Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Relacje, znajomości, przyjaźnie etc.

Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
  • Autor
    Wpisy
  • szarotka3
    Uczestnik
      Liczba postów: 65

      Hej, Chciałam się podzielić moim doświadczeniem związanym z przyjaźnią.

      Otóż miałam kiedyś przyjaciłkę, nazwę ją Fela, na potrzeby tego forum.

      Poznałyśmy się na czacie dla dda, kilkanaście lat temu. Fajnie nam się ze sobą rozmawiało, byłam kilka razy u niej w domu, ona u mnie. Lubiałam z nią pisać , rozmawiać, nasze rodziny znały się i lubiły. Dużo o sobie wiedziałyśmy . Była dla mnie prawdziwym oparciem, zawsze wspierała dobrym słowem. Fela i ja razem rozwijałyśmy się pod względem relacji i dobroci. W każde urodziny wysyłała mi kartkę , czasem jakiś drobiazg i ja jej. Było to dla mnie miłę doświadczenie bo czułam , że jest ktoś kto cieszy się z małych symbolicznych rzeczy. Była minimalistką i ja także więc nie oczekiwałyśmy nie wiadomo czego.

      Jednak pewnego roku , Fela zaczęła ograniczać kontak ze mną, pisałam do niej czemu tak się dzieje ale nie odpisywała i w moje urodziny nie złożyła mi życzeń. Tak się skladało, że mam je  jesienią a ona po mnie. Było mi bardzo przykro, ogromnie. Jednak uznałam, że ja złożę jej życzenia ale ona na nie nic nie odpisała. Było to przed Świętami. Grudzień był dla mnie nie do zniesienia. Cierpiałam tak mocno, że wszystko mnie w środku bolało. Nie rozumiałam co się stało i byłam zła na nią ale tak bardzo smutna, że nie zdawałam sobie sprawy do momentu kiedy moja siostrzenica podczas Świąt poprosiła mnie o nagranie  na jej profil Instagramowy minutowego odcinka  pt.  dlaczego lubię się śmiać lub coś podobnego.  Ponieważ uważała mnie za wesołą osobę. Pomyślałam wtedy, że nie dam rady, że wcale nie jest mi wesoło a to co pokazuje to maska. Tak mnie to załamało, że do końca wieczoru siedziałam przybita. Oczywiście odmówiłam wykręcając się zdawkowo.  Pamiętam do dziś to co czułam i teraz nawet to pisząc łzy cisną mi się do oczu.

      Fela w nowym już roku zagadnęła dwa razy, odpisałam jej : a któż to się odezwał po takim czasie ? odpisała nic nie znaczące słowa.  Myślałam, że się wytlumaczy ale nie.

      Jest mi żal ale już na pewno nie wrócę do tej relacji, Fela najwyraźniej jej nie chce co szanuje.

      Od tamtej pory minęło parę lat a ja ciągle nosiłam to gdzieś w sobie, nadszedł czas ,żeby już odpuścić.

      dda93
      Uczestnik
        Liczba postów: 624

        Szarotko, a czy Ty może nie popełniasz tego błędu, który robi wiele osób DDA i samotnych, że wszystkie swoje nadzieje pokładają w jednej osobie?

        Taka osoba najczęściej ucieka, bo może nie chciała aż takiego poziomu bliskości, albo szybko czuje się przeciążona bagażem cudzych trosk, albo wręcz osaczona, albo po prostu nie odpowiada jej rola bycia kimś idealnym.

        W normalnym życiu takie przyjaźnie, polegające na stopieniu się razem dwóch dusz, chyba niezmiernie rzadko się zdarzają, a nieudane próby często kończą się jakąś mniejszą lub większą katastrofą.

        Raczej jest miejsce na kogoś z rodziny, koleżankę z pracy, kolegę z kółka zainteresowań, przyjaciółkę ze szkoły… Czasem porozmawiasz o pogodzie z sąsiadką, czasem opowiesz pół historii swego życia komuś nieznajomemu. Nie ze wszystkimi da się rozmawiać o wszystkim. No i oczywiście bardzo ważne miejsce zajmują partnerka lub partner.

        Dopiero to wszystko razem daje Twoim relacjom pełny obraz. Fajnie można się tego nauczyć w grupie terapeutycznej lub na mityngach – że jest wokół wiele osób i każda z nich inna, każda ma swoją historię.

        szarotka3
        Uczestnik
          Liczba postów: 65

          Hej, to nie była moja jedyna relacja i nie obciażałam ją moimi problemami. Miałam w tym czasie dużo znajomych , z którymi utrzymywałam kontakt. Mam dobrego męża i bardzo dobrą relacje z nim. Napisałam o tym ponieważ leżało  mi to na duszy . Podczas terapi wiele się nauczyłam o sobie i  pokończyłam toksyczne relacje z tzw. przyjaciółkami, jedna np. ciągle robiła z siebie ofiarę przez co trzymała mnie w poczuciu winy, druga chciała żebym przeszła na inną wiarę i też nie uszanowała moich granic. Na obecną chwilę nie szukam mitingów i nie mam bliskich przyjaciół. Mam w okół siebie dobrych ludzi z którymi mogę się pośmiać i pomarudzić. Czasem coś tu skrobnę żeby zobaczyć na jakim etapie jestem .
          <p style=”text-align: justify;”> Dzięki za odpowiedz, nie znam cię bo nic o sobie nie napisałaś / napisałeś bym mogła się odnieść personalnie.</p>

          dda93
          Uczestnik
            Liczba postów: 624

            Wybacz, ale z tego co napisałaś wywnioskowałem, że bardzo tę sytuację z przyjaciółką przeżyłaś. Stąd moje zastanowienie, czy była to wtedy jedyna bliska Ci osoba.

            U mnie można powiedzieć, że kilka szans na fajne przyjaźnie przepadło z powodu moich przeprowadzek do innych miast. Czasem też nie wierzyłem, że ktoś chce się ze mną zaprzyjaźnić. Bo myślałem, że gdy jest w związku (nie miałem wtedy jeszcze świadomości istnienia małżeństw, z których „już uleciał gaz” i że związek to nie wszystko) lub gdy między nami jest spora różnica wieku to nie potrzebuje. Czasem też może po prostu sam czasowo nie zadbałem.

            W ogóle chyba żyjemy w czasach, kiedy czas poświęcony komuś jest najcenniejszą, bo rzadką, walutą. Ludzie są zagonieni pracą, obowiązkami rodzinnymi, spłatą kredytów, dokształcaniem się i pogonią za dobrami materialnymi. A pozorna łatwość kontaktu – ale przez media elektroniczne – sprawia, że jesteśmy społeczeństwem ludzi takich jak w filmie „Ona”, tylko klikających i gadających do swoich małych pudełek. Kontakt osobisty często prawie zanika. Osoba przeniesiona w nasze czasy z XIX wieku pewnie poczułaby się u nas jak w domu dla obłąkanych.

          Przeglądasz 4 wpisy - od 1 do 4 (z 4)
          • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.