Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Regulowanie uczuć

Otagowane: ,

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 16)
  • Autor
    Wpisy
  • Chłopiec Papuśny
    Uczestnik
      Liczba postów: 3706

      Witam.

      Jakie są wasze sposoby na regulowanie uczuć. Z czym macie największy problem a co przynosi wam łatwość. Ile czasu dajecie sobie na odzyskanie równowagi?

      dda93
      Uczestnik
        Liczba postów: 637

        Hej,

        A co konkretnie rozumiesz przez regulowanie uczuć? Uczucia głębsze (sympatia lub miłość do kogoś, fascynacja jakąś dziedziną) zostają na dłużej. Emocje (złość, smutek, żal, radość) zwykle są chwilowe, przypływają i odpływają, więc co tu regulować?

        Alkoholik reguluje emocje piciem, osoba z bulimią objadaniem się, pracoholiczka nie dawaniem sobie czasu na odpoczynek, ktoś obsesyjnie religijny bieganiem z jednego nabożeństwa na drugie. Chodzenie na mityngi, do terapeuty, sport, wyjście na spacer, słuchanie muzyki, ciekawą książkę, pracę fizyczną zaliczam do łagodniejszych form i lepszych dla zdrowia.

        U mnie najwięcej problemów sprawia złość, która czasem zastępuje różne trudniejsze emocje (np. bezsilność wobec cudzych blokad, rozczarowanie, poczucie przegranej). I taki specyficzny rodzaj rozgoryczenia w kontaktach z ludźmi, najczęściej służbowych, gdy wiem, że czyjeś działania są nie fair (gdy ktoś kłamie, oszukuje na kasie, nadużywa mój czas przynudzaniem), a mimo to jest mi nieswojo, gdy reaguję na nie w sposób adekwatny. Może to kwestia wychowania w domu DDA/DDD, gdzie złość była zabroniona i trzeba było być dobrym i miłym, niezależnie od tego, czy rodzic sobie na to zasłużył.

        abcd
        Uczestnik
          Liczba postów: 225

          Witam

          Staram się regulować w oparciu o hierarchię w której rozum jest od podejmowania decyzyj i wydawania osądów, a uczucia co najwyżej drogowskazem/znakiem (nie muszą być spójne z ostateczną decyzją). Poza tym reguluję też w oparciu o świadomość kim jestem, o cele jakie założyłem, dokąd zmierzam i tego typu ostateczne rzeczy.
          Jeżeli chodzi o odreagowywanie stłumionych emocji, to ostatnio na mnie działa nawet szybka jazda kolarzówką, albo pokopanie piłką (luźna żonglerka, strzały itp. Z grania meczy wyrosłem). „Walenie konia” kiedyś było „najlepsze”, ale przepracowałem i problem już ogarnięty.
          Jeśli chodzi o równowagę, to ogólnie mam problem z funkcjonowaniem w obecnej rzeczywistości, więc tak jakby non stop jest wrażenie ciągłego braku równowagi.

          2wprzod1wtyl
          Uczestnik
            Liczba postów: 1177

            Ze swojej strony zauważyłem, że najlepszym i najszybszym regulatorem jest nieregulowanie czyli mòwienie wprost, nie kłamanie, umiejętność przyznania się do błędu, umiejętność przeproszenia, spotkanie się z emocjami, pozwolenie sobie na emocje np. lęku albo złości (z tym mam problem, bo w dzieciństwie moja złość była regulowana przez mamę na zasadzie ” Ty też, jesteś taki sam ojciec, albo płaczu mamy bez wyjasnienia i rozmowy czyli takiej formy obrażania(przemocy emocjonalnej)

            Po czasie gdy coś mną wzburzy a w danym momencie nie zareaguję adekwatnie  najbardziej skuteczna jest obserwacja tego co się zadziało i pròba spojrzenia z ròżnych perspektyw.

            Nie jestem doskonały i też zdarza się regulować poprzez 'ucieczki’. Zauważyłem, że to bardzo słaby i nieskuteczny sposòb, ale jednak taki domyślny i czasami mechaniczny.

            Dynamika jest taka, że im szybciej spotkam się z emocjami tym kròcej trwa rozładowanie i w drugą stronę im bardziej przykryje, ucieknę, nie przyznam tym dłużej mną nosi.

            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana rok, temu przez 2wprzod1wtyl.
            • Ta odpowiedź została zmodyfikowana rok, temu przez 2wprzod1wtyl.
            2wprzod1wtyl
            Uczestnik
              Liczba postów: 1177

              Jeszcze tak sobie przypomniałem, że do rozłożenia emocji w moim przypadku sprawdzają się oddechy i chwila dystansu by zobaczyć dlaczego tak zareagowałem, co mnie wciągnęło, czy coś chciałem udowodnić a może szukałem pròżnego podziwu albo rywalizacja a może zadziałał jakiś deficyt.

              Oddech i nabranie choćby chwilowego dystansu pozwala nie nakręcać się, nie wkręcać się, nie potęgować w sobie destrukcyjnych emocji w tym sensie, że nie przeciągać ich. Jest to też powiązane z uczeniem się i rozumieniem odpowiedzialności. Wzięcie odpowiedzialności ròwnież rozładowuje.

              • Ta odpowiedź została zmodyfikowana rok, temu przez 2wprzod1wtyl.
              Jakubek
              Uczestnik
                Liczba postów: 931

                Wszelkie nałogi i kompulsje niestety służą głównie do regulowania niechcianych uczuć. Alkohol, dragi, seks, hazard, objadanie się, gry komputerowe i zatopienie w wirtualnym świecie, kompulsywne zakupy, ćwiczenia na siłowni, anoreksja i bulimia, itd. Nie polecam, oczywiście, takich regulatorów! Warto jednak czasem zastanowić się, w jakim konkretnie momencie przychodzi mi nieodparta ochota na zjedzenie czegoś słodkiego, sięgnięcie po piwko, a może włączenie komputera, poćwiczenie na siłowni czy inne bardzo kuszące zachowanie. Często wtedy okaże się, że jest we mnie napięcie emocjonalne, które głośno domaga się, żebym coś z nim zrobił. Jeśli nie umiem sobie tego napięcia wytłumaczyć, zidentyfikować jego źródła, zrozumieć działających we mnie mechanizmów i rozbroić problemu, wtedy pozostaje tylko pozorna neutralizacja napięcia przez utrwalone kompulsywne działania. W ten sposób, zamiast zrozumieć siebie, coraz dalej się od siebie oddalam.

                Osobiście, w ostatnim czasie, kiedy zauważę w sobie to napięcie emocjonalne, staram się po prostu przeczekać. Daję sobie czas. Zwracam też uwagę na ciało, bo zazwyczaj i ono się spina. Sprawdzam je, obszar po obszarze, skanuję i staram się rozluźnić rejony, które są spięte. Np. lęk objawia się u mnie często spięciem mięśni nóg (łydek, ud), też barków. Staram się wtedy równomiernie oddychać i „nakazuję” tym mięśniom rozluźnić się.

                bigdog
                Uczestnik
                  Liczba postów: 4

                  Kiedyś najbardziej pomagało mi bieganie. Na tyle długie, żebym dała radę porządnie się zmęczyć. Teraz niestety najczęściej używam jedzenia i skutek jest taki, że mam już lekką nadwagę. Pomaga mi też przebywanie wśród ludzi. Czasami dosłownie przebywanie, nawet bez wchodzenia w interakcje, więc idę gdzieś gdzie jest sporo ludzi, chociażby do sklepu lub do popularnego parku.

                  NIeistotne
                  Uczestnik
                    Liczba postów: 46

                    Szczerze…to kiedyś żyletka, prochy i alkohol.

                    Dziś został alkohol i praca plus sluchanie yt w swoim zamkniętym świecie.

                    Mogę wtedy zdjąć maskę..

                    dda93
                    Uczestnik
                      Liczba postów: 637

                      Hej, Nieistotny,

                      Ale masz pewnie świadomość, że kiedy jesteś pod wpływem alkoholu żadnych problemów natury emocjonalnej nie rozwiążesz?

                      NIeistotne
                      Uczestnik
                        Liczba postów: 46

                        Ale nie cierpię.

                      Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 16)
                      • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.