Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD pozytywne cechy DDA/DDD

Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 59)
  • Autor
    Wpisy
  • Anonim
      Liczba postów: 20551

      napisałeś, że dda tylko biorą ponieważ mają niewiele lub nic… otóż jeśli miałeś na myśli wymiar materialny to się z Tobą zgodzę ale jeśli chodziło Ci o wymiar duchowy to już nie… dda wcale nie są "puste", oni mają w sobie ogromne pokłady ciepła i miłości tylko trzeba do nich dotrzeć…
      ale ja myślę, że należy zacząć od samego początku czyli od tego co ktoś rozumie pod pojęciem "miłość"… dla mnie osobiście jest to uczucie oparte na szczerości, wierności i zaufaniu… jest to uczucie bezinteresowne w sensie takim, że nie stawiamy warunków typu jak nie będziesz robił tego co ja chcę to się z Tobą rozstanę, a nie w sensie takim, że druga strona może nas poniżać, zdradzać, itd a my nadal będziemy ją bez zmian kochać bo miłość ma to do siebie, że nie jest "drogą jednokierunkową" tylko wymaga wzajemności…
      z tą bezinteresownością jest tak, jak np. ze zmienianiem się dla drugiej osoby, wszystko zależy od tego co przez to rozumiemy… gdy byłam młodsza obiecałam sobie, że nigdy się nie zmienię dla żadnego chłopaka a dziś z perspektywy czasu zmądrzałam i zmieniłam swoje podejście na takie, że nigdy nie będę robić tego co chciałby ode mnie mój chłopak a mi się to nie spodoba ale spędzając dużo czasu z ukochaną osobą nie ma takiej opcji, żeby ta osoba nie miała na nas żadnego wpływu, poza tym ja chcę się rozwijać a nie stać cały czas w miejscu i chciałabym żeby moja ukochana osoba zmieniała mnie na lepsze…
      stwierdziłeś ponadto, że dda nawet w "stałych" związkach są nielojalne, czyli uważasz, że w jakimś sensie żyją podwójnym życiem????
      Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam ale w którymś z postów napisałeś że nie wierzysz w żadne pozytywne cechy dda, potem dodałeś, że potrafimy tylko brać a do tego jesteśmy nieszczerzy i nielojalni a ja uważam, że nie wszystko jest albo czarne albo białe, pomiędzy tym są jeszcze różne odcienie szarości…
      tu nie chodzi o to, żeby przekonać na siłę Ciebie lub kogoś innego do tego, że nie masz racji, masz swoje zdanie, ja mam swoje i jest ok …
      wcześniej wspomniałam o czymś takim jak empatia, czyli współodczuwanie, stawianie się na miejscu innych… chcąc Cię trochę bardziej zrozumieć starałam się myśleć Twoim tokiem i myślenia i nasunęło mi się kilka spostrzeżeń:
      uważasz że nie ma w nas żadnych pozytywnych cech, że jesteśmy nieszczerzy (=zakłamani), nielojalni, nie zdolni do miłości, itd, czyli jakoby ludzi z dda uważasz za gorszą kategorię… a ja osobiście uważam, że Bóg nigdy nie zabiera człowiekowi czegoś nie dając nic w zamian (ludzie umierają by mieć życie wieczne i aby zrobić na ziemi miejsce dla innych ludzi, nawet gdy ktoś w wyniku choroby traci jeden zmysł to wyostrza mu się inny, np. niewidomi mają wyostrzony słuch)…
      poza tym skoro jesteśmy tacy beznadziejni to jaki sens ma nasze życie? może od razu sobie lepiej odpuścić bo przecież i tak nic dobrego już z nas nie będzie co nie???…
      wreszcie po trzecie Twoim zdaniem dda w związku tylko i wyłącznie biorą nie dając nic z siebie a związek tworzą dwie osoby, uważasz że dda w takich związkach tkwią gdyż partner zaspokaja ich potrzeby… ale przyjmując nawet że by tak było (choć ja uważam że nie jest) to po co ta druga często "normalna" osoba tkwi w związku w którym tylko daje i nic nie dostaje??? dlaczego nie znajdzie sobie kogoś od kogo dostanie prawdziwą miłość, kogoś szczerego i lojalnego???

      jeszczezonaDDA
      Uczestnik
        Liczba postów: 74

        Z pozytywnych cech DDA, moj DDA posiada niezwykla czulosc- po prostu jak male, slodkie dziecko….:)

        Anonim
          Liczba postów: 20551

          Każdy człowiek ma mocne i słabe strony. Ludzie z dda też je mają ponieważ przeszli dośc trudną drogę i jeśli wiedzą, że są dda to znaczy, że potrafią wyciągac wnioski. To już jest bardzo mocna ich strona. Ludzie z dda są pod jednym względem na pewno wyjątkowi – wiedzą, że ają jakiś problem i są metody jego rozwiązywania. Należy im się szcunek i uznanie już za sam fakt, że podjęli jakąś formę pracy nad sobą. Większoś osób nie potrafi nawet zidentyfikowa swoich problemów ani ich źródła żyjąc wg. hasła "jakim mnie Boże stwożyłeś takim się ciesz". Częśc stwierdzeń Torquemado pachie mi z lekka jakąś formą szowinizmu. Jak dla mnie co najmniej zbyt daleko idącym jest twierdzenie,że dda nie potrafią kochac i nie potrafią dawac bezinteresownie. Po pierwsze, niby dlaczego tylko ta grupa ludzi byłaby ograniczona do tego typu wad. Po drugie, zakładanie, że jeśli komuś czegoś w dzieciństwie brakowało to bedzie o to żebrał lub to kradł świadczy o delikatnie mówiąc bardzo niezdrowym uprzedzeniu "Każdy cygan kradnie i każdy żyd oszukuje" – no nie?
          Wydaje mi się, że przenoszenie własnego obrazu o sobie samym na wszystkich na około, czy też na jakąś szczególną grupę nie jest nigdy niczym zdrowym. Uniemożliwia zbudowanie zdrowego obrazu świata na około. Czytając wypowiedzi Torquemado przypominają mi się nauczyciele ze szkoły podstawowej, którzy mówili, że osby z dysleksją są niedorozwinięte intelektualnie i nie mają szansy na jakąkolwiek edukację. Mam teraz dr przed nazwiskiem i zdaję sobie sprawę z jakimi niedojdami miałem do czynienia.
          Czytam tak posty Torquemady i zastanawiam się czy jesteś tak ograniczony w myśleniu, czy też jest to jakaś perwersyjna metoda pobudzenia dda do tego by potrafili znaleźvc w sobie jakieś pozytywne cechy. W pierwszym przypadku muszę wyrazic swoje głębokie współczucie dla Ciebie. To straszne życ w przeświadczeniu, że wszyscy na około są aż tacy godni pogardy. W przypadku drógim – moje szczere gratulacje, udało Ci się skłonic ludzi z na prawdę dużym problemem z samooceną spojżec na siebie w sposób bardzo pozytywny.
          Tak już na marginesie czy twój nick Torquemado ma jakiś emocjonalny związek z tym średniowiecznym, psychopatycznym, seryjnym mordercą z pod znaku inkwizycji?

          Torquemado
          Uczestnik
            Liczba postów: 901

            Drogi panie doktorze, to, że ktoś przeszedł trudną i ciężką drogę wcale nie oznacza, że umie wyciągać wnioski z przeszłości – wystarczy spojrzeć wokół i zobaczyć masę ludzi którzy krążą w koło, którzy tak się poplątali, że zupełnie nie wiedzą w którą stronę pójść. Swiadomość to nie wszystko – do zmiany potrzeba jeszcze silnej woli, cierpliwości, odporności na porażki itd, a to nie są cechy typowe dla DDA. Do tego można by dorzucić życzeniowe myślenie – DDA raczej myślą o sobie dobrze, niż są "dobrzy" w rzeczywistości. Możesz mi zarzucać szowinizm, brak tolerancji i co tam jeszcze chcesz, ale ja będę się upierał, że człowiek przesiąknięty lękiem, poczucie winy, niższości nie jest godny zaufania, chyba, że da dowód na to, że pozbył sie owych negatywnych cech. Nie twierdzę, że 100% DDA tacy są, ale jednak zdecydowana większość, czego dowodem jestem ja sam, moi znajomi, ludzie z tego forum i wiele innych osób.
            Potencjalnie każdy może się zmienić, ale praktycznie ile się zmienia?
            Pyta pan doktor o mój nick, więc odpowiadam: to mój idol. 🙂

            okinawa2080
            Uczestnik
              Liczba postów: 12

              pozytywna cecha DDA to z reguły przebyta droga w górę, bo, co prawda, różnymi ścieżkami,ale pniemy się , dziwne, ale uważam się , przede wszystkim , za osobę bogatą wewnętrznie , wrażliwą na krzywdę ludzką, wobec zwierząt, itd.; oczywiście, że trzeba wykonać jakąs pracę,by się dalej posuwać, ale to już dotyczy nas wszystkich 🙂

              martinka85
              Uczestnik
                Liczba postów: 25

                Torquemado dlaczego wychodzisz z założenia że dda muszą wszystko udowadniać? co to za zaufanie wtedy ? to tak jakbym śledziła chłopaka na każdym kroku i uzyskując w ten sposób pewność, że mnie nie zdradza bym twierdziła że mu ufam…ale to nie jest zaufanie to ewidentny brak zaufania… a tak w ogóle to istnieje domniemanie niewinności anie winy, czyli to winę trzeba udowadniać a nie niewinność…
                Poza tym cechą typową dla dda jest fakt, ze sądzi że wszystkim musi wszystko udowadniać, że zasługuje na szacunek, na zrozumienie, itd więc tym bardziej nie rozumiem dlaczego uważasz, że jeśli komuś udało się swoją ciężką pracą takie myślenie w sobie zdusić, co jest wielkim krokiem na przód, że inni powinni wymagać od tej osoby dowodów, co jest tym samym wielkim krokiem w tył, więc po co to wszystko?

                olo34
                Uczestnik
                  Liczba postów: 5

                  przede wszystkim cierpliwość.chęć czynienia dobra,wrażliwość,pomaganie innym .smutne jest tylko to że zapominamy o sobie

                  PATRYCJA123
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 471

                    :unsure: ciepła, lojalna, pozbawiona hipokryzji, chętna do pomocy, ambitna, uczciwa, za bardzo wrażliwa oto cała JA;) 😉 😉

                    Anonim
                      Liczba postów: 20551

                      Szanowny inkwizytorze Torquemado,
                      Twoja krucjata jest godna najwyższego uznania choć sposób jej realizacji jest co najmniej wątpliwy, ale przynosi skutki. Wrzucając wszystkich do jednego worka z napisem prawie 100% prawie masz racje, ale jak wiadomo prawie robi wielką różnice. Dlaczego uważasz, że jeśli ktoś nie dostał pewnego "wyposażenia" emocjonalnego to nie ma możliwości znaleźć go np. w wyniku terapii lub w kontakcie z innymi ludźmi. Przecież jest to wybitnie nielogiczne i nie ma potwierdzenia w rzeczywistości. To tak samo jakby twierdzić, że nigdy nie wymyślimy lekarstwa na raka. Jeszcze niedawno gruźlica była wyrokiem śmierci, dziś jest ciężką ale uleczalną chorobą. Tak samo jest z DDA – kiedy zostały zestawione te objawy w jeden syndrom – ledwo 50 lat temu. Nie twierdzę, że powstanie jakaś uniwersalna tabletka na to, ale chociaż samo istnienie tego forum jest dostatecznym przykładem na to jak wiele można osiągnąć w tej sprawie i jak wielu ludzi chce coś w sobie zmienić i przepracować. Może nie uda się pomóc wszystkim, może nie wszyscy zostaną uleczeni w 100%, ale nawet jeśli będzie to dotyczyć tylko kilku osób to pojawia się iskierka nadziei dla pozostałych na to by być lepszymi ludźmi.
                      Twoje działania poniekąd też katalizują we mnie chęć sprzeciwu i poszukania w sobie mocnych stron. Nie mniej przywodzi mi na myśl pewne elementy z dzieciństwa, kiedy byłem wgniatani w glebę. To powtarzanie schematu i wywoływanie uczuć, których już kiedyś doświadczyłem. Poniekąd stałem się dzięki temu silniejszy, ale chyba sam wiesz, że to nie jest dobra droga. Ale cóż prawdopodobnie w średniowieczu bez takiego Torquemado nie byłoby Lutra.

                      Anonim
                        Liczba postów: 20551

                        Torquemado zapisz:
                        „… Swiadomość to nie wszystko – do zmiany potrzeba jeszcze silnej woli, cierpliwości, odporności na porażki itd, a to nie są cechy typowe dla DDA. ” To prawda. Jednak ta świadomość połączona z głęboką chęcią zmian daje doskonały start do zapoczątkowania procesu nauki cierpliwości, poczucia własnej wysokiej wartości, odporności na stresy, panowania nad lękiem i poczuciem winy. Przebyte zranienia pozwalają z pokorą przyjmować niewłaściwy osąd otoczenia, m. in. taki jak poniżej:
                        Torquemado zapisz:
                        Do tego można by dorzucić życzeniowe myślenie – DDA raczej myślą o sobie dobrze, niż są "dobrzy" w rzeczywistości…. człowiek przesiąknięty lękiem, poczucie winy, niższości nie jest godny zaufania, chyba, że da dowód na to, że pozbył sie owych negatywnych cech.”
                        i nie przejmować się nim, bo jest wiele ludzi, którzy ufają bez udowadniania (np. inni na tym forum), że "nie jest się wielbłądem".
                        Torquemado, życzę Tobie, abyś doszedł do tego punktu "startu" procesu własnych zmian.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 21 do 30 (z 59)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.