Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Potrzebuję Waszej Pomocy :(

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 77)
  • Autor
    Wpisy
  • miki35
    Uczestnik
      Liczba postów: 20

      Witaj Kamil86. …

      Jest dokładnie jak piszesz albo się w tym siedzi i traci wszystko z siebie albo ucieka. Jednak tak ciężko uciec i podjąć te decyzję.  U.mnie zadecydował mój dda. To co ze.mna robił już pod sam koniec przeroslo mnie sama. Nie mogłam nawet dotknąć jego dywanu moja stopa. Okazywał wtedy jak bardzo się mną brzydzi. Przeszłam piekło.  Czy teraz jest lepiej…. ucieklam na chwilę do Polski po tym wszystkim i nie ma chwili abym nie myślała.  Byłam u terapeuty także mam zamiar zacząć także indywidualne spotkania z psychologiem. Jest cholernie ciężko odzyskać niemalże swoją tożsamość. Tak jak napisał Żonaty. ..”Ludzie którzy destrukcyjnie na nas działają mają przeogromną siłę uzależniania”… zastanawiam.sie już sama co było dla.mbie lepsze tkwić w tym co było czy to przez co przechodzę teraz.  Pozdrawiam.

      Kamil86
      Uczestnik
        Liczba postów: 28

        Miki35 sam jestem DDA i hazardzistą, mam żonę i syna, który ma 4 lata. Dopiero jakieś pół roku temu zdałem sobie sprawę z tego, że jestem dda, wcześniej uważałem, że to moja żona jest nienormalna i czego w ogóle ona ode mnie chce. Niestety robiłem wiele jazd o nic, byłem katem psychicznym, z perspektywy czasu podziwiam ją za to, że to wszystko wytrzymała. W końcu uświadomiłem sobie, że to ja mam problem ze sobą i muszę coś ze sobą zrobić. Ona mi ciągle powtarzała, żebym coś z tym zrobił, ale ja nie widziałem swojej winy w żadnym zachowaniu, gdyby nie to, że sam sobie uświadomiłem swój problem, to nikt nie byłby w stanie namówić mnie na jakąkolwiek wizytę u psychologa ani na terapię. Teraz chodzę na terapię i niby jest lepiej, bo potrafię panować nad emocjami, jest tylko jeden problem, kompletnie pogubiony jestem w tym co jest dobre a co złe. Kiedyś przynajmniej uważałem się za osobę nieomylną i było mi z tym dobrze, a teraz ciągle mam wątpliwości czy ja robię coś nie tak, czy jednak tym razem to nie moja wina. Ale jestem przekonany, że w końcu to wszystko poukłada się w mojej głowie i będę „normalny”. Teraz jestem świadomy, jak wiele osób skrzywdziłem, że kobiety miały ze mną przerąbane i bardzo im współczuję tego czasu. Każdej kobiecie potrafiłem robić wodę z mózgu, manipulowałem nimi jak tylko chciałem, a one za wszelką cenę próbowały robić coś żeby było dobrze. Wiem jedno, gdybym wcześniej uświadomił sobie, że mam takie problemy, to w życiu nie zdecydowałbym się na żaden związek a tym bardziej na założenie rodziny. Czasu nie cofnę, więc teraz walczę o normalność dla tych, którzy pomimo moich wad ciągle przy mnie są i wszystko znoszą.

        Jeśli dda nie widzi problemu, to trzeba od niego uciekać, bo zmarnuje Wam życie i zrobi z Was człowieka nic niewartego.

        sztywny
        Uczestnik
          Liczba postów: 409

          Co do dda i próby jego przekonania … jak to mówią … „nie ucz świni śpiewać, stracisz tylko czas, a i świnię zdenerwujesz”

          Agnes83
          Uczestnik
            Liczba postów: 3

            Mój mąż jest DDA. Choć wielokrotnie mu to uświadamiałam i o dziwo ze zrozumieniem przytakiwał, że rzeczywiście tak jest, nigdy nie próbował nic z tym robić.Pewnie wkurzyłby się gdybym zaproponowała mu terapię…

            Jak czytam wasze wpisy to często widzę niejako swoją sytuację ? wieczne obarczanie winą o wszystko, wyzwiska, obelgi, a jednocześnie bronienie samego siebie ? ?ja nie jestem niczemu winny tylko ty…?.

            Oczywiście nie jest tak zawsze. Mój mąż jest ciepłym, wspaniałym facetem, cudownym ojcem, jednak gdy ma ?zaskok? swojej nerwicy praktycznie nie panuje nad ty co mówi i robi. Sam wielokrotnie przyznawał się, że w ataku złości po prostu nie pamięta co powiedział. A jest w stanie powiedzieć wszystko, byleby mnie tylko na wskroś przeszyć. Zna moje słabe punkty i z łatwością je wykorzystuje, byleby dać upust swojej złości, a jednocześnie skrzywdzić mnie psychicznie jak można najbardziej. Wiele razy przepraszał mnie za to gdy już ochłonął, tłumacząc, że naprawdę nie ma pojęcia dlaczego tak robi ? ot tak po prostu ma taką potrzebę… a później mega ?moralniaka”.

            Ja wszystko znoszę z anielską cierpliwością, niemal się nie odzywając znoszę kolejne wyzwiska… bo go strasznie kocham i wiem, że jak ochłonie będzie normalnie. On ma pełną świadomość, że jestem mu bezgranicznie oddana (takie swojego rodzaju ?uzależnienie?) i cokolwiek nie zrobi, to ja i tak będę przy nim, więc chyba to wykorzystuje.

            Mam świadomość, że nie zmierza to w dobrym kierunku, że moje małżeństwo jest w rozsypce, bo ile można wytrzymać – a ja wytrzymuję wiele takich ?psychologicznych? rozgrywek… ale pozytywnych chwil jest znacznie więcej niż tych złych więc jestem przy nim i liczę, że jakoś się to poukłada… Na pewno kosztem mojego życia i mojej swobody…ale cóż miłość jest ślepa i głupia…

            Po prostu wiem, że on jest dobrym człowiekiem (tylko życie go skrzywdziło) i nie widzę swojego życia bez niego… Tak jak mówicie – godzę się na wszystko niejednokrotnie kosztem własnego życia… Przykre ale prawdziwe…

            Samotna25
            Uczestnik
              Liczba postów: 8

              Dobry wieczór,

              Rozmawiałam z narzeczonym na temat DDA. Uświadomiłam go czym to jest i jak można to rozwiązać. Oczywiście stwierdził,że może i on to ma ale oczywiście na terapię nie pójdzie… rozmawialiśmy długo dowiedziałam się, że on nie zauważa tego czy mu mówię, że go kocham czy nie… i jest mu to obojętne.

              hmm podjęłam decyzje o odejściu… mam już dość i nie mam ochoty już więcej ratować tego związku… 🙁

              zonaty _z___
              Uczestnik
                Liczba postów: 6

                Witam

                Aga 83: Życzę Ci wytrwałości i cierpliwości ja też cierpliwie znosiłem znęcanie się psychiczne mojej żony. Początkowo tłumaczyłem sobie że to tylko słowa wypowiedziane w złości. że tak naprawdę ona tego nie myśli. Do momentu kiedy nie zaczęła tego nagminnie wykorzystywać. Mimo wszystko o rozwodzie zadecydowało co innego.

                Samotna25: Jeśli Twój partner nie ma zamiaru się zmienić to podjęłaś najlepszą decyzje z możliwych. Mimo wszystko każdy ma prawo do szczęścia i miłości. Jeśli Twojemu partnerowi zależy na Tobie to starałby się byś była szczęśliwa. I jedna rada z autopsji. Nie wierz w chwilowe nawrócenia i zapewnienia o zmianie. Osoby o takim charakterze mają tendencje do chwilowego żalu za grzechy i postanowienia poprawy. Efekt jest krótkotrwały, nic konkretnego się nie zmienia ale są jak do rany przyłóż a później wszystko wraca do piekielnej normy. I jest jeszcze gorzej. Efekt śnieżnej kuli. Jak ja to mowie kumulacja.

                zonaty _z___
                Uczestnik
                  Liczba postów: 6

                  Może to nie ten temat ale czy jest ktoś komu udało się stworzyć udane małżeństwo z Osobą z DDA? Jak udało się to osiągnąć?

                  sztywny
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 409

                    Moje się rozpadło, teraz może jestem gotowy stworzyć związek z również zdrowiejącym i świadomym dda,

                    ale znam osobiście takie związki, choc mogą one wyglądać tak z zewnątrz 🙂

                    Są to pary opierające się na mocnej wierze w Boga oraz świadomym wkładzie w rodzinę z obu stron, na pewno świadomie oddalające wszelakie zagrożenia, choć, jak wspomniałem, wszystko z zewnątrz może wyglądać lepiej.

                    Mój znajomy ostatnio mówi do mnie: „znajdź sobie jakąś babę, no widzisz, mnie jako mężczyznę kobieta dopełnia i czuję się prawdziwym facetem”, na pytanie, a jak wam się układa? pada odpowiedź: „ona jest jeb… ty wiesz co ona wyprawia, daję jej rok na znalezienie rozwiązania dla siebie, jak nie, to niech spada” …

                    Chyba jednak wolę być sam dla siebie całością, niż szukać dopełnienia w toksycznym związku … 🙂

                    zonaty _z___
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 6

                      Przyznam że ja nie jestem DDA. Pochodzę z normalnej rodziny mimo że rodzice rozwiedli się gdy miałem 15 lat. Zachowanie mojej żony i jej opowieści o ojcu  który zdradzał matkę, nagminnie kłamał, pił, poniżał i Bóg jeden wie co jeszcze robił. Wskazuje na całkowity brak przykładu na stworzenie kochającej rodziny. Jej zachowanie jest dla mnie całkowicie nie zrozumiałe. W domu wychowałem się naprawdę w ciepłej i kochającej rodzinie. Chciałem taką stworzyć. Żona jest całkowitym przeciwieństwem, znam ją sporo i wierze w jej zapewnienia że mnie kocha ale rzeczy które wyprawia całkowicie mnie przerastają. Nie rozumiem jej zachowania

                      Agnes83
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 3

                        Też pochodzę z normalnej rodziny – chociaż dla mojego DDA ona za taką uznawana nie jest. Podejrzewam, że chyba jak  każdy DDA uważa, że właśnie z moją rodziną jest coś nie tak… Za nienormalne uważa, że u mnie ktoś komuś mówi gdzie idzie i kiedy wróci (bo to niepotrzebne „spowiadanie się”…), że ktoś zapyta „co u ciebie?” (bo wtrąca się w nie swoje sprawy…) itd. Oni nauczeni są żyć zasadą „nie mów nikomu co się dzieje w domu”. A wzorce, którymi żyli są kompletnie odmienne od tych „normalnych”, dlatego patrzą w życiu dorosłym jakby przez krzywe zwierciadło.

                        Mój mąż powtarza, że zawsze chciał mieć normalną rodzinę, inną niż ta z dzieciństwa. Jednak gdy coś idzie nie tak, wg niego jest to oczywiście moja wina, bo on winny nigdy nie jest. Wszyscy są… i nawet wszystko co on źle zrobi zrzuca winę na innych, bo go sprowokowali do tego…

                        Strasznie trudno jest komuś uświadomić, że rzeczywistość jest inna niż ją postrzega…

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 77)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.