Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Raniące słowa…

Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
  • Autor
    Wpisy
  • Ona887
    Uczestnik
      Liczba postów: 31

      Jestem już Duża. I choć sytuacja miała miejsce baaaardzo dawno temu. Kiedyś pewnien facet starszy 15 lat mówił mi, że mam licha koszule, wory pod oczami. Żebym nie jadła, bo dupa mi pęknie. I ja się zastanawiałam co we mnie jest, że ludzie walą mi takie teksty. Za późno zrozumiałam, że powinnam być dla się najważniejsza, jedyna. Kochana. Dlaczego jednym ludzie mówią takie rzeczy, a drugim nie?

      Karolina92
      Uczestnik
        Liczba postów: 30

        Uważam, że dużo zależy od 'vibe’u jaki wydajemy. Im mocniejsi i pewniejsi siebie jesteśmy wewnątrz, tym mniej takich sytuacji nam się przydarza. Im bardziej widoczne nasze zagubienie, skurczenie przed życiem, tym częściej. Oczywiście, jest też kwestia kultury osobistej drugiej strony. Bo kulturalna, dojrzała, zadowolona z życia osoba nie powie czegoś takiego – nieważne komu.

        Jakubek
        Uczestnik
          Liczba postów: 937

          Mam podobna refleksję do Karoliny.

          Nie w tym problem, że jacyś ludzie jednym mówią takie rzeczy, a innym nie mówią.

          Trzeba pamiętać, że większość normalnych (w miarę poukładanych psychicznie) osób w ogóle nigdy nie kieruje do drugich takich przykrych, krzywdzących i chamskich słów.

          Problem polega na tym, że osoby niosące w sobie syndrom ofiary właśnie przyciągają takich „oprawców”, chamów i brutali. W pewnym sensie ofiara „wybiera” swego kata. Taki kat ma szósty zmysł i bardzo szybko wyłapuje słabą osobę, która bezwolnie podda się jego praktykom. Myślę, że te sygnały słabości są we wszystkim. W postawie ciała, w spojrzeniu, głosie. Każda osoba DDA była kiedyś ofiarą i naprawdę trudno wyzbyć się tych skryptów. Automatycznie wchodzimy w rolę dziecka stojącego wobec dysfunkcyjnego rodzica. Ja do dziś reaguje lękiem na głośny gniewny krzyk.

          Nie chodzi też o to, żeby z takim „oprawcą” podejmować nierówną walkę, kiedy nie czujemy się na siłach.  Moim zdaniem zadbanie o siebie, okazanie sobie miłości, polega tutaj na przerwaniu tej sytuacji. Po prostu wycofaniu się z niej. Oddaleniu. Odejściu. Jako dziecko nie mogliśmy odejść z dysfunkcyjnego domu. Jako dorosły możemy się oddalić, kiedy ktoś narusza nasze granice. Możemy starać się unikać takiego człowieka. Po pierwszych słowach najlepiej było opuścić tego sfrustrowanego faceta. Bez żadnego wyjaśnienia albo pod jakimś błahym pozorem. A najlepiej z jasnym komunikatem „Nie chcę słuchać tego, co mówisz. Naruszasz moje granice.”. Okazywanie sobie miłości, to przecież także danie sobie przyzwolenia na opuszczenie toksycznych ludzi. Jeśli ktoś wpędza mnie w rolę ofiary, nie chcę go blisko mnie.

          Ona887
          Uczestnik
            Liczba postów: 31

            Pisałam, że mnie poniża to słyszałam ja Ciebie? Ja nie kłamie. I wiele innych. Odpychal, a potem pytał czemu nic nie pisze, i że grzecznie stosuje się do poleceń. Próbował namawiać mnie na seks, nie doszło do tego. Potem pisał, że znajdzie sobie inna. To jakiś obłęd. Nie wiem jak po domu rodzinnym funkcjonować z ludźmi. Czasem widząc tego faceta czuje lek to jest chore.

            Ona887
            Uczestnik
              Liczba postów: 31

              To wychodzi z tego, że każdy człowiek widząc ten vibe. Smutek, ułomność drugiej osiby ją zetrze w pył… Owy mężczyzna również dla mnie nie był w to 10 atrakcyjności. Nie miał super ciuchów, a jakoś nie musiałam mu tego mówic. Zaznaczę też, że mówiłam mu, że czuję pustkę i smutek.

              Karolina92
              Uczestnik
                Liczba postów: 30

                Właśnie jak się wczytasz, to nie KAŻDY. Po prostu tak trafiłaś. Albo na takich się koncentrujesz.

                Ja gdy byłam jeszcze dużo potulniejsza, to więcej miałam tego typu sytuacji i to na różnych polach (rodzina, koleżeńskie, pracownicy i pracodawcy), teraz by się niektórzy nie odważyli ale były wówczas też osoby wspierające mnie psychicznie bezinteresownie, np. mama jednej koleżanki.  Ale nie wpadłam na to by przerwać te toksyczne relacje wtedy, potem dopiero to zrobiłam. W miarę gdy zaczęłam wychodzić  pozycji ofiary w moim życiu. Nie mam kontaktu z tymi ludźmi, bo teraz unikam chamstwa ale gdy na siebie wpadniemy- oni widzą że się zmieniłam bo już nie próbują tak postępować jak kiedyś.

                Tak jak przedmówca mówił, musisz dać sobie prawo zerwania z tymi osobami. To że kiedyś był, stało się. przeszłości nie zmienisz, ważne co zrobisz z przyszłością nad którą musisz pracować TERAZ.

                Karolina92
                Uczestnik
                  Liczba postów: 30

                  zapomniałam dodać, że teraz koncentruję się na dobrych osobach, zdarzeniach w moim życiu, prowokuję takie. a te gorsze staram się rozwiązywać, albo ignorować jeśli to np czyjś zły humor. Kiedyś też przeżuwałam i przeżywałam

                  Ona887
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 31

                    <p style=”text-align: justify;”>Co z pracą? Gdzie zostałam nawet uderzona przez jedba i nie zgłosiłam tego… Jak to przerwać, odejdę i będę mieć poczucie żalu do siebie, że dałam się. Również nie chce tych ludzi koło siebie.</p>

                    Ona887
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 31

                      Jak to rozwiązać?

                    Przeglądasz 9 wpisów - od 1 do 9 (z 9)
                    • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.