Witamy › Fora › Rozmowy DDA/DDD › przebaczyć
-
AutorWpisy
-
No bo to jednak chyba jest kwestia innej moralności…pewnych rzeczy-różnic, nie da się na dłuższą metę pogodzić…
YokoOno zapisz:
„Vis,a jak zareagowała Twoja dziewczyna w towarzystwie jak poruszono jej temat seksualnych ekscesów? Jak ona Cię traktuje i jak wygląda wasz związek ? Spójrz na nią realistycznie.Miłość jest ślepa na nasze nieszczęście 🙁Edytowany przez: vis, w: 2012/08/21 16:43
Edytowany przez: vis, w: 2012/08/21 16:44
Gdy zaczęli wspominać swoje imprezy od razu padł temat mojej dziewczyny i temat wanny. Ja wiedziałem od dziewczyny tyle że chłopak się do niej dobierał, ale ona się z nim tam nie kochala… Smiala się trochę ale nie wiem czy była zadowolona czy nie…
Później gdy się spili bardziej zaczęli mówić bardziej, jaka agentka jest z tej mojej dziewczyny, "wchodzę do lazienki a tam akcja", "kino" , "obok siedzieliśmy w pokoju". Każdy. Nie wiem czy to jej koleżanka zaczęła, siedziała obok mnie. Moja dziewczyna wzięła ją za rękę i trzymała uspokajając gdy ta chciała więcej mówić…Też się śmiała nie była przestraszona ,ale nie chciała by ta dalej mówiła. Później znów jej mąż zaczął mówić o akcji w łazience… Jeśli chodzi o szczególy – nikt nie mówił czy i jak jej ….dogadzał kto komu, o szczegółach
Niby byli dla mnie przychylnie nastawieni…
Nie rozmawiałem z nią, poprostu muszę pozbierać myśli…
Edytowany przez: vis, w: 2012/08/21 16:45
Wiem jak się musiałeś czuć słuchając takich opowieści.Nie ważne czy to było przed waszym poznaniem,czy nie.Co to za ludzie ? Zupełnie pozbawieni wyczucia i taktu.
A po za tym to wcale nie jest śmieszne,tylko żenujące dla kobiety.Chyba,że bzykanie się w wannie na imprezie dodaje w dzisiejszych czasach kobiecie prestiżu i klasy.
Ja mam inną moralność i nie mam nic przeciwko spontanicznemu i dzikiemu seksowi,ale nigdy po alkoholu i nie w publicznych miejscach,aby narażać się później na komentarze pod moim adresem i to jeszcze przy publice.
Ja nie chciałabym mieć takiego mężczyzny co obraca panienki na imprezach.Czuję do takich obrzydzenie.Ale to moje osobiste odczucia i moje zdanie.
Jesteś wrażliwym mężczyzną i widzę,że ta cała sytuacja bardzo Cię poruszyła i czujesz się poniekąd bardzo dotknięty.
Ja też bym się tak czuła w takiej sytuacji.Sądzę nawet,że czułabym się trochę poniżona:(Przepraszam i dziękuję za odpowiedzi
Dziewczyna mi wszystko jeszcze raz wyjaśniła. Płakała i ogólnie jej wierzę, widzę, że jej zależy i też trochę to przeżyła podczas rozmowy. W Sylwestra (chyba 2 lata temu)jej paczka świętowała w jakimś domu znajomych. Po północy trochę spici, jeden chłopak który na nią leciał i już się z nimi nie kumpluje – ma już własną rodzinę „wciągnął” ją do wanny i położył się na niej, nie chciał wypuścić, i jeszcze na koniec przysnął. Choć i to mi się nie podoba, ale wszyscy się znają z 10 lat więc różnie się zachowują. Ona wołała innych żeby pomogli go wyciągnąć. Ale inni wchodzili do tej łazienki, pośmiali się i wyszli. To wszystko było w atmosferze trochę zabawy. Taka impreza dalej mi nie do śmiechu ale wierzę jej. Na wszystko mi odpowiedziała. Nikt na imprezie nie mówił o seksie że do niego doszło, ale o „kinie” „akcji w wannie” i ogólnie byli trochę spici, także ja będąc nieufnym i ostrożnym zacząłem podejrzewać to, że wcześniej opowiadając o tej imprezie skłamała, ogólnie mnie nakręcili.
Ale cóż:) byłem ostrożny, taki jestem. Ona też czasem ma tzw „przypały”;). Może powoli zacznę bardziej ufać:)Pozdrawiam wszystkich!
Anonim
23 sierpnia 2012 o 10:34Liczba postów: 20551Powiedziała mi jeszcze o innych chłopakach. Miała ich 6 albo może 7. Może to normalne mając 32 lata. Spotykała się z jednym chłopakiem tylko dla seksu i powiedziała że spotykali się dość długo i że się tego wstydzi. Przestała bo on zaszedł w ciążę z inną. Mówiła mi, że gdy się spotykali nie mowiła nawet przyjaciółkom bo się wstydziła. Zakochana była bardzo w pierwszym ale ten znalazł sobie inną po 4 latach. Twierdzi że to jej wina.
Wiem, że jest ciężka, ale nie uważam, że to akurat jej wina, albo tylko jej wina.Ciężka bo złości się, kiedy chcesz bliskości ona siedzi 2 metry dalej i mówi, że tak jej dobrze. Mówiłem jej, że potrzebuję bliżej… Naprawdę czuję się wtedy strasznie. Pokazuję słabość a ona ją ignoruje. Ale później przepraszała, może nie od razu. Ale widzę że starała się i stara dać mi tę bliskość. Często robiła jak jej się podobało, nie mówię tylko o sobie o swoich potrzebach ale o jej rodzicach, innych osobach taka "zosia samosia".
Dlatego wiem że mogła dać komuś powód by odszedł, ale nie jest fair gdy ktoś za jej plecami szukał innej i jak znalazł dopiero odszedł.Nie wiem czy dam radę. Zaskoczyły mnie te sytuacje. Ja nigdy nie zrobiłbym czegoś takiego, nie spotykałbym się tylko dla seksu z kimś innym. Jestem facetem, ciągnie mnie do seksu. Ale nie spotykałbym się bo to jest złe. Strasznie mnie to przygniata. Nie wiem, czy zaakceptuję to co robiła. Chcę. Ale też nie wiem czy podołam, czy ona podoła. Bo mam potrzeby o których wspomniałem. Ona studiuje psychologię, kiedyś porzuciła te studia dla innych, ale zawsze mówiła że chciała zrobić ten kierunek.
Może to nam pomoże…Chyba jest tak jak ktoś napisał. Mamy 2 zupełnie inne moralności. Ja się boję tego, że ona mając takie doświadczenia może zrobić coś, skok w bok, boję się tego, że łatwiej jej to przyjdzie niż mi. Ja się boję, i trudno mi zaakceptować fakt, że miała tylu facetów. I co jeszcze ważne, czy będzie bagatelizowała czy nie moje potrzeby. Które jak wiemy my DDA, czasami są dziecinne. Poczynając od przytulenia do zwykłego zaopiekowania się oczywiście na krótko.
A wiesz, ja tez bym nie potrafiła być z takim facetem jak Twoja dziewczyna. Dla mnie nie ma różnicy kto ma taką bogatą przeszłość, kiedyś był mit, że u mężczyzn to normalne, ale widzę na Twoim choćby przykładzie, ze to nie jest prawda. Bo Ty jesteś mężczyzną, a nigdy byś pewnych rzeczy nie robił, czyli są męzczyźni, którzy na prawo i lewo seksu nie szukają i wszystko z nimi w porządku.
Chyba lepiej być z kimś, kogo przeszłość można zaakceptować (każdy z nas jest w stanie zaakceptowc coś innego) i nie wzbudza to wszystko lęku o przyszłość. To dziwne, ale czasami są osoby, które miały wielu partnerów, a nie czuc przy nich tej nutki niepewności jak się będzie w związku ta osoba zachowywała, a czasami nie da rady, bo śmierdzi to skokami w bok na odległość. Rozumiem Cię doskonale Vis, po prostu czasami widać, że nic się nie zmieni, ze to może i przeszłość ale widać mechanizmy wskazujące na to, że coś jest nie tak i to się może powtarzać.
Co do studiowania psychologii to………………miałam okazję poznac wiele osób, które albo studiowały albo już ukończyły ten kierunek i chyba w życiu nie widziałam większych egoistów:blink: 😉 oni to dopiero mieli problemy ze sobą…..chyba lekarz nie jest w stanie uleczyć się sam;)Może lepiej poszukac kogoś o podobnej moralności, bo jest wiele różnych osób w różnym wieku, które takich historii nie mają. Sama znam kilka kobiet około trzydziestki i po i nic im nie brakuje i nie mają takich bujnych historii. Może szukaj pod konkretnym kątem.
A i nie namawiam do jakiegoś zrywania czy cuś, tylko mozna odniesć wrażenie, że u Was wielu waznych rzeczy nie da się skleić, bo są zbyt różne…
Ja wiem jedno na pewno – jeśli kobieta na wstępnie znajomości deklaruje, że "nie nadaje się na związek" to znaczy, że tak jest w istocie. Tym samym daje ci sygnał, że prawdopodobnie będzie się w tym związku coś chrzanić i żebyś nie obarczał jej za to odpowiedzialnością, no bo ona przecież "lojalnie" cię ostrzegała.
To raz.
Dwa – zgadzam się z Felicją – zdecydowanie omijać studentki psychologii. Nie wiem co takiego jest w tych ludziach – czy to ten kierunek przyciąga pokręcone jednostki, czy przychodzą normalni, ale to studia ich wykrzywiają? W każdym bądź razie wszystkie studentki tego kierunku jakie spotkałem na swojej drodze same nadawały się do terapii.
I tak z ciekawości – pisałeś, że twoja kobieta ma 32 lata. Zakładam, że ty jesteś w podobnym wieku, więc jak to się stało, że to twoja pierwsza kobieta?Bo jestem DDA i wiedziałem o tym, że coś jest nie tak, że mogę skrzywdzić. Myślałem , że sobie z tym poradzę sam, potem próbowałem z terapeutą, ale nie znalazłem – tam gdzie mieszkalem nie było, gdy znalazłem to w sumie i tak zrozumiałem sam pewne mechanizmy (albo to dobry terapeuta;) ).
Bo jak napisałem nie chciałem wchodzić w związki nie będąc pewnym, że ta dziewczyna nie będzie strzalem w dziesiątkę krótko mówiąc. Chciałem bardzo uniknąć sytuacji takiej, że będę z kimś, a potem będę musiał podziękować i znaleźć, odejść z inną. To jest właśnie dda. Dziewczyny były, były randki ale zwykle na tym się kończyło.
Miałem wiele okazji, nie znalazłem ideału. Ona też jest nieidelna, ale zaryzykowałem. Może teraz będę musiał podziękować.Ale narazie jeszcze się do tego nie przekonałem.
Edytowany przez: vis, w: 2012/08/23 15:40
A wiesz nie trzeba być DDA żeby w wieku iluś tam lat nie być z kimś. Wiem, bo za dużo znam osób w okolicach trzydzieski, którym nic nie brakuje i którzy mieli wiele okazji, a nie chcieli. Po prostu seks był dla nich czymś głębszym i tyle. Nie chcieli wchodzić w jakieś dziwne relacje, sami mówili, że czuliby się po tym jeszcze gorzej, możliwe, ze to kwestia wewnętrznej moralności-nie wiem. Jasne, jakieś kompleksy (najczęściej zupełnie bezpodstawne) czy inne lęki też w tym miały spore znaczenie, ale ogólnie jednak po prostu nie chcieli choć okazji było sporo. Takich osób wbrew pozorom jest bardzo dużo:) To naprawdę NIC dziwnego i nic takiego się pod tym nie kryje. Aha i chyba nie oznacza to też większych problemów później z życiem seksualnym, nawet znam więcej przypadków, które dziś mają problemy w związkach czy małżeństwach, które mają doświadczenie i to duże. Odnoszę wrazenie, ze to doswiadczenie raczej przeszkadza niż pomaga. Ci którzy bardzo późno zaczeli mają dość satysfakcjonujące pożycie z tego co wiem, bo może coś tam ich wcześniej hamowało, ale później to była u nich decyzja i świadomie podejmowali życie seksualne. Tak jak gdyby pozwolili sobie dorosnąć czy co-nie wiem jak to nazwać. Samą mnie to zawsze interesowało czy jakiekolwiek doświadczenie jest w ogóle potrzebne, a że jestem towarzyska i żadnych tematów się nie boję, to często rozmawiałam z różnymi osobami na takie tematy i co ciekawe odkryłam, że olbrzymia ilość kobiet nie wiadomo po co właściwie śpi ze swoimi facetami, bo twierdzą, ze one żadnej przyjemności z tego nie mają i mogłyby wcale nie. Bardzo mnie to dziwiło, to szczere wyznanie, bo można było odniesć wrazenie, ze robią to bo chcą i lubią. A tu wcale nie:) U męzczyzn chyba jest inaczej, ale doprawdy jest wielu, którzy nie łapią okazji-podziwiam.
Vis zapisz:
”
Miałem wiele okazji, nie znalazłem ideału.”
Tu z pomocą przyjdzie nam matematyka: jeżeli ideałem jest osoba, która musi posiadać załóżmy 15 określonych cech (parametrów), gdzie każda z cech posiada zamknięty zbiór elementów, dla uproszczenia powiedzmy, że dla każdej cechy będzie to 10 możliwych elementów….I tu się zakręciłem 🙂 więc jeżeli jest ktoś biegły z rachunku prawdopodobieństwa, proszę niech wyliczy, że jak bardzo bliskie zeru jest prawdopodobieństwo wystąpienia pożądanych przez nas cech w 15 pozycjach jednocześnie.
I to nie wszystko, bo jeżeli w ciągu następnych 5 lat poznasz n kobiet, jakie będzie prawdopodobieństwo, że trafisz akurat na tą posiadającą pożądaną kombinację wszystkich 15 parametrów.
-
AutorWpisy
- Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.