Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › problemy w rodzeństwie
-
AutorWpisy
-
pepa zapisz:
” Najgorzej będzie z dziećmi, bo trzba wziąć pod uwagę, że one maja jescze "tatusia", który jest kochany i za nic odpowiedzialny i taki układ bardzo mu odpowiada…
Jest jakaś nadzieja, bo zaczął nad soba pracować, ale ja jak zwykle biorę odpowiedzialność za jego postępy, i tak w kółko wojtek …. ;)”Jak będziesz zawsze wszystkie obowiązki i odpowiedzialności brać na siebie, to Twój mąż nie będzie w stanie ich przejąć (zwłaszcza, że mu się do tego nie pali i bądźmy szczerzy, nikomu się nie pali jeśli nie musi… ) Ty się potem na niego powściekasz zamiast dać sobie siana i wojna domowa gotowa 🙂 Umiesz czasem zaufać, że jak ktoś zrobi coś sam, sam zdecyduje, zrobić coś może nie do końca po Twojej myśli ale ogólnie do przodu, to świat się nie zawali?
Fajnie się pisało, dzięki 🙂
Red zapisz:
”Możliwe, że Twoja siostra nie mogąc dotrzeć do miłości rodziców uznała, że Ty jesteś temu winna. Gdy w domu jest za mało miłości i uwagi to dzieci ze sobą rywalizują, próbują prześcigać się w doskonałości, odrzucając rodzeństwo, bo jest ono dla nich zagrożeniem. To tak jakby w domu było za mało jedzenia, wszyscy biją się o kromkę chleba, bo kazdy ma już dość głodu.
To co możesz zrobić to spojrzeć na waszą relację w jej kontekście rodzinnym. Obie jesteście ofiarami tylko każda z Was przeżywała to inaczej i inaczej odreagowywała.”
Wymuszałam rzeczy bo inaczej byłam niewidzialna. Potrzebowałam uwagi, której nie dostawałam. Ale teraz nie mogę wymusić kochania…
Uważałam, że mama bardziej ją kochała, jak mnie jeszcze nie było dała jej czas i uwagę i dlatego radzi sobie lepiej z ludźmi, to niesprawiedliwe i bolesne. Dostała więcej uwagi, np. robili jej dużo zdjęć a mnie nie. Ale ona to inaczej widzi…O matko, przestraszyłam sie , myślałam, że siostra mnie tu znalazła!
Jakie to dziwne, nawet przykrości wyżądzamy sobie według tego samego schematu…eldda zapisz:
„Red zapisz:Wymuszałam rzeczy bo inaczej byłam niewidzialna. Potrzebowałam uwagi, której nie dostawałam. Ale teraz nie mogę wymusić kochania…
Uważałam, że mama bardziej ją kochała, jak mnie jeszcze nie było dała jej czas i uwagę i dlatego radzi sobie lepiej z ludźmi, to niesprawiedliwe i bolesne. Dostała więcej uwagi, np. robili jej dużo zdjęć a mnie nie. Ale ona to inaczej widzi…”Eldda, dobrze, było jak było, pomyśl sobie co dalej, jak z tego wybrnąć. Chodzi o to by nie nakręcać dalszej agresji, żali, smutków, tylko coś z tym zrobić. Oczywiście można i trzeba to wszystko wypłakac, ale ja w tym momencie nie o tym. Chodzi o to, żeby zamiast wspierać w sobie uczucia i myśli które każą Ci wypominać siostrze to czego ona dostała więcej, puścić to. To co czujesz jest na pewno prawdziwe, tylko że wspieranie ofiary w sobie nie daje rozwiązania. Na pewno jest w Tobie sporo niezaspokojonych potrzeb, które domagają się zaspokojenia, już natychmiast i koniec, ale tak jak pisałam wcześniej, nie wal głową w mur, obok są otwarte drzwi, tylko że w innym kierunku, trzeba się pozbierać i odważyć w nie wejść….
Chyba napisałam tego posta (a przynajmniej tę częsć od drzwiach) też trochę dla siebie 🙂
Red zapisz:
„eldda zapisz:
Eldda, dobrze, było jak było, pomyśl sobie co dalej, jak z tego wybrnąć. Chodzi o to by nie nakręcać dalszej agresji, żali, smutków, tylko coś z tym zrobić. Oczywiście można i trzeba to wszystko wypłakac, ale ja w tym momencie nie o tym. Chodzi o to, żeby zamiast wspierać w sobie uczucia i myśli które każą Ci wypominać siostrze to czego ona dostała więcej, puścić to. To co czujesz jest na pewno prawdziwe, tylko że wspieranie ofiary w sobie nie daje rozwiązania. Na pewno jest w Tobie sporo niezaspokojonych potrzeb, które domagają się zaspokojenia, już natychmiast i koniec, ale tak jak pisałam wcześniej, nie wal głową w mur, obok są otwarte drzwi, tylko że w innym kierunku, trzeba się pozbierać i odważyć w nie wejść….Chyba napisałam tego posta (a przynajmniej tę częsć od drzwiach) też trochę dla siebie :)”
Jest pewnie tak jak mówisz 🙂 mam nadzieję, że te drzwi znajdę. Bo nie wiem co mam zrobić z moimi potrzebami niezaspokojonymi. I czasem mi jest wygodnie być w roli dziecka bez żadnych obowiązków :silly: :whistle: :side:
Tak się zastanawiam, czy da się z siostrą dojść do ładu bez wracania do przeszłości, zwłaszcza ona wraca i wypomina mi jakieś rzeczy. To przywołuje ból ale czy da się bez tego?
Myślę, że odrobinę się odcięłam od przeszłości przez te łzy bo przeszłość częściowo została wyrażona.
Tak, chcę nowych drzwi i nowych sytuacji !!!!!! 🙂
Pozdrawiam Cię Ciepło 🙂Mój brat ma 19 lat ja 24. Kocham go tak bardzo ze nawet nie rozumiem jak mozna tak kogos kochac. Mam wręcz opsesje na jego punkcie. Wszystko jest jednak bardzo ukryte. My nie umiemy okazywac uczuc, on chyba bardziej niz ja nawet. Czasem chcialabym go przytulic ale wiem ze on sie brzydzi takich rzeczy. Wiem ze mnie kocha i szanuje i to nawet bardzo widze to po roznych jego działaniach ale wiem tez ze mnie wykorzystuje bo wie ze nigdy mu nie odmowie niczego nie potrafie poprostu. To ja go wychowałam. To moge powiedziec z cala stanowczoscia. Cale dziecinstwo i nawet teraz kiedy ma problem do mnie przychodzi prosi o wsparcie i pomoc. Bylam trudna nastolatka. Brałam narkotyki. Odrzucilam go wtedy calkowicie a mial tylko mnie. Boje sie ze zrobilam mu wtedy totalna krzywde. Wyrzuty sumienia nie daja mi spac po nocach. Ze jedyna osoba ktora mial olala go. Czesto sie zastanawiam co musial wtedy czuc. Nie jestesmy sierotami tylko mamy poprostu takich rodzicow… Widze ze teraz on coraz czesciej ucieka w marichuane boje sie o niego. Kiedy długo nie wraca boje sie ze prowadzil nacpany i cos mu sie stalo. Ciagle sie martwie o niego. Mam juz dosyc.
Mam młodszego o osiem lat brata. Bywało między nami różnie. Kiedy urodził się byłam o niego zazdrosna. Całe dzieciństwo czułam sie opuszczona i niekochana a tu nagle pojawia sie mała istota i uwaga wszystkich skierowana jest na nią, znów nie na mnie. Wtedy nie rozumiałam, że jest tak samo krzywdzony, jak i ja w dzieciństwie. Moożna powiedzieć, że wychowało go podwórko. Gdy dorastał stoczyliśmy ze sobą nie jedną wojnę, ale teraz wiem, że wyładowywaliśmy na sobie złość na rodziców. Gdy był nastolatkiem ojciec traktował go bardzo źle, poniżał i karał za błachostki, dochodziło tez do rękoczynów. Matka była bierna, zachowywała sie, jakby nic nie widziała. Broniłam brata, stawiałam sie ojcu by go obronić. To do mnie przychodził sie wypłakać, gdy bardzo bolało. Zawsze czułam sie za niego odpowiedzialna. Teraz ma problemy z narkotykami, alkoholem, nadal jest wrażliwy ale wytworzył skorupę. Nie chce wracać do przeszłości. A ja nadal sie o niego martwię, czuję odpowiedzialność za małego, choć dorosłego już braciszka… 🙁
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.