Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Przyjażń – co to takiego?

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 22)
  • Autor
    Wpisy
  • curious
    Uczestnik
      Liczba postów: 81

      Hej!Dzis pewna w sumie znacząca dla mnie osoba uzmysłowiła mi pewny problem w moim życiu!?Otóż nie mam przyjaciół!Pewnie przez to że nie umiem ich mieć!Sam potrafie być bardzo dobrym sądze przyjacielem ale mało kogo moge takim nazwać!Tak na prawde to mój odwieczny, prawdziwy przyjaciel wskoczył mc temu pod pociąg:( Od tej pory jestem sam i na siłe szukam zastępstwa : kogoś do kochania, komu można sie wyżalić, pośmiać sie z gupot, poprosu pogadać!Po tym co zrobiła nie tylko umarła nasza miłość nasz związek, widze ze coraz bardziej sie zaczyna wszystko piepszyć!Wszyskiego mi zaczyna brakować!Niw ufam ludziom, pewnie przez to ze tak wiele razy zawiodłem sie na nich!A w obecnej sytuacj naprawde bardzo mocno!Obecnie kiedy tak bardzo potrzebowałem wsparcia na tych których uważałem za kandydatów na przyjaciól nie mogłem i nie moge liczyc!Kazdy wysnuwa swoje racje i na tym koniec, nikt nie pyta jak ja sie z tym czuje?Myśle że aktualne jest tu przysłowie "prawdziwych przyjaciól poznajemy w biedzie"!Zauważyłem to wiele razy na moim przykładzie, Ze kiedy jestem śmieszny, zabawny, wesoły to wkoło mnie cało stado przyjaciól ale kiedy mam gorszy nastrój lub w obecnej cięzkiej syt nie ma nikogo?Jak tu wierzyc w przyjażń?Co to wogóle jest?Chyba nie chodzi o to aby wchodzić ciągle komuś w dupe, ale również wytknąc błedy, byc w chwilach największego szczęścia i największych tragedii?Czy jestem w błędzie??

      Anonim
        Liczba postów: 20551

        Hej COURIOUS! Niestety to co napisałes to Swięta prawda: Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie! My też z moim meżem mieliśmy mnóstwo "PRZYJACIÓL" Było ich ok. 20 osób, tak 20 osób, mieszkamy nad jeziorkiem, więc imprezki były co tydzień, do tego mam taki charaktrer, na który nieraz jestem zła, iż ciągle wychylam się z pomocą do kogoś w tym momencie zaniedbuje swoich bliskich a poświęcam się danemu problemowi, a mając tylu "PRZYJACIÓL" było co robić! Zawsze sobie to tłumaczę, iż zbieram punkty do nieba! Przyjaciele znikneli jak dowiedzieli się o naszych problemach finansowych i jak wyjechał mąż! Zostało nam tylko jedno małżeństwo, które jest z nami w tych dla nas bardzo ciężkich chwilach. Jak wyjechał mąż w jednym tygodniu: popsuło mi się wszystko co tylko mozliwe w domu: pralka, telewizor, samochód, zmywarka itp. do tego moja córka miała silny atak astmy, a na koniec mój kochany tatuś dostał zawał. Z tym wszystkim byłam prawie sama! Wtedy byłam zła na cały świat i na tych moich zaj…..ch przyjaciół! Wniosek jaki wysunełam z tej całej sytuacji :" z ciasta zostały mi rodzynki" i to są moje najkochańsze rodzyneczki! Nie znałam jeszcze tej strony, lecz teraz wiem, że gdybym znalazła ją wcześniej nie byłoby mi tak ciężko! Nie martw się NIE MA TEGO ZLEGO CO BY NA DOBRE NIE WYSZLO! Wierzę w to, że u Ciebie jeszcze wszystko się ułoży i wszystko będzie dobrze. Zobaczysz! MUSI BYC DOBRZE! a NIc SIĘ NIE DZIEJE BEZ PRZYCZYNY! Ja teraz z perspektywy czasu wychodzę z założenia, iż u Nas musiało wszystko WALNAC aby od nowa poukładać sobie wszystko lepiej! wiem, że Twoja sytuacja jest milion razy gorsza od mojej, ale myślę coś w tym jest ukrytego przez los, czy Boga na pewno niedługo się przekonasz o Tym sam! Pamiętaj: PO BURZY ZAWSZE SWIECI SLOŃCE! TRZYMAJ SIĘ!

        yenny
        Uczestnik
          Liczba postów: 21

          Niestety mam też podobny problem, zawsze wiecej daje w kontaktach miedzyludzkich niż oczekuje w zamian, a nawet jestem zmieszna jak ktoś za bardzo sie o mnie troszczy. Co to jest przyjaźń? No chyba wiesz to skoro piszesz że miałeś przyjaciela. Przyjaźń jest jak wiesz że możesz na kimś polegać w potrzebie i jak on na tobie też może polegać, kiedy lubicie razem spędzać czas i możecie pogadać niemal o wszystkim. Przynajmniej ja tak to widze. Ludzie którzy są wokół nas tylko kiedy jest wesoło i śmiesznie to nie przyjaciele tylko znajomi. Też są potrzebni. Przyjaciół nie znajdziesz na zawołanie, bo trzeba z kimś wypić "beczke soli" żeby móc go nazwać przyjacielem. Niemniej jakbyś miał ochote z kimś pogadać polecam sie 🙂 yennyyo@gmail.com

          Edytowany przez: yenny, w: 2008/06/26 00:15

          JaAga
          Uczestnik
            Liczba postów: 218

            Chyba nie jesteś w błedzie. Też mi się wydaje, ze przyjaciel to ktos kto jest z nami w chwili najwiekszego szczescia i najwiekszych tragedii. Ktos komu ufamy.
            I dlatego strata przyjaciela tak bardzo boli.
            Ja na odmianę nie umiem być przyjacielem, staram sie, ale nie zawsze mi wychodzi.

            Andrew15553
            Uczestnik
              Liczba postów: 25

              A czy przyjaźń istnieje?! Ja mam co do tego duże wątpliwości!
              Ta naprawdę to ludzie są pozerami i tylko udają przyjaźń, dopóki mają w tym interes. W momencie gdy go tracą , my tracimy przyjaciół.
              Może się ze mną nie zgadzacie ale ja w tej chwili tak czuję!

              agus
              Uczestnik
                Liczba postów: 3567

                Hej! To jeszce raz ja! Bardzo nurtuje mnie jeszce to, że przekreśliłeś juz waszą przyjaźń! Tak naprawde to nie wiesz jaki będzie finał Waszej histori! Może tak naprawde tak ma być, tak chce los , lub Bóg abys docenił wreszcie jej zalety, i zrozumiał kim naprawde Ona dla Ciebie jest, i zrozumiał ile ona dla Ciebie znaczy!
                Wiesz przecież, że to co się stało jest wynikiem choroby, a nie ucieczki przed Tobą!
                Przytocze Ci jeszcze jedna Historie mojej przyjaciółki ! W wieku nastu lat miała chłopaka nie ułożyło się im i zerwali, po jakimś czasie on zachorował na raka, nie było przy nim nikogo ale ona była z nim do końca (mimo iz miała chłopaka, który obecnie jest jej mężem) nie była juz z nim jako dziewczyna lecz jako przyjaciólka, odwiedzała Go, wychodziła z nim na spacery, spędzała z nim cały swój wolny czas. Przy tym wszystkim nie traktowało go ulgowo bo on jest chory- sama byłam świadkiem jak przy okazji jakiejś sprzeczki on za nia biegł ( nie miał juz nogi, był o kulach). Zmarł w wieku 19 lat! Dlatego uważam, że tak naprawde nie Wiesz Ty ani nikt inny jak to wszystko się dalej poukłada! Wiem, że jest Ci bardzo ciężko i do tego w……a to, że JESTES Z TYM WSZYSTKIM SAM, ale zobacz masz nas na tym forum, tu nikt nie jest z Tobą dlatego, że sie uśmiechasz, jesteś miły, czy musisz coś udawadniać w imię przyjaźni, tu każdy w miare obiektywnie, bezinteresownie stara Ci sie pomóc w tej ciężkiej chwili! TU SMIALO MOZESZ BYC SOBA!

                JaAga
                Uczestnik
                  Liczba postów: 218

                  Mi sie wydaje, ze przyjazn, to jest cos ponad interesownosc. Jak jest sie przyjacielem, to bez wzgledu na to w jakie bagno sie wpakuje ta osoba, to sie z nią jest i jej sie nie zostawia, to nie wynika z jakis korzysci, tylko z tego,ze tą osobę lubimy, jest dla nas wazna. No tak no to moze sa jakies korzysci emocjonalne, ale nie uwazam takich korzysci za złe. I uwazam,ze pomaganie nie jest złe nawet jesli miało by wypływac z tego, ze to my sie lepiej czujemy, wiedzac, ze pomagalismy i nie ucierpiała nasza samoocena. I uwazam,ze przyjazn istnieje, mimo ze nie zawsze jestesmy idealni i nie zawsze wiemy jak w danej sytuacji postapic i nie zawsze umiemy sie ze wszystkiego zwierzyc, albo czasami " uciekamy" nie wiedzac, co zrobic.
                  Czasami przyjaciel jest bezradny i to, ze nie wypytuje nie oznacza, ze o nas nie mysli.

                  JaAga
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 218

                    Mi sie wydaje, ze przyjazn, to jest cos ponad interesownosc. Jak jest sie przyjacielem, to bez wzgledu na to w jakie bagno sie wpakuje ta osoba, to sie z nią jest i jej sie nie zostawia, to nie wynika z jakis korzysci, tylko z tego,ze tą osobę lubimy, jest dla nas wazna. No tak no to moze sa jakies korzysci emocjonalne, ale nie uwazam takich korzysci za złe. I uwazam,ze pomaganie nie jest złe nawet jesli miało by wypływac z tego, ze to my sie lepiej czujemy, wiedzac, ze pomagalismy i nie ucierpiała nasza samoocena. I uwazam,ze przyjazn istnieje, mimo ze nie zawsze jestesmy idealni i nie zawsze wiemy jak w danej sytuacji postapic i nie zawsze umiemy sie ze wszystkiego zwierzyc, albo czasami " uciekamy" nie wiedzac, co zrobic.
                    Czasami przyjaciel jest bezradny i to, ze nie wypytuje nie oznacza, ze o nas nie mysli.

                    curious
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 81

                      Aguś ppsuszyłaś ważną kwestie!Dotycząca przyjażni między mną a moją byłą narzeczną?Czy uważasz że po tym wszystkim jest to możliwe?Niby jak z nią gadam to tak ustaliliśmy że pozostaje nam tylko przyjażn!CZy będziemy potrafili być dla siebie przyjaciółmi po 8 latach związku, miłości?Po tym wszystkim co sie stało?Jak myślisz jakby to miało wyglądać?Ja osobiście boje sie spotkań z nią,że będzie to bardzo bolesne,że ciagle będziemy patrzeć na siebie z perspektywy nie doszłe żony i męża?Czy nie pojawią się z naszej strony jakieś obwiniania, pretensje?Czy przyjażń potrzebuje aż takich tragedii?Czy miłość tak wielka, według mnie ta jedyna i największa która pozostanie nie spełniona może się przerodzić w prawdziwą przyjażn?

                      Beatrix
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 161

                        Po pierwsze nie istnieje coś takiego jak przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną, tym bardziej po 8 letnim związku.
                        Po drugie Andrew15553 ma rację, ludzię są interesowni, jak wiedzą że "mogą coś z Ciebie mieć" to będą Twoimi porzyjaciółmi, jak im się nie przydajesz to po co im taka znajomość.
                        Dobrze zacząłaeś mówiąc, że jak jesteś wesoły, szczęśliwy i roześmiany to masz ludzi wokół siebie, tak to jest że wtedy się przyciąga ludzi. Za dużo ma się zmartwień na codzień żeby sie jeszcze umartwiać problemami innych.
                        Ja osobiście nie wiem jak ma wyglądać "prawdziwa" przyjaźń…. no bo ile mogę wymagać od tzw. przyjaciela?! Czy to, że przyjedzie o każdej porze dnia i nocy to już przyjaźń? Czy może to, że jak będę w dołku emocjonalnym i będę miała do kogo zadzwonić to też przyjaźń? A może to, że jak będę chora to przyjdzie i ugoruje mi rosół?

                        Nie ma sztywnych ram określających przyjaciela. Zresztą dla każdej osoby przyjaźń będzie oznaczała coś innego….no bo w sumie to się różnimy no nie.
                        Pozdrawiam

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 22)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.