Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD przerwy w terapii = złe samopoczucie

Przeglądasz 9 wpisów - od 11 do 19 (z 19)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatarmmmmmmart
    Uczestnik
    Liczba postów: 21

    Może i ludzie nie oczekują ode mnie tego, żebym była doskonała, ale podstawą dla nich do wyśmiania i wyszydzenia mnie jest sytuacja, w której się pomylę kiedy coś mówię, albo potknę o coś na ulicy.

    Nienawidzę ludzi.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 275

    Masz rację. Ludzi jest czasem trudno lubić. Przynajmniej dużą część z nich. Ale może nie wszystkich?

    Jeżeli chodzi o zakład pracy czy szkołę, tak naprawdę nie masz wpływu, kto tam będzie. Jeśli jest bardzo źle, możesz tylko zmienić pracę, albo np. przepisać się do innej grupy. Ale masz wpływ na to, jakimi znajomymi się będziesz otaczała. Chyba, że podświadomie szukasz ludzi, którzy Cię nie szanują. Przy DDA to możliwe…

    Może po prostu nie trafiłaś jeszcze na odpowiednich ludzi dla siebie? Jeśli tak, może warto spróbować ich poszukać.

    Bycie kierownikiem to też nie łatwa sprawa. Bo z jednej strony fajnie jest, jeśli kilka lat później, gdy spotykasz kogoś ze swoich podwładnych, nie przechodzi na drugą stronę ulicy i nie udaje, że nie widzi. Z drugiej strony jednak nie jest to konkurs popularności, tylko nadzorujesz wykonanie zadań. A może to nie być łatwe, gdy trafią Ci się jacyś podwładni z kompleksami, sfrustrowani czy nieżyczliwi z natury.

    Nie wiem jaką dokładnie masz sytuację, ale może warto się temu bliżej poprzyglądać…

    Avatarmmmmmmart
    Uczestnik
    Liczba postów: 21

    Mam wrażenie że nie mam właśnie wpływu na to, jakimi znajomymi się otaczam. Jest grupa ludzi, którzy są wokół mnie od połowy mojego życia.  Ciągle piją alkohol, nie pamiętam spotkania bez alkoholu. Nie podoba mi się ich zachowanie i podejście do innych, słyszałam wielokrotnie jak „dla żartu” nazywają kogoś debilem albo frajerem. Jak ktoś z jakiegoś powodu nie pije, to mają wręcz pretensje, widać, że czują się źle w otoczeniu kogoś, kto nie pije. Ale jak ich porzucę, to zostanę całkiem sama.

    Moim problemem jest też to, że nie potrafię utrzymywać normalnych relacji. Albo za mocno angażuję się emocjonalnie, do tego stopnia, że dałabym się za kogoś zabić (oczywiście zawsze bez wzajemności), albo nie czuję emocji w ogóle, relacja jest płytka do tego stopnia, że (wczoraj o tym rozmyślałam i sobie to uświadomiłam) nie miałabym najmniejszego problemu z porzuceniem każdej jednej osoby, którą znam i nie odezwaniem się do niej już nigdy do końca życia. Nie zabolałoby mnie to w najmniejszym stopniu, co dowodzi, że nie jestem absolutnie zaangażowana w to emocjonalnie, bo nie potrafię, albo nie umiem, albo nie chcę, albo się boję, sama nie wiem.

    „Warto spróbować ich poszukać” – słyszałam ten frazes wielokrotnie, zwłaszcza w kontekście partnera – „poszukaj sobie chłopaka”. W moim słowniku nie ma takich słów. Nie można sobie kogoś „poszukać”, bo nie ma na świecie sklepu z ludźmi, gdzie mogę sobie wejść, z całego spektrum ludzi do wyboru zdjąć z półki tego kto mi się spodoba i wziąć go do domu. Po prostu nie wiem co to znaczy i nie wiem jak to się robi. Pomimo tego, że mam absolutną awersję do mężczyzn i nie mam ochoty nawet z żadnym rozmawiać twarzą w twarz, kiedyś zupełnie wbrew sobie i totalnie na siłę, pod wpływem nacisków ze strony bliskich, postanowiłam, że zrobię sobie profil na profilu randkowym. Nawet wrzuciłam zdjęcie. Odezwało się kilku facetów 30 lat starszych ode mnie.

    Ludzi nie można „szukać”, albo się ich poznaje gdzieś przypadkowo, albo nie.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 tygodni temu przez Avatarmmmmmmart.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 tygodni temu przez Avatarmmmmmmart.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 tygodni temu przez Avatarmmmmmmart.
    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 526

    Hej,

    Mnie też nie dziwi, że czujesz się gorzej. Kontakt z unikanymi emocjami nie jest przyjemny, u mnie to się rozwijało w trakcie terapii i pod koniec byłem zmęczony i zniechęcony, ale im więcej czasu mija od tego, tym więcej widzę ile mi to dało.

    Byłem na terapii grupowej i jedne osoby mówiły więcej, a inne mniej. Czasami ktoś się w ogóle nie odzywał. Nie wszyscy też dotrwali do końca terapii i ją przerywali z różnych powodów. To nie jest obowiązek żeby być aktywnym, być może dla ciebie bezpiecznie byłoby usiąść i posłuchać. Mnie słuchanie niektórych cudzych relacji otwierało własne rzeczy lepiej niż kiedy sam mówiłem. Możesz po prostu spróbować, a jeśli ci nie będzie pasować, możesz też zrezygnować.

    Nie mam pojęcia co tobie może pomóc i gdzie chcesz szukać ludzi. ale jeśli nie chcesz mieć kontaktu z facetami, to pewnie poza portalem randkowym łatwiej będzie ci znaleźć kobiety do poznania, zwłaszcza jeśli masz jakieś zainteresowania. Życzę ci powodzenia.

    Avatarmmmmmmart
    Uczestnik
    Liczba postów: 21

    Hej:) ja mam terapię indywidualną więc siłą rzeczy muszę coś mówić, w sumie głównie ja muszę mówić, jak nie mówię to jest cisza i chce mi się uciekać. Obiecałam sobie, że jak cisza potrwa dłużej niż minutę to powiem że chcę kończyć i sobie pójdę do domu. 1,5 miesiąca prawie minęło, w przyszłym tygodniu w końcu mam kolejną sesję. Nie mogę się doczekać, chociaż przez ten czas od ostatniego spotkania miałam milion różnych przemyśleń, którymi chciałam podzielić się z moją nieobecną terapeutką i pewnie większości już nie będę pamiętać.

    Nie wiem czy moja terapeutka mnie rozumie. Jak jej powiedziałam o tym gorszym samopoczuciu i dziwnych emocjach to mi powiedziała że kobiety powinny czuć emocje. Ale ja ich nie czuję dlatego że jestem kobietą, tylko dlatego, że zaczęłam mówić o tym, co we mnie siedziało długimi latami i co wcześniej ze mnie nigdy nie wyszło – tego jej już nie powiedziałam;)

    Pozdrawiam

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodni, temu przez Avatarmmmmmmart.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodni, temu przez Avatarmmmmmmart.
    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 526

    Jasne. Możesz jej mówić o tych odczuciach właśnie, czyli co się z tobą dzieje gdy milczysz. Tak samo jak o tym, dlaczego nie czujesz emocji. Ciekawe co na to powie, Możesz też hasłowo zapisywać sobie najważniejsze rzeczy, żeby ci nie umknęły.

    Avatarmmmmmmart
    Uczestnik
    Liczba postów: 21

    Nie wiem dlaczego nie czuję emocji. W ogóle mało co czuję, powiedziałam jej to. A notatek mam całe mnóstwo ale trochę głupio wyskoczyć z notatnikiem na sesji:)

    truskawektruskawek
    Uczestnik
    Liczba postów: 526

    No to super, dlaczego nie właściwie? Nie musisz ich przecież czytać, wystarczy, że potraktujesz to jako temat do rozmowy i zaproponujesz<. Każda pomoc jest dobra, terapia jest już wystarczająco trudnym przeżyciem.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 275

    Mmmmmmart, moje doświadczenie z przyjacielem „od piwka” było takie, że gdy kończyło się piwo, kończyła się przyjaźń. Czy więc rzeczywiście kiedykolwiek była?

    Może faktycznie źle zabrzmiały te moje słowa o szukaniu. Ale może „dać się komuś znaleźć” brzmi lepiej? Zamykając się w czterech ścianach na pewno ciężko byłoby to zrealizować.

Przeglądasz 9 wpisów - od 11 do 19 (z 19)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.