Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Przesadne asekurowanie sie w zwiazku

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
  • Autor
    Wpisy
  • buczka
    Uczestnik
      Liczba postów: 196

      Zastanawiam sie nad moim asekurowaniem sie w zwiazku. Moj partner podczas nawet zwyklej wymiany zdan mowi co ma do powiedzenia, potrafi spokojnie wyrazic niezadowolenie i mnie skrytykowac jesli cos jest moja wina ale jednoczesnie mam wrazenie, ze bardzo obawia sie mojej reakcji.
      Nie mialam nigdy w zwyczaju odchodzenia od kogos tak po prostu, uciekania w klotni czy rozstawania sie w złości. Wrecz przeciwnie, wszyscy "byli" sa mi bardzo przychylni i rozstawalismy sie w zgodzie.Moj narzeczony jednak mocno przezywa kazda nasza wymiane zdan i zawse boi sie ze go zostawie.
      Wydaje mi sie, ze za bardzo chcialam podkreslic swoja niezaleznosc i siłę na poczatku zwiazku, bo mimo, ze faktycznie bylam w stanie kazdy nieodpowiadajacy mi zwiazek zakonczyc, nigdy nie mowilam o kosztach ktore ponosilam (emocjonalnych glownie), a raczej podkreslalam korzysci plynace z wziecia odpowiedzialnosci za wlasne zycie. Teraz, gdy On obrał mnie już pięknie jak cebule i dotarł do tej najwaniejszej i najbardziej skrywanej delikatnej warstwy nie moze dalej zapomniec o tym co mowilam na poczatku i chyba po prostu nie do konca ufa "że do konca zycia" i "że na dobre i na złe"…

      pompejusz
      Uczestnik
        Liczba postów: 13243

        Ja na Twoim miejscu bym mu najnormalniej powiedział właśnie to co tu napisałaś….skoro dotarł do Twojej duchowej najpiękniejszej warstwy i mu normalnie powiesz co i jak to bedzie wszystko ok…ludzie zmieniają zdanie,a jeśli Ty nigdy nie zdementowałaś tego co wcześniej mu dałaś odczuć to facet trzyma się tego czego się dowiedział…porozmawiaj z nim i tyle…taka moja rada:)

        Netka84
        Uczestnik
          Liczba postów: 10

          Szczerość jest najważniejsza. Może też warto byłoby dać mu przeczytać część "dla kochających DDA" z książki lęk przed bliskością?

          buczka
          Uczestnik
            Liczba postów: 196

            Dzieki pompka i netka za odpowiedz. apropos ksiazki, wlasnie ja kupilam przez internet..nie slyszalam o niej wczesniej! pozdrawiam

            Telimena
            Uczestnik
              Liczba postów: 267

              A ja myśle, że jego obawa niekoniecznie musi się wiązać z twoją postawą. Nie znam jego historii, ale jego dzieciństwo, poprzednie związki mogą w równie dużym stopniu wpływać na jego podejście. To nie musi byc twoja wina.

              buczka
              Uczestnik
                Liczba postów: 196

                Telimena, dzieki za posta. Przemyslałam to i moj partner nie byl nigdy w sytuacji w ktorej ktos by go porzucil, ponadto ma zdrową, stabilna rodzine i kochajacych rodzicow (szczesciarz:)). Mysle jednak, ze faktycznie masz racje mowiac, ze to nie tylko moja wina pod tym wzgledem, ze on zanim mnie poznal byl raczej strona dominujaca w zwiazku (co chyba sie teraz roche zmienilo) i chyba tez musi sie do takiej sytuacji przyzwyczaic. Stad rowniez moga plynac jego lęki.

                Telimena
                Uczestnik
                  Liczba postów: 267

                  Kiedy poznałam mojego byłego męża, też myślałam że ma fajnie, jedynak, dwoje kochających go rodziców, ojciec, który dałby sobie obciąć obie ręce za rodzinę. Nikt go nigdy nie porzucił, bo tak naprawdę nigdy nie był w związku. Ale o sobie wtedy tez myślałam, że miałam fajnie, aczkolwiek myślałam, że jakas dziwna jestem (teraz wiem dlaczego).
                  Jak każda kobieta, na dodatek dda, stroiłam fochy, nieraz zasłużone nieraz nie. Mieliśmy bardzo intensywny zwiazek. A on zawsze potwornie się bał, że odejdę. W końcu rzeczywiście to zrobiłam. Z niego zaczęło wychodzić dzieciństwo, dda nie miał, ale ddd jak najbardziej, miał bardzo toksyczną matkę, która była mistrzynią w przemocy psychicznej.
                  Owszem moja postawa miała z jego odczuciami sporo wspólnego, ale jeszcze więcej to wszystko o czym dopiero teraz się dowiaduję.

                  Taki moje dywagacje… Ale wracając do mojej rodziny. Z zewnątrz tworzylismy śliczny obrazek, ładni rodzice z sukcesami, udane dzieciaki. Dopiero kiedy za ludźmi z zewnątrz zamykały się drzwi zdejmowaliśmy maski, stawaliśmy się sobą.

                  buczka
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 196

                    Telimena, rozumiem…mysle, ze czas spedzony ze soba jest bardzo istotny. Nie jestesmy w zwiazku z wielkim stazem, ale od czegos trzeba zaczac i tak mieszkamy ze soba jakis czas, zaczynamy wspolne zycie. Ciesze sie, ze udalo mi sie (zanim weszlam z nim w zwiazek) dowiedziec sie wielu rzeczy o sobie i zrozumiec powody moich zachowan. Mam tez to szczescie ze od kilku lat sytuacja w domu rodzinnym jest stabilna i zapanowal spokoj.
                    Bylam wiele razy w domu narzeczonego, widzialam jakie zasady panuja w jego rodzinie, ma religijnych skromnych rodzicow ktorzy rowno traktuja wszystkie swoje dzieci. Oczywiscie jak w kazdej rodzinie sa i "ciemne strony", czasem przyjada np do nas bez zapowiedzi 🙂 ale T. zawsze to zaadresuje i co dla mnie bardzo istotne, zawsze staje w mojej obronie.
                    Mam nadzieje, ze moja intuicja po raz kolejny mnie nie zawiedzie i skoro otworzylam przed nim swoje serce i zaufalam mu co jak sama zapewne wiesz jest bardzo trudne, damy rade! Nie chce juz pokazywac partnerowi tylko malej czesci siebie, dlatego ze boje sie zranienia. Czasami trzeba zaryzykowac i czuje ze teraz jest moj czas…
                    Pozdrawiam 🙂

                    Edytowany przez: buczka, w: 2012/02/10 12:06

                    Telimena
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 267

                      Tak trzmaj Buczka 😀

                      Swoją drogą ciemna strona rodziny: przyjeżdżają bez zapowiedzi … normalnie strach się bać 😀

                      buczka
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 196

                        hehehhee biorac pod uwage, ze to religijna rodzina i ze zalozenie bylo takie ze do slubu spimy osobno 🙂 plus, poniwaz to ich mieszkanie wszyscy maja swoje klucze..i dodatkowo lubia wpadac z samego rana 😉 moze byc strasznie hehhe

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 13)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.