyprowadziliyśmy się z mama do innego miasta. Poszłam wtedy do 1 kl gim. Okres
gim wspominam dość dobrze, nie miałam wiekszych problemow. Zaczęło sie w
liceum(teraz jestem w klasie maturalnej). Nie wiem jak mi się udało przeżyć te
prawie 3 lata. Praktycznie cały ten czas czuję sie gorsza i głupsza od innych.
Wciaż dręcza mnei myśli, ze soebi z czymś nei poradzę. Miałam tyle planow,
żadnego nie moge zrealizowac do konca. Każdy dzien konczy się frustracja, bo
nic konkretnego nei robię. Boję się ludzi, ¼le się czuję w towarzystwie mojej
klasy… Kiedyś byłam najlepsza uczennica, zawsze miała coś do powiedzenia.
Teraz.. przez te całe trzy lata z właśnej woli nei odezwałam sie na polskim, o
wyrazeniu własnego zdania nie ma wogole mowy…Kryję sie pod jakaś maska, ale
coś nei pozwala mi jej zdjać. Czuję, że już dłużej nei wytrzymam. Tęsknię za
dawna soba…;( nadal mam nadziję, ze kiedyś uda mi się przekonać Ojca, zeby
przestał pić…Nie dam rady się uczyć, a w tym roku przeciez matura. Boję się.
Nie wiem co mam robić. Marzę o dobrym mężu, o gromadce dzieci. O szczęśliwej
rodzinie, domku z ogrodkiem. Zawsze byłam pracowita i odpowiedzialna ( w sumie
to nadal taka jestem) ale jest w środku mnei coś, co dusi moje całe Ja. co mam
robić?:(już dłużej tegonei zniose… i czy ja rzeczywiści ejestem dda?Anonim
1 grudnia 2005 o 17:55Liczba postów: 20551dda to nie wyrok:)
pobędziesz tu trochę a przekonasz się, że fajni z nas ludzie.
nie czuję się "kompetentna", by cokolwiek Ci radzić. sama d¼wigam ogromnego garba przeszłości i nie jest lekko. ale nauczyłam się już wiele – nie wstydzić się prosić o pomoc, kiedy coś mnie przerasta i że rodzicow nie zmienię.
ale na tym nie koniec;) przede mna długa, długa droga…polecałabym Ci, abyś skontaktowała się z Ośrodkiem Terapii Uzależnien w swoim mieście. tam się Toba zajma 🙂
ściskam cieplutkoPodpisuję się pod zdaniem mojej Szanownej Przedmowczyni, Infantki. Chociaż to infantka, to jej wypowied¼ nie była infantylna hłe hłe
Słowem:
– też nie jestem kompetentny do rozwiazywania Twoich problemow,
– też jestem DDA i jakoś z tym żyję (teraz jestem na dobrej drodze, żeby żyć dobrze, a nie tylko jakoś)
– DDA to nie wyrok ani oskarżenie, tylko opis Ciebie,
– jestem MEGA-SUPER-CUDNIE-¦WIETNY, czyli chcę przez to powiedzieć, że mimo bycia DDA nie jestem do dupyPozdrawiam serdecznie
TJFAnonim
1 grudnia 2005 o 23:12Liczba postów: 20551:laugh: Dzięki za słowa otuchy, mam Wam tyle do napisania jeszcze, hee, ale teraz nie mam czasu za bardzo. Ale jedno podstawowe pytanie: Czy w tym ośrodku terapii uzależnien jest szansa, ze mi moga pomoc? i czy im moj problem nie wyda się śmieszny?.. no nie wiem, jak mieliście do czynienia z takimi ośrodkami, to napiszcie mi jak wyglada takie spotkanie i ewentualnapomoc. Z gory dzięki 🙂 POzdrawaim.
Anonim
2 grudnia 2005 o 00:12Liczba postów: 20551Cześć,Karolina.
Jestem z Białegostoku.Właśnie dowiedziałem się,że przy poradni uzależnien rusza grupa DDA.Jestem na razie umowiony na pierwsze spotkanie z terapeutka 7 XII;po tym terminie będę wiedział więcej…Nie ulega jednak watpliwości,że każda proba pomocy sobie, robienia czegokolwiek dla siebie- sa godne pochwały i warte kontynuacji… 🙂 Twoja historia jest mi bardzo bliska,gdyż rownież kiedyś miałem dużo do powiedzenia,a teraz wyglada wszystko o wiele gorzej…Wiesz,co jest najśmieśniejsze? ¯e często(powiedziałbym,że nieustannie) -czuję się,jak debil,a tymczasem otoczenie chwali mnie za inteligencję,elokwencję,madrość itp. A najważniejsze,byś nie była sama ze Swoimi duszacymi Cię "upiornościami"i wytrwale szukała dla Siebie pomocy -czy to w kontaktach z terapeuta czy drugim,ale życzliwym,człowiekiem…Też byłem wzorowym uczniem i po wielu latach,powoli odzyskuję dawnego siebie… Pozdrawiam i ściskam Cię serdecznie… B) -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.