Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › Problem z zaufaniem
-
AutorWpisy
-
Ufam bardziej nieznajomym ale często slepo,impulsywnie, niepotrzebnie. W większość jednak żałuję, potem cierpie jeszcze bardziej zawodząc się swoją chorą ufnością tylko po to aby..znowu zaufać ślepo nieznajomym..błędno koło..
Wierzyć to znaczy ufać? Kochać to znaczy ufać? Zaufanie jest imperatywem życia w społeczeństwie, nawet, jeśli jesteś sam, najważniejsze, żebyś miała oparcie, żebyś miał na kogo liczyć. A co by było gdybyś miał bezpieczeństwo, wolność….? Gdybyś postarał się uzupełnić braki w swoim życiu. Czy łatwiej by Ci było wtedy zaufać nie obcym? Slepo ufać? Po co się krzywdzić?
Ja najpierw staram się dobrze poznać daną osobę a potem dopiero wiem czy mogę jej zaufać.Tu zadam pytanie samej sobie.Czy ufam sobie ? Daję sobie czas na odpowiedź.:) 🙂 🙂
witam,
ja sama nie wiem czy ufam ….moze nie ufam….i nie wiem czy bardziej obcym czy raczej znajomym i nie wiem czy bardziej obcym ufam a moze nie ufam czy bardziej znajomym nieufam a moze jednak ufam ….hehe….maslo maslane…..
wiem ze raz ufam a raz nie to mnie dziwi i niszczy zycie……
pozdrawiam…:SU mnie też jest dziwnie z tym zaufaniem, generalnie nie ufam i mało o sobie mówię, ale wchodzę w przyjaźnie z osobami, które okazują się niegodne zaufania. Jestem też naiwna, wierzę w to, że wszyscy ludzie są dobrzy, dlatego łatwo mnie oszukać. Może ktoś wytłumaczy, na czym to polega – takie wpadanie w skrajności?
Moj problem z zaufaniemn jest nastepujacy – bardzo szybko otwieram sie na drugiego człowieka, stad czasem konczy sie to bolesnie..Było okres w moim zyciu, gdy przestałam wierzyc w zyczliosc innych osób, czas ten był najciemnijeszy ze wszytskich…Na szczescie moje podejscie sie zmieniło i teraz nie wyobrazam sobie zycia bez obecnosci bliskich mi osób:) Czesto zbyt szybko obdarzam innych zaufaniem … – z bolesna szkoda dla mnie. Lecz coz, na bledach sie człowiek uczy, mam nadzieje ze tym razem znajde złoty srodek, skoro przeszłam juz przez dwie skrajnosci. Pozd
nie ufam swoim a obcym oddaje sie na tacy przybrany wisienka
:sick:swoich nastawiam przeciko sobie
bo wtedy przeciez w koncu cos robia razem
:woohoo:trafilem na szefa co wszystko dla innyc a dla swoich nic
ale na szczescie juz to widze…
i szefa zmienilem, tymczasowo,
nowy jest jakis dziwny, tak wszystko co dokola probuje "do kupy" zwiazac na sile. I dba o siebie, jest dosc nadety na zewnatrz, ciut zyskuje przy lepszym poznaniu.
A ja musze zadbac o siebie…
bo on juz umie a ja nie…
i on dostanie palac a ja wiazke siana dla oslana dodatek ja sie go nie do konca jego slucham i zdanie mam swoje…:evil:
mam nadzieje ze nie jest on z tych co za wszelka cene udowadniaja mlodszemu gdzie jest jego miejsce… :blink:
Gonzo
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.