Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Porozmawiajmy o złości na rodziców

Przeglądasz 4 wpisy - od 11 do 14 (z 14)
  • Autor
    Wpisy
  • vilemo
    Uczestnik
      Liczba postów: 7

      Ja tez bardziej wsciekla jestem na mame niz na ojca.Ja tez jako dzicko nie mialam wyboru ,a ona jako dorosla miala.18 lat moje zycia-okresu ktory powinien byc pelen bezpieczenstwa i ciepla rodzinnego,zeby dac ci ta energie zeby radzic sobie w doroslym zyciu-najezony byl ciaglym strachem.Teraz mama chce bysmy byli szczesliwa rodzinka,bo koszmar sie skonczyl.Chce ciaglego kontaktu tak jakby jej szczescie zalezalo ode mnie,a jak sie nie odzywam to ona ma depresje i placze a ja jestem w moim ulubinym wiernym jak pies stanie poczucia winy.Juz od dawna mam marzenie zeby miec w pokoju worek do boksowanie-chyba by wiory z niego lecialy taki gniew mnie rozpiera,a podobno rodzicow kochac trzeba i szanowac.Haha

      Edytowany przez: vilemo, w: 2009/02/10 22:59

      TerazJa
      Uczestnik
        Liczba postów: 162

        No nie, to forum coraz bardziej mnie zadziwia. Ja miałem też taki okres, że marzyłem o worku do boksowania, nawet szukałem jakiejś sali z workiem u siebie w mieście. Skończyło się na poduszkach i rozwalonym telefonie, a teraz ta złość gdzieś przeszła. Chciałem napisać, że przeżywałem z matką coś podobnego jak u Ciebie, mimo, że dawną złość przeżyłem to jeszcze była złość na teraźniejsze kontakty, niestety nic innego nie mogłem zrobić jak zerwać kontakt, bo ona jak i reszta rodziny (ale ona najbardziej) chciała stworzyć" szczęśliwą" rodzinkę, a raczej zachować pozory. Nie daj się, jak nie ma wyjścia to gryź. Pozdrawiam

        vilemo
        Uczestnik
          Liczba postów: 7

          Dzieki TerazJa.Nie przypuszczalam,ze przeczytanie,ze ktos tez ma podobne doswiadczenia i odczucia moze byc takie pocieszjace w naprawde pozytywnym znaczeniu choc temat smutny.

          asia1987
          Uczestnik
            Liczba postów: 90

            Co do złości na rodziców…ja często się wściekam na mojego ojca…krzyczę na niego…negatywne uczucia jakie we mnie powstają porównałabym do furii…mam ochotę poza krzyczeniem rzucać różnymi rzeczami. Mieszkam z nim, ale staram się jak najrzadziej z nim widywać…chyba mu wybaczyłam, nie wiem sama…i właśnie to chyba mi pomaga. Byłam też kiedyś zła na mamę, że jest współuzależniona, że nie zrobiła nic, żeby zmienić swoje życie, bo tym samym zmieniłaby moje. Teraz…uważam że ona jest odpowiedzialna za swoje życie, że jest dorosła i wie co robi…złość minęła.

          Przeglądasz 4 wpisy - od 11 do 14 (z 14)
          • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.