Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › pomóżcie, nie wiem co robić
-
AutorWpisy
-
Cześć, od czerwca chodze na spotkania DDA, jest to terapia psychoedukacyjna, mieliśmy zacząć terapie DDA (zaawansowaną,zamkniętą) w listopadzie, późniejszy podany termin to styczeń. Teraz jednak po raz kolejmy termin zaczęcia terapii jest przeniesiony na maj (bez wyjaśnień dla nas).Nasza grupa liczy 16 osób i ciągle dochodzą nowe. Osoby które nas prowadzą nie mają czasu na to by się z nami umawiać indywiduanie, jeżeli już dochodzi do spotkania to nie jest prowadzona żadna dokumentacja z rozmów indywidualnych. Nic nie rozumiem z tej sytuacji, chce zacząć terapie, nie radzę sobie , popadam w stany depresyjne i zaczynam wątpić czy Ci ludzie w ogóle chcą mi pomóc. Nie mogę już dłużej czekać , bo wariuję. Proszę napiszcie; czy Wy jesteście w podobnej sytuacji ?:dry:
sorry ze nic nie pomoge, ale sytuacje masz naprawde nie ciekawa … no i oczywiscie dopada nas szara rzeczywistosc, za malo terapeutow, za malo zainteresowania, za malo pomocy ech
Luzz, zmien psychologa…..bo to jet jakas olewka, a to Ci nie pomoze.
Po pierwsze trzeba sobie zadać pytanie, kto powinien prowadzić terapię. Czasami teraia ze wszystkimi jest lepsza od indywidualnej. W grupie jest cała siła. Napewno tam gdzie jest ta terapia, jest jakiś kierownik, dyrektor ośrodka, bo domyślam się, że jest to ośrodek, ktoś napewno jest nad tymi terapełtami, którzy zwlekają z terminem.
Powinniście się zebrać wszyscy i prowadzić samodzielne spotkania, na krokach i tradycjach, a zobaczycie, że jest to pomocne.Luzz27, zmien osrodek. Jesli czujesz,z e potrzebujesz tej terapii to zawalcz o siebie i albo zmien osrodek albo sprobuj dowiedziec sie o co chodzi. Ja sie z taka sytuacja niegdy ne spotkalam, u mnie wszytko bylo na czas i w terminie.
Sonet2, nie zgadzam, sie ze w grupie sila. Sila jest tam gdzie ktos dobrze sie czuje. A co do prowadzenia spotkan na "krokach" to po pierwsze musi byc ktos kto sie na tym zna, po drugie grupa musi sie juz dosc dobrze czuc i pewne osoby musza byc juz dalej na drodze terapii, zeby moc koordynowac spotkania.
Edytowany przez: Katarzynka21, w: 2008/01/28 15:43
Katarzynka21 masz prawo się nie zgadzać ze mną, na tym to polega i nie musi być nikt po żadnej terapi aby prowadzić spotkania, grupa to właśnie siła o którą się walczy.
Na spotkani nikt nie musi prowadzić jego, wążne jest, że wszyscu są razem i to jest ważne.Sonet2, to ze moge sie nie zgadzac to ja akurat bardzo dobrze wiem.
Jesli Luzz27 pisze, ze to grupa teraputyczna psychoedukacyjna (poczatkujaca), to przypuszczam, ze nikt tam nie ma zielonego pojecia jak tworzyc grupe samopomocowa. Mysle, ze Twoja rada jest moze i dobra dla ludzi, ktorzy maja juz wieksze pojecie i potrafia sobie z tym radzic a potrzebuja jedynie wsparcia i potrafia innym pomagac. W przypadku grup o ktorych pisze Luzz27 Twoja rada jest troche na wyrost. Juz sobie wyobrazam, jak grupa 16 osob, ktore zywcem nie maja pojecia co ze soba poczac, bo sa tak rozbite i wlasnie na terapie przyszly, zeby ktos im wskazal droge, skrzyknie sie na spotkania i bedzie sobie siedziec, kazdy bedzie gadac co mu dolega, co kogo wkurza, inni beda milczec, bo beda sie wstydzic mowic cokolwiek i nic konstruktywnego z tego ne wyjdzie.
katarzynko nie mnie oceniać kto ma jaki problem, wiem jedno ty masz go napewno. Terapia, a piszę to tylko z własnego doświadczenia jest do du….. jestem po SPP i mogę coś na ten temat powiedzieć, moim i powtarzam moim zadaniem to spotkania są najważniejsze, a każdy może mówić co chce, tak jak ty to robisz i nie musisz mnie uświadamić, ze możesz się niezgadzać z moim zdaniem, bo masz do tego prawo, a nie akurat, że tak myślisz.
Sonet2, ??? Nie zrozumialam ostatniego zdania ;-( Przeciez ja w najmniejszym stopniu Cie nie uswiadamiam, ze moge sie nie zgadzac! Ja Ci tylko odpowiadam, ze wiem, ze moge sie nie zgadzac, a to bylo odpowiedzia na Twoje stwierdzenie, ze moge sie z Toba nie zgadzac. Reszty zdania kompletnie nie rozumiem.
Chcialam jeszcze napisac, ze wspomnialas, zeby zaczeli pracowac na krokach. A czy myslisz, ze ktos z osob, ktore sa na samym poczatku drogi, ma pojecie co to sa Kroki. A jak ma, to o co w nich chodzi i czym to sie je? Mysle, ze jednak,z eby prowadzic spotkania "na krokach" trzeba juz conieco wiedzeic. Ale masz racje nie ma co wchodzic w ta dyskusje, bo to Twoje zdanie, ja sie z nim po prostu kategorycznie nie zgadzam i tyle.
Co do problemow: a skad jestes taka pewna, ze ja mam problem? Zadziwia mnie ta Twoja pewnosc.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.