Witamy Fora Szukam Ciebie Porozmawiamy?

Przeglądasz 7 wpisów - od 11 do 17 (z 17)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarZaneta9690
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    <p style=”text-align: left;”><span style=”text-decoration: underline;”>Mam zamiar pojsc pierwszy eaz w ta niedziele o ile wroce o ludzkiej porze z urlopowania🙂</span></p>

    AvatarRotmistrz_Salam
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Przedstawiam moją historię jako DDA (poniżej).
    Zapraszam do bliższego kontaktu by email tych co chcieli by popisać/zagadać.
    Mój adres email:
    pawel.tokarski@interia.pl

    Moja rodzina pochodzenia była rodziną patologiczną.
    Ojciec był alkoholikiem i był osobą agresywną.
    Matka wiecznie rozpaczała i absolutnie nie radziła sobie z pijaństwem i agresją ojca. Przejawy agresji ojca miały miejsce zarówno wtedy kiedy spożywał alkohol, jak i wtedy kiedy był trzeźwy.
    Był człowiekiem bardzo agresywnie oddziaływującym na całe swoje otoczenie, terroryzując to otoczenie oraz bardzo konsekwentnie próbując narzucać całej rodzinie swoją wolę .
    Moje dzieciństwo upływało w atmosferze wiecznego pijaństwa mojego ojca, jego agresji oraz płaczy i lamentów mojej matki, która nie akceptowała alkoholizmu i agresji ojca – prowadziło to do bardzo częstych awantur rodzinnych,
    krzyków, wulgaryzmów, płaczu matki. Takie sytuacje miały miejsce bardzo często.
    Prawie każda impreza rodzinna na której był alkohol kończyła się awanturami, krzykami, wulgaryzmami i płaczem matki. Innymi słowy całe moje dzieciństwo i lata młodzieńcze upłynęły w klimacie agresji słownej często pijanego ojca,
    awantur rodzinnych, krzyków, wulgaryzmów, płaczu matki.
    Znamiennym faktem z mojego życia jest to, że jako jedno z pierwszych wspomnień z okresu mojego wczesnego dzieciństwa jest obraz otwartego okna w mieszkaniu na czwartym piętrze – awantura rodzinna, kiedy pijany ojciec próbował
    wyrzucić przez okno mnie i matkę. Jak pamiętam sytuacja ta skończyła się tym, że ojciec został związany wspólnymi siłami mojej matki, dziadka i jednego wuja, który uczestniczył w tym zajściu.
    Ponadto ojciec oddziaływał na mnie w taki sposób, że często mnie zastraszał i terroryzował w szczególności swoją agresją słowną – jako dziecko i nastolatek nie mogłem wyrażać swojego zdania – tego co myślałem i czułem.
    Wskutek opisanej postawy ojca miałem również bardzo silnie zaburzone relacje z rówieśnikami (byłem prześladowany przez rówieśników, że u mnie w domu są wieczne awantury).
    Nie byłem jedyną ofiarą przemocy psychicznej i fizycznej mojego ojca. Oprócz matki ofiarami tej przemocy byli dziadkowie ze strony matki ,
    Pamiętam jak dziadek będąc na emeryturze mówił nieraz do mojej babci Woźniak o moim ojcu: „on nas kiedyś wszystkich pozabija ! „.
    Dodam, że dziadek był niskiego wzrostu i był znacznie słabszy fizycznie od mojego ojca, który miał 180 cm wzrostu. W efekcie tego terroryzowania przez mojego ojca dziadek Woźniak również przejawiał objawy depresji i przeżywał
    stany lękowe.
    Latem 1982 roku mój ojciec i matka pojechali na dwutygodniowe wczasy do Bułgarii zostawiając w domu mnie pod opieka dziadków emerytów.
    Po powrocie z tych wczasów dowiedziałem się od mojej matki o następujących faktach: ojciec w Bułgarii zapijał się i był agresywny wobec matki. Było to na tyle dotkliwe, że jak stwierdziła moja matka zamierzała popełnić tam
    samobójstwo (!). Takiej presji psychicznej byłem poddawany – podkreślę, że byłem wtedy 13-to letnim dzieckiem !
    Jako nastolatek a potem osoba dorosła otrzymywałem od matki informacje o zachowaniu ojca, które zagrażało jej życiu i zdrowiu a także życiu i zdrowiu mojego najmłodszego brata.
    Zdarzyło się, kiedyś że gdy młodszy brat miał 3 latka i pozostawał pod opieką ojca, ten upił się sprawował opiekę nad 3-latkiem w taki sposób że sznurkiem przywiązał go za nogę do swojej nogi.
    Tuż przed zerwaniem przez ojca kontaktów ze mną, w 1999 r. ojciec nastawiał mnie przeciwko mojej ówczesnej teściowej słowami : „ja na twoim miejscu to bym ją zabił – powinieneś ją zabić”.
    Alkoholizm mojego ojca był tak zaawansowany, że w październiku 1999 roku dowiedziałem się od mojej matki, że będąc pijanym bije ją, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla jej zdrowia oraz życia.
    W sytuacji tej przyjechałem do mieszkania rodziców, pomogłem mojej matce i 8-mio letniemu wówczas bratu Piotrowi schronić się w bezpiecznym miejscu przed agresją ze strony ojca. Zawiozłem ich do
    mieszkania starszego brata, gdzie mieszkali przez około tydzień.
    Kiedy ojciec wytrzeźwiał, pojechałem do ojca, by przeprowadzić z nim rozmowę. Efektem tej rozmowy było to, że mój ojciec wyrzucił mnie z domu i powiedział, żebym nie przyjeżdżał nigdy więcej do mieszkania
    bo on nie chce mnie nigdy więcej w życiu widzieć na oczy bo (jak stwierdził) „ukradłem mu syna (Piotrka)”. Padły również ze strony mojego ojca pod moim adresem stwierdzenia: „Ja wiem jak się załatwia sprawy z takimi jak ty”;
    „nie przyjeżdżaj tu więcej bo pożałujesz!” Nie były to pierwsze pogróżki pod moim adresem ze strony ojca. Biorąc pod uwagę uwarunkowania opisane wyżej, po roku 1999 gdy przyjeżdżałem
    do mojej matki było to w czasie , kiedy nie było ojca – zawsze zabiegał on o to bym nie przyjeżdżał wtedy kiedy był on w domu.
    Wymuszał on na mojej matce by umawiała się ze mną w terminie kiedy ojca nie było w domu (na przykład w godzinach rannych ,gdy ojciec już pracował a ja jechałem do pracy na godzinę 9-tą).
    Ponadto począwszy od 2001 roku ojciec mój uniemożliwił mi wszelkie kontakty z moim bratem Piotrem , którego nie widziałem wówczas przez 7- 8 lat (od roku 2001 do roku 2007 – 2008).
    W okresie tym zacząłem też leczyć się na depresję oraz uczęszczałem na psychoterapię.
    Moje kontakty z bratem Piotrem Tokarskim odnowiłem gdy miał on 16 czy 17 lat (w roku 2007 albo 2008) gdy nawiązałem z nim kontakt przez portal Nasza Klasa. Początkowo przez bodaj okres 2 czy 3 lat kontakty mojego brata
    Piotrka ze mną miały taki charakter, że ukrywał on ten fakt przed ojcem, żeby uniknąć agresji i prześladowań ze strony ojca.
    Opisana postawa mojego ojca była przejawem brutalnego, konsekwentnego i skutecznego dążenia mojego ojca, żeby wyeliminować mnie z rodziny.
    Wskutek traumatycznych przeżyć związanych z opisaną negatywną postawą mojego ojca od ponad 20 lat borykam się z różnymi silnymi przejawami depresji takimi jak:
    – zaburzenia snu – często śni mi się po nocach agresja i przemoc jakiej doświadczyłem ze strony ojca,
    – przeżywam stany lękowe i spadki nastroju, brak wiary w sens życia, mam niską samoocenę, przeżywam myśli samobójcze etc.

    Stypa po Babci W.
    We wrześniu 1992 roku umarła moja Babcia W – po pogrzebie odbyła się „tradycyjna stypa” – libacja alkoholowa trwająca 2 dni (jak małe wiejskie wesele).
    „Bohaterami” tej libacji byli mój ojciec i jego brajdziak Karolcio
    W libacji uczestniczyli również między innymi:
    – wujostwo ze stolicy – ŚP Marian i ŚP Sabina
    – ŚP Henryk G
    – osobnik TT.
    Początek był standardowy: obiadek i wódka (tatuś przecież musiał podjąć gości „wódką, chlebem i solą”).
    Jak towarzystwo już miało w czubie rolę „Wodzireja Imprezy” przejął najbardziej pijany Karolcio.
    Najpierw wysłał po wódkę „na ryneczek” osobnika TT bo „paliwo” już się kończyło (już wtedy wódka była dostępna przez 24 godz na dobę w sklepach).
    Osobnik TT grzecznie przyniósł wódkę (pewnie było to kilka kursów – sponsorem był Karolcio).
    Następnie zaczęła się zabawa!
    Heniek G i Karol już byli porządnie pijani.
    Karolcio powiedział: „a teraz Heniu robimy egzorcyzmy – stań na krześle – będziemy wzywać ducha zmarłej !” .
    Pijany Henio grzecznie stanął na krześle a Karolcio zaczął ryczeć w sposób jaki tylko On potrafił:
    „duchu przyjdź – duchu przyjdź ! ”
    Henio się chwiał ale ustał (niczym rasowy bokser bo nokdaudzie ! ).
    Na co nasz Karolek ryczał dalej:
    „Duch nie przyjdzie bo się boi – JAKIŚ CH….. NA KRZEŚLE STOI !” – potem nastąpił ryk śmiającego się Karolka, Tatuś bił brawo !
    Tylko ŚP Karolcio potrafił tak ryczeć, że trzęsły się mury na całej klatce schodowej a na melinie na trzy piętra niżej pękały kieliszki od tego WRZASKU!
    Wrzask zarzynanego prosięcia to był pikuś przy wrzasku Karolcia !
    Potem chłopcy opuścili libacje razem – Karolek i Henio.
    Karolek zabrał Henia pod swoją willę, gdzie upił go jeszcze bardziej i potem zostawił go leżacego, nieprzytomnego na ulicy.
    Ktoś z rodziny Henia ponoć go później zgarnął leżącego nieprzytomnego z ulicy – był to ciepły wrzesień więc Henio nie ucierpiał specjalnie!
    Tymczasem goście na libacji-stypie poszli spać.
    Następnego dnia zacząl się dalszy ciąg libacji (drugi dzień)!
    Tatuś szybko się upił – zaprosił szanowną rodzinę z WAWY do rodziny w Konstantynowie – do odwiedzenia był następny Kieliszek – Władek S.
    Nie było jednak trzeźwego kierowcy – „poproszony” zostałem zatem, żeby „załatwić” kierowcę.
    Załatwiłem – „puściłem” tam „mojego” kierowcę (kolegę Łukasza M) ale sam nie pojechałem żeby nie uczestniczyć dalej w tej profanacji
    – z tego co wiem libacja dalej trwała w Konstantynowie – miałem to szczęście, że nie uczestniczyłem już w tej części profanacji !
    Tak Tatuś i jego braciszek Karolcio uszanowali pamięć mojej Babci W.
    Chłopcy bawili się zapewne bardzo dobrze choć zapewne nic z tego nie pamiętali !

     


    P o Z d R a W i A m
    Miłego dnia
    🙂

    AvatarRotmistrz_Salam
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Cytryno ja mam 52 lata.

    Jeśli jesteś zainteresowana bliższym kontaktem to mój adres email już podałem jak i opisałem moją historię powyżej.

     

    pawel.tokarski@interia.pl

     

    Serdecznie zapraszam do kontaktu.

    P o Z d R a W i A m
    Miłego dnia
    🙂

    AvatarRotmistrz_Salam
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Odpowiedź dla Patryka.
    Patryku odpowiadam na wątki jakie poruszyłeś cytując twoje wpisy:
    Zapraszam do kontaktu priv by email a póki co odpowiadam na niektóre wątki z tego co napisałeś.

    Dziś sam zdiagnozowałem się jako DDD
    ==
    DDD w jakim aspekcie – na czym polega dysfunkcja?

     

    Cholernie brakuje mi kontaktu z kimś kto by mnie zrozumiał. Godzina terapii w tygodniu to jak strzelanie z wiatrówki do pędzącego pociągu.
    ==
    Doskonale Cię rozumiem w obu tych aspektach.

     

    A może po prostu macie ochotę się spotkać i porozmawiać ?
    ==
    Ja mam ochotę rozmawiać – na przykład by telefon.

    Zwłaszcza dziś, we współczesnych realiach tak bardzo brakuje mi ludzi,
    nie mówiąc o kimś kto by mnie rozumiał a ze względu na swoje doświadczenia, których nikt chyba lepiej nie zrozumie jak DDD mam za sobą więcej spalonych mostów niż znajomych.
    ==
    Witaj w KLUBIE 🙁 – też tak mam

    ……. droga przede mną wydaje się długa i pod górkę.
    ==
    będzie dobrze Kolego !

     

    Mianowicie rozmawiałem przed chwilką z jedną osobą, która uczestniczyła w tego rodzaju spotkaniach i zaczęła mnie pytać o Boga o o mój stosunek do wiary… I już mi ręce oklapły, bo co ma piernik do wiatraka ?

    ==

    Doskonale Cie rozumiem. Osobiście jestem antyklerykalnym agnostykiem  teistycznym – witaj w Klubie 🙂 !


    P o Z d R a W i A m
    Miłego dnia
    🙂

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc temu przez AvatarRotmistrz_Salam.
    AvatarPatryk85
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Witaj,

    Odpowiadając na Twoje pytania:

    Aspektów jest tak wiele, że nie trzeba się doszukiwać. Rodzina dysfunkcyjna. Ojczym nadużywał alkoholu i traktował mnie jak równego sobie boksera na ringu a moja wspaniałomyślna kochająca matka ciszą na to przyzwalała. Wpier… za wszystko, za nieodrobione że stresu lekcje z matmy, za tiki nerwowe, nieustający system kar o poniżania. Najpierw problemy w szkole, później radykalna zmiana i wzorowy uczeń. W wieku 15 lat opuszczam piekiełko i wyjeżdżam do internatu, dobry uczeń i problemy z prawem. Zostaję usunięty ze szkoły. Powrót do piekła, znów problemy z ojczymem, zaczynam się stawiać, alkohol, policja, agresja, przemoc jak w dzieciństwie psychiczna i fizyczna. Dlaczego on taki jest, w kogo się wdał rozmyśla matka a ojczym szuka pretekstu do konfrontacji. Mija parę lat. Matura że średnią 5.0 pozwala wyjechać na upragnione studia daleko, daleko i nigdy nie wrócić. Wielka miłość i zdrady… Ból, żal, gniew, agresja… 6 lat patologii, uzależnienia od zdradzającej kobiety i zerwane zaręczyny. Później ślub, decyzja podjęta nie do końca świadomie lecz nie zwalnia z odpowiedzialności, której poczucie ciągnie się za mną od dziecka. Rok, dwa i już wiem, że jestem w czarnej dupie. Własną firma, dom, duża działka, sukces wydawało by się. Problemy w relacji z żoną, kilka lat szarpania się z własnym umysłem, po czym wyprowadzka i separacja. Dzieci brak. Powrót, nadzieje i znów to samo… Udawanie, oszukiwanie siebie że strachu i słabości. I mam 36 na karku. To tak w telegraficznym skrócie.

    Bedzie dobrze…

    Brzmi jak podły żart ale jak dotąd nie straciłem wiary…

    Pozdrawiam.

    AvatarPatryk85
    Uczestnik
    Liczba postów: 5

    Mogę to opisać w szczegółach tylko po co ?

    Książkę bym napisał…

    AvatarRotmistrz_Salam
    Uczestnik
    Liczba postów: 6

    Patryku -przeczytałem to co napisałeś o twojej traumie 🙁 .

    Pisałeś, że szukasz kontaktu z ludźmi, którzy próbowali by Cię zrozumieć.
    Myślę, że jestem takim człowiekiem.
    Dlatego podałem mój adres email.

    Zapraszam do kontaktu by email jeśli Ci to w czymś pomoże.

     

    Wszystkiego dobrego na twojej życiowej drodze i w walce z traumami z przeszłości.

     


    P o Z d R a W i A m     S ł O n E c Z n I e
    🙂

Przeglądasz 7 wpisów - od 11 do 17 (z 17)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.