Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Przywitanie, moja historia oraz historia ostatniej relacji z dziewczyną DDA.

Przeglądasz 6 wpisów - od 1 do 6 (z 6)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatar19Wolverine95
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Witam wszystkich. Mam 26 lat i jestem DDA.

    Ojciec pił dość często, ale przestał jak miałem 11 lat po 10 latach abstynencji jak już byłem dorosłym i świadomym człowiekiem to upił się raz kiedy to wpadł w miesięczny ciąg picia, po którym aż trafił do szpitala i od tamtej pory znowu nie pije parę lat.

    Moje dzieciństwo nie było usłane różami, ale z perspektywy czasu jak już jestem dorosłym człowiekiem to nie mam żalu do ojca, pogodziłem się z tym, zaakceptowałem przeszłość i już nie zwalam winy za swoje niepowodzenia na to że mój ojciec pił.

    Wiadomo że mam jakieś zachowania wspólne dla DDA, ale nie czuje się z tego powodu jakoś mocno nieszczęśliwy. Wyleczyłem się z kompleksów, zacząłem doceniać to co mam oraz to kim jestem.

    O swoich poprzednich relacjach i związkach z kobietami mogę powiedzieć tyle, że nie były i nie są one zbyt udane z perspektywy czasu.

    Zaczynając od pierwszych zauroczen z podstawówki w koleżankach ze szkoły do których nie miałem odwagi zagadać, poprzez mój najdłuższy ponad dwuletni i ostatni poważny związek z dziewczyną wychowaną bez ojca.

    Po owym związku bardzo długo rozpamiętywaniem, bo aż ponad dwa lata swoją byłą pierwszą poważną dziewczynę, która traktowałem i nadal traktuję jak pierwsza miłość, lecz trzy miesiące temu poznałem dziewczynę dzięki której zapomnialem o swojej pierwszej miłości i dzięki której jestem tu z wami i pisze tego posta.

     

    Okazało się że ta dziewczyna również jest DDA, lecz nie podejrzewałem jej o to, ponieważ pierwsze wrażenie zupełnie na to nie wskazywało. Po prostu nie pomyślał bym że zaradna, ambitna, mająca bardzo duży dystans do siebie dziewczyna może być DDA.

    Na początku znajomości jak pytałem ją o poprzednie relacje to unikała odpowiedzi oraz mówiła że nie miała poważnego partnera mając 25 lat, pomyślałem wtedy że może po prostu ma pecha w życiu i nie domyśliłem się że może być DDA.

    Przełom nastąpił po paru tygodniach znajomości jak sam się jej wygadałem że powodem mojej abstynencji od alkoholu jest między innymi fakt że mój ojciec jest alkoholikiem i nie chce iść w jego ślady, po czym sama mi wyznała że jej ojciec również ma z tym nadal problemy, ale nie chciała zdradzac żadnych szczegółów i była pod wrażeniem że mogę tak swobodnie o tym mówić, ponieważ ona powiedziała o tym jedynie jednej osobie.

    Niestety nagle zaczęło się wszystko psuć między nami aż nastąpił punkt kulminacyjny i powiedziała mi że ona nie jest gotowa na związek, że dla niej to za szybko i ona nie potrafi tak szybko się zaangażować jak ja.

    Dałem sobie spokój, mimo że przez te kilka tygodni zdarzyłem się zaangażować i poczuć coś do niej.

    Nie chciałem nic na siłę, nie napieralem na związek, ale ona się wycofała gdy zaczęło robić się poważnie oraz znajomi i rodzina zaczęli wnikać z kim się spotyka.

    Oczywiście po fakcie zacząłem wnikliwie czytać wszystkie artykuły związane ze sposobem zachowania się DDA w związkach i wyszło że praktycznie wszystko się zgadza.

    Do tej pory myślałem że DDA kochają za mocno, ale dowiedziałem się również że bywają takie przypadki które boją się uczuc i uciekają ze strachu mimo że prawdopodobnie w głębi duszy tego pragnął.

    Myślicie że warto w jakiś sposób jeszcze próbować, czy lepiej dać sobie i jej spokój?

    Nie jestem typem desperata, więc na pewno nie będę prosił o drugą szansę, aczkolwiek w tym przypadku jestem skłonny uwierzyć że tym razem dziewczyna nie skończyła znajomości z powodu spotkania „lepszej partii”, ponieważ moje i innych doświadczenie mówi że tak najczęściej jest, tylko po prostu rzeczywiście boi się poważnych relacji i sabotuje je, bo z góry zakłada że będzie cierpieć i nic z tego nie będzie.

    Także jestem w rozterce.

     

     

     

     

    Avatarkarolina_88
    Uczestnik
    Liczba postów: 2

    Hej,
    ze swojego doświadczenia wiem, że najprawdopodobniej boi się rozczarowania i właśnie poważnej relacji. Sama długo miałam z tym problem, aż spotkałam kogoś wytrwałego i bardzo wyrozumiałego.
    Pomimo przykrości, które okazywałam otrzymywałam czas i wsparcie.

    Wydaje mi się, że możesz jeszcze porozmawiać i powiedzieć wprost, że Ci na niej zależy i chcesz spróbować co z tego wyjdzie. Możliwe, że to ją przekona, może też dać Ci do zrozumienia że jednaka to nie jest to. Najlepiej być wtedy szczerym i przygotować się na kolejne sytuacje, bo mogą  ( ale nie muszą !! ) się pojawić później.

    Avatardda93
    Uczestnik
    Liczba postów: 359

    19Wolverine95, jeśli masz świadomość bycia DDA, pewnie wiesz też o tym, że możesz mieć „wbudowaną” skłonność do poszukiwania trudnych związków, odzwierciedlających relacje w Twoim domu rodzinnym. Dobrze, że – jak piszesz – wykonałeś już pewną pracę nad sobą, co może Cię czynić na takie rzeczy mniej podatnym.

    Moim zdaniem w większości przypadków warto sobie taką osobę odpuścić. Sabotażystka na pokładzie związku to zawsze duży problem. Niech lepiej sama się pozbiera, zanim pociągnie Cię w dół. Chyba, że jest coś, co czyni taką osobę w Twoich oczach wyjątkową. To jest ta mniejszość przypadków, w której warto spróbować.

    Avatar19Wolverine95
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Widzę że zdania są podzielone.

    Na pewno poczekam jeszcze aż emocje całkowicie opadną. Wiadomo że w sercu coś dam dalej siedzi, mimo że to krótka znajomość a mimo wszystko ból podobny do tego którego uświadczyłem po rozpadzie ponad dwuletniego związku…

    Muszę sobie poukładać własne sprawy, być może się jeszcze do niej odezwę, być może nie. A może sama pierwsza to zrobi w co wątpię ale wszystko się może zdarzyć.

     

    MeliskaMeliska
    Uczestnik
    Liczba postów: 98

    Witaj. Jako DDA mamy często potrzebę bycia w relacji, która wydaje się być podobna do tego, co mieliśmy w domu. To, czy ojciec pił, czy nie ile pił i jak, to już inna sprawa. Czasem, żeby wyrastać w rodzinie z dysfunkcjami, nie trzeba mieć ojca alkoholika. W moim przypadku akurat była to matka, ale i reszta rodziny również, niestety jest dysfunkcyjna. Ojciec zmarł gdy byłam dzieckiem. Rozumiem Ciebie, bo może być tak, że z uwagi na schematy jakie doświadczyłeś w domu, masz potrzebę opiekowania się kimś, kto sam ma problem. Też tak mam i powiem Ci, że to bardzo męczące, bo stajesz się ciągle za kogoś odpowiedzialny i bierzesz jego ciężar na swoje ramiona. Z drugiej strony, rozumiem też dziewczynę, bo sama  w poprzednich relacjach doświadczyłam czegoś tak okropnego, że od ostatniej minął rok i nie potrafię nikomu zaufać, a związki kojarzą się z cierpieniem i zranieniem. Kiedyś nie miałam tak, dziś mam poczucie, że ludzie bawią się uczuciami. Jak się robi blisko i poważnie to łatwiej uciec, niż dać szansę, bo szansa może prowadzić do kolejnego zranienia.

    Avatar19Wolverine95
    Uczestnik
    Liczba postów: 3

    Uświadomiłem sobie bardzo ciekawą rzecz.
    Wspomniałem w pierwszym poście o swojej pierwszej wielkiej miłości'(wychowana bez ojca) i zdałem sobie sprawę że w tamtym związku zachowywałem się bardzo podobnie jak dziewczyna z mojej ostatniej relacji.
    Czyli to ja byłem stroną która wyraża mało uczuć, która sabotowala związek bo wiedziała że i tak nic z tego nie będzie na dłuższą metę.
    W tym przypadku rolę się odwróciły i chyba po prostu trafiła kosa na kamień.

    Myślę że sam potrzebuję pomocy i powrotu na terapię …

Przeglądasz 6 wpisów - od 1 do 6 (z 6)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.