Witamy Fora Rozmowy DDA/DDD Rola szczerości w procesie zdrowienia

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 21)
  • Autor
    Wpisy
  • Avatardorotaa77
    Uczestnik
    Liczba postów: 171

    Pozwolę sobie zacytować słowa (osoby z Programu 12 Kroków powinny być zorientowane):

    „Ludzie w procesie zdrowienia są uczniami szczerości, zwłaszcza wobec siebie. Zaprzeczanie traktowane jest jak chwasty. Stanowi ono normalną część codzienności, ale należy zwracać na nie uwagę i regularnie wyrywać z korzeniami. Bractwo Anonimowych Alkoholików podkreśla „rygor szczerości”, szczególnie gdy mowa jest o osobistych wadach i zaletach oraz o ciągłym kontrolowaniu siebie, aby nie krzywdzić innych ludzi. Kryje się za tym przekonanie takie samo, jak w psychoterapii – nie ma prawdy na tyle strasznej, żeby jej ujawnienie przyniosło więcej krzywdy niż ukrycie jej w zakamarkach duszy.”

    „Generalnie ludzie, którzy w codziennych sprawach stosują zasadę całkowitej szczerości, robią największe postępy w zdrowieniu i najszybciej zdrowieją.”

    Czy nie uważacie, że na tym forum pewne zasady są łamane a szczerość potrafi być potraktowana, jak atak personalny?
    Czy uważacie, że taka atmosfera, która wywiązała się w wątku o braku zaangażowania (założona przez Kris1), służy budowaniu zaufania do ludzi tu zaglądających i szukających pomocy?
    I czy można czuć się bezpiecznie, kiedy ktoś kogoś nie lubi i z tego tytułu uważa, ze ma prawo do tego, żeby kogoś krzywdzić?
    Czy słowa szczerości, kiedy widzę  braki u drugiej osoby i szczerze mówię, w jaki sposób to widzę, mogą być atakiem personalnym?

    Wydaje mi się, że dzieje się tu coś niedobrego i forum pomocowe zaczyna zmierzać w złym kierunku. Chyba nie taki jest cel tego forum, żeby się wzajemnie krzywdzić, okazywać brak tolerancji i zrozumienia oraz brak szacunku wobec osób, z którymi w jakiś sposób się nie zgadzam?

    W otwartej komunikacji, wg mnie najważniejsza jest otwartość na drugiego człowieka i nie ocenianie z góry. Jeżeli nie potrafię się w ten sposób komunikować, to może warto wówczas nie brać udziału w jałowej dyskusji i kulturalnie usunąć się w cień?

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2474

    Rola szczerości w procesie zdrowienia jest bardzo istotna. Ale szczerości przede wszystkim wobec siebie. Polega ona na wyrabianiu umiejętności patrzenia na siebie w sposób obiektywny. Polega na umiejętności dostrzegania pozytywów i negatywów bez wbijania się w poczucie winy ale także bez zrzucania winy tylko na drugą stronę na zasadzie „bo on to…, bo ona to…”

    Szerość i otwartość na drugiego człowieka jak najbardziej tak. Z tym że w różny sposób można to wyrazić. I na tym polega uczenie się rozmowy bez agresji, manipulacji i innych mało fajnych zachowań. Bo to w jaki sposób ktoś się do mnie odniósł to jedno, a to jak ja się zachowam w odpowiedzi to drugie. Na siebie i na swoje reakcje mam wpływ jeżeli świadomie nad sobą pracuję.

    Czy uważasz, że w tamtej dyskusji jesteś stroną poszkodowaną?

    Bo moje odczucie jest takie, że oboje ostro się pokąsaliście.

    Czy ten temat jest założony do otwartej dyskusji?

    Czy może dla dalszego zaogniania i udowodnienia jaki dda93 jest zły, jak bardzo zostałaś przez niego znokautowana, jaka jesteś w tym wszystkim poszkodowana?

    Pozdrawiam

    Fenix

     

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc, 3 tygodni temu przez FenixFenix.
    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2474

    Kiedyś założyłaś temat czy terapią przynosi efekty.

    Odpowiem Ci tutaj.

    Przynosi duże efekty, jeżeli świadomie pracuje się nad sobą.

    Zaznaczę, że oba moje posty nie mają w podtekście ataku na Ciebie.

    Chodzi o takie zatrzymanie się, przyjrzenie się sobie, w celu skuteczniejszego wprowadzania zmian, jeżeli ich chcesz.

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 384

    Też uważam, że szczerość, ale przede wszystkim wobec siebie. To siebie głównie zakłamaliśmy w dysfunkcyjnych domach.

    Jestem w grupach 12 krokowych i takim osobistym pojęciem szczerości właśnie się kieruję.

    Często też wydaje mi sie, że widzę „prawdę” w życiu drugiego człowieka i mam pokusę, by mu ja „objawić”. Jednak robię to tylko w kontrolowanych i bezpiecznych warunkach (np. podczas kameralnego spotkania we dwoje, podczas warsztatów 12 krokowych, itp.), wobec osób, które już dobrze poznałem i przed którymi się wcześniej otworzyłem. Nawet wtedy zastanawiam się, czy dana osoba jest gotowa na przyjęcie mojej „prawdy” o niej. Czasem lepiej ugryźć się w język. Idealną sytuacją są warsztaty 12 krokowe, gdzie uczestnicy czytają swoje osobiste prace, a potem wyrażają (lub nie) zgodę na otrzymywanie pytań i zwrotów od grupy. Wtedy wiadomo, że jest przyzwolenie, ale i tak nie wolno łamać zasady: „NIE OCENIAMY”.

    Jeśli zdarzało mi się ulegać pokusie i wyskakiwać nieproszonym z „prawdą” o drugiej osobie, wtedy prawie zawsze natykałem się na mur zaprzeczenia, wycofanie z relacji, agresję lub urazę.

    Również prawdę o sobie należy ludziom ostrożnie dawkować, bo nie każdy jest na nią gotowy, a i ta prawda  może się zmieniać wraz z naszym wglądem w siebie. Kiedyś, w przypływie niepowstrzymanej ochoty do krzewienia prawdy w moim życiu, wyznałem jednej dziewczynie, że była dla mnie tylko obiektem seksualnym. Ogromnie ją to zraniło, bo żyła w przekonanie, że się kochaliśmy. Dziś już inaczej patrzę na tę sprawę i widzę, jak wiele było między nami innych więzi. Chciałbym to sprostować i prosić ją o wybaczenie, ale nie mam już szansy. Po co jej to mówiłem? Czy to była „szczera szczerość?”.

    Tak więc teraz staram się głównie o szczerość wobec siebie. A szczerością wobec innych jest dostrzeżenie ich w „prawdzie”, której jednak nie trzeba im od razu objawiać.

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2474

    Jakubek dziękuję za ten wpis. Dałeś mi powód do zastanowienia się.

    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2474

    @Jakubek a czy możesz napisać jaki jest stosunek do przepraszania kogoś, nazwijmy z przeszłości, we wspólnotach?

    Przepraszam, że poza tematem

    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 384

    Feniks, o tym mówią 8 i 9 Krok. Nie ma sensu ich tu przybliżać. Trzeba by poczytać teksty bazowe wspólnot 12 krokowych. Tylko zacytuję te kroki ze wspólnoty DDA:

    8. Sporządziliśmy listę wszystkich osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.

    9. Zadośćuczyniliśmy osobiście tym osobom, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniło by to ich lub innych.

    Avatardorotaa77
    Uczestnik
    Liczba postów: 171

    Jakubek, dziękuję. Interesuje mnie właśnie opinia osób, które uczestniczą lub uczestniczyły w czymś takim. Nie piszę, żeby zaogniać sytuację. Po prostu mnie to interesuje.

    Też zastanawiam się nad tym, czy jeżeli uda mi się przejść ten krok i jestem szczera wobec siebie, to czy kładzie się też nacisk na szczerą relacje z pozostałymi uczestnikami i daje się np. informacje zwrotne?

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc, 2 tygodni temu przez Avatardorotaa77.
    FenixFenix
    Uczestnik
    Liczba postów: 2474

    @Jakubek zastanawiam się tylko, czy tłumaczenie, że mogłoby się kogoś zranić nie jest czasem wymówką z obawy na reakcję drugiej osoby.

    Ale na tym właśnie polega szczerość wobec siebie.

    Dziękuję za odpowiedź i nie drążę dalej tematu.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 1 miesiąc, 2 tygodni temu przez FenixFenix.
    JakubekJakubek
    Uczestnik
    Liczba postów: 384

    8 i 9 krok są wynikiem 7 wcześniejszych. Nie da się przerabiać ich pominąwszy wcześniejszą część Programu. Ja jestem daleko przed nimi. Co do zwrotów, to na mityngach są niedopuszczalne, bo „mówimy tylko o sobie i za siebie”, to jakaś gwarancja bezpieczeństwa. Poza mityngami oczywiście różnie bywa, bo ludzie są tylko ludźmi.

Przeglądasz 10 wpisów - od 1 do 10 (z 21)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.