Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD prawdziwa ja…?

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 15)
  • Autor
    Wpisy
  • stokrotqa30
    Uczestnik
      Liczba postów: 41

      sama nie wiem od czego mam zaczac,tak wiele sprzecznosci tkwi we mnie samej,chyba nadal nie wiem kim jestem,mimo moich trzydziestu lat….

      nie pamietam zadnych wesolych chwil,swiat,urodzin,..mama pila odkad bylam malenka…mam trojke rodzenstwa,i chyba to dalo sile by zyc.wspieralismy sie razem…nikt z nas nie mowil glosno o tym jak sie czuje,chyba zadno z nas nie chcialo "sie zatracic",bylo wiele rzeczy do zrobienia,bo przeciez szescioletnie dziecko musi ugotowac obiad,posprzatac ,odrobic lekcje,by tylko nie rozloscic pijanej matki na kanapie,bo ja czulam i moje rodzenstwo cale zycie ze to przeciez nasza wina ,ze mama pije,wiele razy krzyczalam nam ta w twarz…
      tata byl "niewidzialny,"ciagle pracowal,.dzis wydaje mi sie ze bal sie mamy,cale zycie,
      tak minelo liceum,studia,mama przestala pic,,ale nic sie nie zmienilo do dzis…zyje i aktywnie uczestniczy w mittyngach,ale mysle ze nie wyzdrowiala,tylko wyparla to co bylo..moze nie potrai stawic czola przeszlosci…..cale zycie slysz,alam,jestes nikim..nikt nie pokocha kogos takiego..wciaz brzmia we mnie rzeczy ,slowa ktorych doswiadczylam w dziecinstwie,,ludzie postrzegaja mnie jaka osobe niezwykle silna,ale tak nie jest……wiele rzeczy dociera do mnie teraz odkad sama jestem mama,mam cudowna corke i meza…zaczynam dostrzegac to czego nie mialam…przede wszystkim akceptacji przez moja mame,w jakis sposob jej "pietna pcicia",odcisnelo sie na mnie,to na mnie zawsze skupiala sie jej agresja,zawsze czulam wielki zal do mojego rodzenstwojaa ze nie stojaa w mojej obronie…moja siostra zawsze umiala ja uspokoic,zalagodzic sytuacje…zreszta do dzis jest wsparciem dla mnie i cudownym czlowiekiem…….nie mieszkam w polsce od dluzszego czasu,wiec trudna jest tu znalesc kogos moglabym z kims porozamawiac….ciagle zadaje sobie pytanie dlaczego do dzis mama sie nie zmienila ,mimo ze jest trzezwa…dlaczego potrafila znecac sie psychicznie ,fizycznnie,mimo nie picia…dlaczego musi byc tak trudno czasem….podjelam decyzje o nie utrzymywania z nia kontaktu,nie potrafie,za duzo bolu i nienawisci,strachu…uczucia nie bycia kochanym

      YokoOno
      Uczestnik
        Liczba postów: 339

        Jeśli chcesz pogadać to napisz
        alaskanka72@gazeta.pl
        Dobrze zrobiłaś odcinając się od toksycznej matki.To jej problemy i jej życie.Ty masz swoje ,masz siebie i swoją rodzinę.

        Femina
        Uczestnik
          Liczba postów: 236

          stokrotqa30jestes w swietnej sytuacji,ze mieszkasz poza domem.Dla mnie wyprowadzka z domu byla poczatkiem nowego zycia,zmiany.

          Mi w dochodzeniu do siebie,do swojej istoty,do swojej kobiecosci pomogly ksiazki – oczywiscie psychoterapia byla tutaj niejako podwalina do zmian.Osobiscie uwazam,ze czytanie ksiazek bez konkretnej terapii nic nie pomoze.
          U mnie byla taka kolejnosc:terapia a potem czytanie ksiazek.
          Jestem w podobnym wieku co Ty i z reguly w okresie 30 kilku lat tego typu pytania zaczynaja nurtowac kobiety.
          Goraco polecam:
          "Sciezka prostej obfitosci", Sarah Ban Breathnach
          "Czas Kobiet", Iwona Opielka-Majewska
          "Kobieta i poczucie wlasnej wartosci", S.Dillon i M.Christina Benson

          To literatura typowo kobieca, wlasnie na takie rozterki dojrzalej kobiety pt.Jaka ja jestem.
          Jezeli nie masz mozliwosci pojsca na terapie to czytaj,to zawsze jakas forma samopomocy.
          Mi te ksiazki bardzo pomogly,mam nadzieje,ze Tobie rowniez.

          Trzymaj sie 🙂

          kalia
          Uczestnik
            Liczba postów: 105

            stokrotqa30 moja matka też piła, ale w ukryciu. Nigdy nie widziałam jej pijanej, leżącej gdzies tam! Za to znajdowałam puste butelki po % w różnych dziwnych miejscach, np. w pralce wirnikowej między brudnymi ubraniami. Byłam już nastolatką i chyba nie bardzo chciałam wiedzieć, to co stało się faktem kilka lat tamu, kiedy już się wyprowadziłam z domy, miałam dwadzieścia kilka lat…mój obecny mąż, wtedy jeszcze narzeczony, mówił mi, że jak się z nimi spotkalismy to czuł alkohol od mojej matki! Ja dopiero wtedu zaczęłam sobie wszystko składać w całość, wczesniej miała jazdy non stop, i to ciągle ja dostawałam po dupie! To zawsze ja byłam nijaka, beznadziejna, nic nie warta i takie tam. Raz moj mlodszy brat przyjechał i opowiadał jak matka miała jazdę, rano wszystko ok, a po kilku godzinach zrobiła mu awanturę. wszystko poskładałam w całość i zastanaiałam się, czy ja faktycznie jestem taka głupia i ślepa czy nie chciałam, aby do mnie dotarła prawda. Nie musiałam gotować jako 6-letnie dziecko, pod tym względem nie było tak źle. Matka z kuchni mnie wyganiała, w wieku nastu lat chciałam ugotowac zupę, ale nie bardzo wiedziałam jak, nalałam gar wody i jak ona to zobaczyła to mnie wygoniła z kuchni, oczywiście racząc mnie epitetami. Do dziś nie bardzo wychodzi mi gotowanie, a przez to podcinanie skrzydełek to zniechęcam się bardzo szybko. Mąż niestety nie jest typem człowieka który potrafi zmobilizować, albo to robi, tylko ja jestem krótkowzroczna i nie zauważam, sama już nie wiem!
            Też nie utrzymują z matką kontaktu, tak jest lepiej. Moja teściowa nie bardzo może pojąć tą sytuację i zdziwiona jest, czemu ja nie chcę rodziców na święta zaprosić. No cóż, bycie nierozumianą towarzyszy mi każdego dnia.
            Nie lubię się wpychać tam, gdzie mnie nie chcą!

            zazu
            Uczestnik
              Liczba postów: 456

              stokrotqa30, ja również byłem kiedyś w podobnej sytuacji, przez wiele lat darzyłem swoją mamę szczerą nienawiścią, za to, że była ona jedyną osobą, od której powinienem mieć, ale niestety nie miałem choćby jakiegoś podstawowego wsparcia, szczególnie w okresie dorastania. Oczywiście było to spowodowane jej chorobą alkoholową, i z całym tym shitem radziłem sobie jakoś sam, bo w przeciwieństwie do Ciebie, rodzeństwa niestety nie posiadam.
              Kiedy zamieszkałem sam daleko od niej, postawiłem warunek i dałem jej wyraźnie do zrozumienia, że jeżeli chce utrzymać ze mną jakikolwiek kontakt, to musi się nauczyć trzeźwo patrzeć na życie, w przeciwnym razie maże zapomnieć, że mnie urodziła.
              Po jakimś czasie zauważyłem, że faktycznie zaczęła się zmieniać i nie wiem do końca co wpłynęło na te zmiany, ale na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że nasze relacje są teraz naprawdę dobre. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, potrafimy godzinami rozmawiać bez złych emocji.
              Przestałem ją darzyć nienawiścią i nawet nie czuję do niej jakiegoś większego żalu.
              Wprawdzie te zmiany nastąpiły trochę za późno, ale lepiej późno niż wcale.
              Tak więc sama widzisz na tym przykładzie, że w sytuacji, która wydawała mi się być beznadziejną, mogą czasem zdarzyć się "cuda". 😉

              stokrotqa30
              Uczestnik
                Liczba postów: 41

                ..szczesciarz z Ciebie…ja probowalam.na dodadek pojechalam w zeszlym roku na swieta z mezem i corka..by zatopic lody,i wyobraz sobie,ze zostalam skrytykowana za to jak ja wychowuje moje dziecko?????…cale zycie ,mialam wypominane jaka powinnam byc,jak sie ubioerac,co mowic,jak chodzic,zero wsparcia…i uszslyszalam na dodatek,ze kazda mama zasluguje na szacunek,a ja sie pytam chyba sobie zartujesz????jesli ktos mimo zaprzestannia picia(10 lat),ma pretensje do mnie dlaczego ja nie utrzymuje kontaktu ,i pyta sie sie mnie co ona mi zrobila???/ze ja mam do niej taki stosunek?……

                Panama
                Uczestnik
                  Liczba postów: 3986

                  „zostalam skrytykowana za to jak ja wychowuje moje dziecko?????…cale zycie ,mialam wypominane jaka powinnam byc,jak sie ubioerac,co mowic,jak chodzic,zero wsparcia…i uszslyszalam na dodatek,ze kazda mama zasluguje na szacunek”

                  Niestety wygląda na to, że Twoja mama pomimo uczestnictwa w mityngach nie stosuje programu w swoim życiu. Przyczyny zachowań, które opisujesz, są bardzo dobrze wyjaśnione w takich pozycjach jak: Toksyczny wstyd i Toksyczni rodzice, może przeczytanie pomoże Ci zrozumieć i pozbyć się oczekiwań i żalu. Mnie bardzo wiele te informacje pomogły, zrozumiałam, że krytyka nie jest spowodowana moim niewłaściwym zachowaniem, ale tym, że moja mama tak naprawdę nie akceptuje siebie.

                  stokrotqa30
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 41

                    trudno mi do konca stwierdzic ze jej krytyka wynika z braku akceptacji siebie…na dzis dzien jej wydaje ze wi wszystko,bo przeczytalam mnostwo ksiazek "AA",i daje porady zyciowe to i owdzie…niech sobie zyje w tym przekonaniu skoro czuje sie lepiej,dowatosciowana,jesli ktos nie zaluje.nie wyciaga wnioskow ze swoje zachowania to wydaje mi sie ze juz sie nie zmieni…choc jak mowia najlatwiej krytykowac innych…czytalam te ksiazki,i wiem ze ona jest po prostu toksyczna osoba,czuje sie ze wszytsko robie zle w jej towarzystwie,mam koszmary nie potrafie spac w nocy…

                    Panama
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 3986

                      Mnie nie chodzi o to, żeby ona się lepiej czuła, tylko Ty. Wiem jakie to trudne, kiedy własna matka ma do nas tyle zastrzeżeń.

                      „trudno mi do końca stwierdzic ze jej krytyka wynika z braku akceptacji siebie…”
                      Ja nigdy o to mojej mamy nie podejrzewałam, bo nie wiedziałam skąd się bierze taka przemożna chęć krytyki innych u niektórych ludzi, a bierze się z niezgody na siebie samego, tak pisze autor i to dotyczy wszystkich, nie ma znaczenia czy to alkoholik, czy nie.

                      stokrotqa30
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 41

                        ja nie wiem skad ta krytyka,przeczytala mnostwo ksiazek i nic…nie wyciagnela zadnych wnioskow,dlatego tak trudno mi to ogarnac…krytykuje mnie do dzis,nawet widujac mnie raz do roku…w zeszlym roku zgotowala mi pieklo swieta,krytyka jak wychowuje moje dziecko.jak sie ubierac etc….nic nie robie dobrze…po 20 latach jej picia co dostalam?…bagaz ktory mnie przeciaza juz…nie potrafie zrozumiec,ze daje rady ludziom dookola jak maja zyc,nie dostalam odpowiedzi,ze to ile razy mnie uderzyla,wyzwala,moj maz widzac jej zachowania mowi ze z czyms takim nie spotkal sie w zyciu…..a ja nadal nie wiem jak to naprawic,poukladac.ona nie czuje sie winna,wrecz zaskoczona dlaczego ja nie utrzymuje z nia kntaktu,ze ona nie wie co ona mi zrobila…..wyparla wszystko?/?/

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 15)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.