Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD psychoterapeuta i grupa samopomocowa

Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 27)
  • Autor
    Wpisy
  • pszyklejony
    Uczestnik
      Liczba postów: 2948

      Proces terapii wywołuje określone stany w osobowości. Często są one nie do pogodzenia w normalnym funkcjonowaniu, relacjach z innymi. Zakłócanie tego poprzez wprowadzanie elemantów z zewnatrz jest niewłaściwe.

      aneczka36
      Uczestnik
        Liczba postów: 265

        nie znam się na tym, ale myślę, że terapia i grupa spotkaniowa mogą jakoś kolidować ze sobą, terapeutka będzie mówić co innego i grupa też i będziesz miał mętlik w głowie. Pamiętam jak chodziłam do pani psycholog, która kazała mi napisać list do rodziców i go wysłać, wysłałam, potem przerwałam spotkania z panią psycholog i poszłam na terapię grupowaą, terapeutka zdecydowanie była przeciwna wysyłaniu listów do rodziców. Po długim czasie okazało się, że ta druga miała rację, bo ten list mi nic nie pomógł a wręcz zaognił sytuację, która jest niezmieniona do dziś.
        Wg mnie najlepszy jest terapeuta, psycholog, do którego ma się zaufanie, a Ty byszku masz zaufanie do terapeutki?

        byszek
        Uczestnik
          Liczba postów: 341

          " Proces terapii wywołuje określone stany w osobowości. Często są one nie do pogodzenia w normalnym funkcjonowaniu, relacjach z innymi. Zakłócanie tego poprzez wprowadzanie elemantów z zewnatrz jest niewłaściwe."

          Przyklejony ale jakie stany na przykład? Bo ja odtwarzam w stosunku do terapeutki te same wzorce co do najbliższych mi ludzi i to są bardzo dobrze mi znane stany.
          A co do pytania o zaufanie. To czasami jej ufam, czasami nie, czasami jej nie lubię, czasami myślę że mi pomoże i tak to trwa i trwa…

          ordynek
          Uczestnik
            Liczba postów: 281

            Ja myślę, że czas mistrzów którym można się bezwzględnie podporządkować minął. Terapeuta widzi więcej i dalej niż pacjent, ale to nie zwalnia z konieczności pokazania drogi, którą chce pzejść z pacjentem.
            Ponadto, akurat DDA, potrzebuje być podmiotem terapii, a nie przedmiotem. Jasna wizja pracy i celu pozwala poddać się temu co proponuje terapeuta. Jeszcze raz podkreślę, że nie chodzi mi o kontrolę tego jak terapeuta pracuje z nami tylko o przekazenie tego, co w danej chwili widzi i chce osiągnąć. Jest to ważne, bo czasami cel terapeuty i nasz może nie być zgodny i wtedy, bez jego znajomości, podświadomie będziemy sie opierać, terapeuta naciskać i dupa z tego będzie a nie praca.
            Inna sprawa, że może być tak (o zgrozo!!!), że słaby terapeuta to jest. Tak jak zdarzają się słabi mechanicy, kucharze, informatycy…
            Co się właściwie złego stanie po zmianie terapeuty???
            Jak miałem wątpliowści co do mechanika samochodowego to go zmieniłem, chociaż nie mam fachowej wiedzy i osobiście do lubiłem.

            aneczka36
            Uczestnik
              Liczba postów: 265

              Wiadomo, że żaden terapeuta nie jest mistrzem tylko zwykłym człowiekiem, lecz skoro się idzie do niego na terapię, to przyjmuje się jego zasady i w nie wierzy, bo jaki był by sens terapii?

              Zaden terapeuta nie traktuje swego klienta jak przedmiot, ale jest kimś, kto ma większą wiedzę od nas, jest jakby nauczycielem, a my uczniami.

              Terapeuta może proponować nam coś, co nam nie odpowiada, ale czy to musi nam szkodzić? Może być wręcz przeciwnie. Terapia to nie wakacje, żeby było nam cały czas miło i przyjemnie i nie zawsze nasze cle są zgodne z jego celami.

              Pewnie każdy, kto przechodził terapię, buntował się albo coś mu się nie podobało w terapeucie, ale nie znaczy to, że zaraz trzeba zmieniać terapię albo myśleć o terapeucie, że nam nie odpowiada. Przecież celem każdego terapeuty jest dobro klienta. A skoro nam coś nie odpowiada, to nasz problem, nie chcemy się zmienić.

              Trzeba by się zastanowić, co to znaczy ,,słaby terapeuta", czy takiego można rozpoznać? Czy tacy w ogóle istnieją?

              ordynek
              Uczestnik
                Liczba postów: 281

                Mnie sie jednak wydaje, że terapeuci, jak każda inna grupa zawodowa, ma lepszych i gorszych spejalistów.
                Relacja terapeuta – pacjent jest jednak nieco inna niż nauczyciel – uczeń. Przekazywanie wiedzy jest bardziej weryfikowalne w zakresie poprawności niż praca w zakresie zmiany osoby i zachowań.
                Myślę też, że rezygnacja z danego terapeuty nie musi być jednoznaczna z podważaniem jego kompetencji. Istnieje przecież coś takieo jak styl pracy, który może nam odpwiadać lub nie. Wątpie, aby trudności w relacji z terapeutą coś istotnego wnosiły do pracy nad sobą. Ta relacja i tak jest w pewien sposób "nierealna" (nie ma przełożenia na inne relacje). O wiele ważniejszy byłby powód rezygnacji na przykład z grupy, która lepiej symuluje normalne życiowe związki.

                Według mnie terapeuta pownien być trakcie pracy maksymalnie "niewidoczy". Pracuje pacjent nad sobą – im wiecej w tym jego (terapeuty) osobowości, tym mniej pacjenta.

                byszek
                Uczestnik
                  Liczba postów: 341

                  Ja zwariuję, każdy pisze co innego 🙂 . Problem mój jest taki konkretnie: to że się zastanawiam nad odejściem z terapii to może być:
                  a) chęć ucieczki, bo tak naprawdę się boję zaangażować i zaufać i przez to umniejszam znaczenie terapii i terapeutki i podważam jej kompetencje i chcę odejść
                  b) terapeutka naprawdę mi nie pasuje i wpadliśmy w błędne koło z którego wyjść już 1,5 roku nie mogę
                  Jak bym zaufał sobie to już dawno bym był na innej terapii. Tak samo zrobiłem z instruktorem jazdy, który był starym zrzędą i się na mnie wkurzał i trafiłem na fajnego gościa, który naprawdę nauczył mnie jeździć i dzięki niemu zdałem, a też długo się wzbraniałem i chodziłem do pierwszego i myślałem, że tak jest dobrze, ale w końcu mnie olśniło i się przemogłem, ale miałem wyrzuty sumienia wobec tego zrzędy.

                  ordynek
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 281

                    DDA jest zwykle lojalny pomimo kosztów. Co się właściwie może stać jak zmienisz terapeutę?

                    Obecny się obrazi?
                    Nie będziesz mógł do niego już nigdy wrócić?
                    Tylko on zna jedyną słuszną drogę?
                    Zawalisz studia?
                    Wyrzucą ciebie z pracy?
                    Wybuchnie wojna?
                    Nabędziesz nowe doświadczenie?
                    Zaufasz przez chwilę sobie?
                    Coś NAPRAWDĘ BARDZO STRASZNEGO?
                    Wszyscy się dowiedzą, że nie jesteś lojalny?

                    byszek, skup się na sobie i sprawdź na ile realizujesz swoje oczekiwania a na ile cudze.

                    aneczka36
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 265

                      ,,a) chęć ucieczki, bo tak naprawdę się boję zaangażować i zaufać i przez to umniejszam znaczenie terapii i terapeutki i podważam jej kompetencje i chcę odejść

                      b) terapeutka naprawdę mi nie pasuje i wpadliśmy w błędne koło z którego wyjść już 1,5 roku nie mogę”

                      trafne spostrzeżenie, od którego można mieć mętlik w głowie, wcale Ci się nie dziwię, dlatego może warto spojrzeć na fakty, jakie pozytywne zmiany dała Tobie terapia, jeśli dała?
                      Ja też swego czasu korzystałam z usług pomagaczy, którzy nic mi nie pomogli, aż w końcu trafiłam na kogoś profesjonalnego, tylko czas traciłam.

                      Goszka
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 534

                        Dopiero uczę się korzystania z tego Forum i zapomniałam o wpisaniu kodu antyspamowego przed wysłaniem tego co napisałam, no i wszystko przepadło :S
                        Spróbuję więc jeszcze raz.

                        Niedawno uznałam, że powinnam zapisać się na terapię. Wtedy jednak, gdy powstała ta myśl, nie mogłam jej zrealizować, a teraz… a teraz pojawiły się wątpliwości. Gdy czytam Byszku o Twojej relacji z terapeutką, to utwierdzam się w tych wątpliwościach. Bardzo dobrze znam mechanizm trwania w sytuacjach, które męczą, odbierają siły, frustrują, gdyż wyjście z nich oznaczałoby (w moim przeświadczeniu) ucieczkę przed problemami. W przypadku terapii wiem, że musiałabym zmierzyć się z samą sobą, nie chciałabym jednak dodatkowo mocować się z terapeutą.

                        Pozdrawiam i życzę dobrej decyzji.
                        Goszka

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 11 do 20 (z 27)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.