Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Pozytywne strony dda

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 10)
  • Autor
    Wpisy
  • 2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1150

    W tym wątku zachęcam do napisania w czym mechanizmy dda i traumatyczne dzieciństwo  wam pomaga w życiu?

    Mi na myśl przychodzą na ten moment:

    1. Podejrzliwość i umiejętność 'wychwytywania’  oszustw, kłamstw – oczywiście zaufanie jest kapitałem społecznym, ale nie żyjemy w świecie idealnym i w codziennym życiu natrafiamy na wiele sytuacji gdzie 'czujka’ dda przydaje się – przy czym chcę tutaj zauważyć, że typowa podejrzliwość wyniesiona z domu jest skrzywiona i przynosi problemy to jednak  naprostowana (wygładzona) choćby w terapii przekłada się na profity w życiu.

    2. Inteligencja emocjonalna – wszędzie okrzyknęli już, że inteligencja emocjonalna to przewagi konkurencyjne ròwnież na polu zawodowym i w tej kwestii typowa osoba dda ma na kilku poziomach braki (jak choćby asertywność, rozładowanie emocji) to jednak z racji, że osoby dda szybciej zauważają swoje dysfunkcje szybciej też poddają się terapii  lub zgłębiają temat to stosunkowo szybko zaczynają rozwijać IE.

    Zwròcę uwagę, że te dwa czynniki zaczynają procentować pod warunkiem pracy, terapii itp.

    Powoli zaczynam jakby czuć, że nie chciałbym zmieniać swojej przeszłości. Oczywiście ona jest smutna i nie oznacza to, że taką drogę komuś proponuję, ale dziś w połączeniu z pracą nad sobą mam poczucie  przewagi na niektòrych polach życia.

     

    dda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 545

    W moim odczuciu sztandarową cechą DDA w warunkach pracy jest umiejętność odnajdywania się i funkcjonowania w warunkach permanentnego kryzysu i niepewności (tu coś na czas nie dojechało, tam stresująca rozmowa, tu ktoś nie dotarł do pracy bo zapił, tam kogoś może nagle zwolnią). Kiedy widywałem kolegów przychodzących do pracy po pijaku nie było to fajne ani miłe, ale było… znajome. A kiedy sytuacja robi się naprawdę przesrana, wtedy można się poczuć… jak w domu.

    Może rozwiń, proszę, na konkretne przykłady, termin inteligencji emocjonalnej, bo dla mnie brzmi on jak chwytliwe, acz mgliste hasło. Z moich doświadczeń jakakolwiek inteligencja jest niemile widziana w wielu miejscach pracy (zwłaszcza sieciówkach i korpo).

    Zgadzam się natomiast z Tobą co do naszej szczególnej wrażliwości na kłamstwo. Gdy słyszeliśmy teksty typu „od jutra nie piję”, czy „za parę lat będziemy mieli prawdziwy duży dom”, na większość korporacyjnych bzdur i prób prania mózgu reagować możemy tylko gorzkim śmiechem.

    AeB
    Uczestnik
    Liczba postów: 13

    Ja dodam odporność na stres. Nie mogłem uwierzyć, że ludzie lękali się „jakiegoś koronowirusa” czy wojny za granicą wschodnią tak, że wpływało to im na nastrój. Podobnie funkcjonowanie w sytuacji kryzysowej: niemal nie ma u mnie w pracy osób, które są w stanie równie sprawnie funkcjonować i opanowywać niespodziewany bałagan. Dla mnie: no problem:-)))

    2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1150

    @dda93, wpierw zaznaczę raz jeszcze, że wyjściem mojej obserwaci  jest to, że osoby dda mają w niektòrych sferach braki inteligencji emocjonalnej i są one na tyle duże, że paradoksalnie szybciej się uwidaczniają. Osoba dda w ktòrymś momencie dochodzi do wniosku, że tak jakby nie pasowała do tego świata czego efektem jest izolacja.

    Idąc w tym trybie (przynajmniej tak było u mnie) poczułem, że czas coś z tym zrobić a jak już ruszysz to po ilus tam latach zauważam zwłaszcza w grupach ludzi, że wypracowałem w niektòrych sferach poziom wyższy niż wielu z grupy (nieskromnie i subiektywnie bez dowodòw w testach). Tym samym przewrotnie mogę powiedzieć, że braki pchnęły mnie do pracy i w tym sensie dda mi pomogło (oczywiście być może i bez trudnych przeżyć może by nastąpiła autorefleksja, ale z tego co widzę inni ludzie wydawałoby się z normalnych rodzin niekoniecznie pracują nad tą sferą). Ogòlnie zauważyłem, że ludzi do pracy pcha jakąś trudna sytuacja (choroby w tym nowotworowe, nałogi).

    W czym ukazuje się inteligencja emocjonalna? Trudno tutaj wypisać wszystko, ale takim jednym z elementòw u osòb dda jest spotkanie się z emocjami i ich rozładowanie. Nieumiejętność lub wyuczenie się na mechanizmach prowadzi do konfliktòw. Reakcje złością lub wycofaniem (izolowanie) to są braki z poziomu inteligencji emocjonalnej. Inne to relację (w tej sferze sam jeszcze kuleję), umiejętność przepraszania (jak trudno jest osobom dda przeprosić to też jest związane z emocjami, odpowiedzialność)

    I gdy piszesz mi, że w Twoim otoczeniu nie widzisz tego to jakby nie zmienia trendu, bo dziś z poziomu np. menedżera gdy nie rozwinie inteligencji emocjonalnej zacznie on i jego firma przepadać i to zaczyna się dziać i krok po kroku. To, że np. Twoje otoczenie nie idzie w tym kierunku w żadnym razie według mnie nie jest powodem do schodzenia z tej drogi przez Ciebie, bo za lat 5 Ty zbudujesz przewagę.

     


    @AeB
    , jeżeli chodzi o podejrzliwość to mi bardziej przydaje się w takich osobistych relacjach z poziomu manipulacji, przejmowania rozmowy, podprogowego drugiego dna, oszustw, wyłudzeń natomiast w kwestiach o ktòrych mòwisz moja wiedza jest zbyt mała by zajmować aż tak mocne stanowisko, ale tak jeżeli chodzi jakies szybkie trendy, paniki to tutaj zgoda (ale też z uwzględnieniem pracy bo z dda jest taki element olewactwa na zasadzie jak będzie tak będzie, jakoś będzie)

     

     

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesięcy, 1 tydzień temu przez 2wprzod1wtyl.
    Jakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 842

    Dystans wobec autorytetów.

    U dda, który pracuje nad sobą przekształca się to w zdrową odporność na indoktrynację, manipulację, wciskanie kitu, itd. Ogarnięty wewnętrznie dda rozumie, że nie ma ludzi „świętych” i nieomylnych ani prawd „objawionych” i niepodważalnych. Ogarnięty dda rzadko da się uwieść jakimś destrukcyjnym ideologiom czy systemom opartym na zakamuflowanej nienawiści czy wykorzystaniu. Wyczuje pismo nosem i raczej wybierze własną drogę. Będzie mial taki wewnętrzny kompas słusznego postępowania. Będzie mądrze dobierał sobie życiowych przewodników (a nie „proroków”).

    Jednak u dda, który nic nie robi z bagażem swojej przeszłości moze to przejawiać się w generalnej i nadmiarowej nieufności, lęku i podejrzliwości o złe intencje wobec każdego, kto stoi „wyżej” (rodzica, nauczyciela, przełożonego, lidera grupy, itp.). Taki dda zmienia sie w zalęknionego pieska, który w każdej sytuacji, w której trzeba się podporządkować, dostosować do cudzych oczekiwań czy decyzji, przyjąć bez dyskusji cudzy punkt widzenia lub przyznać się do błędu – poczuje się zagrożony i będzie (choćby tylko w myślach) warczał, szczekał i gryzł. Taki dda często bedzie szedł samotnie przez życie, w poczuciu alienacji i niezrozumienia. Może też szukać ratunku u fałszywych proroków, na których będzie projektował obraz „idealnego rodzica”. W ich objęciach znajdzie chwilową pewność i ulgę, ale potem będzie oszołomiony, kiedy po wyciśnieciu z niego wszystkiego, co jest przydatne, „kochający rodzic” pozbędzie się go, jak niepotrzebnego odpadu.

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesięcy, 1 tydzień temu przez Jakubek.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesięcy, 1 tydzień temu przez Jakubek.
    abcd
    Uczestnik
    Liczba postów: 134

    „W tym wątku zachęcam do napisania w czym mechanizmy dda i traumatyczne dzieciństwo wam pomaga w życiu?”
    Może to że w rywalizacjach sportowych potrafiłem walczyć do upadłego i odporność na ból fizyczny.
    A w życiu normalnym (towarzyskim, rodzinnym) wątpię żeby coś pomogło, raczej nic (w połączeniu z napadowym czerwienieniem i hiperhydrozą nabawiłem się fobii społecznej, ultra niskiego poczucia wartości i jakiś tam stanów depresyjnych i chyba blisko byłem poważnych zaburzeń psychicznych). Ale w połączeniu z łaską nawrócenia i przepracowaniem istotnych pytań dotyczących m.in. życia, śmierci, uświadomieniu po co żyję, dlaczego, dla Kogo, ułatwia być wyrozumiałym na ludzkie zaburzenia, niedoskonałości i bycie ponad zranienia, blizny (może to?). Ale z drugiej strony, może gdyby człowiek nie przechodził przez alkoholizm ojca i całą tą rodzinną patologię, to też by tak było?
    Ogólnie mówiąc, jakoś tam zahartowało człowieka.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesięcy temu przez abcd.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesięcy temu przez abcd.
    Marta_DDA
    Uczestnik
    Liczba postów: 11

    Poczucie humoru! Zauważyliście to? Aby przetrwać w domu smutnym, nieprzewidywalnym i chaotycznym, wykształcamy w sobie czasami wyjątkową umiejętność dostrzegania komizmu w przeróżnych sytuacjach. Najtragiczniej wyglądająca chwila, celnie skomentowana, może nabrać zupełnie innego wymiaru, stać się znośna i nie tak bolesna.

    Nieskromnie powiem, że nie brakuje mi poczucia humoru, chociaż w moim domu rodzinnym nie było go za grosz.

    Pozdrawiam Was!

    2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1150

    Dystans do autorytetòw, ale nie negowanie ich, szanowanie i też branie dla siebie tego co uważam za przydatne a niekoniecznie w całości jak leci dzięki czemu nie ma też rozczarowania?

    Hart też w takich trudniejszych sytuacjach (nawet taki przykład z dzisiaj gdzie słyszę jak to będzie, bo może woda będzie zimniejsza albo w mieszkaniu zimniej-nie chcę umniejszać kogoś lęku, bo też zależy czy ktoś ma dzieci, starsze osoby, chorych, ale no właśnie dzięki dda? nie przeraża mnie to, nie paraliżuje być może dlatego, że jest mi znane? Nie chodzi też o przegięcie w drugą stronę i nie jest mi obojętne można powalczyć, zadbać, ale nie paraliżuje.

    Poczucie humoru jest mi też bliskie (moja rola maskotki w rodzinie)i według mnie wynika to z roli w jaką wchodziły osoby dda czyli rozbawiaczy, maskotki. To co opisałaś bardzo mi pasuje do tej roli, ale tak jak przy pozostałych cechach przepracowany mechanizm zadziała na plus, bo nabyte umiejętności wyczuwania atmosfery, poczucie humoru zaczynamy wykorzystywać w zdrowy sposòb. Wymaga to umiejętności bycia i rozmawiania w trudnych sytuacjach a niekoniecznie wszystkiego odwracania w żarty, odwracania uwagi by tylko nie zmierzyć się z problemem czyli z jednej strony zostawiamy to co fajne czyli poczucie humoru a z drugiej strony gdy trzeba nie zakładamy maski 'uśmiechu’ i wyrażamy swoje emocje w tym złość. (czy ta cecha bardziej dotyczy osòb dda wchodzących w rolę maskotki? w jakieś mniejszej i większej części wchodziliśmy we wszystkie role jednak jedna, dwie są dominujące).

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 miesięcy temu przez 2wprzod1wtyl.
    dda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 545

    Skłonność do spędzania czasu w towarzystwie osób wolnych od nałogów.

    Owszem, zdarza mi się, że mam ochotę na łyczek piwa lub zapachnie mi grzaniec, ale nie cierpię knajpianej atmosfery (z nieodłącznym dymem papierochów) i mówię nie, nie i jeszcze raz nie osobom, które nie potrafią się bawić bez alkoholu, uznają go za nieodłączny składnik relaksu i życia towarzyskiego, czy licytują w ilości wychylonych flaszek.

    2wprzod1wtyl, nie odbierz tego personalnie do siebie, ale gdy słyszę o inteligencji emocjonalnej mam wrażenie, że współcześni „guru” żeby zwiększyć sprzedaż swych poradników ukuli chodliwą nazwę na zjawisko, które nowe wcale nie jest. Bo już dawno mówiło się np. o tym, że „ktoś ma charyzmę”, albo „szerzy mir w swoim otoczeniu”.

    Fajne jest to, co mówisz o braku IE u właścicieli firm lub szefów. Fajnie gdyby tak było. Niestety, ja w to nie wierzę, dlatego że większość z tych ludzi jest narcyzami i/lub psychopatami. Zawsze winni są inni (bo klienci są głupi, albo pracownicy nie potrafią pracować). Tacy ludzie chętniej zbankrutują swoją firmę niż przyznają się do błędu.

    2wprzod1wtyl
    Uczestnik
    Liczba postów: 1150

    Nie ma dla mnie większego znaczenia czy coś ubrano w nowe szaty, bardziej chodzi o to, że coraz bardziej te elementy będą budowały przewagi (mniejsze o nazwę, ale jeżeli jest bardziej chwytliwa to też na plus). Nie chodzi o to czy coś już było, ale że coraz bardziej będzie przydatne w zmieniającym się świecie.

    Rozumiem, że z Tego co widzisz obawiasz się, że i tak większe znaczenie ma bezwzględność, rywalizacja i wykorzystanie niż rozmowa, wsłuchanie, odpowiedzialność i wspòłpraca to jednak  z  zachodzących zmian wynika, że te pierwsze elementy ciągną w dòł i nie tylko na poziomie firm, ale też rodzin, wspòlnot ogòlnie relacji.

    Twoja obserwacja jest zgodna z tym co prztaczała Mitkowa  (nie pamiętam  na czym opierała), że w biznesie, środowisku prawniczym i wojsku i innych mundurowych jest najwięcej osòb narcystycznych i osychopatòw.

    To jest proces, w ktòry wierzę, niezależnie gdzie mi się to przyda widzę na niektòrych poziomach braki u siebie i daje mi to do zrozumienia, że dla własnego i innych komfortu w ròżnych relacjach wyjdzie mi to tylko na plus (pòki co nie widzę strat w rozwijaniu tych zasobòw nawet jeżeli inni tego nie zrobią)

    Co do zdolności spędzania czasu bez nałogòw i z ludźmi, ktòrzy tego nie praktykują mam podobnie. Ze swej strony takim bonusem według mnie jest nie wikłanie się w manipulacje osòb uzależnionych, ich fantazji, kłamstw wizji niespòjnej z tym co widzę. Nie stoi to w sprzeczności z podchodzeniem z szacunkiem a nie oceną do ich uzależnień, bardziej chodzi o takie rozprawienie się z faktami i ustawiania relacji z osobami uzależnionymi (z jednej strony nie chodzi o ich wyrzucanie poza nawias, ale z drugiej nie wikłanie się w ich manipulacje)

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 miesięcy, 3 tygodni temu przez 2wprzod1wtyl.
Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 10)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.