Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD przykładowa rozmowa

Przeglądasz 8 wpisów - od 11 do 18 (z 18)
  • Autor
    Wpisy
  • _teresa_
    Uczestnik
      Liczba postów: 264

      hihihihi i chyba wlasnie w tym sztuka…. wiem po sobie gdy mam o czyms przypominac mojemu przyjacielowi patrze na to jak na zjawisko… jak to mam ci przypomniec o tym ze mam urodziny za tydzień .. blizej tego terminu, bo ty masz teraz głowe czyms zajeta na tyle ze o niczym nie pamietasz? ale jesli ja ci bede przypomminac to bede sie czuc jakbym ci sie narzucała… a przeciez tak nie powinno byc../. a jak mu nie przypomne to on sobie przypomni za miasiac a ja w tym czasie bede nosiła w sobie zadre ze jednak nie pamietał. dla mnie jest niepojete jak mozna nie pamietac o tym ile lat ma moja matka , kiedy ma urodziny, imieniny czy siostra. a on zapomina o urodzinach syna…
      ale co z tego wynika… chyba tylko to ze jestesmy inni, nie tylko pod wzgledem fizycznym ale i psychicznym i nie łatwo nam zrozumiec siebie nawzajem.
      odkad wiem jakie problemy mam w relacjach z innymi z uwagi na to ze jestem dda, wiele mnie kosztuje to co prawda, ale przełamuje sie i przypominam , wyjasniam swoje zachowanie , swoje potrzeby, a nieraz je bagatelizuje bo bez tego tez da sie zyc nie ma co stawiac ich na piedestale na którym jest miejsce dla nas razem a nie na nasze strachy i oczekiwania , tak jak mowicie nie ujawnione
      nie wiem czy jest dla ciebie jakas rada, ale rozumiem że czesto bywa burzliwie. wasze oczekiwania , niedomówienia sie pietrza, wreszcie wybuchaja… ale to jeszcze nie powód do rozwodu…
      jak czytałam o jej listach usmiechałam sie..
      miałam przyjaciela z którym nie potrafiłam rozmawiac, była we mnie taka blokada ze nie potrafiłam powiedzieć nic od siebie, ani o sobie. wtedy pisałam do niego listy. gdy przyjezdzał dostawał list na dzień dobry… usmiechał sie i z czasem sie do nich przyzwyczaił. inna forma za duzo wymagała odemnie emocji a to było bezpieczne…
      dlatego szkoda ze ona nie daje ci ich do czytania, wbrew temu co mówi po jakims czasie zrozumiałbys ja lepiej, wiem ze to marny kontakt ale lepszy taki niz zaden.
      moze popros ja niech napisze ci co czuje ty na spokojnie przeczytasz i sie zastanowisz jak zaradzic tym waszym nieporozumieniom, bo szkoda tracic małzeństwo …

      eddi
      Uczestnik
        Liczba postów: 225

        Nidda zapisz:
        „mąż nazywa mnie samolubem tylko dlatego, że nigdy nie wyrzucałam mu, dla dobra rodziny tego, co mnie boli. Nawet jeśli zwracałam na coś uwagę z prośbą o poprawę, nie przyniosło to żadnych skutków poza obietnicami.”

        brzmi to tak, jakbyś nie potrafiła wyrażać swoich emocji nie raniąc innych, i dlatego nie robisz mężowi wyrzutów :/
        takie tłumienie w sobie złości i innych uczuć prowadzi do katastrofy :/

        Nidda zapisz:
        „Zastanów się, czy przypadkiem kiedyś w dyskusji nie wyśmiałeś się bezmyślnie z tego, co ona do Ciebie mówi? Czy nie skwitowałeś jej zdania jakimś tekstem w stylu – wydaje Ci się? Może parokrotnie pokazywała Ci w subtelny sposób swoje odczucia, uczucia, a Ty je zbagatelizowałeś?”
        jeśli pojawiają się u kogoś silne emocje to nie dlatego, że mąż "wyśmiał się bezmyślnie z tego co ona mówi", ale raczej dlatego, że zrobił to jej ojciec, jej matka (lub ktoś bardzo bliski) kiedy była małą dziewczynką

        każdy z nas jest odpowiedzialny za własne uczucia, nie można tej odpowiedzialności zrzucić na kogoś innego, jesteśmy dorośli !
        choć przyznam, że przed terapią wydawało mi się naturalne, że "to jej/jego wina, że ja jestem zdenerwowana, że coś mi się nie udało itd" – to nie ktoś mnie zdenerwował, to ja się zdenerwowałam i to ja muszę się zastanowić, co dokładnie mnie zdenerwowało, dlaczego to wywołało we mnie tak silne uczucia i później to ja muszę sama te uczucia wyrzucić z siebie nie raniąc innych

        na terapii nauczyłam się m.in. metody radzenia sobie z dużymi emocjami – zawsze kiedy coś mnie zdenerwuje, zezłości, wywoła lęk zastanawiam sie czy to mi nie przypomina jakiejś sytuacji z dzieciństwa, czy przypadkiem nie utożsamiam drugiej osoby ze swoją matką, ojcem itd – uświadomienie sobie, że to skojarzenie z konkretną sytuacją z dzieciństwa pozwala mi w dużym stopniu uspokoić emocje – polecam

        zbig
        Uczestnik
          Liczba postów: 40


          każdy z nas jest odpowiedzialny za własne uczucia, nie można tej odpowiedzialności zrzucić na kogoś innego, jesteśmy dorośli !

          co do zasady zgadzam się, ale przecież zdarzają się sytuacje gdy ktoś nas naprawdę zdenerwuje przekraczaniem granic – jest jakaś zgrabna formułka definiująca takie przypadki?

          eddi
          Uczestnik
            Liczba postów: 225

            zbig zapisz:
            „”
            każdy z nas jest odpowiedzialny za własne uczucia, nie można tej odpowiedzialności zrzucić na kogoś innego, jesteśmy dorośli !

            co do zasady zgadzam się, ale przecież zdarzają się sytuacje gdy ktoś nas naprawdę zdenerwuje przekraczaniem granic – jest jakaś zgrabna formułka definiująca takie przypadki?”

            ja to rozumiem tak:
            jestem odpowiedzialna za swoje uczucia czyli w każdym przypadku powinnam sobie poradzić z emocjami nie wyładowywując się na ludziach wokół mnie – nawet jeśli ktoś ostro przekracza moje granice
            ale
            to nie znaczy, że pozwalam takiej osobie na przekraczanie tych granic – najpierw mówię o tym (na spokojnie, bez emocji), że jego zachowanie mi się nie podoba, proszę o to, żeby tego więcej nie robił, a jeśli to nie działa, a sytuacja jest trudna do zniesienia – zrywam kontakt

            Anonim
              Liczba postów: 20551

              Witaj 🙂
              Rzadko pisze na forum, jednak Twoje posty spowodowały chęć wypowiedzenia się. Czytając je z uwagą odniosłam wrażenie iż oczekujesz potwierdzenia swoich racji…Nie zauważyłam w nim żadnych cieplejszych tonów, jeśli chodzi o Twą żonę, tylko racjonalizację Twojego myślenia. Nie chciałabym byś odebrał to jako zarzut, piszę tu jedynie o swych odczuciach. Co do rozmowy, to cóż…może wystarczyłoby przytulić własną żonę 😉 i powiedzieć że bardzo chciałbyś ja zrozumieć oraz zaproponować napisanie kolejnego listu, z tym że tym razem miałby on dotrzeć do Ciebie (przeczytałbyś go w wolnej chwili i przeanalizował problem). Czasem odrobina życzliwości i ciepła potrafi zdziałać cuda 😉 Zresztą trudno tu cokolwiek naprawdę radzić nie znając całokształtu sytuacji. No i nikt nie da Ci cudownej rady czyt. "skryptu rozmowy" ponieważ nikt z nas nie jest jasnowidzem ani cudotwórcą…tylko od Waszych chęci naprawienia sytuacji małżeńskiej zależą losy Waszej rodziny….nie będę tu ukrywać iż akurat ta wypowiedź wzbudziła moją lekką "rezerwę" co do Twojej osoby…wyczytałam w niej w podtekście " dziad swoje baba swoje"…miałam przy tym wrażenie zawartej tu nuty zniecierpliwienia i nawet zlekceważenia, na zasadzie " czego ta kobieta chce ode mnie, przecież robię co mogę…" nie zauważyłam tu najmniejszej próby uwzględnienia racji Twojej żony…no może raz w sytuacji wypadu z dzieckiem po zakupy…ale też widzę tu zarazem próbę "umniejszenia" problemu…"chciałem dobrze, ale nie wyszło, no cóż to w sumie drobiazg, zdarza się"…
              Takie są moje odczucia po przeczytaniu Twoich postów…ja mogę tu jedynie powiedzieć co zrobiłabym będąc w Waszej sytuacji…bo widzę tu możliwość "zainscenizowania okrągłego stołu" tzn spisałabym swoje oczekiwania w stosunku do własnego męża i jemu zaproponowałabym to samo…po przeczytaniu i analizie tego można usiąść przy stole i spróbować spokojnie porozmawiać o tym co się dzieje i co można zmienić by było lepiej…bo też widzę u Ciebie jednak chęć ratowania sytuacji…inaczej nie pisałbyś na forum i nie prosił o rady 😉
              Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia (mam szczerą nadzieję że uda się Wam dojść do porozumienia )… mmaniak

              zbig
              Uczestnik
                Liczba postów: 40

                dzięki za głos, przyda się coś do przemyślenia 🙂

                ” odniosłam wrażenie iż oczekujesz potwierdzenia swoich racji…Nie zauważyłam w nim żadnych cieplejszych tonów, jeśli chodzi o Twą żonę, tylko racjonalizację Twojego myślenia.

                no tak ale to raczej naturalne że każdy będzie bronił przed samym sobą swojego wizerunku. gdybym miał skłonność do racjonalizowania myślenia żony to sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej …

                ale uwaga cenna, przyznaję że mało ciepłych tonów wynika trochę z tego że utwardzamy się na swoich stanowiskach i oddalamy się coraz bardziej – właśnie jak zauważyłaś "dziad swoje baba swoje" 🙁

                nie wiem jak to się skończy, dzisiaj była kolejna taka akcja. ja proponuję rozmowę wieczorem gdy dzieci zasną, ale żona się nie zgadza, mam zorganizować opiekę nad dziećmi i wyjście z domu, bo rozmowy nie będzie ("w domu nie ma warunków") więc mamy typowy "klincz" i jeżeli nikt nie ustąpi, to przejdziemy na kolejny poziom – ciekawe co tam będzie?

                Edytowany przez: zbig, w: 2009/09/21 14:41

                eddi
                Uczestnik
                  Liczba postów: 225

                  zbig zapisz:

                  nie wiem jak to się skończy, dzisiaj była kolejna taka akcja. ja proponuję rozmowę wieczorem gdy dzieci zasną, ale żona się nie zgadza, mam zorganizować opiekę nad dziećmi i wyjście z domu, bo rozmowy nie będzie ("w domu nie ma warunków") więc mamy typowy "klincz" i jeżeli nikt nie ustąpi, to przejdziemy na kolejny poziom – ciekawe co tam będzie?”

                  gdzieś czytałam, że lepiej poważne rozmowy odbywać w kawiarni itp – w miejscu, gdzie obie strony będą musiały nad sobą panować – to gwarancja, że rozmowa nie skończy się kłótnią itp
                  może o to chodzi Twojej żonie ?

                  poza tym – po raz kolejny piszesz o tym, że ona chce gdzieś wyjść itp – napisałeś, że macie małe dziecko – może brakuje jej "powietrza" i stąd te trudne sytuacje ?

                  od jakiegoś czasu uczę się asertywności, polecam, dzięki temu można się nauczyć porozumienia bez ranienia czyichś uczuć
                  podstawowe zasady to:
                  1. mówienie o faktach (unikanie generalizacji typu "ty zawsze robisz to i to" itd)
                  2. mówienie o swoich uczuciach – tylko ja wiem, co czuję, więc to ważne, żeby podzielić się tym z drugą osobą, należy też pamiętać o tym, że nie jesteśmy w stanie wiedzieć co czuje kto inny – mówienie o czyichś uczuciach jest co najmniej nieporozumieniem
                  3. mówienie o swoich oczekiwaniach wobec drugiej osoby np. "chciałabym, żebyś codziennie zmywał po obiedzie"
                  4. mówienie o efektach, które można osiągnąć dzięki spełnieniu oczekiwań np. "dzięki temu będę miała trochę czasu na przygotowanie podwieczorku"

                  Patylda
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 11

                    …bo i tak byś nie zrozumiał !!! "
                    – Czego oczekujesz ode mnie w związku z tymi listami?
                    – Niczego ! Bo i tak nic nie rozumiesz !!!
                    – Pytałem o to co jest najgorsze…
                    – A teraz wchodzisz w taki ton (…) nie chce mi się z Tobą rozmawiać.
                    – Jak będziesz chciała porozmawiać to ja czekam 🙂
                    Ja Patylda jestem taką żoną i mówię ci – im krócej i treściwiej, tym mniej szans na zabawę w obrzucanie błotem 🙂 Zabiłabym za takie odpowiedzi, jakie Ci proponuję, ale wiem, że to mi robi dobrze, tj. zmusza mnie do chwili zastanowienia nad tym co jest celem wywołąnej przeze mnie awantury. Zyczę powodzenia, chociaż ono będzie wymagać strasznej pracy 🙂

                  Przeglądasz 8 wpisów - od 11 do 18 (z 18)
                  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.