Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Pomóżcie uratować małżeństwo z DDA
-
AutorWpisy
-
Witam,
trafiłem tutaj szukając jakiejkolwiek deski ratunku dla mojego małżeństwa z kobieta DDA. Jesteśmy po ślubie 2,5 roku, mamy cudownego rocznego synka, brak problemów bytowych, a nasze relacje od początku praktycznie małżeństwa stoczały sie na sam skraj krawędzi. Zona pochodzi z rodziny, gdzie ojcie bił i pił. Matka była typem surowej niekochajacej osoby. Od początku mimo że Zona była cudowną wrażliwą, cieplą i opikuńczą osobą zauważałem u niej pewne cechy, takie jak kompleksy, brak poczucia własnej wartosci, widzenie swiata i wszystkiego na NIE, szukanie we wszystkich wrogów. Było to jednak na tyle niedotkliwe, że gdy zwierzyła mi się ze swojej przeszłosci, uznałem, ze to normalne dla takiej osoby i ze wyprowadze ją z tego miłoscia i zrozumieniem. Niestety po slubie zaczelo byc coraz gorzej, zaczeła unikac bliskosci fizycznej, prowokowac kłótnie (mn po to, zeby były ciche dni). Po porodzie wszystko posunęło się jeszcze dalej. Schemat zawsze był podobny: prowokowała mnie do kłótni, a gdy sie dawałem wciagnać w kłótnie i epitety, robiła z siebie ofiarę i wymagała ode mnie wielkiego kajania się. Gdy to robiłem, za jakis czas było podobnie tylko gorzej (psycholog mówi, ze to kalka z dzieciństwa). Gdy dowiedziała się, ze jej rodzice sie rozwodza, sama zaczęła grac tą kartą w kłótniach (wiedziała, ze dla mnie rodzina jest najwyzsza wartoscia i zrobie wszystko dla niej i synka). Gdy uswiadomiłem sobie ze to moze byc DDA, zacząłem spotykac się z psychologiem, niestety sam. Zona nie dopuszcza mysli, ze z nia moze byc cokolwiek nie tak i to mnie oskarza o "zaburzenia". Twierdzi, ze mnie nie kocha, ze ja jestem winien wszystkiemu i że nie ma mowy o jakimkolwiek ratowaniu. Ostatnie dni wygladały tak, ze gdy ja byłem u psychologa, ona poszla do adwokata napisac pozew.
ma zamiar wysłac go w poniedziałek…
Podsunałem jej niedawno adres tej strony, mimochodem wydrukowałem kilka historii osób z tym problemem. Zaatakowała mnie z furią, że szukam haków na nią i chce jej dziecko w przyszłosci odebrac. Ze ona jest zdrowa, ze ona wie, ze miala ciezkie dzieciństwo, ale ze sobie poradziła bo jest twarda jak mało kto, skończyła studia, ma prace i ze nie ma zadnego problemu poza rozwodem ze mna.Ciezko sluchac takich rzeczy, ale ja ją kocham. wiem od psychologa, jakie sa schematy myslenia takich osób i tak staram się je odbierać. Ale ona posuwa sie juz za daleko. Jeśli wyśle ten pozew, nie będe miał wyjscia – będe musiał sie poddac.
Zacząłem pracę z psychologiem nad nia, pracujemy nad nią na odległośc, myśle nad tym, zeby jakoś ją nakłonić do wizyty ze mną (ona nie wie o wizytach)
Jak do poniedziałku odwieść ją od tego kroku?
Jak nakłonic osobę, taką jak ona do kontaktu z psychologiem?
Jakich argumentów użyć?
pomózcie mi, bo czuje ze to małżeństwo zaczyna mi uciekac..Dla mnie jest tak, czym bardziej czuje sie naciskana tym bardziej wszystko we mnie krzyczy NIE.
Ktos mowi tak ja mowie NIE.
Jesli Twoja zona nastawiona jest na NIE to mozesz kajac sie u jej stop a ona uzna to nie jako oznake milosci a slabosci.Moze zaproponuj jej probe: Cos w rodzaju ukladu, jesli nie bedzie Ci sie podobalo dobrze ustapie zgodze sie na rozwod, ale choc zobaczmy czy nie da sie uratowac naszego zwiazku. Mimo wszystko nie zapominaj ze nawet jak mowi te bolesne przykre slowa to kocha. To dziwne ale to cos na zasadzie mechanizmu obronnego.
Kiedy czuje sie kochana mam pewnego rodzaju stabilizacje czuje sie dziwnie jest to dla mnie obce wiec zaczynam dzialania destrukcyjne bo je znam najlepiej.
No i bardzo wazne nigdy nie chcialabym uslyszec jesli nie dla nas to dla dziecka, uznalabym ze partner traktuje nasze dziecko jako karte przetargowa. Nawet jesli ja sama potrafilabym robic to wczesniej, gdybym uslyszala to od swojego partnera zaczelabym dzialania obronne i walke.Zycze powodzenia
Jestem osobą z leczącym się syndromem Dorosłego Dziecka
Uważam że próba" zmiany kogoś" to tak samo jak alkoholizm, narkomania i takie inne …
Jeśli chcesz kogoś "zmienić" to se pójdź na miasto i spróbuj wieżowiec przepchnąć o 1 metr- łatwiej jest…
Jak się kogoś traktuje jak dziecko to po pewnym czasie ma się z niej …..
dziecko …Może się nie obrazisz, to trochę w formie żartu a ciut prawdy ..
"Miłość" z "dziećmi"i to "pedofilia", więc może i lepiej że to się rozleci…
>>>>Jakich argumentów użyć?
Pozwól jej być dorosłą i robić jak chce …
Polecam piosenkę ..
A psychologa to polecam jako uzupełnienie analizy siebie,
psychoterapia osób trzecich to błąd w sztuce.Gonzo
witaj mam ten sam problem z mezem zycie z nim to gehenna jestesmy ponad rok po slubie a juz dwa razy odszedł do mamusi masakra jest u nas identycznie jak u Ciebie tez mu wyslalam materialy o dda i numer do psychologa i zareagowal dokladnie tak jakt Twoja zona nic nie jestes w stanie zrobic jak okazujessz im ze bardzo kochasz i Ci zalezy tym bardziej ich to odpycha bo nie wierzą w to ze zaslugują na miłosc i robia wszystko zeby to spieprzyc wiem na temat DDA wszsystko duzo do pisania
Cold tak sobie myślę że już znasz odpowiedzi na swoje pytania. Walcz, staraj się, nie poddawaj, bądź cierpliwy choćby to bolało i wymagało z twojej strony poświęcaj. Znasz ją, wiesz że warto dla was i dla dziecka. Najłatwiej jest odejść – ale kto powiedział że najlepiej..
Witaj, czytając opis Twojej żony zobaczyłam swoją podobiznę, choć trochę inaczej. Jeżeli łączyła Was kiedykolwiek prawdziwa miłość, to warto walczyć o to małżeństwo nawet przed sądem, bo ona nigdy nie ustaje(nawet jeśli są chwile, w których mrok całkowicie ją zasłania). Stąd moje pytanie, czemu napisałeś:"Jeśli wyśle ten pozew, nie będe miał wyjscia – będe musiał sie poddac."
W sądzie są tylko ludzie, ubrani nieco inaczej niż wszyscy. Poza tym, w sądzie nie znajdziesz sprawiedliwości, ale proces rozważania za i przeciw kontynuacji (w tym przypadku) małżeństwa W SWIETLE nagich bezdusznych przepisów. Jeśli przekonasz człowieka – sędziego – do swoich racji, wyrok będzie zgodny z Twoją wolą. Czasem spotkanie się w sądzie uświadamia małżonkom to, czego nie chcieli widzieć wcześniej. Np. możesz zasugerować, że chcesz wspólnej terapii, nim podejmiesz decyzję o definitywnym rozstaniu. Poza tym, w każdej chwili można pogodzić się.Wracając do nakłaniania Twojej żony na terapię, przypomniała mi się moja sytuacja z moją siostrą, która jest lekarzem. Pomimo swego zawodu, nie docierały do niej moje prośby o nieporuszanie tego tematu, ponieważ jestem świadoma mego stanu psychicznego i o tym czy i gdzie pójdę, zdecyduję w czasie wyznaczonym przeze mnie. Jej nachalność i brak zaufania do moich słów wywołała u mnie efekt, że zaczęłam unikać jej obecności, tracić do niej zaufanie. Przecież nie tego chciała.
Co do zmiany człowieka, to należy zacząć od siebie i na sobie się skupić. Zmiana nas samych wywołuje inne zachowania i narzuca z automatu zmianę relacji w małżeństwie. A za tym idzie konieczność zmian przez współmałżonka, który chcąc nie chcąc sam zmienia się, najczęściej nieświadomie i w miarę bezboleśnie. Tak stało się w moim małżeństwie, gdy przestałam zabiegać o „zmianę” małżonka, kładąc jednocześnie nacisk na przemianę własnej osobowości.
Sam fakt bycia z rodziny z dysfunkcją nie jest jedyną przyczyną zapaści w Waszym związku. Wina złej sytuacji leży zawsze po obu stronach. Może są jeszcze inne dodatkowe przyczyny-u mnie to był stres w pracy mojej i męża, problemy przy budowie domu i jego finansowaniu, ciągłe „uczestniczenie” w naszym rodzinnym życiu rodziców/krewnych żony i męża, którzy „rozwiązywali” za nas nasze małżeńsko-rodzinne problemy. Krótko podsumowując, pozwalaliśmy sobie nieświadomie, aby nie być odpowiedzialnymi. A Wy macie jeszcze małe dziecko, którego opieka pochłania ogromnie wiele czasu, wysiłku i wywołuje zwykłe ludzkie zmęczenie oraz dodatkowy stres.
Zyczę Tobie serdecznie ułożenia się w waszym małżeństwie, bo Ty, Twoja żona i Wasze dziecko JESTESCIE TEGO WARCI 🙂 .chyba niebardzo znane Ci są schemtay zachowan DDA ze oni są za murem i to ze ktos sam siebie zmieni to niczegoo nie spowoduje w tej drugiej osobie ja juz to wypróbowałam zalezy jak daleko syndrom DDA jest posuniety
Anonim
27 października 2008 o 12:34Liczba postów: 20551Nie potrzebuję znać "schematów" Dario. Ja w nich tkwię. Gdybym zaczęła opowiadać Tobie moją historię dzieciństwa, jestem pewna, że w pewnym momencie usłyszałabym Twoje "STOP, więcej nie chcę słuchać, bo to zbyt duże okrucieństwo jak na mnie". A ja to przeżywałam, dzień po dniu, czasem minuta po minucie … "za murem", jak to raczyłaś określić, dorosłych sąsiadów, dorosłych krewnych, dorosłych nauczycieli, dorosłych ludzi tzw. aparatu bezpieczeństwa. Wszyscy widzieli/słyszeli/domyślali się. Moje cierpienie i mojego rodzeństwa ma jednak sens, bo teraz rozumiem tych, którym dzieje się krzywda i mam możliwość im pomóc.
Napisałaś, że jesteś ponad rok po ślubie. Ja jestem 22lata i teraz dopiero wiem, że aby w małżeństwie dobrze się działo, trzeba na to ciężko pracować od rana, od otwarcia oczu i pierwszego wypowiedzianego słowa w danym dniu, do wieczora, do pójścia spać, do ostatniego słowa na dobranoc … dzień po dniu, przez 365/366 dni w roku. A owoce tej trudnej, czasem niewdzięcznej, pracy dają prawdziwe szczęście i wręcz uskrzydlają.
Dlatego warto się trudzić.moj maz jest DDA i ucieka na kilka miesiecy do mamy a potem wraca nie mam na niego zadnego wplywu nic nie moge zrobic i tylko cierpie on kiedy wyczuwa zagrozenie wystarczy jakis konflikt spiecie i on stwierdza ze my nie pasujemy do sibie i odchodzi a potem wraca skruszony ze bardzo mnie kocha i ze byl glupi
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.