Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Potrzeba, sama nie wiem czego :(

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Autor
    Wpisy
  • AvatarYodie
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    <p style=”text-align: center;”>Witam. Ciężko mi nawet odpowiednio zatytułować ten wątek. Zapewne dlatego, że z jednej strony bardzo bym chciała, potrzebowała rozmowy, wyrzucenia z siebie wszystkiego, ale z drugiej na samą myśl ogrania mnie ogromny wstyd. Jednak może tym razem…</p>
    Zacznę od tego, że od jakiegoś czasu męczę się z własną przeszłością, od zawsze ukrywaną przed rodziną, znajomymi, najbliższym otoczeniem. Obecnie mam 34 lata. W wieku 6 lat bylam ofiarą molestowania, którego sprawcą byl członek rodziny, a w wieku 20 lat padłam ofiarą gwałtu, dokonanego przez kolegę.

    W mojej rodzinie nie było nigdy miejsca na problemy, a w szczególności te natury seksualnej. A uczucie wstydu i poczucie winy towarzyszą mi odkąd pamiętam. Całe życie odpychalam od siebie złe wspomnienia, a pomagał mi w tym głównie alkohol, który niestety nie tylko pomagał tłumić pamięć, ale też odebrał szansę na opanowanie zmian jakie zaszły w mojej psychice po tych przeżyciach.

    Żyłam w ten sposób przez wiele lat, aż do momentu w którym postanowiłam skończyć z piciem alkoholu, ze względu na ogromne wybuchy złości w stosunku do bliskich mi osób. Nie miałam już wtedy czym tłumic wspomnień. Jakiś czas później zdiagnozowano u mnie chorobę, pojawiło się mnóstwo lęków, a razem z nimi całkowity brak kontroli nad swoimi emocjami. Wszystkie złe wspomnienia wróciły do mnie wtedy ze zdwojoną siłą, jakby za karę, a wraz z nimi poczucie winy, wstyd, brak pewności siebie i poczucie własnej wartości na poziomie 0. Przestałam sobie z tym radzić do tego stopnia, że zaplanowałam swoje samobójstwo do którego nie doszło tylko dlatego, że trafiłam wcześniej do psychologa.

    Wiem, że droga do osiągnięcia spokoju jest bardzo długa, a ja jestem „już” na jej początku, ale mimo wszystko czuję ogromny ból i samotność w tym wszystkim.

    Jeżeli ktoś postanowi przeczytać to co napisałam, to w tym miejscu przepraszam za sposób napisania.

     

    AvatarKosmitka
    Uczestnik
    Liczba postów: 2

    Jesteśmy w podobnym wieku i moje przeżycia były podobne. Chodze na terapię, zresztą kolejną, ale nadal czuję się jakby ten świat mnie nie rozumiał albo inaczej, to ja jestem kosmita nie z tego świata. Też nie wiem czego chcę, ale wiem że coś mi przeszkadza i to bardzo. A tym czymś jestem ja.
    Czujemy podobnie, trzymaj się.

    Nie umiem być wylewna więc również wybacz za ten wpis.

    AvatarYodie
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Witaj.
    <p style=”text-align: justify;”>Bardzo to smutne, że spotkało Cie coś podobnego i musisz zmagać się z tym wszystkim co ze sobą niosą te przeżycia, a jednocześnie niestety czuję ulgę, bo jest ktoś kto rozumie i nie są to tylko puste słowa. Życzę Ci wiele siły na walkę z tymi demonami przeszłości.</p>
    Trzymaj się ciepło

    Avatardomi12345
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Witam.

    Nie obwiniaj się. Ty nic złego nie zrobiłaś. To ktoś Ciebie skrzywdził, a nie Ty kogoś.

    AvatarKosmitka
    Uczestnik
    Liczba postów: 2

    Witajcie.

    Niby to ktoś nas skrzywdził, ale od maleńkiego tak mną manipulowano że ciągle czuję się winna. Mam ciągle myśli: co ja mogłam wtedy zrobić innego żeby mnie nie dotykano, żeby mnie nie krzywdzono. No cóż dziś mam 36 lat i nadal się winie. Nie wiem czy ktoś też tak czuję.

    Bardzo czuję się w tym wszystkim samotna i ta samotność jeszcze bardziej mnie łamie. Terapia jest bardzo trudna, gorsza niż maraton.

    Tak bardzo jestem zmęczona.

    AvatarYodie
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Wiem jak wielkie poczucie winy  dźwigasz całe życie. Jaki to ból, samotność i cierpienie.

    Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebowała rozmowy, zrozumienia, to ze swojej strony służę wsparciem.

    Avatardomi12345
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Mną manipulują bez przerwy rodzice. Staram się w tym  momencie ich ignorować, bo to z nimi jest problem. Trzeba maksymalnie ograniczyć kontakt z taką osobą albo całkiem zerwać. Ja czekam aż moja mama rozwiedzie się z tatą, bo wydaje mi się, że to, że mama manipuluje to głównie jego wina. Ona to chyba nieświadomie robi przez niego, bo tak jest z nim związana emocjonalnie. No i oczywiście to, że on robi dużo złego to wszystkich wina tylko nie jego… On odpowiada za swoje czyny, a nie ja. To, że on zrobi coś złego to nie jest moją winą tylko jego wyborem. On może wybierać zrobić coś dobrego lub złego i to tylko ta osoba odpowiada za swój czyn. Jego wyborem jest picie wódki i tutaj nikt go do tego nie zmusza. Może nie pić i może pić, jego wybór. Ani ja ani nikt z rodziny nie kupuje mu wódki, nie zmusza go do picia, to jest tylko i wyłącznie jego wybór, że chce pić. Ktoś kto nie chce po prostu przestaje i szuka pomocy, a on sobie z tego nic nie robi. Mama moja powinna się rozwieść, bo on niszczy całą rodzinę, ale winę oczywiście zrzuca na innych, ale wiem, że tutaj nikt nie jest winny, on po prostu chce pić, bo chce, a takiej osoby się nie zmieni i po co trzymać kontakt z kimś takim. Nie ma żadnego pożytku, a same straty. Ja np. nie chcę mieć z kimś kto pije kontaktu i to jest moje życie i ja decyduję o tym kogo zapraszam do niego, a kogo wypraszam. Mojego taty nie chcę w swoim życiu, bo go nie zmienię, a jego zachowanie, styl bycia itd. mi nie odpowiada.

    Avatardomi12345
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    I mam ogromną nadzieję, że mama się z nim rozwiedzie w niedalekiej przyszłości.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 18

    Yodie, Kosmitka – to przykre, o czym piszecie, ale myślę, że niektóre aspekty, które wspominacie (poczucie winy, poczucie osamotnienia) są naturalne dla osób po takich traumach. Czy szukałyście pomocy psychologicznej?

    W odniesieniu do mojej znajomej próbowałem się kiedyś zorientować co do prawnych możliwości ukarania sprawcy sprzed lat (to mogłoby przywrócić pewną hierarchię: co jest czarne, a co białe), i, niestety, wygląda na to, że takie przestępstwo w Polsce przedawnia się po 10 latach (choć może się mylę!).

    Kiedyś czytałem artykuł o ofiarach przemocy seksualnej w Indiach – i wiecie, czego ponoć chcą te dziewczyny, gdy już wracają od chirurga i zagoją im się rany? – chcą mieć męża i dzieci, normalne życie – bo wtedy nie czują się już „inne”. Choć wątpię, czy to przeszłoby w naszej europejskiej mentalności. Dlatego warto chyba znaleźć dobrą terapeutkę.

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.