Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › powrót ?
-
AutorWpisy
-
A skoro sama- dawaj znać na gadu, jakoś się może ustawimy i spotkamy, o ile chcesz..:)
Powolutku udaje mi sie dojsc do siebie…
Mysle o tym co sie stało. Na dniach popełniłam straszny bład i wiele on mnie teraz kosztuje.
Wiedziałam, ze jest to sprzeczne ze mna…lecz pomimo tego sie zdecydowałam. Aby przez chwile było łatwiej, aby choc na pare chwil czarne chmury odeszly…Czy było warto ..nie. Nawet przez moment nie byłam szczesliwa. Fizycznosc jest jednym, jesli natomiast i duchowosc za tym nie pojdzie…to pustka moze sie jedynie powiekszyc, a nigdy nie zniknie.
Tak jest czesto w fizycznym swiecie. Potrafi on pomoc, dac ulge lecz dzieje sie to wszytsko na krotki czas. To co prawdziwe i wieczne, mysle ze jest duchowe. A my w tym … Zyc w zgodzie z tym co wewnetrzne stapajac po zewnetrznym swiecie…Moja recepta na zycie.
Popełniania błedów sie nie uniknie. Trzeba jednak umiec przyjac za nie odpowiedzialnosc i pewne konsekwencje. Moje pozostały wewnatrz mnie, bowiem zraniłam sama siebie. Kolejne zdobyte doswiadczenie czego nie powinno sie robic…A teraz jest mi przykro.
Nie raz człowiek sie w zyciu pomyli…Najwanijesze aby nie powtarzac błedów….ja mam taką sytuację, że najgorsze już za mną, ale o dziwo właśnie teraz jestem najbardziej rozsypana. powinnam się cieszyć, że nie muszę już znosić pewnych rzeczy, ale to właśnie teraz opadłam z sił, a kiedyś jakoś mi się chciało żyć i działać. Nazywam to zmęczeniem materiału. :unsure:
Próbuję wykrzesać z siebie entuzjazm, spotykać się z ludźmi, coś zmieniać, ale dlaczego tak mało mi zależy tak naprawdę…
oj smęcę… mam zły dzień, mam nadzieję, że to przejdzie[„Zyc w zgodzie z tym co wewnetrzne stapajac po zewnetrznym swiecie..”
podoba mi sie 😉
Ale moje drogie, bledy sie zdazaja i my co prawda jestesmy dla siebie dosc surowe, bo tacy tez byli i dla nas, ale popracujcie tez nad soba w ten sposob, zeby sobie troche pozwolic popopelniac bledow. Przeciez na bledach ludzie sie ucza. Byle nie za duzo;-) i byle sie z nich uczyc 😉 A jak na sercu potem ciezko to tym lepiej, bo znaczy, ze mamy sumienie i ono wyznacza nam nasze granice. To znaczy, ze mimo braku wzorcow, mamy swoje wewnetrzne normy, ktore dobrze wykorzystane poprowadza nas we wlasciwa strone.
Anonim
9 września 2007 o 23:16Liczba postów: 20551Jest niedziela wieczór…mysle o tym, co przyniosły mi minione dni. Nie były one łatwe…
Najsmutniejsze jest to, ze w tych najtrudniejszych chwilach uciekałam od siebie. Efekt był taki, ze problem powracał ze zdwojona siła…Przykro mi jest, ze takie moje zachowanie dotkneło zapewne inne osoby..Ja swoje rany wylize, lecz ciezko mi jest pogodzic sie z tym, kiedy komus jakis ból sprawie…
Sama rózniez zostałam dotknieta czyims zachowaniem.Zabolało.Moze podswiadomie szukam takich sytuacji, w ktorych poleja sie łzy…bolesne przyzwyczajenie. Mam jednak nadzieje, ze tak nie jest.
Ten czas był jednak z innego wzgledu dla mnie ważny. Po pierwsze uswiadomił mi, jak niezwykle konieczna jest terapia, ze nie ma dla mnei innego wyjscia, zadnej juz nadzieji..jesli nie zmienie diametralnie tego, co we mnie tkwi…Poza tym, dzieki rozmowie z niezwykła koleznaka z forum , odkryłam w sobie cos, czego przez lata nie umiałam dostrzec. To niesamowite, jak bardzo jestesmy w stanie wzajmenie sobie pomoc. Wszytskim nam tego zycze… -
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.